środa, 6 kwietnia 2011

Gdy pop zeżarł ość

Ostatni raz, kiedy z jakimś tam zainteresowaniem śledziłem rozwój polskiego kabaretu, działo się to jeszcze w latach starego Peerelu. Oglądałem na przykład chętnie kabaret Tey, kiedy to artysta Smoleń opowiadał o tym, jak pracuje w fabryce bombek. Również przypominam sobie, jak to w telewizji pokazywano kabaret, którego nazwy nie pamiętam, ale występował tam aktor o nazwisku Lamża, i któryś z nich powiedział dowcip o treści następującej: „Wczoraj ogniwo Leclanchego, dziś patelnia teflonowa”. Śmiałem się z tego żartu bardzo ze względu na ten teflon, który brzmiał jak ruskie nazwisko. To już oczywiście była wyższa szkoła jazdy, ale pamiętam również wierszyk Jana Pietrzaka, z pewnym szczególnym fragmentem: „Ale najgorzej, wierz mi gruby, gdy sam nie wierzysz w to co mówisz”. I to mi się bardzo podobało. Było jeszcze parę grup kabaretowych, które mnie rozśmieszały, a wszystkie łączyło jedno. Średnio starannie ukryte żarty z komuchów. I to mi zawsze wystarczało. Takie czasy, taka nędza.
Teraz oczywiście, po latach, kiedy wspominam tamte emocje z dzisiejszej perspektywy, wszystko to traci swój powab, a co gorsza uderza kompletnym bezsensem i pustką. No bo w końcu, z wielu różnych powodów, właśnie dziś szczególnie widać, jak bardzo tamten mój śmiech pomagał dostarczać alibi tamtemu kłamstwu. Telewizja pokazywała jakiś kabaret, gdzie dwóch wesołków plotło jakieś spisane na poczekaniu farmazony, i wystarczyło, że któryś z nich nagle powiedział „patelnia teflonowa”, bym ja – ale przecież nie tylko ja – poczuł tę moc, ten sens i tę walkę. Właśnie tę walkę. Żadną inną. Taką właśnie walkę.
Naturalnie, nie było też tak, że ja – nawet wtedy – uważałem polskie kabarety za sojuszników w naszej pogardzie dla Systemu. Byłem głupi, to fakt, jednak nie aż tak. A zatem, na przykład, nie umknęła któregoś dnia mojej uwadze osoba Jerzego Urbana, który siedział sobie wesoło wśród publiczności na jednym z występów kabaretu Pod Egidą i zarykiwał się ze śmiechu. Widziałem go tam wtedy i świetnie wiedziałem, że ten występ został zorganizowany również dla niego. A mimo to, cały czas wierzyłem, że ten śmiech, mimo wszystko, nam wszystkim się jakoś przyda. Że z nim będziemy mocniejsi.
Od tego czasu, kabaretów, może tylko z wyjątkiem Mumio – inna sprawa, że jaki to kabaret – nie oglądam, a jeśli niechcąco na któryś z nich trafię, czuję dramatyczne zażenowanie. Czy dlatego, ze one są dziś gorsze od tamtych? Nie sądzę. Kiedy oglądam jakiś materiał wspomnieniowy, widzę wyraźnie, że ta różnica wcale nie jest aż tak duża. A może więc chodzi o to, że dziś kabarety – tak jak kiedyś tamte szydziły z Ruskich – szydzą wyłącznie z PiS-u i z Kaczyńskiego, i mnie to denerwuje? Może – myślałem sobie kiedyś – gdyby ci tandeciarze z Ani Mru Mru zaczęli tłuc ostrzem swojej satyry w Tuska i Komorowskiego, to ja bym rechotał razem z nimi? Dziś już wiem, że i na to nie mogę już liczyć. I wiem, że choćby oni zrobili cały program o tym, jak to głupio wygląda Donald Tusk w peruwiańskiej czapeczce z piłką pod pachą, i jaka to maszkara z naszej Pierwszej Damy, pozostanę dokładnie tak samo ponury i zmartwiony, jak wczoraj i przedwczoraj. Skąd to wiem? Stąd mianowicie, że wczoraj – zachęcony przez naszego kumpla Kozika – obejrzałem w Sieci występ kabaretowego artysty Roberta Górskiego i jeśli się tym czymś przejąłem, to wyłącznie z powodów socjologicznych.
Gdyby ktoś nie wiedział, o co chodzi, powiem krótko, że ten Górski, razem ze swoją grupą, odstawia kabaret właśnie na temat posiedzeń naszego rządu. Ów projekt obejmuje całą serię skeczy, w czasie których – w sposób najbardziej jednoznaczny i okrutny – wyszydzany jest Donald Tusk i poszczególni jego ministrowie. Gdyby ktoś się zastanawiał, jak daleko oni są w stanie się posunąć, to mogę tylko wspomnieć, że w pewnym momencie któryś z tych odgrywanych ministrów proponuje, żeby poprosić Ruskich o zlikwidowanie Balcerowicza, a oni, przez wzgląd na naszą dzisiejsza przyjaźń, chętnie tę akcję przeprowadzą. A więc, owszem, bywa ostro. Żarty więc lecą, publiczność pokłada się ze śmiechu i wszystko gra jak należy. Przynajmniej z punktu widzenia tych wszystkich, którzy tej władzy mają już serdecznie dość, a więc między innymi nas.
A ja wiem, że to jest dokładnie to samo dziadostwo, z którym mieliśmy do czynienia trzydzieści lat temu, z tą różnicą, że ten dzisiejszy dowcip jest odrobinę bardziej bezpośredni i jednoznaczny. Ale przez to też, być może, mniej intrygujący i znacznie słabiej pozostający w pamięci. Jednak jest, najwidoczniej świetnie sobie radzi i, jak widać, wypełnia jakieś tam społeczne oczekiwanie. I ja dziś chciałem trochę o tym oczekiwaniu.
Otóż nie mam najmniejszych wątpliwości, że większość osob pracujących dla tego Górskiego nie dlatego angażuje się w ów festiwal szyderstwa, bo oni bardzo lubią PiS, i bardzo nie lubią Platformy. Możliwe jest też, że i odwrotna sytuacja ich nie dotyczy. Jest całkiem prawdopodobne, że oni politykę mają głęboko w nosie, zarówno jeśli idzie o Kaczyńskiego, jak i o Tuska, tyle że nagle doszli do wniosku, że ten akurat kierunek jest dziś coraz bardziej na fali. Ja nie mam najmniejszej wątpliwości, że gdyby oni nie mieli przekonania, że na te żarty z Tuska czeka znaczna część kabaretowej publiczności, o takim ryzyku żaden z nich by nawet nie pomyślał. Bo po co? Żeby być wygwizdanym? Żeby stracić pracę? Żeby koledzy uznali go za jeszcze jednego pisobolszewika? On – ten Górski, a może jeszcze i inni z tego zestawu – musiał się chytrze zorientować, że coś się ewidentnie zmienia, i wystarczy jeszcze miesiąc czy dwa, by któryś z nich stanął przed ludźmi, powiedział ‘kwa, kwa’… i usłyszał ciszę. I wtedy podjął pierwszą, nieśmiałą jeszcze próbę, zobaczył że nie jest źle, spróbował raz jeszcze, trochę bardziej, zobaczył że jest dobrze… no i mamy co mamy.
A co mamy? Siedzi otóż ta banda idiotów, z których jeden nazywa się Tusk, drugi Graś, a trzeci Kopacz, jeden bawi się piłką, drugi patrzy tępo przed siebie, trzeci coś bredzi na temat tego że Ziobro to dureń, Rydzyk jeszcze większy, a publiczność pokłada się ze śmiechu. Jednak już nie na dźwięk nazwiska ‘Ziobro’, ani na wspomnienie Rydzyka, tylko właśnie z powodu tego cymbała z piłką i jego kumpli. Dlaczego oni rżą? Otóż to nie ma najmniejszego znaczenia. Tak samo, jak nie miało znaczenia, kiedy jeszcze parę miesięcy temu ci sami dokładnie ludzie trzymali się za brzuchy, bo „Radio ma ryja”, albo „Lech jest zimny i ma nogę stewardessy”. To co jest dla nas ważne, że dziś się śmieją równie głośno, ale tym razem śmieją się z Tuska i jego piłkarzyków. To jest bardzo, bardzo ważne. Bo skoro oni zaczęli się śmiać w nowym kierunku, to teraz będą się śmiali już tylko głośniej. Bo śmiech jest zaraźliwy, a zwłaszcza ten emitowany przez tak bardzo ważny element kultury popularnej, jak kabaret. I ów śmiech nie skończy się ani za miesiąc, ani za pięć. Jestem pewien, że jeszcze go będziemy mieli okazję usłyszeć.
Bardzo to miłe, widzieć jak banda gangsterów ginie od własnej broni. To jest widok tak sympatyczny, że – z pewnego punktu widzenia – nie mógł nas spotkać lepszy prezent w pierwszą rocznicę smoleńskiej masakry. Podzielę się dziś tym podarunkiem. Spróbujmy go przyjąć tak, jak kiedyś przyjmowaliśmy najgłupszy greps na temat sierpa i młotka. Niby bzdura, ale niech będzie i to. Jak by nie patrzeć, zasłużyliśmy sobie na to, by posłuchać tego śmiechu.

63 komentarze:

  1. Ale jakiś promyk to jest, co by nie mówić. Mała rzecz a cieszy.

    Pozdro serdeczne

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Toyahu.
    Roześmiana publiczność sprawia pewną satysfakcję. Chociaż u nas tak jest, że jak się zapłaciło lub dostało bilet, to koniecznie trzeba się dobrze bawić. No i publiczność może cieszyć się dlatego, że śmiejąc się legalnie i na wizji z popieranego przez siebie Tuska, uspokaja sumienie. Głosuję na tego idiotę, bo nie mam wyjścia. Ale przynajmniej się z niego pośmieję.
    Więc nie sądzę, że Tusk ginie od tego śmiechu. Ale może to przez mój zły nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  3. @latinitas
    Ależ oczywiście. Ten promyk podoba mi się jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Marylka
    A ja myślę, że zginie. Bo to jest zmiana i to jest też tendencja. Jeszcze rok temu, oni na takie żarty by sobie nie pozwolili.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba nikt z nas nie ma wątpliwości, że prezentowany kabaret, jak trafnie opisał Toyah jest owocem koniunkturalizmu i realizacją nowego, także wzrastającego zapotrzebowania nie koniecznie społecznego, lecz specyficznej widowni - co widać i czuć. W moim odczuciu jest to również negacja dobrego humoru, żartu, satyry, a nawet jedna z form kultu zła.
    Natomiast śmiech, a raczej rechot, czy zadowolenie, także rozrywka i zabawa tj. odbiór i reakcja widowni - nie koniecznie musi być potencjalnym zagrożeniem, dla "bandy gangsterów", która przecież ma obecnie prawie pełną kontrolę, nie tylko nad popkulturą, czy nawet Kulturą w RP.

    OdpowiedzUsuń
  6. Toyahu obyś i tym razem miał rację - nie będę upierał się, ani negował, że zmiany i tendencje są. Choć trudno nam menom nie docenić intuicji kobiety, dlatego podzielam również wątpliwości Pani Marylki.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Zibik
    Przede wszystkim, jeśli koniunktura każe im się nabijać z Platformy, to to akurat o koniunkturze świadczy dobrze, a nie źle.
    Natomiast jeśli to ma być ta ich pełna kontrolą nad kulturą pop, to też nie mam nic przeciwko temu.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Toyah
    Ale pod jednym z tych filmików jest napisane: Posiedzenia rządu 2010. Więc to chyba trwa od zeszłego roku.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Marylka
    Możliwe. Zeszły rok robi wrażenie przełomowego. Prawda?

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobry wieczór!↲↲Nie można nie zgodzić się z Toyahem. Jesli mainstreamowi wesołkowie uznali, że moźna, źe juź można, to znaczy, ze zwyciestwo jest coraz bardziej realne. Stad moja wczorajsza eufora, z ktora dawalem linka do skeczu.↲↲Toyahu, wielkie dzieki za dzisiejsze pisanie! (załączonego filmu nie moge obejrzec, bo dzis mam tylko internet w telefonie komórkowym!)

    OdpowiedzUsuń
  11. @Kozik
    Podobało Ci się? To dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Toyah

    Twój felieton ma dwie tezy: negatywną i pozytywną.
    Pierwsza to fakt, że kabarety i ogólnie satyra są u nas do dupy.
    I patrząc historycznie, zawsze były.
    Jako fanatyczny miłośnik humoru, satyry, komedii, groteski, itp. muszę z takim twoim stanowiskiem polemizować. Wydaje mi się, że w tym temacie, patrząc wstecz jakieś 50 lat, w najmniejszym stopniu nie mamy się czego wstydzić.
    Oczywiście to kwestia kontekstu i własnej osobistej wrażliwości. A przecież (niestety, tylko od czasu do czasu) dałeś się poznać jako cięty satyryk, o piórze podobnym do Marka Twaina, a to chyba światowe Himalaje humoru.
    Kabarety od STSu, Owcy, przez Egidę, Teya, aż do współczesnych reprezentowały różny, nie mniej dosyć wysoki poziom. Często się niestety zapomina o medialnych przedsięwzięciach, takich jak "60 minut na godzinę", czy wyklęty obecnie kabaret Olgi Lipińskiej.

    Cd.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cd.

    (przez tego pieprzonego bloggera i jego filtry nabywam nowe umiejętności edytorskie. Nie umiem krótko, jestem rozlazły. Nawet jem długo. A teraz uczę się szatkować na dodatek.)

    Pod względem profesjonalizmu, niezależnie od opcji jaką te wszystkie kabarety reprezentowały, były to produkcje wysokiej jakości. Świadczy o tym choćby fakt, jak wiele witzów i powiedzeń weszło do języka codziennego.

    Obecnie jest moda na kabarety i tu masz rację - nastąpił zalew tandetą. Jednakże, ja osobiście "Ani mru mru" tandeciarzami bym nie nazwał. Właśnie ich. Innych jak najbardziej (jeszcze za wyjątkiem ferajny Górskiego (minus Perlisty Śmiech) i Poniedzielskiego). Cóż kwestia gustu i osobistego poczucia humoru.

    Cd.

    OdpowiedzUsuń
  14. Cd.

    I teraz Twoja teza pozytywna.
    Nastąpiło naturalne zmęczenie materiału.
    Krecia robota tego drania Jarosława Kaczyńskiego spowodowała pełzające przesunięcie śmieszności z wykreowanego, moherowego wizerunku PISu, w kierunku luzackiej bandy kolesi z boiska.
    Gdy jeszcze dwa lata temu peruwianska czapeczka była odbierana (nie przeze mnie) z pewną dozą sympatii, to ostatnie Dolomity już tylko wszystkich wkurwiły.
    Oczywiście jest pewna inercja i jeszcze trochę czasu upłynie nim koleś przebrany za Mariolę, czy jakoś tak, zacznie naśladować Piterę lub Kopaczową.
    Ale Górski nakreślił już kierunek.
    I teraz się posypie.

    A Ty Toyahu nie będziesz miał co oglądać wieczorami, bo Szkło po cichu zdejmą, jako niesłychany obciach.

    OdpowiedzUsuń
  15. @toyah
    od 10.04 nie oglądam kabaretów, nie oglądam komedii, nie chodzę na tańce. Gdy przez przypadek obejrzałem fragment nowego występu Laskowika to chciało mi się rzygać.
    Jedynie to mogę upubliczniać rzeczywiste zaprzaństwo obecnych rządzących. Ale to nie jest kabaret to jest tragedia.
    Jestem w jak po powstaniu styczniowym i na razie tak zostanie.

    OdpowiedzUsuń
  16. W powyższych komentarzach uwaga skoncentrowana jest na "samym fakcie" - peło i jej donaldinio stali się przedmiotem dowcipasów. Że u artystów niby nastąpiło jakieś odkorkowanie, czy inna defloracja.

    To rzeczywiście moment ważny sam w sobie. Ja go prorokowałem (tutaj?) już dawno, bo po prostu musiało nastąpić (i nastąpiło) wyjałowienie dotychczasowych pól eksploatacji artystycznych.

    Nawet najgłupszy i najpodlejszy "artycha" musi się wyróżniać: jedna krzyż obwiesi (zamiast siebie), inny weźmie piłkę, itp. To są takie grepsy pod tytułem "niech nas zobaczą". Tylko to jest ich celem, nic więcej.

    W żadnym przypadku nie ma (ani mru, mru, ani hu, hu) w tym krytyki, czy niezgody na tuskizm w sensie ośmieszania tej gangreny. Raczej zachodzi oswajanie z debilizmem-tuskizmem. A i to w tonacji soft.
    Wcale nie zdziwiłbym się widząc więc świadczenia wzajemne od tuskistów. Co, jak co, ale represji ani mru, mru nie będzie chyba, że dla picu, tj. pijaru.

    Wybory blisko, i znowu staną w szeregu w nadziei, że powkradali się w łaski "pisiorów".
    I to jak tanio wkradają się: samą aluzją perspektywy możliwości, że chyba, kto wie, te oczka mrugają w kierunku może się otworzą.

    Po prostu, ot tak sobie, z gówniarza orzeł nie wyrośnie. Najpierw trzeba porzucić gówniarstwo. Artystą jest bowiem nie ten, co uprawia "jajca", lecz ten, który ma coś do przekazania. A ci? Co przekazują? Swój lans?

    OdpowiedzUsuń
  17. @jazgdyni
    @jazgdyni
    Kurcze wkleił mnie się nie ten tekst, który tu napisałem. Sam wiesz jak to bywa, gdy napisany wpis tracisz. Używam czasami lektora (syntezator), to duża oszczędność czasu. Oczywiście obcowanie z pisanym tekstem toyah jest wartościowsze, czasem jednak zapuszczam sobie toyaha, leci w słuchawkach, a na kompie robię inna robotę. Tak było chyba teraz, ze przypadkowo skopiowany wczytywał zaznaczony tekst. Spróbuję powtórzyć.

    OdpowiedzUsuń
  18. @orjan

    pies drapał gówniarstwo, czy nie-gówniarstwo, ale chyba nie doceniasz potęgi śmieszności.
    Gdy raz już się zaczęło naśmiewać to końca nie widać.

    Ps. wg. zawodowców (prawdziwych) - komik jest najwyższym stopniem aktorstwa.
    Oczywiście, jajcarz nie.

    OdpowiedzUsuń
  19. @Toyahu doskonale rozumiem Twoje i innych osób prawych szlachetne intencje, także jednoznacznie, bądź sugestywnie wyrażane życzenia, pragnienia przełomu, czy koniecznej i gruntownej przemiany w RP.
    Ponadto jestem przekonany, że Ciebie również bardziej interesują, a nawet intrygują potencjalne zagrożenia i nie zawsze dostrzegane i należycie traktowane tendencje, także określone postawy i zachowania wybranych ludzi, niż choćby to, jaką rolę w życiu publicznym spełnia "koniunktura", czy zapotrzebowanie społeczne, bądź trendy, moda etc.
    Proszę jednak nie lekceważyć faktu, że celowe promowanie, rozpowszechnianie, wyzwalanie i utrwalanie m.in. poprzez kulturę pop niskich instynktów tj. cynizmu, egoizmu, wulgaryzmów, prostactwa, swawoli, dowolności, czy zakamuflowanej podłości, nikczemności, także szyderstwa, chamstwa, drwiny i innych podobnych zachowań jest mimo wszystko kultem zła, o czym już wspomniałem w przednim wpisie.
    Intryguje mnie pytanie - czy większość nie współczesnych kiboli, fanów kabaretów, igrzysk i innych masowych widowisk, lecz pobożnych i prawych Polaków jest świadoma tego - kto i co im oferuje, proponuje.....lub w jakim celu?.., zamiast....

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze to jeszcze raz. Aleksander Ścios używa sformułowania „mądrość etapu” na postawę, którą jak myślę można przypisać i tym kabareciarzom. W każdym razie, to dobry znak, wiatry przychylne dla nas wieją. Obserwacja tego zjawiska wg mnie socjologicznie więcej wnosi niż te wszystkie tzw. sondaże opinii. Tylko daleko trzeba się trzymać od tych ludzi. Niedawno toyah ostrzegał byśmy nie ulegali tzw. „naszym prawicowcom”. Ja myślę, że jeszcze bardziej powinniśmy uważać na „onych co się nawrócili”. Przez ostatnie lata Tusk ze swoją bandą tak daleko posunął się by ich nienawidzić (na słowo, u mnie SLD i Miler nawet tych emocji i namysłu nie wywołują), że można łatwo ulec pokusie i polubić najgorsza szuję, która powie jedne słowo, że Tusk to idiota. Tego się strzeżmy.

    OdpowiedzUsuń
  21. @jazgdyni
    No tak. To musi być kwestia poczucia humoru. Mnie śmieszy tak mało rzeczy, że niekiedy zaczynam się o siebie martwić. zwłaszcza że kiedy już mnie coś rozbawi, to się okazuje, że tylko mnie.
    Co do Szkła Kontaktowego, już nie mogę się doczekać , kiedy oni najpierw skrócą to do pół godziny a później zaczną nadawać tylko od poniedziałku do piątku.

    OdpowiedzUsuń
  22. @raven59
    Nowy Laskowik? To ciekawe. A z czego on się dziś śmieje?

    OdpowiedzUsuń
  23. @orjan
    Wszystko to prawda. Prawie. Bo jeszcze rok temu, oni by do tych swoich lansów nie znaleźli ani publiczności ani środowiskowej tolerancji. A w tym momencie, dlaczego oni to robią, nie na większego znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Zibik
    Ja to wszystko wiem. Tyle że nie oszukujmy się. Jak idzie o pop, to on z nami zostanie już na zawsze, i to w dodatku w coraz gorszym stylu. To jest bilet w jedną stronę. Walka nie toczy się o to, żeby tu sprowadzić chór aniołów, ale o to, żeby pokazać, że szatan jest nudny.

    OdpowiedzUsuń
  25. @JSW
    Mądrość etapu? Ładnie. Chyba tak to jest. Co do reszty, też zgoda.

    OdpowiedzUsuń
  26. @jazgdyni

    Ja doceniam "potęgę śmieszności". Znam też powiedzenie: na bezrybiu i rak ryba. Mimo to, nie mogę się serdecznie roześmiać z tych występów. Najwyżej półgębkiem.

    Szczery śmiech wziąłby mnie wtedy, gdybym mógł przyjmować, że oceny tych artystów są przynajmniej równoległe do moich. Że gdzieś tam są oparte na tym samym zestawie wartości w dążeniu do tego samego a "jajca" są tylko narzędziem.

    Inaczej mówiąc, gdybym mógł czuć jakąś z nimi wspólnotę, jakąś więź, choćby tylko emocjonalną...
    Niestety, tego nie odczuwam a, gdy ich oglądam, to widzę tylko "chitre" oczka wytrzeszczone w pogoni za rozumem i wypatrujące mysiej norki, żeby ..., w razie czego ...

    To absolutnie nie są następcy Janka Pietrzaka, nawet materiału na następców w nich nie ma.

    Ja nie chcę tym porównaniem stawiać progów zbyt wysokich. Przyjmuję, że artysta też potrzebuje społecznie dorosnąć; zwykle wtedy z korzyścią dla jego sztuki. Wtedy bowiem jego sztuka nabywa treści a treść pozwala ustalić styl, a posiadanie stylu jest bezwzględnym warunkiem sztuki.

    Jajca to nie styl, ani nawet materiał. Jajca z niemojego premiera mojego kraju pozbawione krytyki tego, co ten pętak wyprawia, stają się tylko jajcami z samej Polski.

    Że Tuskowi dołożył? Niby fajnie, ale dla mnie, to skórka za wyprawkę.

    A dla,innych? Żeby chociaż ten mru, mru krzyknął w stronę widowni: "z czego się, wy POluby, śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie.

    OdpowiedzUsuń
  27. „Mądrość etapu” to piękne wyrażenie, przy okazji „etyka sytuacyjna” też mnie się bardzo podoba, również zanotowane z Ściosa.

    OdpowiedzUsuń
  28. @orjan

    no dobra.Fakt, stawiasz wysoko poprzeczkę, co pamiętając dopiero co zmarłą Irenę Kwiatkowską, daje nam prawo do poszukiwania właściwego poziomu.

    Ale ja tu jestem tylko pragmatyczny. Śmiech, czy raczej wykpiwanie, jako narzędzie, jako broń.
    A dodatkowo, ja naprawdę wierzę, że jest przełom. I ta, Boże wybacz, "masa" rechocąca na posiedzeniu rządu Górskiego, zaczyna powoli, prowadzona za rączkę, iść we właściwym kierunku.

    Ja też chciałbym, żeby było normalnie i wszyscy dobrotliwie śmialibyśmy się z tego samego.

    Ale, niestety, jest wojna. I nie ja to powiedziałem.

    OdpowiedzUsuń
  29. @orjan
    Aha! Jak się śmiali z Kaczyńskiego, to się śmiali z Kaczyńskich, to się śmiali z Kaczyńskich. A jak się śmieją z Tuska, to się śmieją z Polski? A może i wtedy i teraz śmieją się tylko z Polski? Możliwe że jest właśnie tak. To jest wyłącznie śmiech z Polski. Tyle że jeśli on ich ma w końcu doprowadzić do tego, że nie pójdą na wybory, to wierz mi, że na nic więcej nie liczyłem.

    OdpowiedzUsuń
  30. Zapewne Toyah ma rację. Kiedyś Górski z kimś (już nie pamiętam z kim) przedstawiał jakiś nowy młody kabaret. No i Górski tym swoim flegmatycznym ale donośnym głosem, jakby już rutynowo, prześmiewczo zapytał - "A nabijają się z PiSu czy z PO?". Można sobie zadać takie pytanie - sympatie czy wyrachowanie panuje w tej społeczności kabaretowej?

    Pozwolę sobie jeszcze na takie przemyślenie. W końcu po to tu piszemy.
    Zauważcie, że kiedy PiS objęło władzę, machina kabaretowa ruszyła natychmiast. Na początku może i śmieszyło, kiedy jeszcze dopuszczało się myśl "no tak, nowy rząd to trzeba się z niego ponabijać".
    Wyśmiewanie PO było tylko epizodyczne, aż do momentu tego kabaretu Górskiego (tak nazywam choć to zbieranina jakaś). Czyli już po jakimś czasie ich rządów. Więc być może durnie i naiwnie, ale mam prawo wmawiać sobie, że oni nie robią tego wyłącznie z czystego, zimnego wyrachowania, ale jest w tym coś więcej. Może nie o sam trend chodzi bo to, że śmieją się dopiero po jakimś okresie, może również świadczyć o rozczarowaniu. O nie sztuczności tego prześmiewstwa (jest takie słowo?). Tym bardziej, że oni tu prócz z wizerunku, kpią także z ich polityki, czego nigdy nie było z PiSem, bo tam tylko o moherach, wzroście, bliźniakach, takie nic.

    OdpowiedzUsuń
  31. @toyah
    "Nowy Laskowik? To ciekawe. A z czego on się dziś śmieje?"

    za dobrze nie pamiętam, to było jeszcze pod koniec ubiegłego roku, w programie z Walickim (nie pamietam dobrze nazwiska - taki dyrygent muzyk), było coś o samolocie i "dolatywaniu - nie dolatywaniu".
    Nie wiem może jestem już zbyt drażliwy i wszystko mi się kojarzy ze "sznurem"?

    OdpowiedzUsuń
  32. @wszyscy
    może to jednak dobrze, że zaczynają się śmiać z obecnej władzy.

    Tylko czy to nie jest oswajanie gawiedzi z władcami na zasadzie:

    "popatrz jakie to głąby w tym rządzie, prawie takie same jak my,
    są "w porzo", tacy normalni, nie wywyższają się,
    a ten Komoruski to robi błędy jak Jasiek a on ma dysleksę -
    czy jak się to qrwa nazywa, no wiesz, robi błędy,
    ale to przecież jest ludzkie, on taki ludzki,
    qrwa jest ok, na "hołdys" nam jakiś poyebany kretyn jak ten qrwa Kaczor,
    niech spada do stawu i tam se puszcza te yebane kaczki"

    Czy o to chodzi takie oswajanie?

    To jest tragedia!

    OdpowiedzUsuń
  33. @toyah

    Gdy śmiali się z Kaczyńskiego, to jednocześnie śmiali się z Polski, której Kaczyński żądał. Tej, której i ja chcę, Ty chcesz i Ci, którzy tu się schronili niczym w rezerwacie.

    Im bardziej świętej Polski, tym bardziej się śmiali.

    Powiem więcej, im Kaczyńscy, jako tacy, niewiele przeszkadzali. Im przeszkadzała Polska, jaka miała się odrodzić.

    Teraz śmieją się z Tuska, bo razem z bulem stracili dla niego szacunek. Jeszcze się po psiemu boją, merdają, oczko puszczają, ale już próbują profilaktycznie podlizać się następcy Tuska.

    Ale nadal chcą Polski Tuska, choć niekoniecznie z samym Tuskiem.

    Właśnie tu jest źródło mojej ambiwalentnej recepcji tej rozrywki. I brak uciechy.

    Zobaczycie przy wyborach, przy kim staną.


    @jazgdyni

    Wysokość moich wymagań nie jest zbyt wysoka.

    Czyżby jednak satyrykowi ostrość dookólnego oglądu niepotrzebna była?

    Czyżby ci sami nie śpiewali przeboju 2007r.:
    "Jeszcze będzie przepięknie, Jeszcze będzie normalnie."

    Czy nie widzą jak jest? I teraz co? Tylko kozłowanko jakiejś piłeczki?

    OdpowiedzUsuń
  34. @jazgdyni

    pewnie tak, zabili we mnie wszelką naiwność.

    Została wiara w Człowieka.

    Przyjdzie?

    OdpowiedzUsuń
  35. @orjan

    a ja nie mogę dorosnąć. Zestarzeć tak. Stąd ciągle ta naiwność.

    OdpowiedzUsuń
  36. @orjan
    Jeśli pójdą, staną przeciw Kaczyńskiemu. To jest poza dyskusją. Ja tylko liczę na to, że oni pójdą na grilla.

    OdpowiedzUsuń
  37. @orjan
    Jeszcze o tym kozłowaniu. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że się mylisz. Oni dziś kozłują tę piłkę, to fakt. A wcześniej co robili? Pamiętasz może? Otóż wcześniej oni kopali puszkę po zimnym Lechu. I jak się okazało, to im zagrało fantastycznie. Wiesz dlaczego? Bo to jest pop. A pop jest właśnie taki. Pop to duże kolorowe zdjecie i krótkie kolorowe zdanie. Jedno. Bo dwa to już jest za dużo. A Ty chcesz do nich mówić szekspirem. Mówiłem to już wcześniej. Pop to podróż w jedną stronę. I tego nie zmienisz.

    OdpowiedzUsuń
  38. @toyah

    Baba z wozu, koniom lżej?

    Ale znowu mordę rozedrą choćbyś im, nie wiem ile, kiełbasy przy grillu położył.

    OdpowiedzUsuń
  39. @toyah c.d.

    Bo to nie są ludzie, którzy cierpieli, albo mają źle.

    Oni mają predylekcje do zła i tylko tak szukają wyróżnienia się.

    A poza tym, im niczego nie brakuje. Jak o takich mawiał mój dziadek ułan: są jak koń, którego owies w dupę kłuje.

    OdpowiedzUsuń
  40. @toyah

    Sprzeczamy się, bo mówimy o czymś różnym:

    Ty o popie (o środkach wyrazu) i masz rację

    Ja o POPach (pełniących obowiązki Polakach).

    W środki wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  41. @Toyahu przecież nie stwierdzam, ani nie usiłuję sugerować, że nie wiesz to, co dotychczas napisałem. Jednak nie wiem, dlaczego upierasz się i nie chcesz uznać, że nie tylko tu, lecz w wielu celowo organizowanych różnych imprezach już "idzie", a np: w Euro2012 będzie szło przede wszystkim o aktywizowanie instynktów i cynicznie, sprytnie, zmyślnie, czyli wyjątkowo inteligentnie zakamuflowany kult zła, który wcale nie musi być i zwykle nie jest "nudny", czy oczywisty, także przez wszystkich tolerowany, lekceważony, ani tym bardziej dzięki roztropności akceptowany.
    Ponieważ nie tylko owym specjalistom, od kultury pop wiadomo, że instynkty uruchamiają mięśnie i wyzwalają emocje, ale przy okazji całkowicie blokują zdolność racjonalnego myślenia.
    Dlatego właśnie w tym wszystkim wg. mnie o to chodzi, aby redukować uzasadniony strach, lęk i obawy i to wszystko, co jest wielkie, twórcze, właściwe, wartościowe, pozytywne, doskonałe, piękne, święte, ponadczasowe i pożądane, bo mobilizuje ducha i rozbudza wyobraźnię, pragnienie dobra, a nawet zmusza tych ochoczo rechoczących, do zreflektowania się, zastanowienia i pogłębionej refleksji.

    OdpowiedzUsuń
  42. @orjan
    To opowiedz coś więcej o tych środkach. Bo nie łapię.

    OdpowiedzUsuń
  43. @Toyah

    Czy mi się podobało? ;) Toyah! Ja już kiedyś pisałem, że ja nie potrafię tak pomyśleć jak Ty werbalizujesz.
    Z tymi kabaretami jest właśnie tak. I tu mam małą uwagę do Szanownych: to zupełnie nieistotne, jaki poziom te kabarety prezentują (chodzi mi zarówno o poziom artystyczny jak i poziom koniunkturalizmu i oportunizmu). Fakt, że oni postanowili swoim ostrzem (he, he) satyry uderzyć w kierunku innym niż Kaczory to dużo. Kropla zaczyna drążyć skałę coraz wyraźniej. Tylko tyle i aż tyle.

    OdpowiedzUsuń
  44. @Zibik
    A skąd Ci przyszło do głowy, że ja 'się upieram' i 'nie chcę uznać'? O czym ja tu piszę od ponad trzech lat? I po co? I w końcu, dla kogo?

    OdpowiedzUsuń
  45. @toyah

    No, pop jest środkiem wyrazu (jak każdy rodzaj ekspresji). Z istoty rzeczy nie może być sztuką, bo jest bezstylowy.
    Nie mniej jest i jest przyjmowany przez odbiorców. Zazwyczaj też "bezstylowo", czyli na łapu capu (Helter Skelter) i taki wpływ wywiera.

    Główny faktor tego wpływu, to jest nasycenie prostych potrzeb. Wtedy spada zapotrzebowanie na produkty bardziej wymagające.

    Te interesujące nas kabarety, to rzeczywiście jest pop i tu masz rację, że zaspokajają długo oczekiwany głód równowagi w tej sferze komunikacji społecznej i rozrywki.
    Efekt, który pokazujesz więc jest. Ja w ten efekt wierzę więc także wierzę w skuteczność tych środków. One z pewnością też kształtują opinię.

    Wydaje mi się natomiast, że z punktu widzenia intencji twórczych, to jest tylko chwilowy koniunkturalizm. Na tej samej zasadzie, jak oddana jest w starej regule dziennikarskiej, że nie jest news'em, gdy pies pogryzł człowieka. News jest wtedy, gdy człowiek pogryzł psa.

    Atak na Donalda to jest dla nich lans i news. Ja nie odczuwam żadnego przewartościowania ich poglądów, ani nagłej tęsknoty tych środowisk za prawdą, czy przyzwoitością. Oni są dokładnie tacy, jak byli. Nadal cierpią od bycia Polakiem, czy raczej od Pełnienia Obowiązków Polaka (POP).

    Ataki piłeczką na Donalda mają tylko rozładować gęstniejącą atmosferę. Dlatego TiVi je puszcza. Bo przecież kabareciarze sami się nie emitują.

    OdpowiedzUsuń
  46. @orjan
    No to już jesteśmy prawie w domu. Oni mają podłe intencje. Teraz nie pozostaje Ci nic innego jak tylko przeczytać raz jeszcze moją notkę i zastanowić się, jaki jest sens przekonywać mnie odnośnie czegoś co ja świetnie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  47. @Toyah
    A no sens wg. mnie jest taki, że Twoje teksty i odniesienia, także nasze wpisy czytają inni, którzy nie koniecznie muszą zawsze i wlot pojmować wszystkie Twoje intencje, czy artykułowane myśli i wyłącznie satysfakcjonować, zadowalać się tym, co Ty napiszesz.
    W życiu, także w necie bywa i tak, że rozmowa, dialog, a nawet polemika mogą być, a nawet są
    wartościowe i ubogacające, dla autora tekstu wiodącego i interlokutora, oraz pozostałych osób.
    To, co mnie przychodzi, czy "przyszło do głowy" staram się mniej lub bardziej udolnie artykułować. Oczywiście inaczej, niż Ty lub inni, ale to nie jest powód, abyś moje, czy innych osób wpisy wekslował, choćby takim stwierdzeniem, że Ty "świetnie wiesz". To często nie jest prawdą, bo każdy z nas, również Ty m.in. poprzez wzajemną wymianę myśli, doświadczeń, odczuć etc. tj. dialog dowiadujesz się, o tym co dotychczas nie wiedziałeś albo znałeś, odczuwałeś i rozumiałeś podobnie lub zupełnie inaczej.
    Mistrzu spoko, bez nerw - proponuję trochę mniej zapalczywości, wyniosłości, a więcej pokory i szacunku, dla edytorskich starań innych. Jeszcze nikomu na forum ujmy nie przyniosło przyznanie się, do tego, że czegoś jeszcze nie wiem lub coś inaczej postrzegam i rozumiem albo do pomyłki, czy błędu, nawet osobom utalentowanym, czy wybitnie uzdolnionym, takim jak Ty.
    Byłbym chyba nie tylko ja bardziej usatysfakcjonowany, gdybyś jednak nie stosował uników i odnosił się w wzajemnej dyskusji, do istotnych kwestii, choćby takich, jak negacja satyry, czy instynkty i kult zła, które wcześniej sygnalizowałem.

    OdpowiedzUsuń
  48. @toyah

    Jak to było w kultowym "17 mgnień wiosny"?

    "Sztirlic wiedział, że Szelenberg wie, wiedział też, że wie Miller, że może wiedzieć Himler, a nawet miał pewność, że wie o tym Gering. Nie wiedział natomiast, czy wiedzą o tym w Centrali."

    Ugryzło Cię coś, czy jak?

    A może mnie ugryzło?

    OdpowiedzUsuń
  49. @Zibik
    Napisałem tekst o tym, że jest mi bardzo miło patrzeć, jak System, który wcześnie użył najbardziej podłego gatunku kultury popularnej, by ta swoim rechotem zamordować Polskę, od tego rechotu zaczyna sam zdychać. Nawet tytuł dałem odpowiedni, by szkolna młodzież wiedziała w czym rzecz. Nawet zrobiłem specjalny wstęp, w którym napisałem, że kabaretów nie znoszę. Na to Ty do mnie przychodzisz i mi zaczynasz tłumaczyć, że ten rechot to zło. I robisz to jeszcze w taki sposób, jakbyś chciał mi pokazać. jak to ja błądzę, uważając ten rechot za coś naprawdę pięknego. I czego Ty po mnie oczekiwałeś? Że ja Ci podziękuję za to, że mnie uświadomiłeś?

    OdpowiedzUsuń
  50. @orjan
    Pewnie jednak mnie. Źle znoszę, kiedy się okazuje, że mówię niewyraźnie.

    OdpowiedzUsuń
  51. @toyah

    Zaraz tam niewyraźnie ...

    Na Twoje myśli rzucają się inni. Ty dajesz tworzywo. I masz do tego fenomenalne czucie. W tym jesteś tu najlepszy.

    Jak to ujmował klasyk: "Rzucam myśl a wy ją łapcie" ;)

    Natomiast reszta powstaje już wspólnie. Jak z rzeką. Czasem mielizna, czasem bystrze, wir, itd.

    OdpowiedzUsuń
  52. i tak potoczyły się meandry kabaretowych dróg. Dobre to czy nie dobre, mnie się wydaje ze jest tak jak napisałem. Za komuny kabaret był dla ludzi myslących, aby wyłapać puentę trzeba było choć trochę wysilić mózgownicę, teraz wszystko jest na tacy - dla przygłupów - czyli dla takich jakich jest większość. I ta tępa większość wybiera tych którzy potrafią przygłupami manipulować. Inni są w mniejszości albo się nie wychylają bo wychodzą z założenia, że i tak wybieranie nie ma sensu bo i tak przygłupy wybiorą.
    Koło się zamyka jak w kabarecie a raczej w tragedii.

    OdpowiedzUsuń
  53. @Toyah
    Chłopie drogi to nie "rechot" jest złem, on jest jedynie wyrazem zła, które "żrą", czy łykają niczym "ość" uczestnicy organizowanych i oferowanych im kabaretów i innych imprez, przez dysponentów i użytkowników "Systemu". Narzędzia w ręku złoczyńców nie tylko zniewalającego ludzkie dusze, lecz i ich skutecznie zabawiającego i deprawującego, czy ograniczającego.
    Wg. mnie na razie "zdychają" ci, co rechoczą i nadal "żrą" - konsumują to odPOwiednio zapakowane gówno, a nie jego producenci, wytwórcy, czy podli, nikczemni oferenci i cyniczni, wyrachowani, także inteligentni dysPOnenci.
    Jest w tym nadzieja, że konsumenci stanowiący ich elektorat wreszcie zreflektują się i podziękują za trefny towar, a być może nawet będą składać reklamacje i domagać się towaru lepszej jakości.
    Oczekiwałem i nadal oczekuję nie tylko, od Ciebie wyłącznie jednej rzeczy tj. nie pobieżnego, lecz zawsze uważnego czytania wpisu interlokutora, aby móc w omawianej kwestii porozumieć się i dogadać.

    OdpowiedzUsuń
  54. @All

    Dlaczego świetny tekst Toyaha spotyka się tu i teraz z niezrozumieniem?
    Niestety, muszę być okrutny.
    Szanowni komentatorzy, tak się oburzający i śpiewający na bardzo wysokiej nucie, popełniają grzech pychy. I obawiam się, że zło, z którym tak walczą, dotarło do nich tylną furtką. Narosło więc, żywiąc się nienawiścią i stłumioną zazdrością,stało się nieprzeniknione i tak czarne, że z czasem nie było go widać.
    Stąd ten atak "z góry" na Toyaha. I jest to również postawa, która jest najbardziej znienawidzona i odstręczająca dla tych co nie są twardym pisowskim elektoratem.

    Ten "rechot", "przygłupy", a z drugiej strony: "...Mistrzu spoko, bez nerw - proponuję trochę mniej zapalczywości, wyniosłości, a więcej pokory i szacunku. ..." to jakieś poplątanie.

    Cholera, kto tu potrzebuje więcej pokory i zdrowego rozsądku?

    OdpowiedzUsuń
  55. @Kozik
    tu się zgadzam; Górski już od dawna(nie od 2010r, ale znacznie wcześniej) ostrze swej satyry skierował nie tak, jak wszyscy na Kaczora lecz odwrotnie.
    I w tym momencie zaplusował u mnie, bo nie "naszych biją"
    Cała ta "kabaretologia" w Polsce skierowana była przecież tylko i wyłacznie przeciwko PiSowi.
    I kiedy raz i drugi posłuchałam Górskiego uznałam, ze to swój chłop.
    I przyznam, ze środki wyrazu były mi cokolwiek obojętne. Na bezrybiu i rak ryba. I nawet się dziwiłam jak oni funkcjonują nie waląc w Kaczyńskich - skąd biorą publiczność?
    W każdym razie "posiedzenie rzadu" smieszy mnie nieodmiennie.

    OdpowiedzUsuń
  56. @raven59
    Bo wszystko poszło w tę stronę. Wszystko stało się strasznie proste. I, powtarzam jeszcze raz, to się już nie zmieni. Będzie jeszcze prościej, przystępniej i - jak śpiewał ten głupek Lipiński - "przepięknie". Musimy starać się jednak z tym żyć i jakoś w tym świecie dla idiotów zwyciężać.

    OdpowiedzUsuń
  57. @molier
    Ja się na tym nie znam. Wiem jednak, że ten Górski stał się ostatnio bardzo popularny. Ale jest jeszcze coś. W jednym z jego programów widziałem niejakiego Limo, o którym wspominał w ostatnim wywiadzie Mazurek, że on zasłynął jakimś ciężkim szyderstwem z leżącego w wawelskiej krypcie Prezydenta. A więc to są własnie tacy ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  58. @toyah
    cały program telewizyjny, w tym i kabaret dostosowany jest do tzw. grupy docelowej. Z badań wynika, że ta cała grupa docelowa to właściwie półanalfabeci - nie rozumieja, co sie do nich mówi oraz czytaja bez zrozumienia. Wobec czego TV oraz radio, a takze prasa podobno usiłuja trafić do tej grupy, żeby mieć większy zasięg, czyli większa sprzedaż, bo za tym idą reklamodawcy. Dlatego tez ja nie czepiałabym sie poziomu tych programów, bo one nie sa dla mnie, ponieważ nie odpowiadam warunkom tej grupy docelowej, do której sa adresowane. One sa adresowane do młodych, wykształconych z wielkich miast. Ja z gruntu nie spełniam warunku nr1, więc się nie mogę wymądrzać na temat tych programów.
    I tym sobie tłumaczę, że tv, radio oraz prawie cała prasa jest dla mnie nie do skonsumowania. Nie martwi mnie to specjalnie, bo mam na co pieniadze wydawać, a blogosfera (wybieram to, co uważam, ze jest dla mnie)całkowicie spełnia moje oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
  59. @jazgdyni
    Wg. mnie absolutnie to nie jest tak, że "szanowni komentatorzy" i być może czytelnicy to głąby, a kolejny świetny tekst Toyaha "spotyka się z niezrozumieniem."
    @All
    Natomiast kwestią kontrowersyjną stała się autora optymistyczna teza, a nawet pragnienie i wyznanie, będące chyba następstwem subiektywnego odczucia i przeświadczenia, że: "Bardzo to miło, widzieć jak banda gangsterów ginie od własnej broni."
    A przyczyną sporu wg. mnie jest odmienna i nieustępliwa postawa Toyaha i moja, oraz innych komentatorów w istotnej kwestii. Kto naprawdę zatraca się, marnuje, ośmiesza, zniewala, ogranicza, deprawuje i "ginie", a kto z tego powodu jednak mimo wszystko jeszcze umacnia się i mam nadzieję tylko pozornie, a na pewno nie na stałe ma się coraz lepiej.
    Oświadczam, że nie "przyszedłem" tutaj, aby kogokolwiek pouczać, a tym bardziej, żeby kłócić się, wywyższać, czy kogokolwiek obrażać, znieważać,etc.,ani jak sugeruje gospodarz, żeby On mnie za coś "dziękował" lub wyróżniał, czy chwalił.
    Przede wszystkim chciałbym dzielić się z innymi tym, co doświadczam i odczuwam uważnie czytając teksty autora, także wpisy i komentarze innych osób - zamieszczane dzięki wyrozumiałości i życzliwości znakomitego Gospodarza, a nawet ewentualnie dzielić tym, co wiem i rozumiem z własnego doświadczenia życiowego.

    OdpowiedzUsuń
  60. Piszesz:
    "Jest całkiem prawdopodobne, że oni politykę mają głęboko w nosie, zarówno jeśli idzie o Kaczyńskiego, jak i o Tuska, tyle że nagle doszli do wniosku, że ten akurat kierunek jest dziś coraz bardziej na fali. Ja nie mam najmniejszej wątpliwości, że gdyby oni nie mieli przekonania, że na te żarty z Tuska czeka znaczna część kabaretowej publiczności, o takim ryzyku żaden z nich by nawet nie pomyślał. Bo po co? Żeby być wygwizdanym? Żeby stracić pracę?".
    Polecam Ci w takim razie prześledzenie twórczości 'tego' Górskiego jak to ująłeś.
    Zauważ, że od samego początku KMN, czyli tak naprawdę od wygranej PaKI w 1996 roku, kabaret ten zdefiniował się jako ściśle literacki, stawiający na przekaz słowny, zakorzeniony w polskiej literaturze i polskiej historii, co w przypadku absolwentów polonistyki nie powinno dziwić. Polecam Ci ich występy z najwcześniejszego okresu, które pokazują, że system wartości bliski im wtedy, jest im bliski również dzisiaj i mówienie o zmianie kierunku w przypadku Górskiego nie ma uzasadnienia.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.