wtorek, 25 stycznia 2011

O angielskich królach, polskim serze, ruskiej prawdzie i nikomu niepotrzebnym honorze

Kiedy byłem jeszcze w wieku, który mi ułatwiał różnego rodzaju zabawy intelektualne, a w tym zdobywanie przeróżnego rodzaju wiedzy, również przez czytanie najróżniejszej literatury, czytałem też dużo na temat historii Anglii. Było to oczywiście, ze względu na rodzaj studiów jaki sobie wybrałem, przede wszystkim moim studenckim obowiązkiem, ale też przy okazji dużą przyjemnością. Muszę się pochwalić, że w pewnym momencie potrafiłem nawet wymienić z pamięci imiona wszystkich królów, włącznie z datami ich panowania. Dziś już, mówiąc brutalnie, gówno z tego wszystkiego pamiętam. Nie wiem, kto to był Edward, kto się nazwał Jerzy, jaki miał numer, a już zupełnie nie pamiętam, kiedy i kto mu ten numer przyczepił. Takie życie. Przykro mi bardzo, ale tak to jest. Taki jest ten mój grzech.
Ostatnio jednak, przy okazji takiej oto, że anonsowana jest publicznie, pod tradycyjnie idiotycznym polskim tytułem ‘Jak zostać królem’, premiera nowego brytyjskiego filmu ‘King’s Speech’, historia Anglii wróciła do naszego domu z nowym impetem. Pani Toyahowa, która jest osoba niezwykle intelektualnie aktywną, dostarczyła nam wszystkim odpowiednie materiały, resztę wyjaśniła osobiście, i teraz ja – jaką ten pasożyt – mogę wszystkim tym, którzy mają tu pewne luki, przypomnieć pewne fakty jeszcze sprzed II Wojny Światowej. Otóż król Jerzy V, mąż Marii, syn króla Edwarda VII i wnuk królowej Wiktorii, miał też dwóch synów – starszego Davida, młodszego Alberta. I tak się stało, że zgodnie ze świętą tradycją, ów straszy David, po śmierci króla wstąpił na tron. I wszystko byłoby jak należy, według tradycji i zasad, gdyby nie pewien problem.
Otóż jeszcze za swojego życia, król Jerzy zdawał sobie świetnie sprawę z tego, że jego starszy syn to baran, dziwkarz, a w dodatku niemiecki szpieg i kolaborant. Gryzł się tą wiedzą tak bardzo, że, jak donoszą źródła, zwykł był wciąż powtarzać, że jeśli David zostanie królem „zniszczy ten kraj w ciągu roku”. No ale, tradycja jest tradycją, więc po śmierci Jerzego, na tron wstąpił ten idiota i przyjął tytuł Edwarda VIII. Oficjalna wersja jest taka, że jeśli po niecałym roku, został zmuszony do abdykacji, było to spowodowane tym, że żył w związku z niejaką Simpson, dwukrotną rozwódką i kobietą rozpustną, i że prowadził kompromitujący go styl życia. Jednak są też opinie, że jego romans i rozpustna natura były tylko pretekstem. Prawdziwy powód, dla którego brytyjski rząd odmówił przyjęcia Simpson jako angielskiej królowej był taki, że Anglicy przede wszystkim nie chcieli, by ich królem był kumpel Ribbentropa, zdrajca i kolaborant. Kiedy więc premier Baldwin, przedstawił Edwardowi trzy opcje, a więc że albo zrezygnuje z małżeństwa z tą kurtyzaną, albo abdykuje, lub ewentualnie doprowadzi do dymisji rządu i kryzysu konstytucyjnego, dobrze wiedział, że on jest tak zakochany, że nie ma możliwości, by zaczął nagle normalnie myśleć. No i tak się szczęśliwie sprawy potoczyły, że pod koniec roku Edward abdykował, a po latach wyjechał z tą kobietą do Francji. Ponieważ, również szczęśliwie, był impotentem i nie miał dzieci, królem został jego młodszy brat i, jak dziś go oceniamy – był władcą wielkim.
Przypominam dziś tę historię z dwóch powodów. Przede wszystkim chciałem najlepiej jak tylko umiem pokazać, że nawet narody cywilizacyjnie znacznie od nas starsze i sprawdzone w boju, mają swoje chwile upadku. Chciałem podzielić się tu myślą, że jeśli Brytyjczycy musieli w swojej historii – i to przecież historii nie tak bardzo zamierzchłej i dzikiej – cierpieć tak poważny kryzys, nie ma powodu, by wpadać w przesadną rozpacz, jeśli i nam się coś cięższego i bardziej przykrego przytrafi. Oczywiście, brytyjska demokracja miała znacznie więcej od nas siły, by odpowiednio zareagować na zagrożenia. Państwo brytyjskie było wystarczająco silne, a i władza państwowa w rękach ludzi rozumiejących, czym jest odpowiedzialność za naród, a więc też było mu łatwiej pokonać chorobę nawet tak pozornie nie do pokonania, bo wynikającą wprost z tradycji. Oczywiście, my po wielu latach niewoli i chaosu, mamy znacznie trudniej. Ale jedno powinniśmy wiedzieć. Źle już bywało. I tam i tu i w wielu innych miejscach historii i świata.
A więc to jest pierwszy powód, bardziej, że tak powiem, pośredni. Bezpośrednią natomiast przyczyną, dla której postanowiłem dziś pisać o królu Edwardzie VIII i Brytyjczykach, jest taki, że wczoraj obejrzałem sobie telewizyjny występ prezydenta Bronisława Komorowskiego u Moniki Olejnik. I, wbrew pozorom, nie poszło o cały wywiad, ani o czysto ludzki całokształt tego co ten człowiek sobą przedstawia. Nie poszło ani o dziennikarski kunszt Moniki Olejnik, ani też nie poszło o to, że Komorowski, właściwie jak nigdy dotąd głośno i wyraźnie, pokazał, czyim jest prezydentem i na czyich usługach. To co mnie zainteresowało w tym jego wczorajszym wystąpieniu, to tylko jeden mały fragment jego wypowiedzi. Otóż, Bronisław Komorowski, zapytany przez Olejnik o swoją słynną wypowiedź odnośnie tego, że przyczyna katastrofy w Smoleńsku jest „boleśnie oczywista”, odparł, że dla niego prawda jest ważniejsza niż honor. Może nie powiedział tego aż tak bezpośrednio, ale użył tych dwóch słów – „prawda” i „honor”, i wyraził opinię, że nie może być tak, by honor stał ponad prawdą. Nie powiedział też jednak, że honor i prawda to jedno. Powiedział wyraźnie, że prawda od honoru jest ważniejsza, i że kto uważa inaczej jest szkodnikiem.
Oto nasz prezydent Bronisław Komorowski. Człowiek, który rezygnuje z honoru na rzecz czegoś, co, czy to jego możliwości intelektualne, czy może nieuświadomione uwikłania, czy wreszcie uwikłania jak najbardziej świadome i przyjęte przez niego z radością, każą mu przyjąć za prawdę. Jestem pewien, że my byśmy mu nawet wybaczyli to, że on w swoim sercu, duszy i rozumie nie jest w stanie pojąć, że prawda i honor to jedno. To mu możemy wybaczyć, bo umiemy sobie wyobrazić, że to może stanowić zbyt wysoki pułap, jak na techniczne możliwości, jakie on posiadł. Natomiast to, że on – całkowicie otwarcie i bez śladu wstydu – szydzi z honoru na rzecz czegoś, co mu ktoś tak szczególny jak ruski prezydent podał jako prawdę, sytuuje go gdzieś w okolicach właśnie kogoś takiego jak ów przedstawiony wcześniej król Edward VIII. Oczywiście z należnym zachowaniem proporcji. Wprawdzie jeden i drugi mieli swoich kumpli, swoje sprawy i swój wstyd, ale, jak by nie patrzeć, tamten przynajmniej nosił tytuł „Edward VIII Windsor – z bożej łaski Wielkiej Brytanii, Irlandii i brytyjskich dominiów zamorskich król, Obrońca Wiary, cesarz Indii”, a jego brat i matka całowali go w rękę. Ten tu natomiast może się zaledwie cieszyć, że jego oficjalny tytuł może służyć do głupiej reklamy beznadziejnego sera, a jak idzie o całowanie, to najwyżej głupi naród może go pocałować w gruby tyłek.

29 komentarzy:

  1. Nie widziałem wywiadu i w pierwszej chwili pomyślałem, że chodziło mu o dziennik "Правда". (Drobiazg, ale wtedy dysonans pomiędzy prawdą a honorem nabiera sensu.)

    Skoro jednak on ruską narrację ma za prawdę, czy mówił może przy okazji o czyj honor chodzi?

    OdpowiedzUsuń
  2. @2,718
    Myślę, że o nasz honor. Polski honor i ruską prawdę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ktoś włada niemieckim, to tu jest dokument fabularyzowany o kontaktach Edwarda VIII z Hitlerem i niemcami.

    Z filmu jasno wynika że król dopuścił się zdrady stanu. Po abdykacji dalej przekazywał niemcom tajemnice wojskowe. Podobno mógł się przyczynić do klęski francji bo zdradził plany obronne.

    http://www.zdf.de/ZDFmediathek/beitrag/video/1236780/Edward-VIII.-und-die-Nazis#/beitrag/video/1236780/Edward-VIII.-und-die-Nazis

    OdpowiedzUsuń
  4. Toyahu,
    jedyny program publicystyczny, który oglądam (już niedługo przestanę dzięki światłym i "boleśnie prostym" decyzjom kierownictwa TVP kolejno usuwającego wszystkie niezależne programy) to "Warto rozmawiać". Nie ogarniam więc tego bezmiaru głębi innych programów i zapraszanych tam gości.
    Może wyjaśnienie tej sprzeczności tłumaczy taki oto cytat (http://pl.wikipedia.org/wiki/Honor_%28poj%C4%99cie_moralne%29:
    Pojmowanie honoru może być rozmaite, a nawet sprzeczne przy porównywaniu postaw ludzi różnych kultur. Np. honorowym postępowaniem człowieka uczciwego jest nieposługiwanie się kradzieżą. Odwrotnie u złodzieja, który za punkt honoru może sobie postawić okradzenie każdego, kogo upatrzy sobie za ofiarę...
    Pozdrawiam.
    KrystynaS

    OdpowiedzUsuń
  5. Toyahu


    A czego innego można było się spodziewać po tym grubym tyłku.



    Pozdr.
    -------------------
    GW nie kupuję.
    TVN nie oglądam.
    TOK FM nie słucham.
    Na Rysiów, Zbysiów i Mira nie głosuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. @PLK
    To jest wiedza powszechna. On miał do Niemców sentyment. A do Niemców hitlerowskich sentyment szczególny. I mu to nie minęło nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Toyahu,

    no tak.Komorowski jest postacią tak odrażającą,że dla już tylko rzut oka na jego zdjęcie jest przyczyną mdłości. Zresztą to samo dotyczy Tuska.

    OdpowiedzUsuń
  8. @tusia
    A to akurat jest już kwestią osobną. Komorowski to przedstawiciel kultury obcej. I dopóki będzie sobie uzurpował występowanie w imieniu Narodu, ja go tolerował nie będę.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Przemo
    Niczego. Ja z niego wyłącznie szydzę.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Agnieszka Moitrot
    A mój teść na przykład twierdzi, że Lech Kaczyński był odrażający o wiele bardziej. Co ciekawsze, on nie jest w tym przekonaniu osamotniony.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bronisław Amor Komorowski*, Boleśnie Prosty.



    *copyright by raven59

    OdpowiedzUsuń
  12. @latinitas
    A czemu Amor? Może miało być Azor?

    OdpowiedzUsuń
  13. @latintas
    @toyah

    "Bronisław Amor Komorowski" - jak najbardziej ma być "Amor".

    Tak mnie się jakoś skojarzyło, przy okazji oglądania 'Psychologicznego portretu Jarosława Kaczyńskiego", że być może doczekamy się takiegoż portretu o Donaldzie Aniele Tusku i Bronisławie Amorze Komorowskim.

    Znając "rzetelność" TVN24 i "uczciwość" Siekielskiego oczekuję, że w portrecie psychologicznym p.Rezydenta będzie jakieś odniesienie do jego np. odzywek o "kaszalotach w armii duńskiej", czy seksistowskich żarcików podczas oficjalnych spotkań z osobami płci pięknej.

    "Amor" sięgający swoim intelektem poziomu buraka marzy o tym aby ustrzelić jakąś piękną łanię....

    OdpowiedzUsuń
  14. Od Edwarda VIII do Smoleńska... You're never more than 77 lines of text away from Smolensk on Toyah's blog.

    OdpowiedzUsuń
  15. No hej meen, a jakżeż inaczej, a?



    Masz oto, Szanowny Majkelu Dembinski, okazję, aby coś zrozumieć. Toyah twierdzi, że Twój stan posiadania wynika z tego, żeś dawno nie był Michałem Dębińskim. Ja tam nie wiem, nie znam się. Posłuchaj se za to, ma się rozumieć - sine ira et studio, tego, co w tey chwili mówi Jarosław Kaczyński.

    Może, może coś Pan zajarzysz... Chociaż osobiście wątpię.

    Nieustająco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Michał Dembinski
    Tym razem się zagapiłeś. Tu akurat Smoleńsk nie ma nic do rzeczy. Poszło o prezydenta - zaprzańca.
    A jak już idzie o Smoleńsk, powiedz mi, co czujesz, jak patrzysz na ten obszczywany przez okoliczne psy złom porzucony na smoleńskim lotnisku? Co czujesz, kiedy widzisz tę biało-czerwoną szachownicę aż tak wzgardzoną? Znudzenie czy gniew? A może nic? A może w ogóle o tym obrazie nie pamiętasz i tylko ja Cię od czasu do czasu irytuję?

    OdpowiedzUsuń
  17. @don esteban
    Obawiam się, że Ty jednak nie rozumiesz sytuacji. On nigdy nie był Michałem Dębińskim. On tak naprawdę nigdy nawet nie był Michałem. On nie jest Polakiem który chce być Anglikiem, ale Anglikiem który pragnie być Polakiem. Ja się do niego zwracam jak do Polaka, bo tak jest mi wygodniej.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Michael Dembinski, toyah

    W takim razie przepraszam. W ten niezbyt celny sposób usiłowałem podkreślić kwestię epistemologiczną.

    Ale to mnie za bardzo nie tłumaczy.

    OdpowiedzUsuń
  19. @all

    Dzięki za info o programie Pospieszalskiego.
    Stary sklerotyk i wieczorny śpioch, przypomniałem sobie, że mogę nagrywać programy.
    No i rano sobie obejrzałem Prezesa w świetnej formie. Czemu jego ścisła logika nie przemawia do lemmingów?

    OdpowiedzUsuń
  20. @Jazgdyni
    Problem z lemingami jest taki, że ci z nich których stać na pomyślunek
    nienawidzą Jarka z dwóch powodów.
    Po pierwsze zdają sobie sprawę z marności swoich wybrańców.
    A po drugie z pułapu Jarka i ich niemożności intelektualnej.

    Co pozostaje to bolszewickie inwektywy i nowomowa.

    Napompowani jak balony do lotu w kierunku zachodniej Europy. Przez lata łudzeni gazem szlachetnym w trzewiach, a tu bęc! Jak mają się już wzbić i poszybować to okazuje się że to nie hel ale siarkowodór!

    No w sumie to mi ich żal...

    OdpowiedzUsuń
  21. @Cmentarny Dech
    dzięki z piękną kwintesencję - zapiszę i podkreślę "wężykiem"

    OdpowiedzUsuń
  22. @Cmentarny Dech

    Generalnie to masz rację.
    Ale ja patrzę na to również osobiście, bo wśród lemmingów mam najlepszego przyjaciela ze studiów i wspaniałą, inteligentną znajomą z dzieciństwa, byłą redaktor naczelną nie byle czego, a obecnie wpływową panią prezes, również nie byle czego.
    I nagle okazuje się, że nie są to osoby racjonalne.
    To jakiś cholerny syndrom sztokholmski zaistniał.

    OdpowiedzUsuń
  23. @jazgdyni
    @Cmentarny Dech

    A może ten pies jest gdzie indziej pogrzebany (i stamtąd dymi jadem trupim).

    Już wielokrotnie tutaj rozmawialiśmy, że bywają momenty, w których człowiek musi wybrać według elementarnej i poważnie traktowanej uczciwości człowieczej, a nie dla jaj, na odpieprz, czy dla korzyści.

    Np. takim (tu wszystkie proporcje, itd!) wyborem o konsekwencjach na wieki był wybór między Chrystusem a Barabaszem.
    Nota bene, ostatnio na Krakowskim Przedmieściu dokładnie ten sam wybór odżył w okrzykach młodych, wykształconych, z samej tej wielkiej Jerozolimy warszawskiej.

    Czasami moment określenia swojego wyboru nadchodzi niejako na raty. Tak było np. za pierwszej Solidarności, gdy moment ten zaczął się kształtować w sierpniu '80, jednak kulminacja nastąpiła, niczym moralna gilotyna dopiero 13 grudnia '81.

    Moim zdaniem, tak jest teraz. Rozpoczęło się antypisiarstwo w 2007r i niczym rynsztok zabrało ze sobą konformistów, którym wydawało się, że pozostają żeglarzami (sami sobie sterem i okrętem).
    Ale 10 kwietnia nastąpiła kulminacja ...

    Komu z nich wtedy zabrakło odwagi, albo człowieczej wielkości, musi teraz brnąć dalej, tym zajadlej plując, by teraz przykryć również swoją małość.

    I swoje sumienie. Ale ono odezwie się i to będzie kara oraz warunek Odkupienia.
    Drugiej grubej kreski nie będzie. Żeby więc uniknąć potrzeby Odkupienia, musieliby wszystkich dookoła przekupić trwałym dobrobytem.

    Ale przecież nie te matoły! One tego nie potrafią. Dowody napływają codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  24. @orjan

    Napisałeś - "konformistów".
    To dla mnie trochę za miękkie.
    Otóż oni są jak najbardziej konformistami, ale nie tylko.
    Posiadają dodatkową skazę moralną, czy etyczną. Drobne "skombinowanie" czegoś; gaz do dechy, a jak psy zatrzymają, to w dowodzie czeka permanentnie tam przechowywane 50 zł; szef artystycznie pierdzi w towarzystwie (niestety, dość popularne wśród Skandynawów i Niemców), a oni kwitują to perlistym śmiechem. To są ci, których zawsze można kupić. Tylko ceny są różne.
    No po prostu takie lekko szemrane towarzystwo, dodatkowo z aspiracjami do prawidłowego jedzenia bez.

    Reszta to normalni idioci i o nich nie warto gadać.

    OdpowiedzUsuń
  25. @jazgdyni

    To im się wydaje, że to tylko konformizm.

    W tym też się mylą, bo to coś znacznie głębszego i gorszego.

    Przekonają się.

    Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  26. @prawdziwy_temat_nigdy_nie_ustaje

    czyli prawdy nigdy za wiele, a tu, akurat wypada wrócić do poprzedniego wpisu i dyskusji dotyczących publicznego złożenia propozycji zadośćuczynień członkom rodzin poległych w Smoleńsku.

    Właśnie Marcin Dziurda, szef Prokuratorii Generalnej, tak zeznawał MO (lejnik) w sprawie źródła propozycji:

    My jesteśmy pełnomocnikiem, prokuratoria jest pełnomocnikiem [Skarbu Państwa].
    Zespół podjął decyzję pod kierownictwem pana ministra Boniego, że będą te ugody w sprawie ofiar Smoleńska.

    Pan minister obrony [Klich] dał pełnomocnictwo mnie, jako prezesowi prokuratorii do zaproponowania takich warunków, jakie zaproponowałem, więc mogłem to zrobić.

    Natomiast, no jeżeli by zapadła decyzja [wypłat], przede wszystkim ministra obrony [Klicha], (…) no to [Klich] może też dać takie samo pełnomocnictwo Prokuratorii.


    Z tego wynika, że wcale nie działała Prokuratoria Generalna, tylko, niejako prywatnie, działał jej szef. Onże Dziurda wyraźnie bowiem zastrzega, że dla wypłat potrzebne będzie osobne pełnomocnictwo nie dla niego osobiście, lecz dla Prokuratorii Generalnej.

    Zaraz, zaraz … jak to było z tym obiecywaniem Niderlandów?

    Poza tym, co do tego wszystkiego ma czcigodny minister Boni, że się miesza? Czyżby Boni już cichcem zdymisjonował Klicha a to, co oglądamy w telewizorni, byłoby tylko fantomem ministra obrony?

    ---------
    Szerzej: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Bliscy-ofiar-katastrofy-dostana-250-tys-zl-a-Kaczynski-nie,wid,13071551,wiadomosc.html

    OdpowiedzUsuń
  27. @jazgdyni
    Bo go nienawidzą. Patrzą na niego i zaczynają drżeć z wściekłości. Zaciskają zęby i pięści i życzą mu wyłącznie śmierci. Zanim się odezwie. A kiedy już się odezwie, na wszystko jest już za późno.

    OdpowiedzUsuń
  28. @toyah

    Ja mam tak samo jak widze tuska, nie moge wytrzymać i przełączam kanał od razu. Problem w tym jak mi sie wydaje ze jemu w to graj byle utrwalić podział w którym przeciwnicy Jarosława robią to samo. Wtedy prawdy obiektywnej nie ma a tacy jak on fałszyści triumfują.
    I tu masz racje że zanim sie on odezwie już jest dla nich za późno żeby go wysłuchać. I na koniec dodam że tu mi sie wydaje jest podstawowa obecnie(zaniedbana) rola Kościoła, uwrażliwiać ludzi na prawdę aby znali jej wartość.

    OdpowiedzUsuń
  29. @kwiecia
    To ciekawe spostrzeżenie, że jemu nasza nienawiść bardzo pasuje. Dlatego ja go słucham bardzo uważnie. jego i innych. Słucham ich cierpliwie i spokojnie. Z uśmiechem i życzliwością. Nie wściekam się, nie krzyczę, nie zatykam uszu.
    Wiem, że oni by chcieli inaczej, ale nic z tego.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.