czwartek, 9 lutego 2012

Znów lezą?

Jak doniosła spółka „Agora”, a za nią część mediów i znaczna część politycznie ukierunkowanych, indywidualnych komentatorów, w dniu wczorajszym Jarosław Kaczyński pochwalił komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa za jej profesjonalizm i pełną poświęcenia pracę. Powiem zupełnie, że jeśli mnie ta reakcja być może dziwi, to wyłącznie z powodu jej stosunkowo marnego zasięgu. Na przykład, nie zauważyłem, żeby sprawą zajął się Onet, a skoro nie zauważyłem, oznaczać to musi, że nawet jeśli się zajął, to ze zdecydowanie mikroskopijnym zaangażowaniem. Telewizję oglądam w ilościach szczątkowych, więc nie potrafię autorytatywnie stwierdzić, czy wydarzenie to otrzymało wczoraj wieczorem zasłużoną porcję uwagi, ale, podobnie jak w przypadku Onetu, ośmielam się zgadywać, że nawet jeśli coś tam było, to dużo poniżej oczekiwań.
Ktoś powie, że moje zdziwienie jest mało uprawnione, bo Kaczyński przecież wcale nie pochwalił Służby Bezpieczeństwa, lecz wręcz przeciwnie – wyraził parokrotnie i bardzo dobitnie satysfakcję z tego że ona już należy do historii. Natomiast twierdząc, że dzisiejsza policja, jak idzie o skuteczność i profesjonalizm w działaniu, niestety w najmniejszym stopniu nie może się równać z tamtą organizacją, stwierdził akurat fakt. Powiedział coś tak trywialnie oczywistego, że zamiast się oburzać, powinniśmy się raczej zastanawiać, czemu Prezes nagle stał się taki nudny. I zgoda. Patrząc na sprawę bez uprzedzeń, można by było faktycznie machnąć na cała sprawę ręką, tyle że uprzedzenia są tu akurat kluczowe. Ja na przykład wciąż pamiętam, jak kiedyś, dawno już temu, kiedy Jarosław Kaczyński był w polityce już tylko jedną nogą, jego partia nie istniała, premierem był mistrz Buzek, a Polska politycznie wahała się gdzieś tak między mafiami Rosji i Ukrainy, w jednym z wywiadów, które wtedy już pewnie tylko ja czytałem, pożalił się, że to jego posłowanie nie ma najmniejszego sensu, bo jeśli uczciwy polityk nie ma na nic wpływu, nic nie może i wszystko wskazuje na to, że przyszłość wygląda dokładnie tak samo szaroburo, to kontynuacja tej zabawy tylko po to, by raz na miesiąc pobierać pensję, jest beznadziejna. I wówczas „Gazeta Wyborcza” zacytowała tę wypowiedź, jako horrendalną, edytując ją jednak do następującej formy: „Jedynym sensem uprawiania polityki jest to, by raz na miesiąc odebrać poselską pensję”.
To jednak było dawno. Od tego czasu, mieliśmy okazję obserwować wiele innych dziennikarskich popisów na tym poziomie. Wszyscy z pewnością pamiętamy, jak Jarosław Kaczyński, zapytany, czy jest za prawną możliwością głosowania przez Internet, powiedział, że nie, bo wybory to jest zbyt poważny akt, by można było go realizować z piwkiem przed komputerem. To wtedy właśnie rozpoczęła się, trwająca praktycznie do dziś, kampania potępiająca Kaczyńskiego za to, że zarzuca internautom pijaństwo. Pamiętamy na pewno, jak Jaroslaw Kaczyński, zaraz po Katastrofie Smoleńskiej, wygłosił adres do narodu rosyjskiego, by im powiedzieć, że on, jako brat poległego Prezydenta, nie ma do nich żalu jako do Rosjan i im akurat może tylko podziękować za te kwiaty, te świeczki tę pamięć. To wtedy właśnie rozpoczęła się, trwająca praktycznie do dziś, kampania wyszydzająca Kaczyńskiego, że on od czasu jak się nażarł prochów, nie może się zdecydować, czy ma do Rosjan jakieś pretensje, czy nie. Jestem pewien, że wciąż każdy z nas pamięta, jak Jarosław Kaczyński wyraził dość oczywistą opinię, że Śląsk jest Polski, a Ślązacy są Polakami i polskimi patriotami, natomiast każdy kto twierdzi inaczej, nie reprezentuje ani polskich, ani śląskich interesów, lecz interesy Niemiec. To wtedy właśnie miała swój początek, trwająca praktycznie do dziś, kampania nienawiści do Kaczyńskiego pod hasłem obrony dobrego imienia Ślązaków, których Jarosław Kaczyński rzekomo chce wyrzucić poza nawias polskości. I ona jest wciąż tak silna, że nawet w przyjaznym Kaczyńskiemu tygodniku „Uważam Rze” ostatnio pojawiła się sugestia, że owa wypowiedź Prezesa była „niezręcznością”. Oto potęga nacisku!
Co więc się stało dziś, że tej dzisiejszej gloryfikacji peerelowskich służb represji, uczepili się właściwie tylko najbardziej zaczadzeni internauci? Czemu tę niezwykłą wręcz okazję do poznęcania się nad Jarosławem Kaczyńskim i przy okazji odwrócenia społecznej uwagi od spraw z punktu widzenia Systemu nieistotnych, tak beztrosko wypuszczono z rąk? A w jaki to niby sposób dzisiejsza wypowiedź Kaczyńskiego jest mniejszą „wpadką”, niż każda z dziesiątek poprzednich jego autorstwa? A nawet jeśli jest, to co z tego? A niby komu to przeszkadza? I co to zmienia? Czyżby zmieniły się priorytety? Otóż sprawa polega na tym, że z jakiegoś powodu System dostrzegł różnicę i ją zaakceptował. A ja, przyznaję ze wstydem, tego akurat nie rozumiem. Ale, powiem też uczciwie, nie bardzo mnie to interesuje. To znaczy, wołałbym oczywiście wiedzieć, niż nie wiedzieć, natomiast jestem pewien, że to co się tam naprawdę dzieje, jest dla nas bez większego znaczenia. Może oni postanowili się jednak wziąć za Tuska, a może uznali, że z Kaczyńskiego i tak już niewiele zostało, a może są zajęci w ogóle czymś innym, i nam nic do tego? Diabli ich wiedzą, a ja nie zamierzam dociekać.
Natomiast przy tej okazji, a dokładnie rzecz biorąc, czytając niektóre z tekstów blogerów, poświęconych owej wypowiedzi Jarosława Kaczynskiego, zwróciłem uwagę na coś, co właściwie od samego początku stanowi stały element owej agresji, ale w tym akurat kontekście wydało mi się szczególnie interesujące. Otóż po wszystkich właściwie stronach politycznego mordobicia, po raz kolejny pojawił się argument, że przy takiej opozycji, jaką jest PiS, Platforma Obywatelska będzie rządzić wiecznie. Sens tej prognozy, jak pewnie wszyscy możemy zgadnąć, jest taki, że choćby Donald Tusk, czy jego ministrowie, zrobili coś absolutnie najgłupszego, coś najbardziej kompromitującego, choćby popełnili najgorszą zbrodnię, ta ich wina zostanie natychmiast zneutralizowana przez jakąś głupią wypowiedź, czy jeszcze głupszy gest ze strony Jarosława Kaczyńskiego. Że oto cały naród jest pod wrażeniem kolejnego wybryku Platformy Obywatelskiej w osobie, czy to premiera, czy któregoś z jego ludzi, upadek tego projektu jest już tuż-tuż za rogiem, a tu nagle Jarosław Kaczyński zwołuje konferencję prasową, i cała niechęć społeczeństwa natychmiast przenosi się właśnie na niego. Oto komfort rządzenia, jaki w prezencie od opozycji dostaje rząd Platformy Obywatelskiej i osobiście premier Tusk. Można wręcz odnieść wrażenie, że hasło: „Rząd Platformy Obywatelskiej jest silny słabością opozycji” stało się czymś na kształt aksjomatu.
Każdy kto zna ten blog bliżej, wie, że od pewnego czasu mój stosunek do Prawa i Sprawiedliwości jest bardzo krytyczny. Uważam, że od wielu już miesięcy przywódcy PiS-u pogrążają się w coraz większym marazmie. Z każdym niemal dniem, odnoszę coraz bardziej dojmujące wrażenie, że zarówno Jarosław Kaczyński, jak i władze Partii, zachowują się, jakby uznali, że Platforma Obywatelska osiągnęła tak dramatycznie niski poziom, że w tej chwili jest już tylko kwestią czasu, by sobie od nich tę władzę wziąć zupełnie za darmo. A zatem, ja osobiście mam wrażenie, że wyżej przedstawioną zasadę, że słabość opozycji stanowi siłę władzy, można jak najbardziej uczciwie odwrócić, i zakomunikować, że to słabość władzy psuje opozycję. Że w tej chwili, Donald Tusk i jago Platforma są tak zdegenerowani, że cała scena polityczna scena zwyczajnie zasnęła z nudów. I że w tej sytuacji, cała władza przechodzi w ręce mediów, które oczywiście są jeszcze słabsze, tyle że będąc całkowicie poza kontrolą, mogą sobie pozwolić na wszystko. Zwłaszcza że w naprawdę krytycznej sytuacji, zawsze im zostanie możliwość puszczania jeszcze więcej seriali i programów rozrywkowych.
Popatrzmy na to, jakie najnowsze osiągnięcia ma rząd. Na początku roku, cała Polska wpadła w chaos związany z refundacją lekarstw, i wedle wszelkich dostępnych ocen, wina rządu jest tu niedyskutowalna. Jeszcze się nie skończyło zamieszanie z lekami, gdy pojawiły się te ACTA i całe towarzyszące im zamieszanie. I tu również opinia, że jedynym i oczywistym winowajcą tego kryzysu jest rząd, jest czymś oczywistym. Nie ma praktycznie dnia, żeby któryś z ministrów Platformy nie zrobił, lub nie powiedział czegoś kompromitującego to towarzystwo ostatecznie i na zawsze. Weźmy panią minister Joannę Muchę i zatrudnienie przez nią swojego fryzjera. Weźmy reakcję na to zdarzenie ze strony Premiera. Gdyby coś takiego zdarzyło się za rządów PiS-u ten rząd prawdopodobnie przestałby istnieć, a już na pewno pisowski minister musiałby się podać do dymisji. A więc – kompromitacja. Oto ledwo co słyszę, że na wieść o tym, że mecz na Stadionie Narodowym między Legią Warszawa a Wisłą Kraków został odwołany, ta sama minister Mucha pyta publicznie, kto wpadł na pomysł, by na ten finał ustalić taką, a nie jakąś inną parę drużyn? Wcześniej, w reakcji na atak hakerski na strony rządowe, rzecznik rządu Graś oświadcza, że to nie był żaden atak, ale naturalny wynik rosnącego zainteresowania obywateli tymi stronami. Cała Polska wybucha szyderczym śmiechem, który nawet nie zdąży ucichnąć, bo oto nagle się okazuje, że Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznała ciężkie nagrody dla zaprzyjaźnionych z nią politycznie burmistrzów. Wszyscy, jeden przez drugiego, prześcigają się w kopaniu w Waltz i niszczeniu jej reputacji, los Platformy Obywatelskiej wydaje się być przesądzony… i nagle się okazuje, że nic z tego, bo PiS jest jeszcze gorszy? Bo Jarosław Kaczyński znów coś chlapnął? Czy może wciąż chodzi o tamte wieśmaki?
Ktoś powie, że to głupie z mojej strony po tych wszystkim tak bardzo poważnych refleksjach na tak różne szlachetne tematy, zajmować się czymś tak nędznym, jak jakieś chore rozważania antypisowskiej propagandy, i to jeszcze z tej niższej półki. Może i to prawda, tyle że z całą pewnością nie do końca. Ja już wcześniej zwróciłem uwagę na artykuł w „Uważam Rze”, w którym jego autor w najgłupszy na świecie sposób przyznaje, że słowa Jarosława Kaczyńskiego o RAS-iu były „niezręcznością”. A przecież to wcale nie jest wyjątek, ale reguła. Atmosfera powszechnej zgody co do tego, że Jarosław Kaczyński w istocie rzeczy jest mistrzem niezręczności, a dziadostwo PiS-u utrzymuje Platformę przy władzy, nie ulega wątpliwości. Tego typu opinie słyszymy codziennie i z każdej strony. Że wystarczy by PiS przestał popełniać nieustanne głupstwa, a jego Prezes ostatecznie się usunął ze sceny, wystarczy parę kolejnych wpadek Platformy i wszystko zostanie pozamiatane.
Otóż nie. System nie pozwoli Platformie utracić władzy dopóki na jej miejsce nie pojawi się ktoś godny zaufania i odpowiednio mocny. Nawet jeśli Prawo i Sprawiedliwość się rozpadnie, a Jaroslaw Kaczyński umrze, dalej będzie rządzić Platforma. Bo nikt nie podejmie ryzyka, by władzę w Polsce przekazać SLD, czy PSL-owi. Nawet Palikot wciąż nie jest odpowiednio autoryzowany. Tu są zbyt duże pieniądze zaangażowane w ten biznes, żeby można było sobie tak lekko dokonywać roszad. Może za kilka lat. To jest oczywiście możliwe. Na razie, nie ma o czym mówić. Biorę bardzo mocno pod uwagę, że ostatnie zlekceważenie wybryku Jarosława Kaczyńskiego może być spowodowane tym, że System szykuje jakąś nową kontrpropozycję. Czy to opartą na dawnej Platformie, czy może na jakiejś reaktywacji starej Unii Wolności, czy może wreszcie toczą się prace nad ucywilizowaniem Palikota – nie mam i mieć nie mogę pojęcia. Natomiast wiem, że możemy znajdować się w bardzo ważnym momencie i jeśli Jarosław Kaczyński chce odzyskać władzę, powinien przede wszystkim zrobić porządek we własnych szeregach i zmobilizować tę bandę nierobów do zwiększonej aktywności. Na początek może intelektualnej.

Jak wiemy, ja z pisania tych tekstów żyję. Proszę więc o wspieranie tego bloga wedle możliwości. Inaczej to wszystko będzie musiało się skończyć. Książka oczywiście jest do kupienia i tu i w Warszawie i w Katowicach i w Poznaniu pod wielokrotnie już podawanymi adresami. Bardzo zachęcam. Daję słowo, że to nie są teksty doraźne, których sens się dawno zdezaktualizował. Ja tego wyboru dokonałem tak, by to można było sobie je czytać do końca świata. Dziękuję.

45 komentarzy:

  1. @zolodu
    Bywa. Przykro mi, ze zająłem czas.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Toyahu
    W koncu mocno,szczegolnie pod koniec.pzdr

    OdpowiedzUsuń
  3. @tobiasz11
    Dobrze że wpadłeś.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za ten ważny tekst. Medialne newsy docierają do mnie jako odległy szmer, np. w formie tytułów newsów w czytniku RSS. Tak m.in. usłyszałem o ostatniej "wpadce" Kaczyńskiego z "pochwałą" SB. Swego czasu, śledząc uważnie media, widziałem dziesiątki razy tak bezczelne kłamstwa mediów na temat wypowiedzi Kaczyńskiego, że to aktualne mnie w ogóle nie ruszyło. Zasada była zawsze taka, że około południa oglądałem konferencję prasową Kaczyńskiego. Każde słowo przemyślane, celne, wyważone. Prowokacje pytających dziennikarzy przewidziane kilka ruchów na przód. Miażdżąca przewaga intelektualna JK w porównaniu z miernotą naszej tzw. sceny politycznej. Konferencja zwykle przerwana w najciekawszym momencie, by pokazać jakiś durny prześmiewczy news (techniki neuromarketingu). Następnie w studio eksperci dowodzą, że Kaczyński to w zasadzie idiota. W wieczornych wiadomościach informacja o kolejnej kompromitującej wypowiedzi Kaczyńskiego poparta zmyślnie przyciętym fragmentem z oryginalnej konferencji prasowej i z domontowanymi kilkoma ripostami zgodnymi z ustaloną już w ciągu dnia aktualną linią ostrzału Kaczyńskiego.

    Poznałem ten system tak dokładnie, że aż mi niedobrze od tego kłamstwa. Ci komentatorzy z "Uważam Rze" czy niby-prawicowi blogerzy, którzy powtarzają bajki o "niezręczności" Kaczyńskiego, albo są mocno nierozgarnięci, albo też kłamią dla własnych celów. Ja dziś już nie muszę tracić czasu na sprawdzanie, co naprawdę powiedział Kaczyński i analizowanie obłudy mediów. Jeśli już muszę coś takiego obejrzeć w tv, to po prostu śmieję się z zaangażowania tych medialnych idiotów, którzy plują na Kaczyńskiego z gorliwością porównywalną do prymusa, który wychodzi z siebie, by za wszelką cenę otrzymać kolejną celującą ocenę.

    Dzisiejszy tekst jasno pokazuje sens tej agresji i kłamstwa: podtrzymywanie mitu, że Tuskowi wolno wszystko, a ludzie i tak nigdy nie poprą Kaczyńskiego, bo wolą, by rządziła nimi nawet najgorsza kanalia niż obciachowy idiota.

    Co wobec tego mogę tu dodać, poza powyższym (pewnie nudnym, a przynajmniej nużącym) podsumowaniem faktów? Otóż ja popieram apel, by PiS wziął się do roboty - aktualny marazm jest rzeczywiście niepokojący. Jednak - bardziej ogólnie - w mniejszym stopniu widzę problem w tym, co może a czego nie może zrobić Kaczyński, a w większym stopniu widzę problem w nas - w Polakach. Jeśli nie umiemy dokonać oczywistego wyboru między tymi kanaliami u władzy, a człowiekiem, który jasno pokazuje nam, jak powstrzymać upadek Polski. Jeśli słuchamy medialnych kłamców i opluwaczy i nie umiemy się im oprzeć, nie umiemy jako naród wyrazić głośnego jednoznacznego poparcia dla swojego prawdziwego przywódcy (porównajmy Węgrów), to czego my właściwie oczekujemy od Jarosława Kaczyńskiego? Cudu? Zamachu stanu? A może - niech paktuje ze służbami - wtedy wnet stanie się śliczny i medialny. Może on mógłby to czy inne zdanie powiedzieć jeszcze ładniej, zaś innego nie powiedzieć w ogóle. Ale może to jednak my powinniśmy bardziej popatrzeć na siebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że warto na sprawę spojrzeć szerzej, to że są u nas u władzy tacy ludzie, jacy są, nie jest ich zasługą, wszelkie ich przymioty czynią ich wyłącznie bezrefleksyjnymi urzędnikami w najgorszym znaczeniu tego słowa. Ewidentne wpadki świadczą o tym, że sami nie wiedzą, co robią, a jeśli przejawiają własną inicjatywę, to wyłącznie w celu prywaty. Niedawno takimi tuskoidami zastąpiono rządy Włoch i Grecji. Nie wiem, jakim cudem udało się Węgrom, ale to raczej nie koniec tej historii, być może Orban tak samo zostanie wykorzystany, jak PiS i Kaczyńscy, byli potrzebni do wykopania ze sceny SLD, a potem już niepotrzebni. Stąd ta zmasowana akcja zochydzania, prowadzona podręcznikowo przez fachowców dużej klasy. Bo jakby nie była ona prymitywna i przejrzysta, to jednak działa.

    Tak, uważam że PiS, Kaczyńscy i my tutaj naiwniacy zostaliśmy wykorzystani, a potem, excusez le mot, wydymani i teraz nie ma się co dziwić. Czas zmądrzeć, przyjąć porażkę do wiadomości i zachować, co się da.

    OdpowiedzUsuń
  6. cd.
    A do tego jeszcze siedzimy na bombie pt. Incydent Smoleński i bomba ta zaczyna coraz głośniej syczeć. I też trzeba uważać, bo jak się nagle okaże, że na przykład NYT opublikuje jakieś fotki gościa w uszance i ze striełą w podsmoleńskich krzaczorach, to może wcale nie dlatego, że nas lubią, tylko żebyśmy dajmy na to pozadymiali trochę z Ruskimi, w czasie, gdy na głowie będą mieli jeszcze jakieś bliskowschodnie awanturki. Więc komuś to będzie na rękę, a może nawet od początku taki był plan? Nawet Putin mógłby teoretycznie zostać wrobiony.

    OdpowiedzUsuń
  7. Może ponuro piszę, ale czasem warto zdać sobie sprawę, w jakim się żyje świecie. Bez tego naprawdę na nic nie ma szans, tylko na kolejne upokorzenia. Warto zatroszczyć się chociaż o godność.

    Lubię film "Dead Man" Jarmuscha, najlepszy i najdroższy jego film, a zarazem największa komercyjna klapa. Z nieprawdopodobną muzyką Neila Younga (zawartość rocka 0%) nagraną na tzw. "setkę", podczas jednej projekcji. Tu znalazłem na yt w całości, polecam, można nabrać dystansu. Indianie mieli gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  8. pps.

    Ciekawe z tym filmem, zawsze mi przeszkadzał polski tytuł "Truposz", jako że Dead Man to jednak nie to samo, bo "truposz" nie ma w sobie żadnej godności. To, co znalazłem na yt ma hiszpańskie napisy i "Hombre Muerto" o wiele lepiej brzmi. Polski tytuł przeszkadzał mi już siedemnaście lat temu, gdy to widziałem w kinie.

    OdpowiedzUsuń
  9. @redpill:
    Myślimy podobnie, ale ja nie do końca przyjmuję założenie, że przegraliśmy z kretesem (nie chodzi mi tylko o porażkę PiS, ale szerzej - o polską rację stanu). Nie podoba mi się popadanie ze skrajności w skrajność. Jeszcze parę lat i parę miesięcy temu - przekonanie, że reżim Tuska-Komorowskiego jest bardzo kruchy, a naród przebudzony i gotowy do kopnięcia ich w d..., a dziś tylko poczucie klęski tak totalnej, że już tylko ewentualnie godność można uratować. Polecam teksty i wykłady prof. Zybertowicza. To wspaniały człowiek i mój wielki autorytet. On doskonale wyjaśnia obecną sytuację polityczną w Polsce i na dodatek ma podejście pozytywne, mówi co można zrobić.

    Co do Smoleńska. Nie dajmy się zwariować. To zręczna ukryta narracja Systemu mówi nam, że prawda o Smoleńsku oznacza wojnę z Rosją. Prawda to wartość sama w sobie i dążenie do niej jest konieczne. Jej ujawnienie (być może) uruchomi wreszcie wielkie i mocno spóźnione oczyszczenie polskiej sceny. A o dalszych sprawach można potem spokojnie dyskutować. Mam przekonanie, że istnieją mądre rozwiązania, trzeba tylko dopuścić do władzy ludzi kierujących się polską racją stanu (a nie racją Moskwy i Berlina).

    OdpowiedzUsuń
  10. @redpill
    Przepraszam, ale mnie zatkało. Pozostaję z wdzięcznością.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Filozof grecki

    Nie uważam, że przegraliśmy z kretesem. Tyle, że warto znać realia i tej wiedzy używać. A jak się zrobiło błąd, to nie racjonalizować go, tylko wyciągnąć wnioski.

    Tej narracji się właśnie boję, odnośnie Smoleńska i czuję, że ktoś kogoś wrabia. I że z pewnością to nie my jesteśmy panami sytuacji. Więc byłbym podwójnie ostrożny.

    OdpowiedzUsuń
  12. @filozof grecki

    Z tym dopuszczeniem do władzy ludzi kierujących się polską racją stanu jest właśnie najtrudniej. Tu jestem najczarniejszym pesymistą. A co do kruchości Tuskomorowa, to nigdy nie uległem temu złudzeniu. Oni sami to pętaki, ale reprezentują coś innego, nie koniecznie tylko Moskwę i Berlin. To jakaś międzynarodowa korporacja.

    OdpowiedzUsuń
  13. @toyah

    Nie wiem, co Ci odpowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  14. @redpill
    międzynarodowa korporacja, spisek...?
    Zawsze starałem się być jak najdalej od takich myśli a jednak co raz częściej...

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaraz tam spisek. Tych premierów Grecji i Włoch to kto zatrudnił? Wiadomo, że każdy kraj ma swoje interesy. Nasz wydaje się nie mieć żadnych, lecz jakieś jednak realizuje i dość dokładnie to widać. Nie upraszczałbym do Berlina i Moskwy, pomimo, że wpływ ten jest bardzo widoczny. Ziemia jest dziś małą kulką.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Redpill
    Myślę, że na potrzeby tej wymiany myśli możemy sobie pozwolić na to, by niektóre rzeczy nazwać po imieniu. Sytuację w Polsce rozgrywają służby specjalne, a ich matecznikiem jest Moskwa. Na Zachodzie dziś nie mamy przyjaciół, Europa zdominowana przez Niemcy, a Niemcy są dziś na etapie zbliżenia z Rosją - jest pewne że Polskę rozgrywają wspólnie. Wskazówką jest też tzw. Nowy Start USA-Rosja podpisany bodajże w przeddzień Smoleńska. Dodałbym dla porządku, że Tusk pewnie jest pętakiem, a Komorowski niekoniecznie. Komorowski nie jest taki głupi, jakiego zgrywa. Jego zwierzchnicy są już raczej poza Polską niż w Polsce.

    Z jednej strony siła Systemu jest przygnębiająca, a z drugiej to jest w tym jakaś śmieszność, że oni latami muszą całej medialnej armii używać do śledzenia wypowiedzi Kaczyńskich, teraz jednego Kaczyńskiego, i przerabiania ich na te śmieszne newsy. A w tej śmieszności jest słabość. Bo ludzie w Polsce, choć ogłupieni, mogą w pewnym momencie ocknąć się w jednej chwili, tak jak w tej bajce, w której okazało się, że król jest nagi.

    OdpowiedzUsuń
  17. @filozof grecki

    W sprawie roli służb trudno się nie zgodzić, ale chociaż wywodzą się z Moskwy, to nie ręczyłbym za ich całkowitą lojalność. Mogą grać na różne fronty. Z kolei Berlin co prawda narzuca swoją dominację Europie, ale z kolei Europa też musi się liczyć z Rosją, z Chinami i USA. Ci ostatni z kolei wydają się grać długofalowo na osłabienie i skonfliktowanie Europy, wykorzystując do tego Niemcy, jak mało kto jeszcze pamięta, będące formalnie wciąż pod amerykańską okupacją. Do tego mamy Bliski Wschód. Zachód nie pomoże Polsce, bo nas kocha, prędzej wystawi nas na pierwszy strzał, jak to już bywało. Jak się w tym wszystkim odnaleźć? Raczej nie przez pomysły zrobienia fajnej kampanii wyborczej. Tanie manipulacje, jak te z Kaczyńskim, będą w użyciu i będą działały, z tym niewiele się da zrobić. Kluczem jest tu dla mnie geopolityka i czujność, albo przyjdzie taka chwila, albo nie, ale musimy być gotowi.

    OdpowiedzUsuń
  18. :)
    Widzę, że tłumaczysz swoim Czytelnikom co Prezes miał na myśli. Tak jak umiesz wyjaśniasz. A'propos: za dużo zdań zaczynających się od "JA", ale Ty już tak masz.
    Och, ta Twoja niesamowita sofistyka. Te pokrętne myśli. Jak Ty się w tym nie pogubisz? Koci ogon też ma 7 żyć? Zapomniałeś o pani Merkel. Słuzby byłej DDR? Nie?
    I jeszcze bezczelnie piszesz o tej "zakamuflowanej niemieckiej". Przypomnij sobie co na Twój temat napisał Ślązak Lexblue. To Cię tak wtedy ruszyło, że aż się pod nazwiskiem pojawiłeś na s24. Prawda?
    Proponuję twoim blogowym przyjaciołom, aby przeczytali tę notkę Lexblue na s24.
    Warto. Tam jest cały toyah.

    Ale do czego zmierzam.
    PiS nigdy dla Ciebie się nie liczył, taka prawda. Wpatrzonyś jak w obrazek w Jarosława. Dziś okazuje się, że i Prezes jakiś taki nieteges?
    Sufit zaczyna pękać, tylko patrzeć jak Ci spadnie na głowę. I co wtedy?

    ps
    Przeczytaj na s24 oświadczenie(?) Ludwika Dorna. To jest chore. Taki ktoś był, nie tak znów dawno, drugim po premierze, trzecim bliźniakiem.
    Dramat. Przeczytaj uważnie, nie patrz na bzdetne komentarze. Może coś zrozumiesz.

    ps
    Pozdrawiam Ciebie, i tego twojego przydupasa Redbulpita.
    Jakąś anegdotę mi zadedykował pod ostatnim moim komentarzem?
    Odpowiem tak:
    Wchodzi garbaty do lekarza. Lekarz mówi: I po co pan się tak do mnie skradasz?

    trzymaj się :)
    Będę do Ciebie zaglądać. Cieszysz się?

    OdpowiedzUsuń
  19. @filozof grecki
    Ten tekst w URz był mocno przyznający rację Kaczyńskiemu. On był jak najbardziej prawdziwy. Problem w tym że ten facet najprawdopodobniej wspomniał o tej niezręczności w dobrej wierze. Ot tak. A więc mi chodzi o to, że w pewnych miejscach manipulacja jest niepotrzebna. To już działa samo. Ja już nawet słyszałem jak sam Kaczyński się tłumaczy z nieistniejących błędów. Niedawno ktoś go spytał o tych internautów i on zupełnie bez sensu zaczął coś kręcić o tym że miał złe informacje. Ja znam na pamięć tę jego wypowiedź sprzed lat. Tam każde słowo jest na swoim miejscu. To jest tragedia. Że nawet on niedługo uwierzy, że popełnia niezręczności.
    A te lenie? Szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
  20. @redpill
    Już jestem. Z tym dymaniem, to ja nie mam pewności, ale oczywiście trzeba być gotowym. Natomiast ja jestem przede wszystkim pod wrażeniem tego co piszesz o filmie. Pełna zgoda. Pełna. Również co do tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  21. @raven59
    Co do międzynarodowych korporacji, ja zawsze wychodziłem z założenia, że skoro one są, a to że są, to fakt, to po to, by realizować jakiś plan, a nie żeby sobie być. I teraz, jeśli my tego planu nie znamy, to nie mamy żadnych podstaw, by twierdzić, że on nas albo nie dotyczy, albo uwzględnia nasze interesy. Przecież to jest prosta logika. Więcej - zdrowy rozsądek.

    OdpowiedzUsuń
  22. @dr3
    1.30, a Ty siedzisz na moim blogu i klikasz te literki. Jakiż to upadek!

    OdpowiedzUsuń
  23. @Toyah

    Wpadki - sratki.
    Dobrze wiesz, że nawet gdy Kaczyński milczy, to można to przeciwko niemu zinterpretować. Co by nie powiedział, to istnieje zespół, który ma to przekręcać, jak ten Twój sławny szalik, i puszczać dalej w odpowiedniej formie.

    Masz coraz więcej wątpliwości co do PISu, w szczególności do skuteczności i ludzi na górze.

    Pewnie wyczuwasz jakieś wibracje i widzisz, że coś się zbiera. Nawołuje się do nieposłuszeństwa i co raz mniej jest przekonania, że PIS może to przeprowadzić. Właściwie, to takiego przekonania nie ma wcale.
    My pochodzący od PISu powoli wyrastamy z tych ciasnych butów.
    Była okazja z refundacjami, okazja z cyrkowym samobójcą, z ACTAmi.
    PIS to przespał. I zaczyna sie co raz mniej liczyć.

    Dobieramy się do Systemu. Islandia jest nam wzorem. Czy jest tu jeszcze miejsce na PIS?

    OdpowiedzUsuń
  24. @jazgdyni

    Jakby Islandia była tak przeżarta postsowieckimi służbami, to dawno by jedli śnieg. W naszym przypadku rządzą wojskowe służby, a ich sposób działania jest z natury militarny. Wojenna propaganda oparta na dehumanizacji wroga, zastraszanie i kłamstwo. Dobieracie się do Systemu? Pogratulować. Można było, jak to już wielokrotnie pisał Coryllus, nie schodzić w kwietniu z tego Krakowskiego Przedmieścia, warunkiem był udział i przywództwo osoby duchownej. Tak się jednak nie stało. Następne "okazje" się nie liczą. Uprising will not be Facebooked.

    OdpowiedzUsuń
  25. @redpill

    Boisz się?
    Czy się przyłączysz?

    Okazje jeszcze będą, a jak nie to sami je będziemy tworzyć.

    Stąd moja akcja: http://jazgdyni.nowyekran.pl/post/51819,pokazuja-wala-a-wy-co

    równoległa do akcji Łażącego Łazarza: http://lazacylazarz.nowyekran.pl/post/51800,acta-rzadowi-nalezy-wypowiedziec-posluszenstwo#comment_370586

    Nie załamujmy rąk do cholery. Chyba, że jesteś inwalidą, aaa...to przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  26. @redpill

    tam razem jak bolszewicy - na Warszawę!

    OdpowiedzUsuń
  27. @jazgdyni
    Przepraszam Cię bardzo, ale ile razy wpadasz w ten swój słynny nastrój typu "Dość tego! Tak dalej być nie może! Pokażmy im siłę!", to ja myślę. że Ty sobie robisz jaja.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Toyah

    Te moje rewolucyjne momenty są może trochę drastyczne, szczególnie na Twoim blogu.
    Lecz ja już mam tego tak dosyć, że czasami dostaję kurwicy.

    Nie mniej byłbym Ci wdzięczny, jak byś zajrzał na podane wpisy i posłuchał, jak się w ludziach zaczyna gotować. Tak tylko dla siebie samego, żebyś złapał trochę górnego wiatru.

    Pamiętaj, jaj już nie robię od dawna, jestem śmiertelnie poważny.

    OdpowiedzUsuń
  29. Prosze wybaczyc Blondynce niesmiala uwage: z wlasnych obserwacji wiem, ze tzw. Zachod ma nas szczerze gdzies. Ich naprawde nie obchodzi jakas tam Polska. Anglicy gdy slysza 'Poland' to mysla o Amsterdamie, wiatrakach, tulipanach itd. (na mysl im nie przyjdzie, ze chodzi o inny kraj! Jest taki w ogole?)
    A z drugiej strony: moze czegos sie od tych na Zachodzie nauczmy: niech kazdy ROBI SWOJE (ale ROBI powtarzam) a w kraju bedzie lepiej. Wiem co mowie, bo po czasie spedzonym poza krajem mam mozliwosc porownania jak, na roznych stanowiskach i w roznych profesjach, pracuje sie tam i tu. Moze naszym problemem jest, ze wciaz mamy sie za Mesjasza Europy... a wielu rodakow uwaza sie za Kordiana i pelni te swoja misje zamiast wziac sie do ROBOTY!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. @f0503eaa-53c7-11e1-8078-000f20980440

    To jest najważniejsze:

    "...niech kazdy ROBI SWOJE (ale ROBI powtarzam)..."

    OdpowiedzUsuń
  31. @All

    Acha, jeszcze jedno: PO spadło poparcie o 9%.

    Krzyk rozpaczy się na coś przydaje.
    Byleby tylko, jak najwięcej gardeł krzyczało.

    (Toyahu - sorry za agitkę)

    OdpowiedzUsuń
  32. @jazgdyni
    Ależ ja zajrzałem. Do Łazarza nie, bo mi się nie chciało, ale do Ciebie - owszem. I mój komentarz był właśnie a propos tego, co Ty tam piszesz. Że Ty im tak dasz w dupę, że Cię popamiętają.

    OdpowiedzUsuń
  33. @toyah

    To jakieś kosmiczne jaja. Najpierw ten nieszczęśnik od Jankesa, potem Jazgdyni sobie otwarcie kpi, a jeszcze Blondynka z cyfrowum nickiem każe się wziąć do roboty. Teraz powinien przyjść ktoś i objaśnić, że na Francuzów mówią "żabojady”. Była taka scena w starym serialu.

    OdpowiedzUsuń
  34. @redpill
    No właśnie. Te apele o to by się zabrać do pracy są dla mnie zupełnie powalające. Stoję bezradny.

    OdpowiedzUsuń
  35. @redpill
    Ja naprawde jestem Blondynka, BEZ jaj, jakichkolwiek! A ten nick jest taki bo ja jestem Blondynka
    @toyah
    przepraszam i j.w.

    OdpowiedzUsuń
  36. @Toyah & redpill

    Wy się zachowujecie jak ten Włoch z wytrzeszczonymi oczami w Toskanii, gdy moja małżonka pytając się go, czy mamy jechać prosto, pokrzykiwała, machając ręką: - presto!?, presto!?

    OdpowiedzUsuń
  37. @Toyah

    Może i dam, jak się będę bardzo starał.

    OdpowiedzUsuń
  38. @jazgdyni

    Małżonka powinna mówić wyraźnie i powoli. Niektórzy sądzą, że to działa.

    OdpowiedzUsuń
  39. @redpill

    To z czego ja bym się potem śmiał?

    OdpowiedzUsuń
  40. @ f0503eaa-53c7-11e1-8078-000f20980440
    To że jesteś blondynką nie stanowi - niestety dla Ciebie - najmniejszego problemu. Gorzej że nagle uznałaś wzywanie do wytężonej pracy za dobre rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  41. @jazgdyni
    Nie dasz. A już z całą pewnością nie w ten sposób, że odmówisz odkładania na ZUS.

    OdpowiedzUsuń
  42. @toyah
    A gdzie w mojej uwadze, jesli wolno zapytac, znalazles wezwanie do 'wytężonej pracy'?! Ja sugeruje tylko aby kazdy ROBIL SWOJE. To niekoniecznie musi byc praca ponad sily. Nie uwierze, ze nie spotkales sie dotychczas z faktem, ze rodacy czesto udaja prace. I wlasnie najczesciej staraja sie stworzyc wrazenie, ze to jest 'wytężona praca'. Twierdze, ze solidne wykonywanie swoich obowiazkow, od zamiatania ulicy do kierowania rzadem, stanowi 'dobre rozwiazanie'! Jakem Blondynka nie wiem co w tym zlego.

    OdpowiedzUsuń
  43. @Blondynka
    Poszło o to końcowe "... wziąć się do roboty". Nawet z tym kolorem włosów, powinnaś wiedzieć, jak to brzmi.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.