czwartek, 12 maja 2011

O obowiązku sprzątania kup

W poczcie mailowej, którą otrzymuję z zaprzyjaźnionych źródeł otrzymałem obrazek, który mnie jednocześnie i ucieszył i wzbudził pewne refleksje. Ucieszył mnie, ponieważ jest bardzo dowcipny, inteligentnie skonstruowany, a przede wszystkim pojawił się niezwykle szybko w reakcji na opublikowanie przez rząd Platformy Obywatelskiej tak zwanego logo polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Najpierw opowiem o logo. Wiem, że ono jest już powszechnie znane, bo nawet załoga TVN24 się z niego nabija, ale dla porządku opowiem. Otóż przedstawia ono kilka kolorowych strzałek skierowanych w górę i stykających się w taki sposób, że przypominają one trzymających się za ręce ludzi. Pomysł jak pomysł. Pewnie nie taki znowu najgorszy, tyle że, jak się zdaje, dla osób, które po tych czterech latach rządów Platformy i owego nieustannego, tak obrzydliwie pustego gadania o miłości, serdeczności i pozytywnych wibracjach, na każdy dodatkowy gest ze strony tych ludzi, niosący w sobie wspomnienie o owych wibracjach, mają już tylko ochotę się porzygać, mało raczej przekonujący.
W reakcji więc na ten projekt – reakcji ze strony, jak się domyślam wspomnianych rzygających – pojawiła się rysunkowa kpina z rządowego projektu. Mamy więc dokładnie te same skierowane w górę strzałki, tyle że pod każdą z nich widnieje odpowiedni, złośliwy opis, a więc, że oto idą w górę czy to ceny, czy to podatki, czy to wreszcie podsłuchy. Pierwsza z prawej, czerwona strzałka niosąca białoczerwoną flagę, natomiast informuje, że również bardzo w górę poszło samozadowolenie rządu. Bardzo to wszystko, jak wspomniałem, jest śmieszne, a jak by tego było mało, wczoraj w Szkle Kontaktowym ktoś przytomnie zauważył, że na obrazku tym Polakom poobcinano głowy, a przedwczoraj jeszcze jakiś ktoś napisał do tego samego Szkła Kontaktowego esemesa z niezwykle błyskotliwą uwagą, że tak się dowcipnie składa, że na tym logo polską flagę niesie akurat nie żaden inny, tylko ten czerwony.
Proszę rzucić okiem:

Uważam, że żart jest przedni, w dodatku ani szczególnie chamski, ani ponury, natomiast to co mnie tu najbardziej ucieszyło, to wspomniana już wcześniej natychmiastowość tej reakcji. Właściwie w tej samej chwili, kiedy rząd przedstawił swój europejski projekt, znalazł się ktoś, kto go sparodiował, i do tego zrobił to tak skutecznie, że o ile się orientuję, ta kpina już w tej chwili obejmuje coraz szersze kręgi. A zatem, jeśli mam tu rację, sprawa jest zupełnie jasna – cały ów rządowy wysiłek, zarówno jeśli o jego wymiar propagandowy, jak i ściśle artystyczny, legł w gruzach. Jeszcze parę dni, a każdy kto będzie patrzył na te kolorowe strzałki, będzie ryczał ze śmiechu. A jeśli będzie ryczał ze śmiechu na widok tych strzałek, to z całą pewnością będzie też się śmiał ze wszystkiego innego, co rząd, pod przywództwem Donalda Tuska wyprawia. I tak już będzie do końca. Każdy nowy dzień będzie już tylko przynosił albo zniecierpliwienie, albo wściekłość, albo takie własnie kpiny. Dojdzie wreszcie do tego, że gdzieś się pojawi Donald Tusk, lub którykolwiek z jego towarzyszy, i nie będą już musieli ani nic mówić, ani robić, ani proponować, a ludzie będą i tak albo ziewać, albo żartować.
Teraz pora na refleksje. Myślę sobie, że strasznie szybko to wszystko poszło. Ani się obejrzeliśmy, a te cztery lat minęły, i z tego całego tromtadractwa sprzed lat nie zostało już nic. Oczywiście, wciąż gdzieniegdzie słychać jeszcze głosy, powtarzające, jak jakieś najdurniejsze zaklęcia, że Jarosław Kaczyński, jeśli wygra wybory, podpali Polskę, tyle że ponieważ ze względu na drastyczny brak koordynacji, tuż obok pojawiają się też głosy inne, informujące o tym, że on już tę Polskę dawno podpalać zaczął, można odnieść wrażenie, że nawet wśród tych szaleńców coraz częściej dochodzi do głosu opinia, że skoro on już nas pali, to właściwie wszystko jedno. A więc jest bardzo prawdopodobne, że w wyniku jesiennych wyborów – jeśli nie dojdzie do jakiegoś bardzo drastycznego wyborczego fałszerstwa – Prawo i Sprawiedliwość uzyska większość konstytucyjną, a przynajmniej taką, która mu pozwoli na samodzielne rządzenie. A więc, że powtórzy się wariant węgierski.
Wspomniałem o ewentualnym fałszerstwie. Oczywiście jest ono jakoś tam prawdopodobne, natomiast – skoro już zacząłem spekulować – muszę przyznać, że, w moim odczuciu, ono jest prawdopodobne właśnie tylko „jakoś tam”. Wydaje mi się bowiem, że System nie ma już wielkiej ochoty podtrzymywać tego trupa, występującego pod nazwą Platformy Obywatelskiej, i to nie tylko dlatego, że oni są aż tak dramatycznie beznadziejni, ale również z innego, moim zdaniem bardziej istotnego powodu. Otóż ludzie owego Systemu zapewne świetnie sobie zdają sprawę z tego, że przyszły rok będzie dla Polski rokiem pod każdym możliwym względem trudnym, jeśli nie wręcz tragicznym, i że jeśli Platforma Obywatelska jakimś cudem te wybory wygra na tyle, by w dalszym ciągu rządzić, w ciągu kolejnych lat straci nawet to gówno, które dziś ściska w garści i kręci się z nim w kółko, kompletnie nie wiedząc co ma dalej robić. I że jeśli to co dziś mamy, potrwa jeszcze kolejne lata, to w następnych wyborach Prawo i Sprawiedliwość nie dość że zdobędzie większość, to większość stuprocentową. I to nie na kolejne cztery lata, ale na kolejne dekady. A wtedy z całego tego Systemu nie zostanie nawet pierze.
A zatem, to jest to, co może kalkulować sobie System. Nie jako rozwiązanie najlepsze, czy tym bardziej dobre, ale w ogóle rozwiązanie jakiekolwiek. Umożliwienie Prawu i Sprawiedliwości wygrania nadchodzących wyborów. Z jaką intencją? Z taką mianowicie, że nadchodzący rok, z całym tym finansowym krachem, który już dziś właściwie jest faktem, z katastrofą w służbie zdrowia, w emeryturach, z tymi rozkradzionymi autostradami i drogami, z załamaniem na kolejach, czy wreszcie z tymi nieszczęsnymi mistrzostwami w piłce nożnej, zwali się na łeb Jarosławowi Kaczyńskiemu i go wreszcie zmiecie ze sceny na zawsze. Oczywiście bez żadnej gwarancji na sukces, ale zawsze z pewną nadzieją. No i ze świadomością, że taka Platforma Obywatelska w tej chwili nie jest sobie w stanie dać już rady z niczym. Na pewno.
To tu to tam jednak, dochodzą mnie głosy, pochodzące już nie od ludzi Systemu, ale już z naszych środowisk, że to my sami powinniśmy się dobrze zastanowić, czy nie powinniśmy się teraz skupić wyłącznie na organizowaniu szeregów i szykowaniu się do przejęcia władzy, gdy na polu walki nawet nie będzie już co sprzątać. Że przez najbliższe, powiedzmy dwa lata, powinniśmy spokojnie robić co do nas należy i patrzeć z satysfakcją, jak Platforma Obywatelska i cła jej otoczenie zdycha. Że nic nam nie zastąpi satysfakcji, jaką będziemy mogli sobie poodczuwać, gdy w przyszłym roku przed naszymi oczami rozciągnie się widok tego upadku. Poza satysfakcją najwyższą. Z wygranych konstytucyjną większością wyborów, i Jarosławem Kaczyńskim witanym przez Polaków jak zbawiciel.
Jakkolwiek by ta wizja nie była interesująca, czy wręcz kusząca, jest coś, co każe mi się jej dramatycznie sprzeciwić. Obowiązkiem każdego uczciwego polityka i każdej uczciwej politycznej partii jest walka o władzę i to o władzę, która ma na celu pomyślność ojczyzny i jej obywateli. Nie może być tak, że poważny polityk, czy poważna partia w pewnym momencie zaczynają prowadzić politykę, której celem jest porażka. W dodatku jeszcze z tak podłego powodu, jak strach przed trudnościami. Ja już pomijam tu argument moralny. Że byłoby czymś wysoce nieuczciwym, obserwować jak Polska jest obracana w pył przez bandę durniów i zaprzańców, i jeszcze czerpać z tego powodu satysfakcję. Chodzi o najbardziej podstawowy kodeks. Politykę się prowadzi po to by zwyciężać, a im bardziej to zwycięstwo będzie okupione krwią i potem, tym będzie ono solidniejsze. Nie ma wątpliwości, że wchodzenie w rok 2012 z całą tą odpowiedzialnością, jaką każdy rząd musi na siebie wziąć, to ryzyko największe. Można wręcz powiedzieć, że to jest ryzyko doskonałe. Wręcz modelowe. Więcej – to może być lot autentycznie samobójczy. Zwłaszcza w sytuacji, gdy z jednej strony nie można w żaden sposób liczyć na Prezydenta, który w sposób już zupełnie oczywisty jest pozbawiony wszelkiej decyzyjności, a z drugiej cały kraj jest w łapach postsowieckiej agentury. Jeśli Prawo i Sprawiedliwość jesienią obejmie władzę, a Jarosław Kaczyński stanie na czele rządu, przed nimi stanie zadanie nieporównywalne z jakimkolwiek wcześniejszym. Trzeba będzie pokazać Polsce i Polakom, że wreszcie nasze sprawy znalazły się w naszych rękach, że warto być Polakiem, warto mieszkać w Polsce i warto tę Polskę kochać. Trzeba to będzie pokazać tej Polsce i tym Polakom. No i trzeba będzie pomaleńku, jak najbardziej porządnie, te ruiny, jakie zostawia nam Platforma Obywatelska, zacząć sprzątać. Jeśli się nie uda – trudno. Jeśli przy tej robocie damy się zagryźć jakimś cmentarnym hienom – trudno. Będziemy za to przepraszać samego Pana Boga. Jeśli natomiast wyjdziemy z tej walki z podniesionym czołem – to dopiero będzie satysfakcja, której już nic nie zastąpi.

15 komentarzy:

  1. Dlaczego trzeba głosować na PiS? To proste.

    W poprzednich (2007 też) wyborach parlamentarnych PiS startował z programem politycznym - echem stale potrzebnego Polsce prostego programu: "bić kurwy i złodziei panie Hrabio".

    Nie dał rady. Przez to Polska, wysiłkiem kurw i złodziei, doszła do granicy załamania cywilizacyjnego i granicę tę właśnie przekracza.

    Obecnie PiS startuje z programem nie politycznym i nawet nie gospodarczym, ale z programem cywilizacyjnym:

    PRAWDA PRZECIW PRZEMOCY!

    Można się bawić w różne krytyki, że ta szalupa ma brzydką nazwę, wioślarze nie najprzystojniejsi, ale ona jest RATUNKOWA. Kto tego nie widzi, głupi jest.

    A jak widzi, lecz mu się TO nie podoba, to sam sobie wystawia świadectwo. Cokolwiek będzie sofistycznie językiem oplatał i tłumaczył się. Nie komuś, lecz "się".

    Prawda przeciw przemocy ma w Polsce odwieczną tradycję. W końcu wygra.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Toyah
    Kiedy myślę o tym, co zostało do sprzątania, jestem przerażona. Przecież żeby dźwignąć Polskę zanim upadnie, najpierw trzeba wymieść całą tę hołotę. Nie widzę oprócz JK ludzi dostatecznie zdeterminowanych.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Toyah

    Dziś też dostęp do komentarzy był długo zablokowany, więc pewnie dlatego jestem pierwszym komentującym.

    Wkurzyłeś mnie trochę dzisiaj, tym bezradnym przyjęciem założenia, że, przynajmniej co do wyborów, system rozgrywa wszystko i będzie tak, jak oni ustalą.
    To znaczy - jesteśmy już całkowicie ubezwłasnowolnieni?

    Co do kwestii: odpuśćmy sobie i poczekajmy patrząc biernie przez dwa lata jak platforma się zarżnie, to zgadzam się z Tobą całkowicie - tak nie można. Trzeba zawsze i wszędzie walczyć, wierząc w sukces.
    A ja wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. @orjan
    Prawda przeciw przemocy. Ladnie to bardzo opisałeś.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Marylka
    Niesamowite, prawda? Jeden człowiek. I nie daje im zasnąć od ponad 20 lat.

    OdpowiedzUsuń
  6. @jazgdyni
    Dobrze wiesz, że jak zechcą, to nas wszystkich pozamykają.
    Natomiast, jak idzie o to ubezwłasnowolnienia

    OdpowiedzUsuń
  7. @jazgdyni
    Jak gdzie o to ubezwłasnowolnienie, to nie pieprz, tylko przeczytaj ten tekst uważnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gaz łupkowy, toyahu. Za cztery lata może już być za późno. Norwedzy ze swoich złóż zbierają 4/5 przychodów. Polacy, w świetle obowiązujących przepisów, dostaną 15%. Tak przynajmniej twierdzi jeden z lepszych krajowych geologów, bodajże w Gazecie Polskiej.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Toyah

    Bla, bla, bla...
    Myślisz, że masz wolną wolę? Czy też tańczysz ja Ci zagrają?
    To jest właśnie u b e z w ł a s n o w o l n i e ni e.
    Reagujesz, a nie tworzysz. To takie płytkie wytłumaczenie. Czy nie skaczemy tak, jak system sobie tego życzy?

    Szanowny Panie Tojahu, wkurwia mnie mocno gdy nie wyprzedzamy. Odpowiedź na logo była świetna, ale to była odpowiedź.

    A ja bym chciał, tak mi sie marzy, abyśmy to my mieli inicjatywę.
    A Tojah, by przestał być komentatorem ich niecnych poczynań, a został człowiekiem nakreślającym. Tak nakreślającym, jak dobry strateg.
    Rozumu mu nie brak.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Rain
    Nie znam się. Ale tego typu informacje przyjmuę na wiarę.

    OdpowiedzUsuń
  11. @jazgdyni
    Zgoda. Reaguję, a nie tworzę. Znajdź sobie kogoś kto tworzy.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Toyah

    Ano, spotkałem się z opiniami, że lepiej tych wyborów nie wygrywać, niech się platfusy utopią we własnym gównie.
    Moim skromnym zdaniem problem polega na tym, że to bagno wciągnie nie tylko platfusów ale cały ten biedny naród.
    Dlatego dywagowanie "wygrać czy przegrać" jest raczej nieporozumieniem.

    Wygrać i posprzątać!

    Ukłony!

    OdpowiedzUsuń
  13. @Kozik
    Wygrać i walczyć w cieniu! Jak zawsze. Kto nie rozumie, czym jest walka w cieniu, to frajer.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam nadzieję, że rozumiem ;)

    A tak w ogóle, pozwolę sobie wyrazić przy okazji ubolewanie nad całym tym debilizmem typu "Prezydencja w UE". Od dwóch dni wiem, że teraz są Węgry (wcześniej nie miałem pojęcia bo i po co?). Nie wiem, kto był wcześniej, kto będzie po nas, bo i po cholerę mi ta wiedza.
    W radiu (znowu słucham, ech) informują mnie tylko, że wydali jakieś masakryczne pieniądze na meble tudzież gifty dla VIPów. No i, że mamy logo ze strzałkami-ludzikami flagą i że je zaprojektował ten sam projektant, co stworzył logo "Solidarności". Ja domyślam się jeszcze, że w czasie tego przewodnictwa nawiedzi nas kraj mnóstwo eurodarmozjadów, którzy przytulą wszystkie te gifty i będą uczestniczyć w konferencjach i spotkaniach, z których nie wyniknie nic a już na pewno nic dobrego.

    Rozdupi się ta cała UE, mówię Wam. I to będzie bardzo bolesne bum. Grecja jaskółką. Bączek symbolem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zastanawia mnie ten brak jakichkolwiek ciętych ripost, czy choćby peanów ku autorowi (włączając w to moją skromną osobę). Czy usprawiedliwia nas awaria 'bloggera'?

    A bardzo słuszną podniósł Pan kwestię w sprawie uprawiania polityki...


    toyah napisał:
    Obowiązkiem każdego uczciwego polityka i każdej uczciwej politycznej partii jest walka o władzę i to o władzę, która ma na celu pomyślność ojczyzny i jej obywateli.


    smutne jest właśnie to, że polska 'polityczka' (bo zapewne przyznają mi Państwo rację, że nazwać ją Polityką przez duże 'pe' i z właściwie umiejscowionym akcentem byłoby przynajmniej niecelne) nie służy Polsce, a jedynie interesowi partyjnemu. Nieistotne jest CO przedstawi dana partia opozycyjna, ważne że właśnie opozycyjna.

    Śmiem twierdzić, że nawet jeśli przykładowo PiS wyszedłby z poselską inicjatywą ogłoszenia Tuska i całej PO jako najwybitniejszych postaci w historii Polski i nadania im dozywotnich rent w wysokości 50.000 zł miesięcznie, to 'politycy' z PO przez zaprzeczenie i negację samą w sobie tenże projekt odrzuciliby przy pierwszym czytaniu. Nie będę już tu podnosił kwestii, w których (nie daj Boże) któryś z polityków opozycyjnych śmiałby przedstawić projekt ustawy znacząco poprawiający standardy życia publicznego, czy jakiegokolwiek innego.

    Musi zostać odrzucony. Dlaczego? Bo jest!

    I o 'take Polske' nam chodziło?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.