niedziela, 29 maja 2016

Zyta, czyli świat znieruchomiał część 8

      Jak się mogę dziś domyślać, przy okazji któregoś z gorszych zawirowań na naszej scenie politycznej, zadałem pani Zycie Gilowskiej pytanie: „Czy może się Pani podzielić ze mną jedną refleksją. Czy myśli Pani czasem, że w Smoleńsku tak naprawdę zginęli oni obaj? Wie Pani, o czym mówię - że Jarosław Kaczyński został faktycznie wyeliminowany”. Dziś już wiem, że moje obawy były bezpodstawne; że on akurat dał radę; że jego to co się stało w pewnym sensie uczyniło nieśmiertelnym. Dziękuję Panu Bogu, że doczekałem tej odpowiedzi, no a przede wszystkim, że doczekała jej Ona.

Szanowny Panie Krzysztofie,
Musiałam namyśleć nad odpowiedzią. Ba! W tej katastrofie zginęło dużo więcej niż 96 osób. Może i my też? Tylko jeszcze tego nie wiemy? Jak biedak grany przez B. Willisa w filmie „Szósty zmysł”? Na pewno Katastrofa Smoleńska wiele osób radykalnie zmieniła, a przecież nie znamy mechanizmu „zwyczajnego”, nie gwałtownego umierania... A może umieramy najpierw powolutku, po odrobince, a potem coraz szybciej?  Myślę, że po osiągnięciu – to jest oczywiście spekulatywny model – dostępnej dla konkretnego Human Being poziomu świadomości własnej świadomości, ówże Being jest po prostu gotowy do innych zadań. Jeśli Bóg tak chce, to mogą to być wyjątkowo trudne zadania na tym padole łez, jeśli Bóg tak chce....Na ogół jednak jest to gotowość do Zmiany. Nie bez powodu lud od wieków prosi – „Od nagłej i niespodziewanej śmierci uchowaj nas Panie”, co przecież zakłada, że lud Wie, że dobra śmierć, taka zwyczajna, jest spodziewana! Skądś to lud od zawsze wie, prawda? Ciekawa sprawa. Oczywiście, te spekulacje w najmniejszym stopniu nie prowadzą do jakiejś idei mesjańskiej, broń Boże. Myślę, że Opatrzność  ma dla nas różne poziomy zadań, podobnie jak różne poziomy nagród i kar, o czym od wieków przekonują mistycy. I nie chcę – Boże broń – wprowadzać jakiegoś smutku do naszej korespondencji, to nie to, chociaż oczywiście smutek jest nieunikniony, gdy rozmawiamy o stracie i utracie. Chodzi tylko o dojrzałość, dzisiaj tak przeraźliwie deficytową. A wracając do spraw powszednich – no wie Pan! Jest pan zuchwały! Nie wolno napisać, że facet nosi perukę, jak się nie ma pewności [chodzi o moją uwagę w „Elementarzu”, że Skowroński nosi perukę – przyp. mój]. Naprawdę nie wolno, tak uważam. Coryllus od biedy może by i mógł to napisać, ale Pan – nie! Bardzo proszę się bardziej pilnować. Serdecznie Pana pozdrawiam.

Przypominam, że wspomniany „Elementarz”, dziś za jedyne 15 zł, jest do kupienia w księgarni pod adresem: http://coryllus.pl/?wpsc-product=twoj-pierwszy-elementarz.
Jeśli ktoś natomiast życzy sobie egzemplarz z dedykacją, proszę pisać do mnie na adres toyah@toyah.pl.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz