Gdy sępy się pogniewały

Krzysztof Rutkowski, były detektyw i aktualny bohater kultury popularnej, z mojego punktu widzenia, jest postacią w najlepszym wypadku żałosną. Od pierwszego dnia, jak jego nazwisko pojawiło się w obiegu publicznym, Rutkowskiego traktuję z bardzo daleko posuniętą nieufnością, i z każdym kolejnym dniem, kiedy on się pokazuje publicznie, nie znoszę go jeszcze bardziej, niż w dniu poprzednim. Czy on mi coś zrobił? Absolutnie nic. Rutkowski jest mi osobą całkowicie obcą i, jeśli dziś twierdzę, że go nie znoszę, to moje nastroje są tu mniej więcej takie same, jak w stosunku do… ja wiem? Daniela Olbrychskiego może? Chodzi mi wyłącznie o typ człowieka. I o nic więcej.
Miniony tydzień dał mi okazję, by niemal codziennie albo oglądać Rutkowskiego na ekranach naszych telewizorów, albo słyszeć o tym, że on się znów pokazał w telewizji na tle jakiś zamaskowanych żołnierzy i poinformował o stanie śledztwa w sprawie zaginięcia dziecka w Sosnowcu. A ja powiem zupełnie szczerze, że nie mam pojęcia, czy to że dziś już wiemy, że ta dziewczynka nie żyje, faktycznie zawdzięczamy Rutkowskiemu i jego niestandardowym metodom prowadzenia śledztwa, czy może jest tak, jak twierdzi policja – że mianowicie Rutkowski wszystko spieprzył, i że gdyby nie on, dziś bylibyśmy wszyscy znacznie dalej i dokładniej. Nie wiem. Rutkowskiego nie lubię i mu nie ufam. Policja, jak jest, każdy wie. Jednak ja wciąż mam w sobie ów propaństwowy odruch, który każe mi dziś trzymać jednak ich stronę. Stronę policji, A nie jakiegoś pozera w ciemnych okularach. I to absolutnie wbrew faktom. A fakty, jak się zdaje, są takie, że to jednak Rutkowski jako pierwszy poinformował, że nie ma co się łudzić, że to dziecko jeszcze żyje, i że ta zabeczana kobieta odgrywa zwykłą komedię. To on, a nie policja, prokuratura i cała banda wynajętych przez nich psychologów. A zatem – przyznaję – nie wiem kompletnie, co o tym myśleć.
Wiem natomiast jedno z pewnością stuprocentową. To co nam przez miniony tydzień urządziły media, na czele z telewizją TVN24, sprawia, że tak naprawdę, to co tu ma do powiedzenia Rutkowski, prokuratura i policja nie ma najmniejszego znaczenia. Oni wszyscy mają przynajmniej jakiś cel. Oni, przynajmniej pozornie służą dobru wspólnemu. Nawet jeśli przede wszystkim mają na uwadze te pieniądze, które za swoją pracę dostaną, i nawet jeśli po cichu klną, że się muszą na tym mrozie zajmować losem jakiegoś dziecka, które miało tego pecha, że się urodziło w tak paskudnej rodzinie, ich praca ma wymiar jak najbardziej praktyczny, i nie zmieni tego faktu to, że być może większość z nich to ciamajdy i amatorzy. Oni bowiem, choćby nie wiadomo co się kotłowało w głowie każdego z nich, są na służbie. Służbie publicznej, Jak idzie o media i tych psychologów, tu sytuacja jest diametralnie różna. Tam nie ma mowy ani o służbie, ani nawet o publicznej korzyści. Tam jest wyłącznie kłamstwo, cynizm i zdrada.
Jest weekend, i jakoś się tak w weekend dzieje, że człowiek ma poczucie, że żyć będzie wiecznie i w związku z tym może wszystko. W weekend niektórzy pięknie się ubierają, wsiadają w swoje samochody i udają do pobliskiej galerii handlowej. Ja mam inaczej. W weekend staram się w ogóle nie ruszać z domu, i zbijać bąki w sposób jak najbardziej standardowy. A więc nie robię nic. Siedzę i gniję. Oczywiście jeszcze mogę pisać któryś z tych tekstów, ale powiedzmy, że dla mnie to nie jest szczególnie energochłonna aktywność. Pod koniec dnia niekiedy dochodzi jeszcze coś takiego, że włączam sobie moją niegdyś ulubioną telewizję TVN24, i na pełnym wydechu patrzę, co takiego im dziś przyszło do głowy. Wczoraj trafiłem na Katarzynę Kolendę Zaleską i jej rozmowę z Krzysztofem Rutkowskim i rzecznikiem policji Mariuszem Sokołowskim. I, powiem od razu, było to dla mnie przeżycie zupełnie unikalne. Otóż, całkowicie wbrew moim wcześniejszym podejrzeniom, okazało się, że Krzysztof Rutkowski nie jest jednak przyjacielem telewizji TVN24, lecz przeciwnie – jednoznacznym wrogiem. Że jeśli przez cały miniony tydzień jego osoba i mądrości wypełniały program TVN-u od rana do wieczora, to wcale nie dlatego, że to wszystko co on sobą prezentuje, to wręcz idealny materiał na programową ofertę owej telewizji, ale… no właśnie, tu jestem w kropce. Z tego co miałem okazję zaobserwować, Kolenda-Zaleska do Rutkowskiego ma wyłącznie żal, a ów żal dotyczy tego, że on jest dokładnie taki sam jak ona i jej koledzy. Że on jest łowcą sensacji, że na uwadze ma wyłącznie swoją karierę, i że tak naprawdę, dla niego los tego nieszczęsnego dziecka i jego mamy nie miały ani przez moment najmniejszego znaczenia. W pewnym momencie, Zaleska wpadła w tak ponury nastrój, że całkowicie otwartym tekstem opisała Rutkowskiego, jako postać „obrzydliwą”. I ja w ogóle tu nie przesadzam. W pewnym momencie ona wpadła w taką furię, że zwróciła się do Rutkowskiego mniej więcej w ten właśnie sposób: „Wie pan, co w pańskim postępowaniu jest obrzydliwego? Obrzydliwe jest to, że pan dla własnego sukcesu wykorzystał nieszczęście tego dziecka”.
Powiem szczerze, że jestem tu całkowicie bezradny. Ja oczywiście już od bardzo dawna wiem, że Kolenda-Zaleska to bałwan wyjątkowy, jednak to co ona wczoraj odstawiła w stosunku do Krzysztofa Rutkowskiego pozostaje dla mnie czymś naprawdę, nawet jak na tamte standardy, egzotycznym. TVN24 od tygodnia zajmuje się wyłącznie najbardziej niskim produkowaniem najtańszej sensacji wokół oczywistej tragedii, nie widzi żadnego problemu, by do tego zadania wykorzystać zarówno Rutkowskiego, jak i tabunu jakichś kompletnie nieprzytomnych psychologów, którzy dla tej jednej krótkiej chwili przed kamerą, są w stanie powiedziec dosłownie wszystko, ale też zwykłych Bogu ducha winnych ludzi, molestowanych przez nich na tym mrozie, i w tym momencie czołowa przedstawicielka tej stacji postanawia łamać wszelkie standardy cywilizowanego dziennikarstwa, bo jej wrażliwość została zraniona przez cynizm i bezduszność? Przepraszam, ale tu nie ma żartów. To już jest naprawdę następny etap. To już nadchodzi kolejna fala.
Powtórzę raz jeszcze. 90 procent swojego biznesowego sukcesu z minionego tygodnia stacja TVN24 zawdzięcza sprawie tego zaginięcia i miejsca jakie w nim zechciał zająć detektyw Rutkowski. Gdyby nie ta zagadka i to napięcie, oni musieliby się męczyć rozmowami z posłem Halickim i Błaszczakiem i tą już nudną do porzygania walką o to, by z tej pustki wydusić choć ślad sensacji. A tak, mieli przez ten tydzień autentyczny samograj. I wygląda na to, że Rutkowski, z którym musieli mieć przecież jakąś umowę, ujawniając to zabójstwo, i praktycznie zamykając sprawę, wszystko im nagle popsuł. I, jak podejrzewam, to właśnie musiało sprawić, że Kolenda-Zaleska dostała takiej cholery. Oni mieli temat na najbliższe tygodnie, już mieli gotowe numery telefonów do kolejnych psychologów, którzy mogliby nam od nowa wyjaśniać, co się dzieje w głowie matki, której porwano dziecko, mieli już gotowe pytania do goszczących w studio polityków, a nie należy wykluczyć, że władze TVN-u już myślały, jak sprawę tego zaginięcia przełożyć na jakiś większy ruch, który dałby okazję do zarobienia większych jeszcze pieniędzy. A kto wie, czy oni już nie myśleli, by rodziców tego dziecka nie zatrudnić jako gospodarzy nowego programu pod, dajmy na to, tytułem „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie – Reaktywacja”? W końcu, wszyscy widzieliśmy, jak oni oboje dobrze wypadają na ekranach telewizorów. A może Kolenda-Zalewska już szykowała się do wydania książki opartej na rozmowach z matkami, którym porwano dziecko?
Nie wiem, jak to tam było i wiedzieć nie mogę. Natomiast mam swoje oczy, uszy i rozum, i nie mam wątpliwości, że wściekłość z jaką ona traktowała od pierwszej sekundy tej rozmowy i swojego dobroczyńcę, i jednocześnie przecież przedstawiciela dokładnie tej samej kolonii sępów, która daje życie i jej, musiała mieć swoją bardzo jednoznaczną przyczynę. No bo co to za absurd? Przychodzi Rutkowski w glorii sławy do studia TVN24, jeśli się czegoś spodziewa, to tylko tego, że teraz wspólnie z Kolendą dadzą łupnia Sokołowskiemu, a ona mu na wejście rzuca: „Po co panu te okulary? Na kim pan chce zrobić wrażenie?” A kiedy ten chce coś odpowiedzieć, ona go zamyka jednym warknięciem: „Może by mi pan tak dał jednak prowadzić ten program?” I w chwilę potem: „Jest pan obrzydliwy”. I za co to wszystko? Przepraszam bardzo, ale ja tu widzę tylko dwie możliwości – jedna to taka, że wchodząc do studia, jeszcze poza kamerą, Rutkowski klepnął Kolendę w pupę, a ona takich gestów nie lubi, przynajmniej od czasu jak dopiero co tak bardzo awansowała w towarzystwie kulturalnym Krakowa i okolic, a druga, to opisana wyżej. On zmusił tę jakąś Katarzynę do przyznania się do winy i tym samym praktycznie zakończył wspólny przecież seans. A więc pogwałcił zasady. Zdradził. I myślę, że to własnie chodziło o to.
Ciekawy jestem bardzo, co dalej będzie z detektywem Krzysztofem Rutkowskim. Wydawać by się mogło, że po takim czymś, jak ta awantura w studio, nie ma powrotu do stałej współpracy. A z drugiej strony, trzeba się będzie zastanowić, co się bardziej opłaci. Idą w końcu ciężkie czasy, przed nami otwierają się możliwości, przy których jakieś tam mordowanie dzieci przez obłąkane matki, z medialnego punktu widzenia, może się okazać naprawdę niczym szczególnie ciekawym. Taki detektyw Rutkowski na te czasy może stanowić prawdziwy skarb. A co oni zrobią, jak on się sprzeda Polsatowi, albo, nie daj Boże, telewizji publicznej? Kogo oni wtedy wezmą, by im ściągał publiczność? Dziewulskiego? Nie żartujmy. A więc myślę, że się jakoś pogodzą. Kolenda go przeprosi, on ją cmoknie w rękę i wszystko wróci do normy. A później to tylko trzeba będzie poczekać aż gdzieś ktoś znajdzie niemowlę zjedzone przez psy, albo jakąś rodzinę porąbaną na kawałki i spaloną na ogródkach, czy może zwyczajnie zamarzniętą gdzieś w jakiejś budzie. Miejmy tylko nadzieje, że te mrozy się jeszcze przez jakiś czas utrzymają. TVN Meteo z całą pewnością trzyma rękę na pulsie.

Jak idzie o nas, dobrze że mam wciąż ten blog. Bez niego najpewniej bym niedługo trafił na biurko Katarzyny Kolendy-Zaleskiej i jej psychologów. A więc, wszystkich, którzy czują satysfakcję z czytania tego co tu się pojawia, proszę o w miarę możliwości wspieranie tego bloga. No i przypominam o książce. Dziękuję.

Komentarze

  1. @toyah

    Masz taki problem, że próbując zrozumieć to wszystko, posługujesz się takimi "nieelokwentnymi" pojęciami, jak lojalność, czy uczciwość. Albo, dajmy na to, logika. Tymczasem sprawa jest prosta, Rutkowski odwalił dirty job i może spadać. I żeby mu się we łbie nie przewróciło, dostanie zjeba na wizji i opóźniony trzy miesiące przelew. Obrazi się? Niech się obrazi, i tak przylezie jeszcze znowu, taki sam malutki jak wcześniej. Jak będzie potrzeba.

    Miałem kiedyś do czynienia z TVNem u zarania tej stacji. Obowiązuje tam etyka wojskowa, a nie biznesowa.

    OdpowiedzUsuń
  2. @toyah

    Bo Rutkowski już jest niepotrzebny. Teraz kolej na innych, właśnie dały głos Środa i Czubaszek.

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Toyah

    Ja to widzę tak:

    Też byś się wściekł jak piorun, na miejscu tej Kolendy-Zaleskiej, jak by ci ten buc w ciemnych okularach ukradł spektakl, który był rozpisany na cały tydzień, aż do momentu pogrzebu Szymborskiej.

    Przez ten tydzień KZ miała chodzić w glorii i puchnąć jak w błyskawicznej ciąży. Przecież, nie po to z kamerą łaziła tak długo za poetką, durnie się przy tym uśmiechając, bu teraz ten były ZOMOwiec zdmuchnął jej spektakl sprzed nosa.

    Tak już jest pani Zaleska - Pan Bóg strzela, a diabeł kule nosi.

    OdpowiedzUsuń
  4. @redpill
    Wiesz jak jest. Wszystko to jest tak nieadekwatne, ze i o elokwencję nie łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie te Kolendy i Miecugowy są mocno sfrustrowani. Firmę przejmują właściciele a do zarządzania przydzielaja bezczelną młodą niemiecką menedżerkę, która ma w dupie krakowski klub inteligentna oswieconego. Dla niej liczy się mięsko. A Rutkowski to masarz doskonały.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli ktoś myśli, że taka Kolenda ma wystarczającą autonomię, żeby się wściec na kogo chce, to się myli. To jest wojna i czasem też trzeba ostrzelać własne pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  7. @redpill
    Swoją drogą, to bardzo ciekawe, że wśród kobiet, największą publiczną karierę robią przypadki ściśle patologiczne. Tak jakby komuś chodziło o to, by je nieustannie skompromitować. U mężczyzn tak źle nie jest. Idiota jednak musi się bardziej starać.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Cmentarny Dech
    Redpill twierdzi, że oni działają na gwizdek. Że jej kazali tego Rutkowskiego tak skopać.

    OdpowiedzUsuń
  9. @toyah
    Myślał by kto k...a, k...ie łba nie urwie a tu taki pasztet.
    Myślę, że to tylko drobna kłótnia w rodzinie, nic tak nie podnosi oglądalności jak prawdziwa jatka.
    Przez parę najbliższych dni będzie można umiejętnie eksploatować temat.
    Za chwilę wszystko wróci do normy i tak do następnej rąbanki.

    OdpowiedzUsuń
  10. @toyah

    Wychowankowie Michnika już tak mają, że od czasu do czasu lubią okazać swoją moralną wyższość.
    Problem polega na tym, że w tę wyższość wierzą już chyba tylko oni sami.

    OdpowiedzUsuń
  11. @raven59
    No właśnie to w ogóle nie było ciekawe. Nudy na pudy. Był taki zgiełk, że miejscami nawet nie wiadomo było, o czym oni gadają.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Marion
    Cokolwiek to było, trzeba przyznać, że pewien przełom nastąpił. Ja przynajmniej nie pamiętam, żeby oni kiedykolwiek zaprosili kogoś do studia, tylko po to by go następnie zwymyslać. I to nawet bez zachowania pozorów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Piszesz Toyahu:

    "W weekend staram się w ogóle nie ruszać z domu, i zbijać bąki w sposób jak najbardziej standardowy. A więc nie robię nic. Siedzę i gniję. Oczywiście jeszcze mogę pisać któryś z tych tekstów, ale powiedzmy, że dla mnie to nie jest szczególnie energochłonna aktywność. Pod koniec dnia niekiedy dochodzi jeszcze coś takiego, że włączam sobie moją niegdyś ulubioną telewizję TVN24[...]

    Niegdyś ulubiona tv24

    :)

    Jak ja lubię tę Twoją chłopską "szczerość", to takie swoiste przaśne cwaniactwo przekazane Ci w genach.
    Dobre i to. Tu masz u mnie plus.
    Nawet chyba sobie z tego nie zdajesz sprawy, że tak masz. To nie tylko moje zdanie, tak właśnie wiele osób Cię odbiera.
    Dlaczego, mimo wszystko, to cenię?
    Niektórzy z Twoich "przydupasów" (copyright Twój Przydupas redpill) nieraz się tak tłumaczą:
    - skakałem pilotem tv po kanałach, i mi się włączył niechcący tv24, no więc niestety przypadkowo obejrzałem :)
    - byłam u fryzjera, i jakoś tak wzięłam do ręki GieWU, Wprost :)

    Zauważyłeś to?
    Boją się Ciebie, czy jak?

    I jeszcze jedna sprawa.
    Jakoś nikt merytorycznie nie odniósł się do mojego piatkowego nieśmiałego apelu. Były tylko inwektywy, bluzgi.
    Wiec zadaję ponownie pytanie:
    A co Wy, drodzy komentatorzy, sądzicie o powrocie Toyaha na s24?

    pozdrowienia
    :)

    OdpowiedzUsuń
  14. @dr3
    Skoro o obsesji mowa, to czy już wiesz, co robił prezydent Kaczyński w dniach przed wylotem do Smoleńska?

    OdpowiedzUsuń
  15. @ dr3

    Ja się odniosłem merytorycznie i bez inwektyw.

    OdpowiedzUsuń
  16. @dr3

    Trzymając się za ręce, idą Jaś i Małgosia. Jaś mówi:
    - Ale ty jesteś tłusta
    - To przez ten krem do rąk - odpowiada dziewczę.
    - No co ty, żresz nawet krem do rąk????

    OdpowiedzUsuń
  17. @baramaran rabasandramaran
    Zawraca głowę. Nikt go tu ani nie obrażał, ani nawet nie używał pod jego adresem brzydkich słów. Został potraktowany z uprzejmym lekceważeniem. Ten typ histerii świadczy, że Twoje spekulacje co do jego tożsamości są jak najbardziej usprawiedliwione.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Cmentarny Dech
    To TVN już sprzedana? Komu?

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja myślę, że w TVNie uznali, że publika aktualnie nie bardzo lubi Rutkowskiego, więc spodoba jej się spektakl, w którym tegoż Rutkowskiego się skopie.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Marylka
    Trochę się o tym swego czasu gadało, ale z tego co widzę, oni to chyba kupili sami od siebie.

    OdpowiedzUsuń
  21. @Sizar
    Ale mnie się wydawało, że Rutkowski publicznie jest odbierany bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  22. Mi się wydaje, że ostatnio już nie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?