Palec pod Putkę, droga Joanno, bo za minutkę...

Dni zbliżające nas do 10 kwietnia, a więc do dnia pierwszej rocznicy smoleńskiej katastrofy – jeśli spojrzeć na nie od strony medialno-politycznego przekazu – zasługują, jak się zdaje, na pewną choćby skromną refleksję. Otóż przede wszystkim możemy zaobserwować zupełnie niezwykłą aktywność Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście, nie do końca można mieć pewność, że owa aktywność związana jest właśnie z nadchodzącą rocznicą, a nie na przykład z planem znacznie wykraczającym poza ten dzień, ale nie da się ukryć, że do niedzieli zostało nam zaledwie parę dni, i że Jarosław Kaczyński od dłuższego czasu mówi niemal codziennie.
Każdy w miarę normalnie myślący obserwator naszej publicznej sceny wie, że nie ma takiej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, która byłaby mdła, lub jakoś nieważna. Większość polityków, czy w ogóle osob publicznych w Polsce, jeśli zabiera głos, to wyłącznie po to, żeby załatwić jakąś bieżącą sprawę, lub się, jak to mówią, polansować. Jarosław Kaczyński, jeśli mówi, to się go słucha od początku do końca. Bo każde zdanie jakie on wypowiada, jest o czymś i po coś. Szczególnie już ostatnio, kiedy i on sam – nota bene w wywiadzie dla Wprost – zauważył, że od czasu jak po raz kolejny się okazało, że nie ma takiej kwestii przez niego sformułowanej, która nie mogłaby zostać wykorzystana przeciwko niemu, on musi być jeszcze bardziej skupiony na tym, co mówi. A więc mówi. I jest bardzo skupiony.
Mijający tydzień przyniósł nam najpierw ów wspomniany wywiad dla Wprost, wypowiedź dla Newsweeka, następnie rozmowę z Pochanke w TVN24, dziś wywiad dla Wirtualnej Polski, jeszcze wcześniej rozmowę z jakąś paniusią z TVP Info, dziś wieczorem znów ma być coś w TVN24, jest jeszcze ten blog, te teksty dla Gazety Wyborczej i Rzeczpospolitej, i wszyscy widzimy, że nawet jeśli on się powtarza, czy – zdaniem niektórych – jest monotematyczny, każde jego słowo jest pilnie nasłuchiwane i ma swoją wagę. I przy okazji nie sposób nie zauważyć, że szpicle Systemu zostali tymi słowami zasypani do tego stopnia, że się już nie potrafią spod nich wygrzebać. Najpierw przez parę dni, ku rozbawieniu całego cywilizowanego świata, i tak o kilka dni za długo, próbowali zbudować coś większego z tego jednego zdania na temat antypolskiej śląskości. Kiedy zobaczyli, że dalsze ciągnięcie tego wątku nie ma już najmniejszego sensu i jeśli komuś szkodzi, to wyłącznie im samym, spróbowali się spuścić na Kaszubów – z efektem jeszcze mizerniejszym – a tymczasem on mówi i mówi i mówi… i powoli zaczyna się z tego wyłaniać zamysł. Zamysł niezwykły. I ostry jak miecz z inskrypcjami z życia Proroka.
Obraz, który się przed nami w tych ostatnich dniach mijającego roku otwiera, jest naprawdę niecodzienny. Z jednej strony mamy więc Jarosława Kaczyńskiego i owe, niemal nieustannie płynące słowa, ale też towarzyszące tym słowom wspomnienia o katastrofie, czy to w postaci wciąż to nowych filmów, czy świadectw ludzi, którzy tam byli i to wszystko widzieli, czy to tylko zdjęć i obrazów, a drugiej – to nieustanne, wciąż coraz głośniejsze wycie. Obraz to niezwykły. Zbliża się ta niedziela, której kształtu, a już z całą pewnością, owoców nie sposób przewidzieć, i temu oczekiwaniu towarzyszą te słowa i to wycie.
O swoich wrażeniach powiadał mi Paweł, który był na oficjalnym pokazie filmu Gargas o Smoleńsku, i miał tam okazję widzieć Jarosława Kaczyńskiego. Mówi, że miał poczucie, że Kaczyński jest już idealnie osaczony. Kiedy patrzył na tę jego zniszczoną cierpieniem, a jednocześnie pełną ostatecznej determinacji twarz, w oczywiście znów w nieco za długich spodniach, nagle przyszło mu do głowy, że on z pewnością nosi w kieszeni szczoteczkę do zębów. Że to już jest ten moment, kiedy dalej nie ma nic. I ja myślę, że umiem sobie też ten widok wyobrazić. Zaglądam do najnowszego Wprost z wywiadem z Kaczyńskim, i już na okładce uderza mnie tytuł: „Żałoba do śmierci”, i nagle w środku pojawia się pytanie o zmęczenie. I jednoznaczna, nie pozostawiająca im już żadnej nadziei, odpowiedź: „Jeśli chodzi o politykę? Nie ma mowy. Ona wypełniła mi większość dorosłego życia”.
No ale jest też i reakcja. Natychmiastowa. Kaczyński mówi „Ja noszę ten czarny garnitur i czarny krawat i zawsze będę je już nosił. Nie pogodzę się ze stratą, bo to jest dla mnie strata zbyt wielka. I dalej: „Nie jestem w stanie z nikim tak rozmawiać, bo nikt poza moim bratem nie znał kodu tej rozmowy, nikt nie ma takiej pamięci, jaką miał on. A poza tym tylko my znaliśmy ten nasz wspólny świat. On odeszedl razem z Leszkiem. I tego jest mi strasznie brak, i wiem, że to jest nie do odrobienia”. Przewracam stronę, a tam –dosłownie już na następnej stronie – artykuł niejakiej Aleksandry Pawlickiej pod walącym prosto między oczy tytułem „Kameleon znów kusi”. I lid: „Jarosław Kaczyński łagodnieje na naszych oczach. Który to już raz? Czy ‘ciemny lud to kupi’? Dlaczego nie? Kupował tyle razy, dlaczego nie miałby kupić raz jeszcze?’
A więc wyją. Wsłuchajmy się więc dokładniej w to wycie. Przedwczoraj w ‘Kropce nad i’ wystąpiła Joanna Kluzik – Rostkowska, i powiem zupełnie szczerze, że nawet ja poczułem pewien niepokój. Otóż z jakiegoś powodu, od pierwszej chwili, od pierwszej sekundy tego występu, wiadomo było, że to nie będzie Kluzik jaką znamy, choćby nawet z najbardziej dla niej niemiłych sytuacji. Z jakiegoś powodu, kiedy tylko kamera pokazała jej twarz, ja się domyślałem, że ona przekroczyła już pewną granicę. No a później Asia Kluzik – jakby nie było, moja wieloletnia koleżanka – przestraszyła mnie jeszcze bardziej, bo zaczęła mówić. No i się zaczęło.
O czym ona mówiła? Właściwie rozmowa dotyczyła jednego tematu, a mianowicie Jarosława Kaczyńskiego, sytuacji i w jakiej on się, zdaniem Kluzik, znalazł, i rad, jakie ona mu przynosi. A wszystko to z kolei oparte było na jednej diagnozie i jednym epitecie – że Jaroslaw Kaczyński jest „rozedrgany”. To słowo z ust Kluzik padało tak często, że w pewnym momencie można było już tylko zacząć się obawiać, że owo „rozedrganie” w jej wykonaniu stanowi albo metodę, albo obsesję. A jeśli je oceniać w połączeniu z tym jak sama Kluzik w czasie tej wypowiedzi wyglądała i się zachowywała, należy stwierdzić, że ani jedna ani druga opcja nie jest dla niej w najmniejszym stopniu korzystna.
Co Joanna Kluzik- Rostkowska, oprócz ciągłego powtarzania słowa „rozedrganie”, powiedziała konkretnie? Zwrócę uwagę na jedynie trzy – nie, cztery – kwestie. Pierwsza to taka, że Jarosław Kaczyński sprawia jej bardzo duży zawód, nie chcąc brać udziału w organizowanych przez Bronisława Komorowskiego i panią Dziadzię rocznicowych imprezach, bo to się nie godzi, żeby tak nonszalancko traktować państwo. Druga, że powinien natychmiast wycofać się z polityki, bo z nim Polska gnije. Trzecia, że to dobrze, że prezydentem został Bronisław Komorowski, a nie Jarosław Kaczyński, bo przy Kaczyńskim byłoby jeszcze gorzej. A czwarta, że dziś jest dużo za wcześnie, by Lechowi Kaczyńskiemu stawiać pomnik… A to klops! No, ale kto by się spodziewał, ze w jednym durnym wywiadzie ktoś taki jak Joanna Kluzik- Rostkowska mogłaby wrzucić aż tyle naprawdę ciekawych opinii? Mamy więc jeszcze rzecz piątą. I możliwe że z nich wszystkich najważniejszą. W pewnym momencie, Joanna Kluzik-Rostkowska, nawiązując do wspomnianego już wywiadu, jakiego Jarosław Kaczyński udzielił Wprost, powiedziała mniej więcej tak: „W wywiadzie dla Wprost, Jarosław Kaczyński powiedział, że został wychowany tak, że nie potrafi przeżywać bólu… to znaczy, nie umie płakać. Wydaje mi się, że było by lepiej, gdyby jednak potrafił płakać. Bo wtedy tę swoją destrukcję mógłby skanalizować we łzach”.
Oczywiście, ta niemal freudowska pomyłka z bólem zamiast łez załatwia, jak idzie o nasze relacje z Joanna Kluzik-Rostkowską, wystarczająco wiele, i właściwie można by było dalej się nad nią już nie pastwić. Ale trzeba powiedzieć jeszcze dwie rzeczy. Przede wszystkim to że ona – osoba, która jeszcze niedawno dostąpiła zaszczytu bezpośredniego towarzyszenia komuś takiemu jak Jarosław Kaczyński w najbardziej dramatycznych chwilach jego życia – doszła dziś do miejsca, gdzie uznaje za stosowne publicznie spekulować na temat tego, jak by tu można spożytkować jego łzy, to wyczyn nie lada. Nawet jak na czasy, w których żyjemy. Drugiej z nich należy poświęcić osobny akapit.
Otóż niedawno, w poniedziałkowym dodatku Gazety Wyborczej objawiła się nam kobieta nazwiskiem Longina Putka, konsul RP w Moskwie. Wypowiedź, jakiej ta kobieta udzieliła Teresie Torańskiej została już wielokrotnie przez mądrzejszych ode mnie omówiona i nie mam zamiaru poświęcać jej tu więcej miejsca. Chciałem tylko powiedzieć, że skoro już Joanna Kluzik-Rostkowska zrezygnowała z towarzystwa, jakie przez tyle lat jej zupełnie przecież nienajgorzej służyło, a wszystko wskazuje na to, że dzisiejsza sytuacja jest dla niej zaledwie przejściowa, mogłaby się rozejrzeć za jakąś fuchą przy Putce. Jestem pewien, że z najświeższymi referencjami, może walić jak w dym.


Tradycyjnie, wszystkich, którym podobał się powyższy wpis, proszę o skorzystanie z podanego obok numeru konta i finansowe wsparcie tego bloga. Za co niezmiennie dziękuję.

Komentarze

  1. Nie wiem kto ta Putka czy Puta, ale wiem tylko tyle, że te grupy rekonstrukcyjne przebierające się w powstańcze mundury czy żołnierskie z czasów wojny nie mają sensu. Marzę o powstaniu grupy rekonstrukcyjnej, która w realu naśladowałaby działania AK wobec kobiet zadających się z Niemcami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za następny wspaniały i refleksyjny opis dramatycznej, skandalicznej, a nieraz tragikomicznej rzeczywistości w RP, a tytułem rozszerzenia spektrum sprawy i stosownego rozważenia słów J.Kaczyńskieo polecam wszystkim zainteresowanym to: http://kruk.nowyekran.pl/post/9615,wywiad-jaroslawa-kaczynskiego-dla-pap

    OdpowiedzUsuń
  3. @ toyah

    oni naprawde dostali jakiejs wscieklicy z tym Kaczynskim. Dzis rano Wirtualna Polska opublikowala wywiad z Krasnodebskim, w ktorym mowil o stanie panstwa, postpolitce, znaczeniu PR, o podziale Polakow, o Lechu Kaczynskim itd. Zaraz pod Krasnodebskim dali wywiad (a wlasciwie kontr-wywiad, bo chyba taka byla jego rola) z Wnukiem-Lipinskim. O kim bylo? O Jaroslawie. Ze otumania narod. Na 3stronach.

    OdpowiedzUsuń
  4. @tadeusz1965
    Widziałem. Też mnie to uderzyło. Oni zwykle tak nie robią. Żeby dawać rozmowę i jednocześnie linkować do innej - jak sami przyznają - stanowiącą polemikę.

    OdpowiedzUsuń
  5. @ toyah
    to prawda. W ten sposob te oba wywiady sie zneutralizowaly. Mnie uderzyla jednak roznica pomiedzy "wywiadowanymi" w zakresie horyzontow myslowych.

    OdpowiedzUsuń
  6. @tadeusz1965
    Czemu się tu dziwić. Ten Wnuk to stara udecja. Tam nie było ani jednej osoby na poziomie wyższym niż, powiedzmy, Michnik.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aktywność Jarosława Kaczyńskiego jest rzucająca. Nie wiem o co tu chodzi. Może to wypracowana nowa strategia? To było by chyba bardzo dobre. Wczoraj też był w „Trujce”.

    http://www.polskieradio.pl/9/301/Artykul/347710,Nie-moge-wykluczyc-ze-sprawa-Smolenska-nigdy-nie-zostanie-wyjasniona-(wideo)

    Ten wywiad z Krasnodębskim widziałem rano, nie zdążyłem przeczytać, teraz już znikł z czołówki. Że dali zaraz jako kontrę Wnuka-Lipińskiego było nietypowe jak na nich, ale w sumie mnie nie zaskoczyło. Pytanie tylko, czy pojawienie się Krasnodębskiego jest jaskółką, którą musieli egzorcyzmować? Mozę już niedługo bez egzorcyzmów będą dawali takie teksty?

    OdpowiedzUsuń
  8. @toyah
    Ekspansja medialna Jarosława Kaczyński jest zauważalna. Nie tylko wywiady prasowe ale i radiowe i telewizyjne, nawet w tych nie do końca Mu sprzyjających.
    I to dobrze, ponieważ Podczas wywiadów nie daje sobie w kaszę dmuchać i mimo wielokrotnych prób przerywania kwestii nie daje się "zbijać z pantałyku".
    Dzięki temu jest szansa zaprezentowania prawdziwego wizerunku prawdziwego męża stanu ale i człowieka.
    Oczywiście w ślad za tym dla równowagi następuje atak psów i hien szarpiących Kaczyńskiego za nogawki. Ale On nie robi sobie z tego nic, ponieważ nie ma już takiego wydarzenia, które mogłoby Go zranić bardziej od śmierci Brata.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tu znowu można wrócić do poprzedniej dyskusji, pytając: a co to oznacza?

    Że Jarosław aktywny? - chwała Bogu!

    Że merytoryczny? - przecież to Jarosław!

    Ale skąd ta nagła łaska publikatorów. W dodatku udzielana z kwaśną miną, z konTRUJĄcymi ramówkami, itd.

    Żeby było ciekawiej, w tych kontrujkach sama jałowość, marazm i impotencja. Można wręcz odnieść wrażenie, że tam tylko l'esprit de l'escalier. (tj. wygrażania menela spadającego po schodach).

    Jest też sprzeczność z doniesieniami sondażowni, że to co innego spada.

    No i znowu pojawia się pytanie, jak w przypadku tych kabaretów: czy to rynek wymusza nową, lub zmienioną podaż do ciągle niezaspokojonego i przez to rosnącego popytu?

    Straszny bajzel poznawczy powstał. Zupełny kabaret.

    Tak, czy siak: Jaro rulez!


    PS: "Timeo Platfusos et dona ferrentes."

    OdpowiedzUsuń
  10. @toyah
    Niestety sądzę, że nawet obecnie jest w szeregach PiS niemały procent osób delegowanych tam przez wiadome służby, jeżeli było mozliwe delegowanie takiego Turowskiego na 10 lat do zakonu - to znaczy, że takich delegatów jest dużo i w partiach. Od czasu do czasu - na odpowiedni sygnał - kolejni demontują struktury do których wniknęli.

    Nie wiem czy Kluzik-Roztkowska jest osoba delegowana ale warto przeczytać co znajduje się o niej w Wikipedii w sumie ciekawa kariera:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Joanna_Kluzik-Rostkowska

    No i teraz, to z jaką zajadłością zaatakowała Jarosława Kaczyńskiego, próbując Go zdyskredytować a jednocześnie proponując mu "debatę o pozycji opozycji", jak również snujac plany koalicji z PiS ale bez Jarosława Kaczyńskiego!
    Ja to określiłem jednym zdaniem: Pani Joanna może o pozycji rozmawiać już jedynie z Mellerem szefem "Playboy'a".
    To już jest poziom podłogi. Kiedyś chyba rzeczywiście, że ktoś jej zgoli włosy...

    OdpowiedzUsuń
  11. Padło pytanie - a co to oznacza?....Być może tu jest część odpowiedzi - cytuję:
    "Antykaczyzm to stan takiego zaczadzenia umysłów, że zjawisk negatywnych się nie widzi, zaś tych, którzy je dostrzegają uważa za pisowców, czyli wariatów lub ludzi niebezpiecznych. To antykaczyzm sprawił, że runęły wszelkie racjonalne kryteria dyskutowania o Polsce. Jak inaczej nazwać przedziwną sympatię dla tej rządzącej dzisiejszą Polską mieszaniny chamstwa, mistyfikacji, korupcji i niedołęstwa.
    Jak inaczej niż zgłupieniem można nazwać ten stan ducha, gdzie szczytem zdystansowania się od Platformy jest stwierdzenie o symetrii partii rządzącej i opozycji." - prof. Legutko

    OdpowiedzUsuń
  12. @Zibik

    Może razem z prof. Legutką macie rację. Wstyd, to też silny motyw. A co dopiero wstyd zmieszany ze strachem ???

    Ja jednak nie ustąpię z imputowania im także impotencji (maskowanej imposybilizmem).
    Jak mawiał mój tutaj już cytowany dziadek ułan: "od nich ani z gęby mowy, ani z du.y smrodu".

    A prof. Nowak (Arcana) określa ich syntetycznie: "Pętaki". Bardzo celnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Akurat na wp.pl trafiła mi się wypowiedź Jana Pospieszalskiego, która równie dobrze pasowałaby tutaj do dyskusji wczoraj i dziś:

    pytanie:
    "Ostatnio oglądaliśmy debatę z udziałem premiera i rozczarowanych jego polityką muzyków. Pan, również muzyk, się z nimi identyfikuje?"

    Odpowiedź J.Pospieszalskiego:
    "- Nie, bo uczestnicy tego spotkania reprezentują specjalny rodzaj rozpieszczonych przed media celebrytów. Pytam, dlaczego w telewizji nie zobaczymy np. wybitnych kompozytorów Włodzimierza Pawlika, Michała Lorenca, Wojciecha Kilara, wspaniałego reżysera Lecha Majewskiego czy aktorki Haliny Rowickiej? To są ludzie, z którymi ja się identyfikuję. A jeśli chodzi o Zbigniewa Hołdysa, Pawła Kukiza, Marcina Mellera czy Tomka Lipińskiego to ich występ w "Drugim śniadaniu mistrzów" jest dowodem ich oportunizmu i koniunkturalizmu. Kiedy była na to koniunktura i wszyscy chwalili Tuska, oni też rozpływali się w zachwytach, a kiedy część tzw. salonu z prof. Balcerowiczem na czele odtrąbiła kłopoty, przełożono medialną wajchę i zaczęto Tuska krytykować."

    -----------
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,page,3,title,Tusk-trafi-przed-Trybunal-Stanu-Nie-tylko-za-Smolensk,wid,13285092,komentarz.html

    OdpowiedzUsuń
  14. @Orjan
    dzięki za linka do Pospieszalskiego - człowiek sam nie jest w stanie wszystkiego wyszukać.
    Wywiad na prawdę dobry.

    OdpowiedzUsuń
  15. @orjan
    Akurat media nie mają tu nic do gadania. Jeśli ktoś taki jak Jarosław zażyczy sobie wystąpić w mediach, media nie mają wyjścia. Nie ma takiej możliwości, żeby mu powiedzieli - nie, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. @raven59
    Akurat życiorys ma bardzo dobry. Zupełnie nie wiem, co Cię w nim tak bardzo ucieszyło.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Zibik
    Nic dodać, nic ująć. No, ale to jest Legutko.

    OdpowiedzUsuń
  18. @toyah
    pisałeś, że ja znasz - Ty wiesz lepiej

    OdpowiedzUsuń
  19. @orjan
    Dziękuję Ci za tego Pospieszalskiego. Nie wiedziałem, że była z nim ta rozmowa.

    OdpowiedzUsuń
  20. @raven59
    Pewnie że wiem lepiej. Nie ma się czego czepiać. Do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  21. @toyah
    nie no jakiś czas już zaczęła jątrzyć

    OdpowiedzUsuń
  22. Longina Putka.
    Joanna Kluzik-Rostkowska.

    Próbuję coś napisać, ale mi ręce opadły, tak spłynęły bezwładnie i sił zabrakło, by w klawisze uderzać. Tylko sobie te nazwiska i imiona prześliczne podspiewuję.

    Putka, Putka, Longina Putka, Rostkowska-Kluzik Joanna, nannnana nnana na, różowy mgielny tuman mnie omamił na mózg padając i tam kluzikując. Toyah, daruj, ale jak inaczej moją putreakcję tu zobrazować na ten syfilis rozmiękczający.

    Kluzik Joanno, Pan Bóg nierychliwy, ale potrafi kopnąć w putkę już tutaj, nie czekając do zaświatów. Ale uważaj, bo to może być kopniak bynajmniej nie ostrzegawczy dla ciebie (a ciebie po co ostrzegać? czegoś nie rozumiesz?), tylko taki, po którym może nie być co zbierać. Ja już taki jeden widziałam na własne oczy i na własne uszy słyszałam, całkiem niedawno, no prawie dwa miesiące temu. I zapamiętałam.

    Weź Joanno się ogarnij,
    to już koniec (że polecę kamiuszkiem)

    Toyah, dzięki. Pozdro serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
  23. @toyah
    no dobra - chodzi mi o "in vitro"

    OdpowiedzUsuń
  24. @raven59
    Mówiąc "dziś", nie miałem na myśli piątku 8 kwietnia 2011 r. Myślałem że to rozumiesz.
    Co do in vitro, nie bardzo rozumiem, dlaczego oczekiwałeś akurat od niej, że ona się sprzeciwi in vitro? Przecież to są jej poglądy. I to nie przez te poglądy mamy dziś z nią kłopot. Jeszcze tego brakuje, żebym miał do niej pretensje o to, że nie chodzi do kościoła.

    OdpowiedzUsuń
  25. @toyah

    piszesz:
    "Akurat media nie mają tu nic do gadania. Jeśli ktoś taki jak Jarosław zażyczy sobie wystąpić w mediach, media nie mają wyjścia."

    I masz rację, ale dopiero teraz. Same media to w końcu spowodowały, bo efektem całego chamstwa i ostracyzmu stało się w końcu wzbudzenie zainteresowania rzadkim "towarem".

    W "Kolumbach" Bratnego )on sam :( jest kapitalna wykładnia rynku okupacyjnego (niczym dzisiejszy rynek medialny).

    Otóż jeden z bohaterów, Zygmunt, mówi do kolegi mniej, więcej tak:

    "Popatrz. Przed wojną, kiedy półki w sklepach tekstylnych się uginały, panie nosiły coraz to krótsze sukienki. A gdy teraz sklepy opustoszały, panie noszą sukienki coraz dłuższe."

    Mnie osobiście fascynuje możliwość takiego dalszego rozwoju naszych spraw, że prawdziwy rynek pokonuje łże-liberałów. Nie tylko w ścisłej gospodarce, ale nawet w matecznikach pijaru.

    To naprawdę fascynujące. Nawet, jeśli to tylko rodzajowy fragment przyczyn tego, co dookoła się zmienia.

    A zmienia się.

    OdpowiedzUsuń
  26. @orjan
    Ja myślę, że to Kaczyński jednak im zrobił uprzejmość. Rozumiesz, o co mi chodzi? Jeśli on dziś wyśle umyślnego, żeby powiedział Olejnik, że pan prezes jest gotowy u niej wystąpić w niedzielę rano, czy w poniedziałek o 20, czy o 4 rano w środę, to ona rzuci wszystko i jeszcze po niego przyśle limuzynę. Tak ich sobie wychował.

    OdpowiedzUsuń
  27. @toyah
    no jasne, ze nie myślałem o dniu dzisiejszym, ale sądzę że zaczęła "krecić" już wcześniej, nie żądałem od niej chodzenia do kościoła, ale "in vitro" to jest zabijanie ludzi a ostentacyjne odcinanie się od koalicjanta - m.in. w tej materii - trwałości koalicji nie przysłużyło się - m.in. z tego powodu odszedł Marek Jurek. Pomijam fakt, że Jurek też obecnie się kompletnie stoczył, zresztą tak jak ona...

    OdpowiedzUsuń
  28. "Ekspansja medialna", a wg. mnie raczej skuteczna, lecz dramatyczna i heroiczna samoobrona J.Kaczyńskiego jest nie tylko zdumiewająca i zachwycająca, także coraz bardziej konieczna.
    Ponieważ strona przeciwna, z tego powodu nie tylko wścieka się, nakręca i nieustannie aktywizuje, konsoliduje, a nawet chyba intensywnie poszukuje nowych środków, sposobów, czy metod zjednywania nie tyle swoich zwolenników, czy zdeklarowanych przeciwników "kaczyzmu", co dotychczas obywateli(ek) letnich, czy obojętnych politycznie, lecz namiętnych oglądaczy TV i miłośników kabaretów, oraz fanów kultury pop i innych imprez.
    A więc u nich nadal cel uświęca środki i trwa pozyskiwanie nowego elektoratu, a jednocześnie festiwal dyskredytowania, epatowania, pomawiania itp. J.Kaczyńskiego i osób mu bliskich, także wybranych przedstawicieli opozycji parlamentarnej.
    Wywołany przez Toyaha przykład relacji L.Putki , czy J.Kluzik -Roztkowskiej doskonale ukazuje, odzwierciedla intencje i dążenia decydentów i użytkowników Systemu.
    Wg. mnie z relacji L. Putki wymowną informacją jest, czy może być to, cytuję z pamięci: "kiedy autokar z J.Kaczyńskim i osobami mu towarzyszącymi przyjechał na miejsce, trzeba było jeszcze poczekać pod bramą, gdyż na miejscu katastrofy był Donald Tusk i Władimir Putin."
    A więc zadbano o to, aby w tym szczególnym i krytycznym momencie nie odbyło się spotkanie, czy konfrontacja J.Kaczyńskiego z w/w osobnikami. Niezbyt wiele chyba trzeba wyobraźni, aby uzmysłowić sobie, co by się stało, gdyby wówczas jednak doszło, do tej konfrontacji.

    OdpowiedzUsuń
  29. @toyah

    Ale, co? Zahipnotyzował ich?

    To są tępe służalce, grają według instrukcji, a nie własnych wyborów.

    Mi się wydaje, że olśnienie przyszło, a chciwość przeważyła podłość, gdy Jarosław otworzył blog w s24.
    To był jakby inicjator. Trzask-prask i już setki wejść było (= przyciąganie reklamowe).

    Teraz obserwujemy reakcję łańcuchową. Możliwe, że już niekontrolowaną.

    OdpowiedzUsuń
  30. @orjan
    a zauważyłeś, że Jarosław Kaczyński zamilkł na blogu na S24?
    Stało się to sławetnej transmisji przez SalonTV, na której to Janke obraził się na Jarosława Kaczyńskiego i wysmarował idiotyczny wpis - w gruncie rzeczy - obrażający Jarosława Kaczyńskiego.
    J. Kaczyński tam zamilkł natomiast rozpoczął ekspansję w mediach.
    Masz rację oni już tego nie kontrolują. Natomiast głodni tego co może powiedzieć są na Jego gwizdek.
    Oczywiście również po to by za chwilę Go opluć.

    OdpowiedzUsuń
  31. @raven59
    No widzisz. Też się stoczył. Mimo tak pięknego życiorysu. I tak czystych poglądów w sprawie im vitro. I o czym to świadczy? Czy przypadkiem nie o tym, że nasz problem jest zupełnie idzie indziej?

    OdpowiedzUsuń
  32. @orjan
    Ja tylko mam nadzieję, że Ty nie sądzisz, że Kaczyński musiał się jakoś szczególnie starać o wywiady. Przecież dla każdego z nich wywiad z Kaczyńskim to oczywista sensacja. Zwłaszcza gdy on dotychczas ostentacyjnie unikał ich towarzystwa. Oni nie boją się jego słów. Oni jedynie boją się jego zwycięstwa.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Toyah
    To właśnie Kluzik mnie wytrąciła z równowagi w ostatnich dniach. Chciałam się tym podzielić dwa czy trzy dni temu, ale zwykle odmawiałeś komentowania jej poczynań, więc zaniechałam. Otóż mam wrażenie, że każdy, kto dotknął ziemi ruskiej, łapie jakiegoś syfa i staje się innym człowiekiem. I że to prędzej czy później wychodzi. Ona jest ostatnią, którą bym o to podejrzewała. Wolałabym myśleć, że to babska urażona ambicja i opętańcza mściwość, jak w sprawach rozwodowych. Tylko że to zupełnie do niej nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  34. @Marylka
    No tak. To jest zagadka. I chyba nie do rozstrzygnięcia. Przynajmniej jeszcze nie dziś.

    OdpowiedzUsuń
  35. @raven59
    Powiem Ci zupełnie szczerze, że ja z Salonem mam kontakt dramatycznie ograniczony. Do tego stopnia, że nawet blog mojego prezesa nie jest w stanie mnie tam przyciągnąć. A więc sprawy nie znam zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
  36. @Toyah
    Czyżby?.... "oni nie boją się jego słów"
    Rzecz w tym ,że trudno przecenić rolę i znaczenie słów, szczególnie tych głoszonych publicznie tj. w Kościele, także w wielu mediach, na forach internetowych. Zwycięstwo zapewniają słowa mądre, roztropne i odpowiedzialne, a sformułowania proste i logiczne, także prawdziwe, wyraziste, stanowcze i dobitne, a zatem ujmujące, sugestywne i przekonywujące wielu słuchaczy, bądź czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  37. @Zibik
    Nie zapewniają. Niestety, nie zapewniają. Najwyżej dają szansę. Bywa jednak też tak, że tej szansy skutecznie pozbawiają. Mieliśmy się okazję o tym ostatnio przekonać parę razy.

    OdpowiedzUsuń
  38. @Latinitas
    Co to był za kopniak?

    OdpowiedzUsuń
  39. @toyah
    skopiowałem specjalnie dla Ciebie:

    "01.04.2011 21:54 322
    Mam nadzieję, że już takich uwag nie usłyszę

    Panie Prezesie,
    Bardzo dziękuję, że był Pan wczoraj gościem Salon24, zresztą nie pierwszy raz. I nie pierwszy raz była to rozmowa ciekawa. Padło wiele ciekawych myśli wypowiedzianych i przez Pana i przez pozostałych Gości. Zwłaszcza, że „Raport o stanie Rzeczpospolitej” – niezależnie od tego, czy ktoś się z zawartymi tam tezami zgadza czy nie - jest dokumentem wartym dyskusji. I cieszę się bardzo, że możemy rozmawiać o polityce, o państwie na poważnie. Program telewizyjny ma swoje ograniczenia i może tylko sygnalizować problemy, ale jednocześnie może prowokować dalszą dyskusję. I mam nadzieję, że teraz będzie się ona toczyła w Salonie24. Do tego nasz portal służy.

    Podczas długiej rozmowy pozwolił Pan sobie jednak na uwagę pod moim adresem, do której chciałbym się odnieść, by nie pozostawić spraw niewyczyszczonymi. Sprawa jest błaha, ale dla dziennikarza honorowa, więc odpuścić nie mogę.

    Zapytałem Pana – nawiązując do fragmentu „Raportu”, w którym snuje Pan czy Pańska partia rozważania nad „narodowym sceptycyzmem”, „wychylonej ambiwalencji w stosunku do Narodu” części kierownictwa Platformy, kompromisie Platformy ze środowiskami, które „ze zwalczania poczucia dumy narodowej uczyniły posłannictwo” - o to, „czy uważa Pan, że Donald Tusk nie jest patriotą?”.

    Pytanie o Pańską ocenę premiera Tuska, w kontekście tego, co przeczytałem w „Raporcie” w moim przekonaniu jak najbardziej dopuszczalne. Odpowiedział Pan na to tymi słowy: „Pan popada tu w taką dziennikarskość, ale tę, proszę wybaczyć, nie najlepszą, rozmawiamy na wyższym poziomie, mam nadzieję, że już takich pytań nie usłyszę”.

    Panie Prezesie, miałem już okazję przeprowadzać z Panem wiele wywiadów. I pewnie jeszcze zdarzy nam się to nie raz. Otóż Pan tu popadł proszę wybaczyć, w taką marną politykierkę, i to nie najlepszą. Rozmawiamy Panie Prezesie zwykle na wyższym poziomie i mam nadzieję, że takich odpowiedzi więcej nie usłyszę. I umówmy się, że pytania będę zadawał takie, jakie uznam za stosowne. A Pan przecież nie musi na nie odpowiadać.

    Co nie zmienia tego, że wczorajsza rozmowę uważam za bardzo ciekawą i ważną. I mam nadzieję, że będziemy mieli okazje jeszcze nieraz rozmawiać.

    Z szacunkiem

    Igor Janke"

    OdpowiedzUsuń
  40. Jednym z objawów (i skutków) dzisiejszej degrengolady większości dziennikarzy jest utrata morale. To prowadzi do szczególnego skrzywienia kontaktu z rzeczywistością. Misja informacji zamienia się w uprawianie manipulacji.

    Zamiast dążenia do odkrycia, zbadania i opisania rzeczywistości następuje m.in. koncentracja na marginaliach, byle były konfliktujące. Wtedy bowiem dają ruch w interesie. Wychodzi wprawdzie konwulsja, a nie ruch, ale przecież "dzieje się".

    Ten przypadek Janke'go pokazuje ciekawe sprzężenie zwrotne. Dziennikarze uwierzyli we własną narrację o Jarosławie, że m.in. łatwo go podpuścić i potem z tego dobrze żyć. Oni uważają, że Jarosław nie panuje nad myślą, nad słowem i nad językiem. Stąd podpuszczania; może się wysypie.

    Jednocześnie nastąpił zupełny upadek kultury wśród dziennikarzy. Wyrazem tego jest m.in. sposób traktowania gości. Rozprzestrzeniła się taka oto olejnikowatość:

    "ja, dziennikarz, mam klucz do tego sracza, a ty gościu masz stać z czapką w garści jak ruski mużyk przed władzą."

    Właśnie z tego schamienia stosunku do ludzi, z tej pogardy dla wszystkich za wyjątkiem trzymających kij, biorą się te olejnikowe protesty:

    "I umówmy się, że pytania będę zadawał(a) takie, jakie uznam za stosowne. A Pan przecież nie musi na nie odpowiadać."

    Bardzo dobrze, ale co kieruje owym "uznaniem za stosowne"? Człowiek kulturalny uzna jedno, a chamidło co innego za stosowne.

    No więc, gdy Jarosław karci za chamskie pytanie albo, gdy Błaszczyk wychodzi ze studio, to moralne tałatajstwo nie jest w stanie tego wytrzymać i musi "protestować" i napominać, że to ono ma klucz do sracza.
    Z nimi jest jeszcze gorzej, niż z artystami, bo w mediach silniejsza jest selekcja negatywna i szukanie osobistych rekompensat za pełzanie w gnoju.



    Na opisany brak kultury nakłada się jego nieodłączny braciszek: prymitywizm. Dziennikarze nie potrafią już zachować żadnej subtelności. Musi być jak w sraczu.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ten końcowy fragment Jankiego gdzieś mi umknął. Ciekawe.
    Jak to orjan słusznie zauważył to głównie oznaka powszechnego schamienia. Ale czegoś jeszcze. W dziennikarstwie znalazło się wiele postaci, które mają kłopoty same ze sobą. Delikatnie mówiąc: są lekko niezrównoważone, ale za to mają szalone kłopoty z samooceną i zaburzone ego.
    Janke też taki jest.
    Widać było, że po reprymendzie Jarosława on przestał normalnie myśleć. W swojej głowie układał tylko ripostę jaką na koniec przedstawi swojemu gościowi.
    I już bez maski grzecznego chłopczyka wyszło jak wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  42. @raven59
    A co to w ogóle jest? Jakiś list otwarty, czy co? Gdzie on to opublikował? I po co on to w ogóle zrobił? To teraz już tak będzie zawsze? Dziennikarze będą rozmawiać w Kaczyńskim, a później go opierdalać w oświadczeniach? Co wcześniej ich zatkało i koledzy się z nich śmiali?
    Fajnie że mi to opowiedziałeś. Proszę powiedz, gdzie on to napisał.

    OdpowiedzUsuń
  43. @Toyah
    Janke napisał to na S24. Kompromitacja ostateczna.

    OdpowiedzUsuń
  44. @Marylka
    Znalazłem. Szukałem wcześniej, ale nie wiedziałem, że to jest już tekst sprzed tygodnia. To rzeczywiście jest coś. Chyba trzeba mu będzie poświęcić choć drobną refleksję.

    OdpowiedzUsuń
  45. @Toyah
    Na Ekranie niektórzy blogerzy wiązali z ta sprawą nadzieje, że JK zrezygnuje z współpracy z Jankem i przeniesie się na Ekran. Już sobie wyobrażam, jak by się tam poczuł.

    OdpowiedzUsuń
  46. @toyah

    No tak, "drobna refleksja" jest pożądana. Dlatego postaram się zasygnalizować istotny wątek bez pretensji wyczerpania tematu.

    Najpierw podam nie medialny, ale absolutnie rynkowy przykład chamstwa w praktyce. Oto sieć sklepów Media Markt uprawiała, czy nadal uprawia taką kampanię reklamową pod hasłem "Nie dla idiotów".

    Za kogo zatem ma się ta sieć wobec swoich aktualnych i potencjalnych klientów, żeby sugerować, iż są wśród nich idioci? Albo, żeby napędzać: kupujesz gdzie indziej, ergo jesteś idiotą. W ogóle, co to za niemieckie zestawienie selekcjonerskie: "tu sklep, a tam idiota".
    Czy taki banner byłby do pomyślenia nad sklepem Wokulskiego?

    Na takim gruncie selekcyjnym powstają zasadnicze pytania do Monisiów, Igorków, et.cons.:

    Do kogo przychodzą wasi redakcyjni goście?
    Do was, czy do mnie i innych widzów, słuchaczy, czytelników, itd.?


    I zasadnicza odpowiedź:

    Wydaje mi się, że wasi goście przychodzą do nas, czyli do tych z tej strony mediów. Zatem wasze chamstwo i kłamstwo wobec gości jest intencjonalnie i ostatecznie skierowane przeciwko nam, a wasi goście, to tylko narzędzie waszego chamstwa.

    Pomyślcie o relacji nosa i tabakiery.

    OdpowiedzUsuń
  47. Marylka

    Śmierć lubelskiego metropolity.

    Strzał ostrzegawczy dla środowiska duchowych spadkobierców Róży Luxemburg, szukających potwierdzenia w jego autorytecie (nie przejęli się najwyraźniej)

    oraz

    (jak dla mnie) widoczny znak

    (a jestem oszczędna w typowaniu znaków)

    Pozdrowienia serdeczne

    Ps. Chyba wygłupiłam się z tamtym komentarzem?

    OdpowiedzUsuń
  48. @toyah
    Janke napisał to na swoim blogu następnego dnia po wideo wywiadzie na salonie

    http://jankepost.salon24.pl/293351,mam-nadzieje-ze-juz-takich-uwag-nie-uslysze

    OdpowiedzUsuń
  49. @latinitas
    Wcale się nie wygłupiłaś. Należał się wedle zasług. No, może brzmiał trochę jakbyś wcześniej dużo ziewała :-)

    OdpowiedzUsuń
  50. @latintas
    ja też myślę, ze to znaki, my nie zawsze je widzimy, oni prawie nigdy...

    OdpowiedzUsuń
  51. Marylka, raven

    Nie ziewałam Przysięgam!

    To się po prostu nazywa niż intelektualny.

    :-)

    OdpowiedzUsuń
  52. @latinitas
    A serio - trafiłaś w moje odczucia. Więc jeśli to był niż, to w sam raz na mój poziom.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?