piątek, 24 lutego 2017

Będą szły z garnkami, zamykamy drzwi i okna

       Parę dni temu w internetowym wydaniu katowickiej „Gazecie Wyborczej” ukazał się tekst, do dziś jak najbardziej dostępny dla każdego chętnego w ramach tak zwanego „bezpłatnego limitu”, a zatytułowany „Kobiety zablokują Katowice. Będzie czerwona kartka dla władzy”. W swoim tekście „Wyborcza” zaprasza kobiety na coś co się nazywa Międzynarodowy Strajk Kobiet, a co 8 marca o godzinie 17.30 ma przejść „ulicami miasta” w proteście przeciwko „polskiej klasie politycznej”. Ciekawe jest oczywiście to, że podczas gdy w samym tekście przedmiotem protestu ma być owa „klasa polityczna”, to gdy tytuł jednoznacznie wskazuje na „rządzących”, no ale nie czepiajmy się: tytuł to tytuł – ma być mocny i konkretny. To co nas natomiast interesuje, to owo „blokowanie ulic miasta”. Otóż, jeśli rzucimy okiem na przedstawioną przez „Wyborczą” trasę, ów marsz ma się rozpocząć na katowickim rynku, przejść do Pomnika Powstańców Śląskich, a następnie przenieść się do knajpy o nazwie „Królestwo” na Rondzie tuż obok i tam wziąć udział w debacie na tematy zajmujące wyobraźnię i emocje polskich kobiet. A skoro tak, to ja nie widzę sposobu, by w grę mogła wchodzić jakakolwiek blokada ulic, by już nie wspominać o całym mieście. Od Rynku do Pomnika idzie się prostą drogą jakieś 5-10 minut, a od Pomnika do knajpy, gdzie demonstracja ma się udać na debatę, to już zaledwie rzut beretem.
      Ja nie wiem, na ile uczestników tego marszu „Gazeta Wyborcza” liczy, no ale załóżmy, że ich nie będzie pięćdziesiąt, ale tysiąc. Wtedy również cała impreza może potrwać jakieś maksymalnie 15 minut, a wraz z przemówieniami może pół godziny, a później co? One wszystkie polezą do tego „Królestwa” na piwo? Ile z nich tam się zmieści, zwłaszcza że, jak planuje „Wyborcza”, one tam nie mają być same, ale z garnkami. Tak, tak. Wspomniany artykuł kończy się bowiem następującym apelem: „Organizatorzy zachęcają do przyniesienia garnków, by podczas przemarszu w nie uderzać”.
      A więc jeszcze raz. Ja to sobie wyobrażam tak: one przychodzą z tymi garnkami na Rynek, z Rynku „w nie uderzając” idą pod Pomnik, spod Pomnika, myślę, że w dalszym ciągu hałasując, do kawiarni na Rondzie, no ale co dalej z tymi, które się nie zmieszczą? Domyślam się, że wezmą te garnki, wsiądą w tramwaj i wrócą do domu, ewentualnie przeniosą się na ulicę Stawową, ewentualnie Mariacką, gdzie knajp jest więcej, i tam dalej będą tymi łyżkami się tłuc, zgodnie ze starą zasadą, że skoro jest trąbka, to nie można w nią raz na jakiś czas nie dmuchnąć.
     Ktoś się spyta, co mnie to wszystko obchodzi i czemu zamiast napisać o czymś ciekawym, ja się zajmuję „Gazetą Wyborczą” i grupką jej czytelniczek. Otóż moim zdaniem to jest temat bardzo ciekawy, bo dotyczy pewnego szczególnego zjawiska, z którym od dobrych kilku miesięcy mamy do czynienia niemal na co dzień, a które polega na tym, że pewna część naszego społeczeństwa, i to często ta lepiej wykształcona, jest gotowa zrobić wszystko, co im się każe, nawet jeśli to wedle wszelkich znanych nam standardów ich wyłącznie kompromituje. Ludzie ci zachowują się w taki sposób, jakby nie byli w stanie ruszyć palcem, czy mrugnąć okiem, jeśli wcześniej ktoś im nie zaproponuje by sobie na łby nie założyli rondli, albo masek antysmogowych, ewentualnie nie zaczęli podskakiwać w rytm dowolnego hasła.
     Jak to nieszczęście się realizuje w opisanej sytuacji? Wydaje się, że 8 marca na katowickim Rynku pojawi się może z 30 albo 50 uczennic i nauczycielek z dwóch czołowych katowickich liceów, imienia Marii Konopnickiej i Adama Mickiewicza, z garnkami i łyżkami, cześć z nich jak najbardziej będzie miała na twarzach antysmogowe maseczki, i wszystkie będą skakać i krzyczeć „Stop piratom”, albo „Misiewicze na Białoruś”, no a po tym wszystkim pójdą do knajpy na piwo i będą miały poczucie, że w ich życiu właśnie stało się coś bardzo ważnego. I tak do następnego razu. Część z nich być może jeszcze kupi sobie bilet i uda się do Warszawy na przedstawienie w Teatrze Powszechnym i w poniedziałek wróci do szkoły i opowie znajomym, że przedstawienie było znakomite.
      A ja się tylko zastanawiam, jak to się rozwinie w dalszej kolejności. W końcu musi nastąpić moment, gdy te garnki, bębny i zabawne czapeczki na głowach nie wystarczą i trzeba będzie wymyślić coś nowego. I któregoś dnia stanie się tak, że „Wyborcza” im wszystkim każe się stawić w danym miejscu nago z krzyżami, tymi krzyżami się onanizować i krzyczeć: „Jestem idiotką”, a one oczywiście to polecenie wykonają natychmiast w stu pięćdziesięciu procentach i będą z siebie bardzo zadowolone. Młode polskie dziewczęta, ich rodzice i wychowawcy. Wszyscy szalenie inteligentni i nadzwyczaj dobrze wykształceni.
      Ktoś mi powie, że przesadzam? Nie sądzę. Moim zdaniem mamy problem.

Książki, jak zawsze są do kupienia w księgarni na stronie www.coryllus.pl. Zapraszam serdecznie.

     

25 komentarzy:

  1. Celne. Możnaby wziąć na sponsora strategicznego np. takiego Zeptera, zorganizować przed marszem pokaz z możliwością zakupu... i biznes się kręci!

    Jako alternatywę zaproponuję jeszcze adaptację minionej akcji internetowej Piss for Equality, czyli "posikaj się w spodnie przeciw patriarchatowi" (sic!), pod jakąś chwytliwą nazwą typu "piss or PiS". Wtedy sponsorami mogliby być z kolei np. producent modnych napojów pobudzających i producent jasnych getrów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy problem i to straszny. Tak jakby część społeczeństwa została pozbawiona zdrowego rozsądku i postanowiła pójść za emocjami, wręcz iść za nimi na całość do końca. Przy czym nie ważne jest to, czy te emocje są wywoływane w sposób sztuczny, czy prawdziwy.

    Teraz oglądałem na TVN24 jak pociąg przejechał samochód i daję słowo, ze to wyglądało jak film animowany s kojotem i strusiem. Na koniec zaś TVN przytoczył słowa jednego z internautów, że to przez PKP, którego rogatki zasłaniały, jedynie prawą stronę pasa, pozwalając je ominąć.

    Nie ważna jest prawda i zdrowy rozsądek. Tylko emocje, choćby i oparte na kłamstwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @tpraw
      Czytałem o tym tvn24.pl. Oni napisali, że wina jest obopólna, bo wprawdzie facet przejechał przez zamknięty przejaz, ale ten przejazd był na tyle krótki, że go do tego sprowokował. Mam wrażenie, że otaczają nas Marsjanie.

      Usuń
    2. Jak ludzie są otoczeni gadającymi głowami i żrą tę bierzączkę to w tym szumie sami głupieją. Szlaban sprowokował kierowcę, tak jak wcześniej podwójna ciągła sprowokowała innego kierowcę, a jeszcze innego kierowcę sprowokowały światełka BOR. Dobrze, że smog nikogo nie prowokuje.

      Usuń
  3. Szczęście w tym nieszczęściu jest takie że tych młodych dziewcząt jest tam niewiele a i te co są to mocno powykrecane emocjonalnie.
    KOD pokierował ostatnio pod Sądem w sile chyba 100 osób a na głowach mieli jakieś niebieskie pojemniki udające koguty samochodów BOR. Jak się ociepli to mogą zrobić taką imprezę na golasa. Wystarczy to połączyć z tęczowymi paradami w obronie wolności i gotowe. Innej drogi nie mają więc jeszcze niejedno przed nami. Ale chyba ta główna fala to już za nami. Palikociarstwo też rosło do któregoś momentu a później się posypało i nic już nie było w stanie tego podnieść. Dopiero KOD ich wybudził na nowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koguty samochodów na głowie...niesamowite.

      Usuń
    2. @tpraw
      Moim zdaniem najciekawsze jeszcze przed nami. Może nawet uda się przebić człowieka z helikopterem.

      Usuń
    3. @Rafał Pajor
      Ja wiem, że ich jest mało, jednak to są często osoby bardzo ambitne i aktywne, to je wszędzie widać i to one świadczą o całości.

      Usuń
  4. @Rafał Pajor
    No wreszcie ktos mi powiedział, co to były za czapeczki. Ja ich wczoraj widziałem w telewizji i zastanawiałem się, co za cholera? Jak to jest, że to jest rzekomo spontaniczna demonstracja, a wszyscy mają na łbach te identyczne niebieskie czapki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były czapki i fachowe tablice. Widać że jakiś sponsor się trafił ale raczej detalista. Ruszą jak będzie ciepło choć mocno się już wykruszyli a i pomysłów coraz mniej. Powtórki tematów już nie żrą.

      Usuń
    2. @Rafał Pajor
      Szkoda że ten reporter nie zapytał faceta jak oni zdołali tak spontanicznie w ciągu godziny zorganizować te czapeczki. Fajnie by było usłyszeć odpowiedź.

      Usuń
    3. Normalnie jak zawsze, ktoś podjechał dostawczakiem i wydał panu Heńkowi, pan Heniek podpisał pokwitowanie odbioru i spontanicznie rozdał w międzyczasie ustawiającej się kolejce.
      Widziałem kiedyś filmik z Niemiec jak mieli jakieś gorące spotkanie G8 i były zadymy. Podjechał policyjny bus incognito otworzył kipę, chłopaki w kominiarkach podbiegali, każdy brał bejzbolową pałę i ruszał w tango bić się z Policją i kogo tam przy okazji Policja wcześniej wskazała.
      U nas to organizują emeryci z resortu a jacyś chętni zawsze się znajdą. Ale PR-owo to wypada jak sierp i młot. Gdyby sponsor się bardziej postarał to mógł załatwić takie koguty świecące na baterię. To by przebiło na chwilę ten helikopter i drukarkę na głowach a tak to część widzów nawet nie wiedziała o co chodzi.

      Usuń
    4. @Rafał Pajor
      Ja za to pamiętam, jak KOD z PO spontaniczne rozlepili po Polsce ponad dwa tysiące bilboardów reklamujących ich majowy marsz, koszt jednego nośnika, to średnio ponad 3 tysiące, a jeszcze to trzeba wydrukować. I nikt się nie spytał, kto za to zapłacił i z czego.

      Usuń
  5. To juz nie jest smieszne. Mam znajomych, zwyczajni ludzie, zadne UB czy inne powizania. Za to od zarania TVN - wlaczony od rana do nocy, czy ogladaja czy nie. I oni wierza, ze stamtad plynie cala prawda cala dobe. Teraz poznalam przemila pare mlodych ludzi. Zaprosili kiedys na kawe, ot pogadac. Na scianie ogromny telewizor, wlaczony, oczywiscie na TVN. Nie bylam nigdy w domu, zaproszona by pogadac, by bylo wlaczone radio Maryja, TV Trwam czy nawet TVP. Nigdy. Tam gdzie jest TVN - telewizor gra bez wzgledu czy sa czy nie ma gosci. Na forach dla mam z dziecmi - niemaal kazdy oglada DDTVN. Dlatego ja uwazam, ze wystarczy wylaczyc TVN by po miesiacu (miesiac na nabranie sil po odlaczeniu od zrodla) ci ludzie zaczeli myslec samodzielnie. I pozbyc sie problemow (GW nie ma takiego zasiegu nawet z kinami Helios)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ponponka 15.00
      Ale GW swojego czasu wychowało jedno i pół pokolenia, robiąc mu wodę z mózgu. Które to pokolenie ma dzieci oglądające codziennie TVN. To na trochę, jak widać, wystarczyło...

      Usuń
    2. @ponponka
      Mam dokładnie takie same doświadczenie i refleksje.

      Usuń
    3. Nie wiem jak tam u młodych rodziców, ci co ja ich znam, to potrafią wziąć do jednego malucha dwie opiekunki, a sami za dużo pracują żeby cokolwiek oglądać, najwyżej puszczają dzieciom wieczorem i oglądają z nimi, jakieś nowoczesne bajki, z jakimiś potwornymi postaciami.

      Natomiast pracowałem kiedyś z jedną panią, która będąc w wieku przedemerytalnym była jednocześnie autentycznie ogromnie zabiegana. Pracowała i wciąż pracuje czasem po 12 godzin dziennie, w soboty i niedziele krócej. Jedyny jej kontakt ze światem zewnętrznym, to był tvn, bo nie docierały do niej inne treści niż przez telewizor w kuchni włączony podczas śniadania. Ta pani była akurat spokojnego charakteru, więc najwyżej wspominała że się martwi, że co to będzie, ale poza tym nie miała czasu na pierdoły. Oburzenie jej wywołał kiedyś jeden pisowski radny z naszego miasteczka, bo przyczepił się do nielubianego przez siebie proboszcza, któremu ona - nie wierząca - wpłacała datki na jakiś jego charytatywny projekt.

      To chyba wbrew pozorom są dość proste mechanizmy. Nie oglądam regularnie, ale rozumiem ze wrzutek, że zdrowy na umyśle człowiek, kiedy posłucha dawki wiadomości z TVNu, nie równoważonej nijak z drugiej strony, w końcu zacznie odczuwać niepokój. A bardzo dużo ludzi nie ma ani czasu ani siły na wygrzebywanie i weryfikację newsów.

      Usuń
  6. @autor
    Garnki to nic, myślę. To nie jest jednak tak kobiecy atrybut jak np. mopy. To by dopiero była parada...:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż tak źle chyba nie będzie. Moim zdaniem wpadną w powtarzalność i się unieważnią, publiczność się znudzi, ewentualni sponsorzy odejdą, najwyżej lokalni przedsiębiorcy i mieszkańcy, może pasażerowie się powkurzają. A dalej - nauczycielki odnajdą się jak co roku w misji na odcinku deprawacji nowego rocznika młodzieży, licealistki częściowo się rozjadą, częściowo pójdą do pracy. Co do nauczycielek, to ja pewien czas temu uświadomiłem sobie z lekkim przerażeniem, że moje pokolenie już trafiło do szkół, w charakterze pedagogów właśnie. Wyobrażam sobie te polonistki co nie czytały lektur, tylko "streszczenia", wszelkie wymalowane maniury lub zwykły margines, który nie znalazł lepszej roboty ani też nie pojechał nigdzie po tych pedagogikach czy innych psychologiach, całe to towarzystwo siedzące całe lekcje ze słuchawkami na uszach. Groza.

    Jak przestaną oglądać tv i siedzieć na fb, tylko wezmą się do pracy, to znormalnieją w dużym stopniu. Znam parę osób, które pochodzą ze środowisk bardzo odległych od jakiejkolwiek konserwy, które nawet mając temperament i okazując jakąś zajadłość w niechęci do rządu i innych środowisk konserwatywnych, są zupełnie przemakalne na zdroworozsądkową argumentację. Warunek: byle nie mieli czasu na tv i internet.

    OdpowiedzUsuń
  8. W szkole przygotowuje się swoiste roboty edukacyjne, którym; po podstawówce, zawodówce, liceum, technikum, a zwłaszcza po studiach licencjackich, przy pomocy metod stosowanych w inżynierii społecznej, będzie można wdrukować odpowiednie oprogramowanie. 90% absolwentów, jeżeli nie więcej, wszelkich stopni edukacyjnych, nie tylko nie zauważy tej manipulacji, ale gotowa będzie oddać życie za wolność swoich poglądów i swobód obywatelskich widzianych poprzez symboliczne okienko telewizyjne i odpowiednio spreparowane portale społecznościowe. Mówiąc krótko – Pawłow rządzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy
      Bardzo proszę o to, by przy wpisywaniu swoich komentarzy korzystać z opcji "nazwa". Nie jestem w stanie rozmawiać z osobami kompletnie anonimowymi.

      Usuń
  9. Czyli po tych wszystkich latach walk o niepodległość, niektórym paniom udało się połączyć role, które ten podły świat im narzucił: "do garów, a jak nie to na ulicę!" i jeszcze słyszę, że rezygnują z kwiatów (pewnie na rzecz czteropaka)... Pełny sukces.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @heniutka
      Czteropaka, względnie czapeczek imitujących koguty policyjnych radiowozów.

      Usuń
  10. Jakby to krótko ująć:

    garkotłuki.

    OdpowiedzUsuń