wtorek, 17 maja 2011

Patrioci w czerwonych okularach

Tak jak to się dzieje od lat, za każdym razem gdy wchodzimy w rok wyborczy, polska scena polityczna po swojej prawej stronie zaczyna wykonywać masę nowych, najczęściej niezwykle nerwowych gestów, których wspólną cechą jest zainteresowanie przyszłych wyborców tak zwaną „alternatywą”. Owa alternatywa najczęściej nie jest żadną alternatywą, ale starą i kompletnie już zużytą ofertą, określaną najczęściej mianem „Zjednoczonej Prawicy”, a w rzeczywistości stanowiącą chaotyczną zbieraninę politycznych tworów i osób, znanych nam z ponad już dwudziestoletniej historii, tyle że w nowej konfiguracji i ewentualnie pod nowymi nazwami.
Teoretyczne usprawiedliwienie dla tych dziwacznych posunięć jest różne. Czasem chodzi rzekomo tylko o to, by w ramach szacunku dla demokracji, dopuścić do gry również inne, mniej mainstreamowe prawicowe projekty, czasem o to, by przez większą ofertę wzmocnić siłę prawicy jako takiej, a niekiedy wręcz o to, by przez stworzenie nowych politycznych propozycji, wzmocnić przyszłą zdolność koalicyjną głównej siły na prawicy. A więc w naszym wypadku – jak to ma miejsce od dwudziestu już lat – Jarosława Kaczyńskiego. Praktycznie natomiast, wedle dość powszechnej na prawicy opinii, cel jest jeden – prawicę rozdrobnić, ostatecznie ją zniszczyć, a samego Jarosława Kaczyńskiego ze sceny ostatecznie usunąć. Cel oczywiście często ani przez głównych aktorów tego szumu nie zamierzony, ani nawet uświadomiony. Ale trudno, by było inaczej. Oni tu nie są od myślenia, ale od roboty.
Ostatnio mam nieopuszczające mnie wrażenie, że specjaliści od niszczenia polskiej prawicy zebrali się na blogach i usiłują robić to co zawsze – a więc tworzyć „alternatywę” – tyle że już nie jako cała kupa starszych pań i panów śpiewających patriotyczne pieśni i machających sztandarami z białoczerownym orłem – w końcu, jak śpiewał Bob Dylan, czasy się zmieniają – lecz młodych, wykształconych i strasznie nowoczesnych blogerów. Oczywiście też nie samych blogerów. Oni udzielają tu wyłącznie teoretycznego wsparcia, natomiast już za ich plecami przebierają nogami praktycy, czyli znani nam skądinąd bardzo patriotycznie zorientowani politycy, wojskowi, działacze katoliccy i biznesmeni z pieniędzmi.
Dziś, obok wspomnianej już wcześniej tezy, o konieczności koalicyjnego wzmocnienia Jarosława Kaczyńskiego na wypadek przyszłych – być może wygranych przez niego – wyborów, pojawił się nowy akcent, sformułowany w Nowym Ekranie, stosunkowo nowej (ciekawe, swoją drogą, jak ona nagle się wśród nas pojawiła, prawda?) blogerskiej, jak najbardziej prawicowej, platformie. Otóż plan jest taki. Smoleńska Katastrofa – z względu na swoją oczywistość – tak czy inaczej musi się skończyć jakimś wybuchem. A wybuch ten może być dwojaki. Albo Jarosław Kaczyński wygra wybory i zabije Tuska, albo Tusk – wiedząc, że dopóki jego przyszły kat żyje, jego los jest bardzo niepewny – zabije Kaczyńskiego. Ponieważ w obecnej sytuacji Jarosław Kaczyński jest całkowicie bezbronny, przyszłość jest jasna: Tusk musi zabić Kaczyńskiego, a polska prawica, oparta tylko na jego osobie i jego projekcie, się rozsypie. Ratunek jest jeden – stworzyć szeroki ruch, który jednocześnie Kaczyńskiemu zapewni konieczną ochronę, a w wypadku jego śmierci, będzie potrafił ponieść pochodnię.
Ponieważ opinia powyższa została sformułowana nie przez jakiegoś ambitnego blogera, który wprawdzie nie bardzo potrafi, ale bardzo chce, lecz przez samego szefa Nowego Ekranu i została zamieszczona na najbardziej eksponowanym miejscu, czuję się zobowiązany, by na tę bzdurę – bo jest to oczywista bzdura – możliwie mocno zareagować. Otóż, pomijam już fakt, że gdyby System miał ochotę i możliwość zabić Jarosława Kaczyńskiego, zrobiłby to już dawno i bez najmniejszego kłopotu, choćby wysyłając na niego jakiegoś wariata, wybranego spośród fanów Szkła Kontaktowego, a następnie, po zakończonej robocie wysyłając go w kosmos, i tyle całej roboty. O ile się orientuję, powodów do tego ruchu ma on wystarczająco wiele, a przy okazji, nawet jeśli Kaczyński ma jakąkolwiek ochronę, to najwyżej przed jakimś zapijaczonym działaczem młodzieżówki Platformy Obywatelskiej, ale już w żaden sposób przed zorganizowanym i wysłanym przez System zabójcą. Jeśli jednak Kaczyński wciąż żyje, to znaczy, że oni sobie doskonale wyliczyli bilans zysków i strat.
Jest jednak w owej refleksji na temat tych dwóch równoległych śmierci, coś znacznie istotniejszego. Mianowicie sugestia, że jeśli System Kaczyńskiego nie zamorduje, to on powsadza do więzienia wszystkich najważniejszych funkcjonariuszy tego Systemu, a oni w tym więzieniu zgniją. Dlaczego? Dlatego że od czasu Smoleńska Kaczyński jest tak emocjonalnie zdemolowany, że on już w tej chwili żyje wyłącznie myślą o zemście. A więc, całkiem logicznie, System – jeśli chce przeżyć, tak naprawdę nie ma wyjścia. Musi się bronić. I jest to informacja, która wchodzi w przestrzeń publiczność z miejsca powszechnie uważanego za Kaczyńskiemu sprzyjające, a może i go reprezentujące.
I to jest coś, co uważam za wyjątkowo skandaliczne. Otóż sugerowanie – nawet czynione w dobrej wierze – że Jarosław Kaczyński jest obłąkańcem, mającym na celu już tylko ukaranie śmiercią tych, którzy zabili mu brata, jest wyjątkowo podłe, bo i stanowi oczywiste kłamstwo, w dodatku kłamstwo wpisujące się w głosy środowisk Kaczyńskiemu najbardziej wrogich. Ale też kłamstwo, którego skutki mogą być bardzo niebezpieczne. Prawda jest taka, że Jarosław Kaczyński jest człowiekiem o łagodności wręcz niespotykanej. Udowodnił to szczególnie w czasie wszystkich tych miesięcy, jakie nastąpiły po Katastrofie. W nim jest oczywiście pragnienie poznania prawdy, ale na tym koniec. On chce znać prawdę i chce, by ludzie odpowiedzialni za śmierć Prezydenta zeszli pohańbieni ze sceny politycznej na zawsze. To jest bardzo możliwe. Natomiast nie ma takiej możliwości, by on chciał ich śmierci. Ich śmierci mogę chcieć ja, bo jestem pełen grzechu i przeróżnych słabości. On nie. On jest człowiekiem prawdziwie mężnym. A w związku z tym że on jest człowiekiem mężnym, on wie, że jego osobiste emocje i ból muszą być postawione nie przed, lecz daleko za dobrem Ojczyzny i Rodaków.
A zatem, jeśli dziś ktokolwiek sugeruje publicznie, że Donald Tusk powinien się mieć na baczności, bo każdy kolejny dzień, kiedy Jarosław Kaczyński chodzi po świecie, jest też kolejnym gwoździem do jego trumny – i to nie trumny w sensie przenośnym, lecz prawdziwej, drewnianej, solidnej trumny – to za tym nie stoi troska, nie ma tam śladu patriotyzmu, śladu Polski. To zwykłe ruskie bucostwo i bezhołowie. I z takim patriotyzmem powinniśmy walczyć.

34 komentarze:

  1. Nowe kłamstwa w miejsce starych - nowyEkran w miejsce Salonu24. I Golicyn jak zwykle rację ma. To już powoli odsetek spełnionych przepowiedni można skorygować do góry, z 80 kilku do 90 kilku %.

    Ale jak oni chcą zdobyć nawet 1% skoro taki PJN co nonstop jest lansowany w TV nawet nie zdobył 5%? Podejżewam zatem że o żadną partię tu nie chodzi tylko o spacyfikowanie niezależnych blogerów poprez odwrócenie ich uwagi od ważnych tematów. I jeśli nie skończymy wreszcie rozpisywać sie o tym dziwnym portalu to dokładnie tak będzie. Popieram więc wezwanie seawolf o koniec dyskusji. Niech ten portal będzie tematem tabu i koniec.

    OdpowiedzUsuń
  2. @PLK
    Ja nie dyskutuję z Ekranem. Ja dyskutuję z patriotami. A dokładnie z pewnym typem patriotów.
    Kto to jest Golicyn?

    OdpowiedzUsuń
  3. @Toyah

    Czarna wizja Łazarza jakoś mi dziwnie pachnie grami strategicznymi i potencjalnymi scenariuszami rozgrywanymi np. w takim Akwarium (byś się nie pytał, to uprzedzam, że to Zarząd GRU).
    Czyli cuchnie trepami. Oni zawsze się w to bawili i bawią. A Łazarz, już przy swojej konstrukcji KATa, też mi jakoś do tego środowiska pasuje.
    Ani to za inteligentne, ani za sprytne, takie jak te całe i wszystkie służby.
    No i jak puszczają to w publikę, to celem są tylko niezbyt mądrzy blogerzy. A tych niestety jest mnóstwo.
    A wędrówka Seawolfa po tych wszystkich blogach (ostatnio w Rzepie razem z Kataryną) też mnie mocno zastanawia.

    Tak jak piszesz - nastał czas rozrób i mieszania.
    A bo to pierwszy raz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli chodzi o oceny dotyczące Jarosława, to:

    1) żadne domniemano-możliwe-a-gorliwie-wyszukiwane czyny PRZESZŁE nie zostały ustalone mimo tytanicznego wysiłku całego systemu i mimo niesamowitego obniżenia progu społecznej tolerancji na jakość wyników takich ustaleń. Jest zero, null, dupa platforma, zdechły dorsz.

    2) pozostają oczekiwania co do złych czynów PRZYSZŁYCH. Skoro co do nich brak jest zapowiedzi od Jarosława, to pozostaje ich kreacja wprost z wyobraźni (eee... z narracji).

    Sajensfikszon? - niezupełnie, bo te kreacje-projekcje mają jednak oczywistą podbudowę dowodową zawartą w potwierdzaniu i wyjawianiu własnego doświadczenia narratorów wg reguły: każdy sądzi swoją miarą

    Zatem, platfusie i merdialne projekcje na temat PRZYSZŁYCH czynów Jarosława stanowią bezsporny dowód kim te platfusy i te merdy same są.

    PS. W literaturze, czy w filmach opowiadających o środowiskach przestępczych „od środka” zawsze pojawia się wątek, co oni sądzą o innych ludziach. Otóż według nich, świat jest zaludniony wyłącznie przez ponurych skurwysynów. Innego świata nie POznali i nie POtrafiliby w innym żyć.

    POgonić łachudry do ich własnego świata. Chronić własny!

    PRAWDA PRZECIW PRZEMOCY

    OdpowiedzUsuń
  5. http://en.wikipedia.org/wiki/Anatoliy_Golitsyn#New_Lies_for_Old

    http://recesja.icm.edu.pl.nyud.net/~kravietz/files/Anatolij%20Golicyn%20-%20Nowe%20klamstwa%20w%20miejsce%20starych%20-%201984.pdf

    Każdy powinien się zapoznać z ostatnim rozdziałem, słynne przewidywania.. Pierwszy rozdział o NEPie też jest dobrt a cały środek już nieaktualny.

    OdpowiedzUsuń
  6. @jazgdyni
    No tak. Sama Kataryna to już towarzystwo nie byle jakie. A do tego jeszcze ekskluzywne środowisko Rzepy? Zbyt dużo szczęścia na raz.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Toyah
    dziwnie się porobiło wsród braci blogerskiej.
    Moje naiwne oczekiwania, ze będziemy budować nową jakość medialną; niezależną i uczciwą opartą na wzajemnym szacunku żałośnie odpływają. Razem z Seawolfem, który lata po wszystkich blogach jak nawiedzony i grzmi ex katedra.
    Nie tracę jednak nadziei, że te poważne różnice zdań wyłagodzą się i dojdziemy do konsensusu, jeśli rzeczywiście dobro Polski leży nam na sercu.
    Odnośnie tekstu ŁŁ, o którym piszesz, to używanie tzw. ostrej narracji służy często do pobudzenia emocji i wypowiedzenia swoich racji i sądów.
    Jeśli ŁŁ ma naprawdę taki ogląd rzeczywistości (a nie jest to tylko narzędzie artystycznego przekazu), to trzeba by się zastanowić, co autor ma na myśli.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. @molier

    I tak jest zawsze. Gdy już nam się zdaje, że mamy swoją piaskownicę, to nagle przychodzi tłusty Waldek i pokazuje nam gdzie tak na prawdę jest nasze miejsce.

    Ambitne ptaszki zaczynają skakac jak wilki z gałązki na gałązkę, coraz wyżej, ale głupie, coraz bliżej lampy, która ich bez wątpienia spali.

    Taka toahowska orka, ma znacznie większą moc. Selekcja tutaj jest jak najbardziej naturalna. I nie ma żadnych gierek, chyba że Toyah się upije.

    Zupełnie skromnie, wydaje mi się, że właśnie tutaj bardziej służymy prawdzie i sprawiedliwości, ergo Jarosławowi Kaczyńskiemu.
    I nie wydaje mi się, że w chwili obecnej może chodzić o coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  9. @molier
    A może on ma na myśli dokładnie to co pisze? Wzięłaś to pod uwagę?

    OdpowiedzUsuń
  10. @jazgdyni
    A kiedy to Ty mnie widziałeś ostatni raz pijanego?

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam za niewielkie zejście z tematu.

    W kontekście dyskusji o organizacjach wspierających PiS polecam nową stronę Ruchu Społecznego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego:

    http://www.lechkaczynski.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. @Gracjan
    Bardzo Ci dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  13. @toyah
    nawet nie mam siły komentować, wystrzelałem się u ŁŁ.
    Dobrze, że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Toyah

    E tam...
    Czasami mi się wydaje, jak czytam, ale to zazwyczaj ja jestem upity.

    OdpowiedzUsuń
  15. @raven59
    No widzisz. Jakoś sobie wspólnie radzimy.

    OdpowiedzUsuń
  16. @jazgdyni
    Ja to też niekiedy mam. Że wydaje mi się, jakby flaszka się do mnie uśmiechała.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Toyah
    Ja się też uśmiecham,bo wreszcie dorwałam się do internetu.
    Zadziwia mnie, jak powtarzalne są te zjawiska przed wyborami i że jakiś procent ludzi się na to nabiera.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Toyah
    Na patriotów w czerwonych okularach starzy piłsudczycy mówili endokomuna. W skrócie endokomy. W dużym stopniu zawdzięczamy im pogodzenie się narodu z komunizmem. Tacy Krzeczkowscy tylko dbali o bardziej nowoczesne, wyrafinowane (czytaj: pokręcone) i młode oblicze tej formacji umysłowej. Na Nowym Ekranie ujawniło się ich kolejne pokolenie. Poczytałam sobie t-rexa. I coś mi się zdaje, że to nie jest taka sobie akcyjka jakichś oficerów z WSI, tylko poważny plan na Polskę.

    OdpowiedzUsuń
  19. @Marylka
    I to jeszcze jak! Dają się nabierać z taką łatwością, że ho-ho! A ja tylko nie mogę się nadziwić, że im to tak łatwo przychodzi. Wystarczy ładne kolorowe zdjęcie i celny tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  20. @toyah
    zdjęcie i przyciągający tytuł to podstawa - sam to testowałem...

    @Marylka
    t-rex ostatnio optował za PJN, teraz już wyraźnie zboczył w "trzecią drogę"

    OdpowiedzUsuń
  21. @raven59
    Myślę, że to co on i circ wypisują, to jest właśnie istota inicjatywy NE.

    OdpowiedzUsuń
  22. @raven59
    Tego nawet nie trzeba testować. Przecież w ten sposób na przykład działa Onet. I dla tej bandy idiotów w tym leży cała informacja. Kiedyś wydawało mi się, my mamy większe wymagania. Otóż najwyżej trochę.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Marylka
    Jeżeli chodzi o circ to zainteresowało to jej ortodoksyjne podejście przy pewnej niespójnej argumentacji, w miarę upływu czasu ujawniało się wyraźne antykaczystowskie poglądy. Po Radzie blogerów wyraźna deklaracja "trzeciej drogi".
    Toyah od razu mi mówił abym ją sobie odpuścił, że szkoda czasu. I oczywiście miał rację.
    T-rex..., wiesz staram się nie nazywać nikogo.
    Do tej pory wprost nazywałem jedynie Wałęsę.
    Masz rację on i ona stanowią istotę NE.

    @all
    zobaczcie dyskusję pod wpisem antonioiwaldi:
    http://antonioiwaldi.nowyekran.pl/post/14656,j-kaczynski-po-co-polsce-ameryka-po-co-ameryce-polska
    tam widać w pełnym świetle gdzie kto stoi - trzecia droga wyraźnie pokazała swe głowy.
    To ciekawe - bo do tej pory tak się nie rzucali. Wiem bo wrzucałem wiele tekstów J. Kaczyńskiego

    OdpowiedzUsuń
  24. @toyah
    wiesz, ze do tej pory nie miałem nie blogowałem.
    Zastanawiam się nawet nad blogowaniem na Onecie - lepiej walić się z prawdziwymi lemingami niż z funkcyjnymi - choć tam funkcjonariuszy tez wiele...

    OdpowiedzUsuń
  25. @raven59
    Na Onecie? W życiu! Niech Cię Ręka Boska broni.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Toyah
    ale tam nikt mnie nie zwyzywa od agentów - a jeżeli już to nazwie mnie "agentem Kaczora" - musisz przyznać że to już brzmi jak nobilitacja...

    OdpowiedzUsuń
  27. @raven59
    Zależy z czyich ust pochodzi.

    OdpowiedzUsuń
  28. @raven59
    Ty agencie Kaczora!

    OdpowiedzUsuń
  29. @Marylka
    W Twoich "ustach" brzmi to jak pieszczotliwa ironia...

    @toyah
    ze strony osób mieniących się za jedynych prawdziwych pis'owców a piszących m.in. na S24 - "agencie" brzmieć będzie nieprzyjemnie...

    OdpowiedzUsuń
  30. @All

    Czytaliście Katarynę na stronie Rzepy?
    Co za odlot!
    Jakoś tak dziwnie duszno zaczyna się robić przed wyborami.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Marylka
    Powiem Ci szczerze, że moje uszy są na ich głosy zamknięte. Bardzo szczelnie.

    OdpowiedzUsuń
  32. @Ginewra
    Udało mi się znaleźć ten tekst. Myślę że to ten. O wyborach, tak?
    Jest tak, że ja niemal od pierwszego dnia, jak usłyszałem o tej Katarynie, a później już tylko z każdym dniem coraz bardziej, zadaję sobie jedno i to samo pytanie: Jak to się stało, że ona osiągnęła taki sukces i taką renomę, w dodatku jako "nasz człowiek". I jedyne co mi przychodzi do głowy, to taka oto ewentualność, że ktoś z niej tego bohatera robi. I ona jest zwyczajnie podstawiona. Inaczej tego nie widzę.
    Chodzi mi po głowie, by napisać o zjawisku "Kataryna" osobny tekst, ale przede wszystkim wiem, że to by zostało odebrane, jako atak zawistnego blogera, a więc od początku byłoby niewiarygodne. Po drugie, to musiałby być tekst bardzo długi, z cytatami i takimi tam. A tego, raz że by mi się pewnie nie chciało pisać, a dwa, że tego nikt już by nie zniósł.
    W sumie, szkoda. Bo jej - a może przede wszystkim tym, którzy widzą w niej coś autentycznego - się należy porządne lanie.
    Pomyślę jeszcze o niej. Pogadam może z Coryllusem. Może z LEMMINGIEM. Oni może mnie jakoś zainspirują.

    OdpowiedzUsuń
  33. Toyah

    Zjawisko pt. "Kataryna" na pewno warte jest opisania, ale gdybyś Ty to zrobił, to z pewnością byłoby interpretowane tak jak piszesz.

    Ten tekst Kataryny w Rzepie wpisuje się w rozwijaną od jakiegoś czasu narrację, że PiS-owi nie zależy na zwycięstwie wyborczym, bo lepiej żeby sobie Donek sam wypił piwo, które nawarzył.
    A wszystko ma służyć przekonaniu wyborców, że nie warto głosować na PiS.

    OdpowiedzUsuń
  34. @Ginewra
    Już jest za późno. Jednak ten tekst powstanie. Bez pomocy Coryllusa i LEMMINGA. Wpadnij jutro.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.