poniedziałek, 10 października 2016

Zmarł Andrzej Wajda - zamykamy budkę

       Zmarł Andrzej Wajda i mimo że już miałem gotowy temat na dzisiejszą notkę, w żaden sposób nienawiązującą ani do Wajdy, ani do jego filmów, ani do jego politycznej działalności, czuję się w obowiązku napisać parę słów. Przede wszystkim uważam, że Andrzej Wajda, cokolwiek by o nim nie mówić, był w istocie rzeczy jednym z kilku wybitnych polskich reżyserów filmowych. Nie najwybitniejszym, ale z całą pewnością jednym paru, którym zdarzało się parę razy stworzyć polskie kino w jego lepszym wydaniu, a zatem to że właśnie umarł, stanowi wiadomość istotną. Z informacji, jaką znajduję w Wikipedii, dowiaduję się, że Andrzej Wajda nakręcił w życiu 55 filmów, z czego pierwszych dziewięć, w tym przede wszystkim etiudy studenckie, to typowa peerelowska propaganda, a ostatnich 26 to równie typowa polska kinematograficzna nędza, ani lepsza, ani gorsza od całej reszty, no może z wyjątkiem „Kroniki wypadków miłosnych”, do których mam niewyjaśnioną słabość. Filmów Wajdy, które osobiście uważam za dobre, wśród tych 55, było słownie trzy, a mianowicie „Brzezina”, „Panny z Wilka” i „Ziemia Obiecana”; żydowskim targiem, mogę do tego dodać „Człowieka z marmuru”, no i może „Wesele”. Reszta, to, jak mówię, zwykła polska filmowa nędza. Większość kręconych w Polsce w latach 60-tych filmów, była od tego, co przeważnie robił Wajda, znacznie lepsza, a to co on nakręcił po roku 1980, podobnie jak filmy innych polskich filmowców, pozbawione jest jakiegokolwiek znaczenia. No ale nie oszukujmy się. Taki Krzysztof Zanussi, również uchodzący za wybitnego twórcę, nakręcił 83 filmy, z czego tylko dwa były godne uwagi, a i to nie jest pewne. Inny podobno wybitny reżyser, Krzysztof Kieślowski, nie zrobił ani jednego dobrego filmu fabularnego, podobnie Agnieszka Holland. Podobnie Bareja.
      Zmarł Andrzej Wajda i wydaje się, że w kolejce do owego panteonu Wielkich Polskich Twórców, którym „Gazeta Wyborcza” poświęci czarną pierwszą stronę, nie ma już nikogo. Czekają już tylko politycy, czyli Lech Wałęsa i Adam Michnik. No może jeszcze Władysław Frasyniuk, jednak tu nie mam przekonania. Po nich, zostaną już tylko Mateusz Kijowski i Donald Tusk. Na tym koniec.
       Powtórzę jednak to, co napisałem wcześniej. Cokolwiek by nie mówić o Andrzeju Wajdzie i jego karierze, trzy filmy miał dobre, i tym sposobem można o nim mówić jako o osobie dla polskiej kinematografii zasłużonej. Cześć jego pamięci!


Moje książki można zamawiać w księgarni na stronie www.coryllus.pl. Zapraszam.

2 komentarze:

  1. Mnie zostaje w pamięci przede wszystkim Kanał (jak mi się zdaje, drugi film, jaki obejrzałem - Rodzice zapisali mnie i rodzeństwo do jakiegoś filmklubu, no to nam pokazali "Awanturę o Basię" i potem "Kanał", trzeciego już nie było, wymiękłem ...ale kanał śnił mi się po nocach).

    Chciałem nawet coś napisać na swoim fejsie kiedy ś.p Pan Andrzej umarł, no ale nie wypada - bo co? że Kanał mi się śnił po nocach? że Wesele kojarzy mi się raczej z ponurym ale realnym Smarzowskim, a Panny z Wilka i Ziemia Obiecana podobają mi się zgoła tylko dla Olbrychskiego? - płytkie to ...
    A jeszcze wstyd mi, że pierwszych Piratów z Karaibów czy nawet takie kino klasy B jak Ninth Gate (z polskim akcentem) bardziej przeżywałem niż dzieła Pana Andrzeja.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Wojciech Bartmiński
    To prawda. Olbrychski potrafił zrobić wrażenie. W "Pannach z Wilka" jednak podobały mi się też owe panny.

    OdpowiedzUsuń