poniedziałek, 27 lutego 2012

Prawica - dla idiotów?

Markowi Migalskiemu poświęciłem tu swego czasu parę wpisów. Najpierw, kiedy jeszcze był skromnym, politycznym komentatorem, przyszło mi bronić go przed niesprawiedliwymi atakami złych ludzi, a potem, kiedy ze swoją grupą zaczął kwestionować przywództwo Jarosława Kaczyńskiego, już go sam potraktowałem tak jak od dwudziestu lat traktuję tych wszystkich mądrali, którzy na plecach Jarosława Kaczyńskiego wjechali do dużej polityki, i nagle zaczęli sobie niewiadomo co wyobrażać. A więc, z przysłowiowego buta. Od tego czasu Migalskim się nie interesuję, i jeśli jego wspomnienie, bo nawet już nie nazwisko, pojawia się w moich rozmyślaniach, to wyłącznie jako pusty i nicnieznaczący błysk.
Powtarzam. Marek Migalski nie dość że dziś nie spędza mi snu z powiek, to ja go wręcz nie uwzględniam w mojej politycznej, i jakiejkolwiek zresztą innej, perspektywie. Myślę sobie nawet, że gdyby nie to, że ostatnio zdarza mi się stosunkowo często zaglądać do Salonu24, gdzie Migalski prowadzi swój blog, zapomniałbym o nim, tak jak zapomniałem o Pawle Poncyliuszu, Elżbiecie Jakubiak, czy Zbigniewie Bujaku. Możliwe nawet, że gdyby nie ten jego blog, to ja bym na niego nawet nie zwrócił uwagi na ulicy. I nie chciałbym bardzo, żeby ktoś te moje słowa traktował, jak tanią złośliwość. Ja autentycznie Marka Migalskiego mam w nosie, i on mnie, przebywając sobie w tym moim nosie, ani ziębi ani parzy, a już z całą pewnością nie prowokuje do złośliwości.
Wpadając jednak od czasu do czasu do Salonu24, zdarza mi się, siłą rzeczy, wpadać też na blog Migalskiego. A skoro tak, to widzę, co go trapi, czym on się przejmuje i – co wynika bezpośrednio z tych zaobserwowanych przez mnie utrapień – jakie on ma plany wobec sceny, na której jakoś tam wciąż się porusza. I z tego co widzę, wynika, że on bardzo liczy na to, że Jarosław Kaczyński jednak zechce się usunąć z polityki, albo sam, albo z pomocą właściwie kogokolwiek. Sprawa ta robi wrażenie w przypadku Migalskiego tak podstawowe, że zakrawa wręcz na obsesję. No ale, jak już wcześniej zaznaczyłem, ja ten fakt zaledwie odnotowuję, i na tym koniec. Nie jestem w stanie się tym choćby minimalnie wzruszyć. O wiele bardziej – i to naprawdę o wiele bardziej – wzrusza mnie reakcja tzw. prawicowych komentatorów na to, co pisze Migalski. Otóż, na ile potrafię to odpowiednio ocenić, każde słowo przez niego wypowiedziane budzi autentyczną furię, w dodatku furię tak intelektualnie bezradną, że w rezultacie rozpływającą się w najbardziej prymitywnym trollowaniu każdego z jego wpisów. I nie ma znaczenia, czy Migalski pisze jak zwykle o Jarosławie Kaczyńskim, czy może, dla odmiany, spróbuje trochę pozaczepiać Donalda Tuska, czy może postanowi się zaledwie pochwalić, czym to się on ostatnio zajmuje w ramach swojego europejskiego posłowania – a tu, muszę mu przyznać, aktywny jest bardziej niż inni – atak jaki na niego jest kierowany ze strony tych wszystkich, którzy nie potrafią mu wybaczyć owego zaprzaństwa, jest zupełnie niewyobrażalny, i wręcz niewyobrażalnie chamski, bezmyślny i merytorycznie pusty. To jest zwykłe rzyganie.
Jakiś czas temu, Marek Migalski uznał, że może będzie dobrze przesunąć się trochę od doraźnej polityki w stronę swego rodzaju dziennikarstwa, raz na tydzień przeprowadzać rozmowy z jego kolegami politykami, i prezentować je na youtubie i w Salonie24. Pomysł jak pomysł, tyle że w tym wypadku akurat wcale nie najgorszy, a kto wie, czy nie zwyczajnie – ciekawy. No i oczywiście, wystarczyła sama zapowiedź tego projektu, by spowodować coś, co możnaby nazwać potężną debatą, gdyby to w istocie była debata. Niestety, wszystko zaczęło się od zwykłych insynuacji, że Migalski jest agentem, chamem, albo wariatem, a skończyło na wzorowym strollowaniu owego wpisu, gdzie już wszyscy z wszystkim prześcigali się w przebijaniu się nawzajem możliwie najgłupszymi komentarzami, z Migalskim na celowniku, w liczbie niemal 150. Po kilku dniach Migalski umieścił w Internecie ów pierwszy ze swoich wywiadów, a ponieważ jego rozmówcą był Jacek Kurski, którego lubię, rozmowę obejrzałem. I, przyznam szczerze, zrobiłem to z przyjemnością. To znaczy, nie było tam jakiś szczególnych fajerwerków, ale to trzeba Migalskiemu przyznać – przeprowadził porządny wywiad. Tym razem, komentarzy było jeszcze więcej, niż poprzednio, natomiast, jak idzie o ich charakter, wszystko pozostało na swoim miejscu. A więc czysty, chamski i bezmyślny trolling. I jeden jedyny cel tego wszystkiego – w najlepszym już wypadku – poza samym trollingiem, a więc próbą utopienia tej rozmowy w bezmyślnym i pełnym rechotu zgiełku – pokazać Migalskiemu, że jest idiotą i świnią.
Ktoś powie, że Migalski jest sobie sam winien, bo wkleja te swoje teksty i natychmiast o nich zapomina, pozostawiając je na łaskę i niełaskę idiotów. Że skoro jest on taki nonszalancki, niech ewentualne pretensje kieruje tylko do siebie. Ktoś inny, być może, doda do tego jeszcze to, że on akurat sobie na takie traktowanie zasłużył, i z każdym kolejnym dniem zasługuje coraz bardziej. Ja jednak chciałbym podkreślić raz jeszcze, że moim problemem nie jest Marek Migalski i to co go spotyka ze strony ludzi, którzy kiedyś go szanowali, a dziś już tylko i wyłącznie nienawidzą. Ja biorę nawet bardzo poważnie pod uwagę taką ewentualność, że Migalski, dla jakichś swoich niezidentyfikowanych celów, bardzo pragnie, by pod tymi jego notkami było odstawiane tego typu bydło. Że czym jego więcej, tym on w tym odnajduje dla siebie lepsze perspektywy. Jednak, powtarzam, moim problemem nie są „oni”. Ja się martwię rolą, jaką w tym wszystkim pełnią tak zwani „nasi”. A rola ta jest wyjątkowo przykra.
Prowadzę ten blog już od czterech niemal lat, i wśród najczęściej formułowanych pod moim adresem zarzutów jest ten, że ja bardzo źle znoszę jakakolwiek krytykę, a wręcz przeciwnie – jeśli tylko ktoś ma czelność mnie nie chwalić, ja tracę nerwy i robię się nieprzyjemny. Że jeśli ktoś chce ze mną żyć w pokoju, ma mi nieustannie kadzić i, broń Boże, nie próbować się ze mną spierać. Otóż to jest nieprawda. Oczywiście, ja mam bardzo silne przekonanie, że skoro już się angażuję w obronę własnego zdania, mam co do słuszności tego zdania rację. A więc – przyznaję – przekonać mnie do zmiany poglądów nie jest łatwo. Natomiast jeśli czegoś naprawdę nie znoszę, to nie błędnych, moim zdaniem, opinii, nie zarzutów że nie mam racji, lub że głupio myślę, nawet nie sytuacji, kiedy owe zarzuty są formułowane w sposób nieelegancki, lecz czegoś, co się w przestrzeni internetowej bardzo powszechnie nazywa trollowaniem, a co polega, mówiąc najbardziej ogólnie, na celowym dyskutowaniu nie na temat. I ja przyznaję, że trolli tępię bezlitośnie.
Trolle są różne. Mamy trolle, które są z pozoru łagodne i niemal nieszkodliwe, a których jedynym zadaniem jest celowe obniżanie intelektualnej jakości dyskusji, czy to przy pomocy lekkiej, choć nieustannej kpiny, ale są też trolle bardzo złośliwe, które dyskusje pod notkami autentycznie dewastują, przy pomocy wyzwisk, lub bardziej bezpośredniej agresji. Jednych i drugich pojawiło się tu w naszych dziejach paru, i mam nadzieję, że każdy wie, kogo mam na myśli.
Istnieje opinia, że wielu z owych trolli, to osoby wynajmowane przez czy to młodzieżówkę Platformy Obywatelskiej, czy przez redakcje różnych gazet, czy przez jakieś lewackie organizacje. Że atakują one mniej niszowe, politycznie niepoprawne blogi, po to, by je zdegradować i ostatecznie zniszczyć, nie dlatego, że oni nas nienawidzą, ale dlatego, że taki jest plan. Nie wiem, czy tak jest rzeczywiście. Może tak, może nie. I powiem szczerze, że nie ma dla mnie żadnego znaczenia, czy, jeśli ktoś przychodzi na mój blog i albo próbuje uruchomić dyskusję na temat moich kompleksów, lub na temat mojej sytuacji rodzinnej i zawodowej, albo zwyczajnie mnie i innych obrzuca bluzgami, czy zaledwie pojawia się tu w jakimś dziwnym przebraniu i zaczyna mieszać, robi to dla własnej satysfakcji, czy na zlecenie. Ja ten blog tak bardzo sobie cenię, że każdą próbę jego niszczenia znoszę nadzwyczaj źle. Jest jednak jeszcze coś. Ja zwyczajnie nie jestem w stanie pojąć, że normalny człowiek, który ma swoje życie, swoją pracę, lub swoje studia, czasem rodzinę i wynikające naturalnie z tego wszystkiego zmartwienia, zawraca sobie głowę dręczeniem ludzi całkowicie sobie obcych, którzy na jego życie ani nie mają żadnego wpływu, ani tego wpływu mieć nawet nie chcą. Pojawia się więc tu jakiś czytelnik i zaczyna dogadywać. Zostaje przegoniony, ale znów wraca i znów dogaduje. Mówi się mu, żeby się odczepił, bo nikt go tu nie chce, a on dalej przychodzi i jeszcze zapowiada, ze on będzie przychodził za każdym razem, jak tylko mu się zechce, bo my go jeszcze nie znamy, a on potrafi być uparty. Czemu? Po co? W jakim interesie? Przez jaki to dziwaczny stan emocji? Ja tego po prostu nie potrafię zrozumieć i bardzo to ciężko przeżywam.
Ale oczywiście próbuję to wszystko jakoś racjonalizować i czasem wydaje mi się, że to jednak jest tylko nienawiść. Oni nas tak nie lubią, a jednocześnie tak bardzo tę swoją nienawiść przeżywają, że skoro nie potrafią na przekonać argumentami, pozostaje im już tylko ta destrukcja. I, przyznam, że to wyjaśnienie zawsze wydawało mi się najbardziej sensowne. Że oni właśnie tacy są. Oni. Tak okropnie zapętleni w swoich obsesjach, że nie pozostaje im już nic innego jak pluć tą nienawiścią dzień i noc. I nagle patrzę na te komentarze na blogu Marka Migalskiego i cała ta z takim trudem budowana struktura mi się sypie. Bo nagle okazuje się, że to wcale nie chodzi o poglądy, ale o stan umysłu zupełnie niezależny od polityki. Marek Migalski poświęca dwa swoje wpisy na blogu na projekt polegający na przeprowadzaniu wywiadów z politykami, i to miejsce od rana do wieczora jest oblepione przez bandę durniów, a każdy z nich bardziej „nasz” od poprzedniego, którzy nie mają nic lepszego do zrobienia ze swoim dniem, jak tylko klikać, klikać, klikać, klikać, klikać…. Patrzę na ów wysyp najbardziej kretyńskich popisów naszych wybitnych patriotów na blogu Migalskiego, i daję słowo, że nie widzę jakiejkolwiek różnicy między nimi, a jakimś Abelardem, czy innym durniem, którzy się tu niekiedy kręcą. To jest dokładnie ten sam rodzaj, nie, nie nienawiści, ale zwykłego zezwierzeńcenia. To jest coś, co należy nazwać Zespołem Prawicowego Zbydlęcenia. I czuję dziś, jak nigdy wcześniej mocno, że jeśli przy okazji kolejnych wyborów mam razem z nimi wszystkimi iść do wyborów i wspólnie z nimi głosować na prawą, sprawiedliwą i wolną Polskę, to ja się chyba jednak wcześniej z tego procederu wypiszę.

Proszę uprzejmie o wpłacanie na podany obok numer konta, co tam kto ma luźnego. Bez tych pieniędzy, nie ma ani mnie, ani tego bloga. Dziękuję. No i przypominam o książce. Ona jest do kupienia w tak wielu miejscach, że każdy powinien sobie z tym bez problemu poradzić. Jeśli tylko mu zależy. I tu też wszystkim bardzo dziękuję

48 komentarzy:

  1. Zmartwilam się,że lubisz Kurskiego.Ja uważam Go za karierowicza i kontakty osobiste).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ma być (kontakty osobiste).

    OdpowiedzUsuń
  3. @kryska
    Też go uważam za karierowicza. Tyle że to mi jakoś w jego wypadku nie przeszkadza. Jest wystarczająco dużo powodów, bym go nadal lubił.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielu ludzi nie daje sobie rady ze swoimi emocjami. Te emocje są zresztą celowo rozhuśtywane przez - jak Ty to nazywasz - System. To trollowanie w internecie nie jest niczym innym tylko parą, która ucieka przez zawór rozgrzanego do czerwoności kotła.
    Wśród tych rozpalonych emocjami ludzi są, jestem o tym przekonany, również komentatorzy "zawodowi", którzy usiłują jakoś tymi emocjami sterować, najczęściej podgrzewać je jeszcze bardziej. Wszystko to ma na celu wprowadzenie jeszcze więcej chaosu do ludzkich umysłów.

    A co do samego wywiadu Migalskiego z Kurskim... Obejrzałem. Mam nieco inne zdanie. Panowie przez dwadzieścia minut pobili sobie pianę na temat spóźniania sie posła Kurskiego, polityki, Solidarnej Polski, PJN i swoim własnym. Nic, ale to nic z tej rozmowy nie wyniosłem. Poza poczuciem niesmaku, że jest to kolejny przykład na to, że poziom tych politycznych debat osiągnął... No właśnie - nie wiem jak to nazwać. Chciałem napisać dno, ale to nie byłoby takie złe, bo w końcu od dna można się jakoś odbić. To poziom budyniu, w którym nasi polityczni bohaterowie usiłują pływać, tracą przy tym strasznie dużo energii i nic z tego pływania nie wynika ani doa nich, ani dla nas.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Jan
    A co Ty chciałeś wyciągnąć z rozmowy między Migalskim i Kurskim? Zwykła rozmowa, jak dziesiątki podobnych dzień w dzień w telewizji, tyle że bez prowokacji i chamstwa. Dyskusję pod wywiadem czytałeś? Bo mój tekst dotyczył tego właśnie.
    Swoją drogą, to ciekawe. Mamy dwa komentarze. Jeden dotyczy tego, że Kurski to karierowicz, a drugi, że ta rozmowa była jednak do bani. Mam nadzieję. że kolejny nie będzie dotyczył tego, że Migalski to zdrajca i głupek.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Toyah
    Jesteś niewyobrażalnie tolerancyjny!
    Dla mnie Migalski to właśnie typowy troll. Czym się jego obsesja na temat Kaczyńskiego różni od trollowania pod jego blogiem? On tylko nie uzywa brzydkich słów.
    Kurski przy nim to niemal rycerz.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Marylka
    Jego obsesja na punkcie Kaczyńskiego różni się od trollowania na jego blogu dokładnie tym samym, czym moja obsesja na punkcie Tuska różni się od trollowania na moim blogu.
    No i jeszcze to. Nie jestem tolerancyjny. Tekst, który w tej chwili komentujemy, nie był o Migalskim. Ani trochę. Przykro mi bardzo, że nie udało mi się tego pokazać wyraźniej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Toyah...

    Moi teściowie ("nasi") nakręcają się telefonami do jakiejś audycji na kanale "Superstacja" (tam podobno odchodzi znacznie lepsze plucie niż w Szkle Kontaktowym) i nie rozumieją, czemu ja tego nie oglądam.

    No więc właśnie - najbardziej zastanawiający jest ten stan umysłów. Po jaką cholerę ja miałbym włazić na blog, dajmy na to, Mireksa czy innego Palikota i dawać tam upust swojej niezgodzie na to co oni tam wypisują. Wcale nie mówię o trollowaniu, ja mógłbym bardzo kulturalnie im wyjaśnić co sądzę na temat tych bredni jakie wypisują. Tylko, cholera, po co? Przecież oczywiste jest, że nikogo tam nie przekonam do niczego, najwyżej jakiś "nasz" mnie poklepie po plecach a "nie nasz" opluje.
    Że też oni wszyscy mają na to czas, że im się chce... Jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia.

    A że po "naszej" stronie poczucie humoru i poziom polemiki dla wielu wyznacza magazyn "Pinezki" to już dawno się zgodziliśmy.

    A na wybory pójdę, choć już dawno czuję się wypisany.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Kozik
    No wreszcie! Już się bałem, że jest po mnie. Jutro Ci poślę coś fajnego.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Toyah
    To że tekst jest o "prawicowym" trollowaniu, jest oczywiste. Ale że posłużyłeś się akurat Migalskim, nie dziw się reakcji. A jeśli Twoja "obsesja" i jego są sobie równe, to ja przepraszam. Może gdzieś pisuje Kluzik, poczytam ją sobie, żeby się wzmocnić moralnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Marylka
      No i jeszcze jedno. Z punktu widzenia trolli - a o nich mowa - nasze obsesje są identyczne. Kluzik nie ma tu nic do rzeczy.

      Usuń
  11. Uwierzę na słowo, bo nie zamierzam tego oglądać, że M jest lepszym dziennikarzem, niż politykiem czy blogerem nawet. To jest w ogóle problem, że w naszym kraju do polityki lezą historycy, politolodzy i dziennikarze. To dokładnie tak, jakby obrazy malowali krytycy i muzealnicy, a książki pisali bibliotekarze. Nie ma tu żadnych ludzi z powszechnie uznawanym cenzusem, prócz lipnych chyba tytułów naukowych. Myślę, że spora część komentarzy o 304 euro i pokrewnych jest wyrazem frustracji takim stanem ich autorów. Sam mam czasem ochotę komuś takiemu nawrzucać, a M jest jednym z niewielu, którzy dają chociaż pozory takiej możliwości.

    Najazdy kosmitów oczywiście się zdarzają, ale to co innego, tu i tam.

    Migalskiego nie trawiłem od zawsze, więc nie mam z nim żadnego problemu, a Kurski jest mi raczej obojętny, ze wskazaniem trzymania się z daleka od takich, jak on.

    Jasne, że to jest celowe rozjuszanie gawiedzi, a S24 jest i tak niezwykle kulturalnym miejsce przy takim choćby oneciie. Duża część tych postów to zwykły spam rozsyłany po foach przez specjalne oprogramowanie

    OdpowiedzUsuń
  12. @Toyah

    No cóż…
    Są tacy, którzy opowiadają się za Tuskiem (który jest tutaj pewną retoryczną figurą), a rzygają na Kaczyńskiego i jego zwolenników, ponieważ w ich mniemaniu taka postawa jest oznaką postępu i nowoczesności. Nie są oczywiście w stanie uzasadnić dlaczego wskazywany przez nich „postęp” jest postępowy, a „nowoczesność” nowoczesna i dlatego z braku argumentów pozostaje im rzyg, który jest prosty i tak naprawdę nie domaga się uzasadnienia. Samo zaś jego stosowanie skierowane pod odpowiednim adresem, potwierdza ich postępowość i nowoczesność.

    Są też i tacy, o których Pan dzisiaj nam opowiedział: opowiadają się za Kaczyńskim (który jest tutaj pewną retoryczną figurą), a rzygają na jego większych czy mniejszych przeciwników, ponieważ w ich mniemaniu taka postawa jest oznaką patriotyzmu i przywiązania do prawdy. Analogicznie do ich kolegów z akapitu wyżej, mają wielkie trudności by uzasadnić, że wskazywany przez nich „patriotyzm” jest patriotyczny, a „prawda” prawdziwa. Brak zaś argumentów skutkuje prostym i oczywistym rzygiem, którym posługują się w następującym równaniu: wybierz adres + zastosuj = jesteś przywiązanym do prawdy patriotą.

    Mówi Pan, że jest to „stan umysłu zupełnie niezależny od polityki”. Jeśli ma Pan rację, to tylko w tym sensie, że ludzie ci nie rozumieją na czym polegają istotne działania polityczne, a do polityki odwołują się tylko i wyłącznie po to, by coś w sobie potwierdzić (np. postępowość, albo patriotyzm). Z drugiej strony, ludzie ci są od polityki uzależnieni, skoro rzyg jej dotyczący, ma dla nich walor terapeutyczny.
    Wszystko inne jest już tajemnicą ludzkiej nieprawości…

    OdpowiedzUsuń
  13. @Marylka
    Posłużyłem się Migalskim, bo to był pierwszy rzucający się w oczy przykład, w jaki sposób prawicowy i liberalny motłoch tworzą emocjonalną jedność.
    W życiu bym nie przypuszczał, że ten tekst sprowokuje kogokolwiek to organizowania dla mnie terapii.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Toyah
    Z punktu widzenia trolli, tak. Ale napisałeś te słowa od siebie.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Toyah
    Tak sie sklada, ze o 3 po polnocy ptaki spiewajace za oknem albo cos innego wybilo mnie ze snu. A ze tuz przed moim snem pojawil sie ten Twoj ostatni wpis pomyslalem, ze skoro nie moge spac to jako te nozyce sie odezwe. Wlaczam komputer i widze, ze inni pomysleli podobnie (zibik, dr3 wpisali sie przede mna). I zeby bylo jasne: PISZE W SWOIM WLASNYM IMIENIU, choc wole pozostac anonimem (sic!).
    O Twojej osobie i Twoim blogu dowiedzialem sie niedawno. Nie tkwie w swiecie polityki zbyt gleboko, tyle na ile pozwala i tyle ile wymaga zwyczajne zycie. Polecono mi Twoje pisanie jako warte czytania. I faktycznie, masz sporo racji. Jednak od samego poczatku nie moglem sie nadziwic komentarzom na tym blogu. Wyraznie rzuca sie w oczy, ze wylonilo sie ‘kolko wzajemnej adoracji’ i tylko wpisy osob z tego kregu tolerujesz. Jak sam piszesz ‘wśród najczęściej formułowanych pod moim adresem zarzutów jest ten, że ja bardzo źle znoszę jakakolwiek krytykę, a wręcz przeciwnie – jeśli tylko ktoś ma czelność mnie nie chwalić, ja tracę nerwy i robię się nieprzyjemny. Że jeśli ktoś chce ze mną żyć w pokoju, ma mi nieustannie kadzić i, broń Boże, nie próbować się ze mną spierać’. I widze, ze ta opinia jest jak najbardziej sluszna. Z obserwacji i wlasnego doswiadczenia wiem, ze kazdego nowicjusza traktujesz z nieufnoscia, z niechecia, pogarda a czasami wyraznie z nienawiscia. Dzisiaj wyjasniles skad sie to bierze: to przez przekonanie, ze ‘ wielu z owych trolli, to osoby wynajmowane przez czy to młodzieżówkę Platformy Obywatelskiej, czy przez redakcje różnych gazet, czy przez jakieś lewackie organizacje...’. Naprawde?! Nie sadzilem, ze az tak jestes zaslepiony, przestraszony, zaszczuty wrecz tym swoim strachem, zeby nie dopuszczac mozliwosci, ze moze odezwac sie zwykly czlowiek, ktory przeczytal twoj tekst i po prostu chcial powiedziec co na ten temat mysli. A tak to juz jest, ze nie wszyscy sa Filozofami Greckimi. Na swiecie jest rowniez sporo prostych ludzi. Myslalem, ze do nich tez chcialbys dotrzec.
    Nie wyczerpalem swoich mysli na poruszony temat ale pewnie wyczerpalem granice przyzwoitosci rozmiaru pojedynczego komentarza wiec koncze.

    OdpowiedzUsuń
  16. @redpill
    Już wiem, w czym problem. Ani Ty ani reszta nie zadaliście sobie trudu. by rzucić okiem na dyskusję pod którąś z tych notek Migalskiego i stąd nie wiecie, o czym ja piszę. Prawdopodobnie dlatego też i Ty i Marylka tłumaczycie mi, że Migalski to buc. Jednak polecam. To Wam zajmie jakieś 3 minuty. Wpis Migalskiego i i tę rozmowę sobie opuśćcie. Daje słowo, że ja nie o tym.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Don Paddington
    A zatem nieprawość. Po prostu. Swoją drogą, jakież to ciekawe słowo. Bardzo konkretne.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Marylka
    Od siebie? Które? O obsesjach Migalskiego Ty chciałaś rozmawiać. Ja od siebie piszę o trollach. Dla nich moje obsesje i obsesje Migalskiego są wystarczającym usprawiedliwieniem ich nieprawości. Jak nie wierzysz, zamiast konsultować się z Kluzik, zapytaj lepiej takiego Sowińca lub tego dr3.

    OdpowiedzUsuń
  19. @Gall
    Przykro mi bardzo, ale nie masz pojęcia. Ja ten blog prowadzę już niemal cztery lata i to jest nieustanna walka o to, by on się nie stał ściekiem, tak jak blog Migalskiego, czy dziesiątki innych. Założę się, że jeśli Migalski poblokuje całą tę bandę trolli, od razu go oskarżą o to, o co Ty mnie. Że jest wrogiem dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
  20. @toyah

    Trolling to zjawisko bardzo złożone i niejednorodne. Są tacy trolle, którym rzeczywiście zależy na storpedowaniu dyskusji i robią to z premedytacją (swego czasu bywał tu jakiś ochujuk). Natomiast większość to są ludzie, którzy po prostu muszą zaistnieć, odczuwają potrzebę wyrażenia swojego zdania, a sami nie mają nic mądrego do powiedzenia (to przykład Sowińca).
    Ty spotykasz się z zarzutami dlatego, że bardzo zwalczasz ten drugi typ. Ludzie tu przychodzą, zachwycają się Twoimi tekstami, coś tam chcą od siebie powiedzieć i nagle dostają w łeb, bo powiedzieli coś niezbyt mądrego albo nie na temat. No i zaczynają się różne urazy, a dalej to już leci.
    Ci, którzy odzywają się na blogu Migalskiego to po prostu ludzie sfrustrowani, zawiedzeni jego postawą, dotknięci do żywego zdradą Kluzik, Kowala, Kurskiego i Ziobry. Ja ich rozumiem, bo kiedyś też mnie ta zdrada bardzo dotknęła, tylko że mnie czy Tobie udało się to jakoś zracjonalizować i więcej się tymi ludźmi nie zajmować, natomiast ci, którzy przychodzą na blog Migalskiego muszą cały czas kanalizować swój gniew. Robią to nieelegancko i głupio, ale tak to już jest z negatywnymi emocjami, że one rzadko prowadzą do czegoś mądrego.
    Nienawiść i gniew niezależnie od przyczyn prowadzą człowieka do upadku. Dlatego trzeba się bardzo starać w dzisiejszym świecie, aby się temu nie poddać. Dla mnie jedyną drogą jest unikanie pewnych miejsc, ale oczywiście każdy ma swoje sposoby.

    OdpowiedzUsuń
  21. @Marion
    A więc dwie rzeczy. Przede wszystkim, chciałbym wiedzieć, czy rzuciłaś chociaż okiem na to, jak wyglądają "dyskusje" na blogu Migalskiego. Z tego co piszesz, odnoszę wrażenie, że nie. Proszę, zrób to.
    Druga sprawa, to moje postępowanie wobec trolli. Ja nigdy nie "dałem nikomu w łeb" tylko dlatego, że powiedział coś niemądrego albo nie na temat. Problem polega na tym, że ja czytam wszystkie komentarze, a Ty, siłę rzeczy, tylko niektóre. A więc ja zwyczajnie jestem lepiej zorientowany. Jak chcesz, napisz do mnie maila, to Ci powiem, jak jest. Bo tu mi nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  22. @toyah

    Złamałam swoje zasady i przeczytałam dyskusję u Migalskiego. Może ja już jestem za bardzo zdystansowana, ale mnie to zupełnie nie rusza. Ot, taka sobie nawalanka frustratów, w której nawet widzę elementy komiczne, jak chociażby to nieustanne wymachiwanie przez Sowińca sztandarem fenomenologii.
    Migalski już zawsze będzie budził u tych ludzi takie emocje i mam wrażenie, że on się z tego cieszy, bo może się pochwalić, że ma najbardziej odwiedzany blog na Salonie24.
    To niegdysiejsze porównanie Migalskiego do Palikota nie było bezzasadne. On tak samo jak Palikot karmi się złymi emocjami, bo dzięki nim jeszcze istnieje w przestrzeni publicznej, a dla niego śmierć publiczna byłaby karą największą.
    Skoro Migalski już Cię nie interesuje, to nie rozumiem, dlaczego tak się przejmujesz jego komentatorami.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiele lat jadowitego jednostronnego i nieuzasadnionego ataku na PiS nie mogło trafić wyłącznie w próżnię. By nie być gołosłownym. Przez lata internetowe komentarze wokół PiS, jego polityków i zwolenników zawierały w swojej głównej masie zwykle genitalne skojarzenia. A wzór dali politycy - np. Senyszyn "IV RP poszła w PiS-du!", Drzewiecki "idźcie na wybory, bo wygrają pisiory" itd. Gdyby to nasi politycy dali taki pokaz "debaty", to zostaliby medialnie zniszczeni do granic możliwości tak jak bezlitośnie tępiony był Lech Kaczyński za "spieprzaj dziadu" do jakiegoś prowokatora (na YT można obejrzeć jak to naprawdę wyglądało).

    Przez te lata byłem w mniejszości, ale wiązała się z tym przewrotna satysfakcja. Prawie każda wypowiedź po mojej stronie zawierała argumenty a nie epitety, po tamtej - zwącej się "młodą inteligencją z dużych miast" - były głównie proletariackie epitety.

    Z tego punktu widzenia widać na s24 zmianę w prawicowych komentarzach i o tym mówi wpis. Myślę, że nadal daleko stronie prawicowej do poziomu kloacznego, który reprezentuje strona przeciwna. U nich dochodzi do tego uporczywe trwanie w światopoglądowym ogłupieniu. Oczywiście lepiej się czułem, gdy ta kulturowa różnica była bardziej wyrazista. Zgadzam się z Autorem, że tendencja po prawicowej stronie jest niekorzystna i warto trochę towarzystwem potrząsnąć. Ale nie zgadzam się, jeślibyśmy mieli przyjąć, że czas bić na alarm. Jak na razie nie wypisałbym się z głosowania za prawicą taką, jaka ona jest (bywała gorsza).

    Odbiegając od właściwego tematu. Jeśli chodzi o Migalskiego, to - pomijając nawet to, co zrobił - on prowokuje takie komentarze swoimi wpisami. Wygląda to, jakby zapisał się do bandy prowokatorów na s24, którzy niby mają jakieś poglądy, ale 95% ich wypowiedzi dotyczy tropienia rzeczywistych i urojonych wad Kaczyńskiego (głównie jednak urojonych). Dobrym przykładem jest tu też Piotr Piętak, którego swego czasu uważałem za inteligentnego fachowca, a teraz wygląda jakby oszalał albo... wiadomo.

    Filmik, który zaprezentował Migalski na s24 jest ogólnie w porządku i rozumiem doskonale Autora, który zwraca uwagę, że na Migalskiego reagują tam już jak pies Pawłowa, całkowicie nie zwracając uwagi, że prawdziwy bodziec został już zastąpiony sztucznym. Dodajmy jednak, że filmik ten więcej zawdzięcza Kurskiemu. Akurat w jego przypadku warto wysłuchać motywów, jakie nim kierowały. Jest też trochę ciekawostek, jak niszczą go media. Niezależnie, czy się z nim zgodzimy, jego deklaracje wyglądają 10 razy bardziej uczciwie choćby od Migalskiego.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Marion
    Dlatego że to są "nasi". Starałem się to wyjaśnić w tekście wyżej.

    OdpowiedzUsuń
  25. @toyah

    To, że wśród "naszych" są osoby mało rozgarnięte, głupie czy chamskie, nie znaczy, że możemy się obrazić i nie pójść na wybory, aby zaznaczyć swój protest wobec tej bandy.
    Tylko wtedy będzie nas to towarzystwo degradowało, jeżeli przyjmiemy identyfikację polityczną jako jedyną.

    @filozof grecki

    Prawicowi blogerzy i komentatorzy drastycznie obniżają poziom, bo od pięciu lat żyją we frustracji i nie mogą sobie już z nią poradzić.

    OdpowiedzUsuń
  26. @filozof grecki
    To jest dokładnie ten sam rodzaj trollingu, co zawsze. I za nim nie stoją ani emocje, ani oburzenie, ani, jak piszesz, naturalna reakcja na prowokacje. To jest taki stan umysłu, który Don Paddington nazwał "nieprawością".
    Jak idzie o ten wywiad Migalskiego z Kurskim, on nie dawał żadnego powodu, by mu poświęcić więcej niż chwilę. Część komentatorów spędziła na tym blogu całą sobotę. Całą. Od południa do północy. Po co? Głównie o tym, by rozmawiać o włosach Migalskiego i mu w ten sposób dokuczać. Powtarzam - to są tak zwani "nasi". Absolutnie się nie zgadzam, by ich usprawiedliwiać tym, że Migalski ich prowokuje.

    OdpowiedzUsuń
  27. @Marion
    Z tym nie pójściem na wybory, to była taka retoryczna figura. Myślałem, że to też jest jasne. Zwłaszcza dla tych, którzy mnie znają.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Marion
    Przepraszam, ale jeszcze część skierowana do filozofa. Zapewniam Cie, że tamci są sfrustrowani jeszcze bardziej. Wiesz dlaczego? Bo czują, że są opętani. I ani mi w głowie ich przez to usprawiedliwiać. Tym bardziej tych tutaj.

    OdpowiedzUsuń
  29. @toyah

    Ja wiem, że to była figura retoryczna, która odzwierciedlała stan Twoich emocji. Ani przez chwilę nie pomyślałam, że nie pójdziesz na wybory.

    To, że ci ludzie spędzili na blogu Migalskiego całą sobotę, świadczy nie tylko o ich emocjach, ale przede wszystkim o tym, że blogowanie i komentowanie stało się sensem ich życia. Jak nie mają nic mądrego do powiedzenia, to chociaż sobie pogadają o włosach Migalskiego lub o tym, jak to dobrze być fenomenologiem.
    W tym wszystkim chodzi raczej o podtrzymanie kontaktu z rozmówcami niż o wymianę myśli, bo oni swoje myśli znają na wylot.
    Jak się dobrze przyjrzeć, to ci sami ludzie bywają na większości blogów w s24 i odnosi się wrażenie, jakby nic innego w życiu nie robili. To jest zwyczajne uzależnienie.
    Dla psychologów i socjologów to temat co najmniej na doktorat.

    OdpowiedzUsuń
  30. @Marion
    W tej sytuacji muszę uznać, że ci wszyscy, którzy próbują trollować ten blog, to też zaledwie chorzy ludzie, tyle że o nieco innych od tamtych poglądach. A zatem wrócilibyśmy do starej tezy, że Internet to przystań dla wariatów. Szkoda. Bo w pewnym momencie pojawiła się taka opinia, że kto zdobędzie Internet, ten wygra politycznie. I że ostatnio prawica sobie w Sieci radzi znacznie lepiej niż tamci.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Toyach, @Marion
    Zawsze rozumowałem w kategoriach politycznego zysku dla Polski, między innymi dlatego wybrałem prawicę. A teraz rozumiem: Jeśli po naszej stronie pojawia nieprawość, to nie może przynieść to korzyści naszej sprawie. Na frustracji może nawet kiedyś da się wygrać, ale czyje właściwie zwycięstwo to będzie?

    Chodzi o to, że nie wystarczy zmienić władzę i zarządzać lepiej niż PO. Polsce - jak się zdaje - potrzeba potężnej odnowy moralnej. Tylko wtedy nasz kraj zajmie właściwe miejsce w świecie.

    OdpowiedzUsuń
  32. @Toyah
    No więc poczytałam. Z początku pomyślałam mniej więcej to co Marion. Ale dalej już zupełnie co innego. Przypomniało mi się, że właśnie dlatego już od roku w ogóle nie zaglądam na s24. Z powodu oblepiającego każdy tekst stada zielonych much. Sowiniec, niegdyś prawdziwy bojownik, jest tam wciąż największą i najbardziej zieloną muchą. Nie SB i wszelkie prześladowania, które go dotykały, ale internet okazał się próbą, która go powaliła. Może to i dobrze, że w ten sposób poznajemy prawdziwą naturę ludzi, którzy nam się wydawali sojusznikami.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Toyah
    I to nie ma nic wspólnego z frustracją. Przeciwnie, oni są bardzo zadowoleni z siebie i czują, że znaleźli dla siebie najlepsze miejsce w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  34. @toyah

    Ja nie uważam, ze to są wariaci, tylko ludzi poważnie uzależnieni i szukający towarzystwa podobnie myślących.

    @filozof grecki

    Odnowa moralna jest niezbędna, chociaż przy obecnej kondycji Kościoła i hierarchów wydaje się niemożliwa bez jakiegoś większego wstrząsu.
    Smoleńsk nie wystarczył, bo zabrakło potężnego głosu Kościoła i obrony Krzyża. Teraz jest już za późno, bo Kościół jest pacyfikowany medialnie. Jeżeli hierarchowie się odezwą, to się będzie mówiło, że bronią kasy.
    Pozostaje mieć nadzieję, że jeżeli do moralnej odnowy mogło dość w tak bardzo zlaicyzowanych Węgrzech, to w Polsce też jest możliwa.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Marylka
    No więc tu się nie zgodzimy. Ja stanowczo obstawiam frustrację. Ciężką, zabójczą, obosieczną frustrację.

    OdpowiedzUsuń
  36. Toyahu,

    Ty tutaj jestes jeszcze w powiedzmy komfortowej sytuacji ale popatrz co dzieje sie pod wpisami badz tylko komentarzami Coryllusa od jakiesgos czasu.
    To jest dopiero horror.
    I nie ma tam wiekszego znaczenia to,ze On ich po czesci prowokuje.

    OdpowiedzUsuń
  37. @tobiasz11
    On jest sam sobie winien. Ludzi którzy albo go nie rozumieją, albo się z nim nie zgadzają, ale chcą powiedzieć coś na temat, wyrzuca bez dyskusji, natomiast ewidentnych trolli, takich jak Sowiniec, którzy mu niszczą każdy kolejny wpis - toleruje. I w dodatku wdaje się z nimi w jakieś bezsensowne pojedynki. Ja tego nie rozumiem, mówiłem mu o tym, ale bez skutku. Jego sprawa, jego problem.

    OdpowiedzUsuń
  38. @Toyah
    Jakiekolwiek są przyczyny, to ci ludzie dają pokaz zachowań, na jakie nigdy nie pozwoliliby sobie w codziennym życiu. To przecież tak, jakby dorosły facet sterczał całymi dniami z kolesiami pod czyimś oknem, rechotał i komentował na całe gardło wszystkie jego czynności i wygląd, chodził za nim krok w krok i robił miny. Znajomi by się kogoś takiego wstydzili i udawali, że go nie znają, zostałby uznany za chama i wariata.
    A może już nie? Może za chwilę to będzie normą?

    OdpowiedzUsuń
  39. @Marylka
    Myślę, że to wciąż nie jest normą. Internet jednak ma w sobie coś szczególnego. Co nie zmieni faktu, że ja dalej tego nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Zibik i wszyscy, których to może interesować:
    A więc jeszcze raz - ostatni. Ja Cię tu nie chcę. Uważam, że nie jesteś tym za kogo się podajesz. Mogę się naturalnie mylić, ale nic na to nie poradzę. Takie mam przekonanie i na tym koniec. Jestem pewien, że tak naprawdę tym co ja piszę, gardzisz, a swoją tu obecność jako szczególny happening, który Ci sprawia satysfakcję.
    W pewnym momencie brałem pod uwagę, że jest coś nie w porządku z Twoją głową, ale ostatecznie uznałem, że jest wręcz przeciwnie. Jesteś kutym na cztery nogi trollem. I, jak mówię, ja Cię tu nie chcę widzieć. Dlatego będę Twoje wpisy kasował.

    OdpowiedzUsuń
  41. Oj tam, oj tam, sam bym strollował Migalowi dowolną notkę, a im lepszą, tym radośniej, bo miałbym pewność, że w tej wspaniałej notce Migal kłamie wyjątkowo bezczelnie. I Sowiniec pisałby "Bingo!". Poza tym, jak na europosła jeżdżącego hybrydowym lexusem i z parciem na szkło - wyjątkowo chujowa fryzura. Obiektywnie rzecz biorąc. Migalski wiesza swoje rzeczy i olewa, nie odpowiada, ani nie moderuje, to powoduje tę eskalację agresji, brak jakiejkolwiek reakcji.

    Poza tym nie wydaje mi się, żeby trzeba było się Toyachowi przymilać, ja tam się czepiam bez przerwy i jakoś to działa.

    OdpowiedzUsuń
  42. Komentarze pod ciekawymi blogami powinny byc raczej ograniczone, i chyba lepiej działała by biała lista, niż czarna.

    OdpowiedzUsuń
  43. @redpill
    Nie bardzo rozumiem. Skoro chętnie byś go trollował, to dlaczego tego nie robisz? Dlaczego się nie podłączysz do tych wesołków i się nie rozerwiesz? Co Ci w tym przeszkadza?

    OdpowiedzUsuń
  44. @toyah

    Nie piszę na Salon24, ani nie mam tam konta. No i nie chce mi się trollować. Ale gdyby mi się chciało, to pierwszym (i jedynym chyba) do strollowania byłby Migalski z dowolnym wpisem. Serio, wzbudza on we mnie normalną, pierwotną agresję i nienawiść. Zawsze tak było, nawet jak się lansował na pisowca. Na mojej prywatnej liście polityków, którzy mnie wkurwiają, zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce. Nawet przed Sikorskim.

    OdpowiedzUsuń
  45. "... natomiast ewidentnych trolli, takich jak Sowiniec, którzy mu niszczą każdy kolejny wpis - toleruje. I w dodatku wdaje się z nimi w jakieś bezsensowne pojedynki..."

    z całym szacunkiem, ale jak to się ma np do niejakiego "jazgdyni"
    gość albo powtarza z uporem maniaka Twoje tezy albo się bezsensownie przy...la

    a krytyka, ta prawdziwa, jest cenniejsza niż złoto
    na takim, jak ten, blogu..
    pozdrawiam .........tompsi

    OdpowiedzUsuń
  46. @To sem ja
    Myślę że Sowiniec jest najgorszy.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.