poniedziałek, 20 lutego 2017

Gdy faszyzm już miał przejść... i nie przeszedł

         Mieliśmy tu w ostatnich dniach trochę tematów, które nie cierpiały chwili zwłoki, a więc automatycznie pojawiły się pewne zaległości. Oto dziś przyszła pora na pierwszą z nich. Któregoś dnia mianowicie w zeszłym tygodniu zajrzałem do portalu tvn24 i tam zobaczyłem najpierw znane nam już dobrze zdjęcie ubranych na czarno nauczycielek ze szkoły specjalnej w Zabrzu dla dzieci, którym udało się uniknąć aborcji, jak protestują na rzecz bezkarnego zabijania takich właśnie dzieci, na górze tytuł „Lekcja dyscypliny”, a pod spodem następujący tekst:
      „To nie jedyne przykłady potwierdzające tą doskonale znaną zasadę. Okazuje się, że dziś za manifestowanie poglądów można mieć także poważne zawodowe problemy. Przekonały się o tym nauczycielki z Zabrza, które zrobiły sobie zdjęcie. Problem w tym, że były ubrane na czarno i wyraziły solidarność z czarnym protestem. Czarny protest postrzegany był jako akcja antyrządowa, a nauczycielki trafiły przed komisję dyscyplinarną w kuratorium. Co ciekawe - kierowanym od roku przez osobę związaną z Prawem i Sprawiedliwością”.
     Ktoś odpowiednio czujny pewnie przede wszystkim od razu zwróci uwagę na kompletny bezsens pierwszego zdania, przez to, że zupełnie nie wiadomo, jakie przykłady mają potwierdzać jaką doskonale znaną zasadę, ktoś jeszcze bardziej drobiazgowy zwróci uwagę, że mówi się „tę zasadę”, a nie „tą”, zwłaszcza gdy się ma ambicje dziennikarskie i się z nimi pokazuje publicznie, ktoś inny jeszcze może od razu skomentuje ostatnie zdanie i uderzy już w tony czysto politycznie, zadając pytanie, czy to znaczy, że rok temu ową komisją kierowała osoba całkowicie apolityczna, ja natomiast bardzo jestem ciekawy, jak to się stało, że ci państwo nagle ujrzeli coś, co myśmy mieli okazję oglądać przez bite osiem lat, a kto wie, czy nawet nie dłużej? Czy to możliwe, że kiedy oni piszą „okazuje się”, to są zupełnie szczerzy, czy może, jak to się mówi u nas na wsi, zwyczajnie udają głupiego? Przecież lata, które mamy szczęśliwie za sobą, to okres, kiedy choćby we wspomnianej szkole jakiekolwiek manifestowanie poglądów politycznych, które by stały w kontrze do tych głoszonych przez władzę, było karane natychmiast, albo bezpośrednio przez dyrekcję, albo już na drugi dzień, po skardze któregoś z nauczycieli, lub rodziców, albo niekiedy też po interwencji lokalnych mediów. Czy jest ktoś taki, kto zna sytuację panującą w polskich szkołach, i nie wie, co by się stało, gdyby jeszcze trzy lata temu, któryś z wychowawców odważył się urządzić dzieciom na lekcji wychowawczej pogadankę na temat potrzeby ochrony życia poczętego, albo gdyby na lekcji biologii nauczycielka zaczęła dzieciom pokazywać, że życie zaczyna się od momentu poczęcia? Że już nie wspomnę o tym, jaki rwetes podniósłby się na całą Polskę, gdyby nauczyciel WOS-u w którejś ze szkół postanowił zrobić dyskusję na temat Katastrofy Smoleńskiej w taki sposób, by dopuścić też do głosu teorie tak zwane „spiskowe”? Następnego dnia „Fakty” TVN poświęciłyby mu połowę czasu. A ci durnie dziś nagle łapią się za swoje puste łby i mówią, że coś się właśnie okazuje?
     Ale nie musimy przecież nawet rozmawiać o demonstrowaniu poglądów. Wystarczy, że przypomnimy sobie, jakie kary się ponosiło za samo ich posiadanie. Pisałem już o tym tu parę razy, w czasie, gdy po tym, jak straciłem pracę, zostałem zmuszony do zwrócenia się o pomoc do czytelników. Dziś myślę, że nadszedł czas, by opowiedzieć o tamtych dniach nieco bardziej dokładnie. Otóż jeszcze zanim założyłem stronę toyah.pl, uczyłem w katowickim EMPiK-u i przyznaję, że szło mi tam bardzo dobrze pod każdym względem. Był nawet taki moment, kiedy w związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Europy w piłce nożnej Unia Europejska wyasygnowała jakieś fundusze na to, by policjanci uczyli się języków i ja przy tej okazji dostałem pięć grup, każda po dwie półtoragodzinne lekcje w tygodniu. Również w tym czasie jakieś pieniądze otrzymali prawnicy, w związku z czym uczyłem też lokalnych sędziów, prokuratorów i adwokatów. To było tak dużo pracy, że poza tymi lekcjami, w EMPiK-u innych lekcji właściwie nie miałem.
      No i też mniej więcej w tym samym czasie założyłem ten blog i jak ostatni kretyn postanowiłem, że utworzę odpowiedni profil na Facebooku. To co się w tym momencie stało, pokażę na przykładzie tych prawników. Otóż ja zmianę ich nastawienia do mnie zobaczyłem niemal w jednej chwili. Zamiast zwykłej dotychczasowej sympatii zobaczyłem wyłącznie zimną wrogość. Pamiętam szczególnie pewnego sędziego z Gliwic, którego dziś jeszcze od czasu do czasu pokazują w TVN-ie, jako ich rzecznika, czy kogoś takiego, jak siedział naprzeciwko mnie i patrzył na mnie z obrzydzeniem połączonym z wściekłością, która za chwilę eksploduje. Nie minęło parę dni, jak się dowiedziałem, że grupa zażądała zmiany nauczyciela, a nie minął tydzień, jak z dania na dzień przyszła wiadomość, że właśnie straciłem cztery pięciu policyjnych grup, bo „pojawiły się skargi”. Nikt mi nigdy nie przedstawił żadnych konkretnych zarzutów, nikt mi nie wyjaśnił, o co poszło. Wiadomość była taka, że grupy się skarżą i chcą innego nauczyciela.
     A przypominam, że ja podczas całej swojej kariery nauczycielskiej nigdy nawet jednym słowem nie dzieliłem się z moimi uczniami poglądami politycznymi. Ja nigdy ani jednym słowem nie wspomniałem podczas lekcji o kwestiach związanych z bieżącą polityką. Ja nigdy nie dopuściłem do tego, by którykolwiek z nich wiedział, co ja sobie myślę na tematy polityczne, czy religijne. Nigdy nikomu nie wspomniałem, że prowadzę bloga. Nigdy. Zero. Nawet wtedy, gdy mnie zaczepiali – a to że zaczepiali choćby w formie głupkowatych żartów na temat kaczora we mgle, to oczywiste – grzecznie się uśmiechałem i dalej prowadziłem lekcję.
      Straciłem więc pracę i znalazłem się praktycznie na bruku z tego jednego powodu, że paru z nich postanowiło mnie sprawdzić na Facebooku, zajrzało na mój blog i się dowiedziało, co ze mnie za ziółko. Czy ktoś mi w takim razie rzucił choćby jedną uwagę, że im się nie podoba to, co ja piszę na blogu i dlatego tracę pracę? Ależ skąd? Powód był ściśle merytoryczny: większość grupy jest niezadowolona i chce nowego nauczyciela.
      Bo i faktycznie owe lata szacunku, miłości i dobrych wibracji wykluczały zarówno nienawiść, jak i prostą dyskryminację. W czasie rządów Platformy Obywatelskiej każdy mógł sobie myśleć, co chce i robić co chce i głosić co chce, tyle że musiał mieć stałą świadomość, że robi to na własne ryzyko, bo przecież władza nie jest w stanie zakazać ludziom emocji po obu stronach politycznego sporu. A ja mogę tylko sobie wyobrazić, jak owo napięcie musiało się przez te lata kumulować na wszystkich innych piętrach życia społecznego, gdzie nagle się okazywało, że współpraca staje się niemożliwa, bo ktoś nagle okazał się być wstrętnym pisiorem i samą swoją obecnością psuje dobrą atmosferę w firmie. I nic nie pomagały zapewnienia, że przecież on czy ona tu tylko pracują i nawet im w głowie rozmawiać o polityce. Wystarczyło, że oni wiedzą. Jestem pewien, że każdy z nas tu się spotykających ma kilka takich historii do opowiedzenia, kiedy to nagle z dnia na dzień pojawiały się docinki, większe lub mniejsze złośliwości, czy wreszcie informacja, że nie da się pracować, bo coś mocno śmierdzi.
     Czy im może było z tego powodu głupio, że się tak zachowują, a może przynajmniej się wypierali tego, że uprawiają najgorszy rodzaj faszyzmu? Ależ skąd. Pamiętam, że w tamtych dniach poprosiłem znajomego, reprezentującego ów antypisowski front, by zobaczył, do czego ta ich polityka miłości doprowadziła, a on, proszę sobie wyobrazić, zupełnie szczerze mi powiedział, że dobrze mi radzi, bym przestał wypisywać te idiotyzmy, bo zaszkodzę nie tylko sobie, ale całej rodzinie i to będzie wyłącznie moja wina.
     No i teraz po latach oni otwierają szeroko oczy, bo coś się właśnie nagle okazało? Niech się może zamkną, bo za tego rodzaju bezczelność mogą od kogoś szczególnie wrażliwego dostać zwyczajnie w nos.

Wszystkich zapraszam do naszej księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie można kupować nasze książki. Nie dali rady.
    



34 komentarze:

  1. Przecież dostać w nos od faszysty to zaszczyt.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Jarosław Zolopa
    Może nam kiedyś któryś z nich o tym opowie w programie "Czarno na białym". Nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Prowadzę blog", tak jak "prowadzę samochód/dziennik".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy
      Przepraszam bardzo, ale tego typu uwagi od ludzi, których nie znam mam głęboko w nosie.

      Usuń
  4. Pamiętam, jak w ob. roku był przez koleżeństwo w pracy głośno dyskutowany fakt, że ktoś proPiSowki (czy wręcz prominentny członek PiS, nie pamiętam) oficjalnie (przekazane przez media) wyraził się o głupocie wyznawania jakiegoś POwskiego poglądu przez konkretną osobę
    - przecież to niedopuszczalne, dyskredytujące, jak tak można, to powinno być karalne itd., itp.; oburzał się zwłaszcza jeden z kolegów, który parę miesięcy wcześniej głośno na odprawie (referując dyżur) podśmiewał się z pacjenta deklarującego poparcie dla PIS mówiąc, że to wystarczy do przyjęcia bez zgody do szpitala psychiatrycznego. Kiedy mu to wypomniałam (też głośno i przy wszystkich) zapadła cisz jak makiem zasiał i po kilku chwilach usłyszałam nieudolną obronę- że sala konferencyjna szpitala i nasze odprawy to nie miejsce publiczne!
    Aha- jego prywatne i bez słuchającej publiki.

    Jak zwykle bez logiki i konsekwencji, bez myślenia (i od razu skojarzenie z norwidowskim bez- myśleniem, wbrew pozorom nie paradoksalne)

    Poczułam się jak Norwid na emigracji. Tęskno mi do Polski.


    Moja piosenka

    Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
    Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
    Dla darów Nieba...
    Tęskno mi, Panie...

    Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
    Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
    Bo wszystkim służą...
    Tęskno mi, Panie...

    Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
    Są - jak odwieczne Chrystusa wyznanie:
    "Bądź pochwalony!"
    Tęskno mi, Panie...

    Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
    Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
    Równie niewinnej...
    Tęskno mi, Panie...

    Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
    Do tych, co mają tak za tak - nie za nie -
    Bez światło-cienia...
    Tęskno mi, Panie...

    Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
    I tak być musi, choć się tak nie stanie
    Przyjaźni mojej!...
    Tęskno mi, Panie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby ten dyskurs przenieść na wyższy poziom ogólności, dało by się go oczyścić z takich detali jak PIS, PO, Sędziowie, Policja itd. I wtedy lepiej dostrzegalny byłby mechanizm. I wtedy może łatwiej byłoby zrozumieć jak trudno jest każdemu człowiekowi wyzwolić się z optyki punktu siedzenia.
      Ostatnio zostałem przez kilku naszych wspólnych znajomych skopany poniżej pasa i sponiewierany inwektywami a kiedy otworzyłem usta ze zdziwienia wepchnięto mi w nią knebel :)
      Dzięki temu kneblowi poczułem się całkiem jak umarły o którym mówi się źle.
      Są pewne zasady uniwersalne, których tu niestety nikt nie przestrzega ani z PO, ani z PiS, ani nawet Ci o których myślisz że one są sensem ich życia... itd

      Usuń
    2. @Emi
      Jestem pewien, że takich historii tysiące.

      Usuń
  5. Jestem pewien ,że to danie w ryj było by jak najbardziej wskazane. Jestem pewien ,że ten typ ludzi uważa że postępowali jak najbardziej słusznie w swojej nienawiści natomiast Ty robisz według nich złą rzecz o tym pamiętając.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Godny Ojciec
    Nie rozumiem, o co chodzi z tym kneblem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Knebel to jest symbol sposobu prowadzenia dialogu przez tych co mają jakąś przewagę nad tymi którzy są z jakichś powodów upośledzeni bardzo rozpowszechnionego w naszej rzeczywistości.
      Ktoś deklaruje że interesuje go rzeczowa wymiana argumentów i dyskusja na najwyższym poziomie wartości etycznych której celem jest wyłącznie dociekanie prawdy.
      A kiedy już się na to złapiesz dostajesz w łeb i zostajesz zaprzęgnięty do jakiegoś kieratu lub wysłany do utylizacji.
      Opisałeś jedną z takich relacji w realu i doświadczyłeś podobnych w świecie wirtualnym. Np relacje z adminami Salonu24 :)

      Usuń
    2. @Godny Ojciec
      Dalej nie wiem, co opisana przeze mnie sytuacja ma z tym wspólnego.Mnie tam nikt knebla nie zakładał.

      Usuń
    3. Jak to nie? Odcięli cię od możliwości nauczania z powodów pozamerytorycznych, czy nie? A na Salonie24 kilkumiesięczna zsyłka do "piwnicy" to nie był rodzaj knebla czyli ograniczenia możliwości ekspresji własnych racji?

      Usuń
  7. @Godny Ojciec
    A tak i w ogóle i w szczególe to zasady i mechanizmy są takie same, jedne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle ze te mechanizmy są destrukcyjne z punktu widzenia interesu społecznego.
      Są społeczeństwa, które wypracowały wydajniejsze mechanizmy a my się od nich nie ucząc cały czas jesteśmy na przegranej pozycji.

      Usuń
    2. Chyba teraz ja weszłam na za wysoki stopień uogólnienia, więc ad rem- pilnujmy siebie i dostępnej naszym działaniom okolicy a będzie dobrze, nie jesteśmy na przegranej pozycji.

      Usuń
    3. @Emi
      Nie pozostaje nam o wiele więcej. Pilnujmy siebie.

      Usuń
  8. " I nic nie pomagały zapewnienia, że przecież on czy ona tu tylko pracują i nawet im w głowie rozmawiać o polityce. Wystarczyło, że oni wiedzą. Jestem pewien, że każdy z nas tu się spotykających ma kilka takich historii do opowiedzenia, kiedy to nagle z dnia na dzień pojawiały się docinki, większe lub mniejsze złośliwości, czy wreszcie informacja, że nie da się pracować, bo coś mocno śmierdzi."
    Oczywiście, że tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Mateusz G.
      Cieszę się, że dobrze zdiagnozowałem sytuację.

      Usuń
  9. Ależ piękne metamorfozy.
    Ty i większość z nas z Tobą, przepoczwarzyła się z oszołomów w faszystów, a oni przeszli błyskawiczną przemianę z nomenklatury w ofiary faszyzmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @betacool
      Nie wydaje mi się, by oni kiedykolwiek się uważali za nomenklaturę.

      Usuń
  10. Ponieważ "Wystarczy,że oni wiedzą", dlatego nie należy im: RZUCAĆ PERŁY - (udostępniać) ofiarowywać coś wartościowego, to na co nie zasługują i nie potrafią tego docenić.
    „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały” (Mt 7,6)
    Zbigniew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Zbigniew Kamiński
      O, cześć. Czytałeś mój Elementarz? Poświęciłem Ci tam jeden wpis.

      Usuń
    2. Witaj Krzysztofie - Twojego "Elementarza" jeszcze nie czytałem, ale zamiast TV oglądam/słucham wybrane YT, a czytam dość regularnie kilka blogów, m.in. Twój i Gabriela, oraz wiele innych godnych polecenia nie tylko książek, lecz również udostępnianych w necie wartościowych publikacji, czy tekstów autorskich.

      Usuń
    3. @Zbigniew Kamiński
      Powinieneś koniecznie. Tam jest fragment poświęcony Tobie.

      Usuń
  11. Pamiętam te czasy. To był naprawdę ciężki młyn, decydujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Her Man
      Miło Cię widzieć. To dzięki Tobie moja żona oszalała na punkcie rugby.

      Usuń
  12. Dziś u Lisa na Onecie Balcerowicz wycenia czystość moralną Kaczyńskiego.
    Ech, jaką to ekonomia stała się multidyscyplinarną dyscypliną...
    Ekspertci od wyceny Twojej prawomyślności byli prawnikami i policjantami, no a to są prawdziwi spece w tropieniu faszystowskiej moralności.
    Biedacy doznają teraz cierpień rodem z polskiego obozu koncentracyjnego (strasznych, przerażających choć urojonych).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @betacool
      Balcerowicz - ostatni przewodniczący Unii Wolności.

      Usuń
  13. Ale musisz przyznać, że to słodkie szaleństwo.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Her Man

    Ależ oczywiście. Ja jestem stale przy niej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobry tekst.
    A to w nagrodę. Znasz?
    https://www.youtube.com/watch?v=H1VjJhaAqaQ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kazef
      Śmieszne. Ten facet na wiolonczeli jest dla mnie za sztywny, ale, jak mówię, fajne. Dziękuję.

      Usuń
  16. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16394239,Deklaracja_wiary_nauczycieli__Kluzik_Rostkowska__Beda.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ewa
      No tak, ale to było dawno i chodziło o moherową agresję.

      Usuń