sobota, 8 października 2016

O tym jak Broncia dostała "Nike"

       Pogoda znów marna, niedziela nie zapowiada się lepiej, a więc polecam coś weselszego. Mój najświeższy felieton z „Warszawskiej Gazety”.

      Jeszcze w liceum miałem koleżankę, bardzo ładną i sympatyczną dziewczynę imieniem Bożena. Jak się jednak już po chwili okazało, Bożena tak naprawdę nie miała na imię Bożena, lecz Jadwiga. Ponieważ byłem dzieckiem naiwnym, nie miałem pojęcia, skąd ta sztuczka z zamianą imion, jednak już wkrótce wyjaśniono mi, że poszło nie o Jadwigę, lecz o Jadzię. Bożena najpewniej wstydziła się imienia Jadzia, które uważała za wieśniackie, no i się postarała, by wołano na nią Bożena.
       Ciekawa rzecz, że już po wielu latach poznałem inną dziewczynę imieniem Jaga. No i tu też okazało się, że ona jest Jaga tylko dlatego, by nikomu nie przyszło do głowy, że z niej jest zwykła, prosta Jadzia. Ale przecież nie chodzi tylko o tę nieszczęsną Jadzię. Przecież każdy z nas miał w życiu okazję poznać jakąś Majkę zamiast Marysi, czy Iris zamiast Ireny, ale również jak najbardziej chłopców imieniem Waldy, czy Jaś, w zastępstwie ogólnie pogardzanego Janusza. Tak to się bowiem dzieje, że dla wielu z nas kluczykiem do sukcesu jest to, co najbardziej na wierzchu, a więc albo wypasiony tatuaż, albo odpowiednia fryzura, względnie wspomniane imię.
       Skąd mi przyszło do głowy, by – zwłaszcza tu, a więc w miejscu zasługującym na tematy poważniejsze – pastwić się nad imionami i kompleksami ich właścicieli. Otóż proszę sobie wyobrazić, że powód tego jest znacznie ważniejszy, niż sam temat. Parę dni temu „Gazeta Wyborcza” po raz kolejny przyznała swoją literacką nagrodę „Nike” i tym razem otrzymała ją autorka przedstawiająca się jako Bronka Nowicka. Kim jest ta Nowicka, co takiego napisała i na ile to jest słabe, tego nie wiem i jest mi to obojętne. Rzecz w tym, że kiedy usłyszałem, że ona ma na imię Bronka, od razu przypomniała mi się serdeczna przyjaciółka mojej mamy, niejaka Bronia, a już w następnym momencie pomyślałem sobie, że ta biedna Bronisława Nowicka, jeśli tylko miała jakieś ambicje, musiała się od dziecka zadręczać ową Bronią, a kiedy uznała, że powinna zostać wybitną pisarką, to już na sto procent wiedziała, że z tą Bronisławą, w dodatku Nowicką, daleko nie zajedzie. No i stąd ta Bronka. Wiemy o co chodzi, prawda? To jest tak, jakbym ja uznał, że owo -juk na końcu mojego nazwiska to obciach i przynajmniej imię zmieniłbym sobie na Krzych.
      Ale i to nie jest powodem dla powstania tej niewielkiej i w sumie dość niepoważnej refleksji. Otóż, jak się dowiadujemy, w tym roku rozdanie nagród Nike było transmitowane przez telewizję TVN24, gdzie owa Bronka wygłosiła ściśle polityczne przemówienie, w którym zaapelowała do polskiego rządu, by nie traktował kobiet jak bezmózgie płody. Przepraszam bardzo, ale taki tekst w wykonaniu jakiejś Bronci by zwyczajnie nie przeszedł. I to jest dla nas swego rodzaju pociechą. Dobrze widzieć, jak oni się szamocą.


Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie można kupować moje książki. Serdecznie polecam.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz