środa, 15 czerwca 2011

I ty zostaniesz mordercą, i ty zostaniesz ofiarą

Zastanawialiśmy się już tu parokrotnie nad tym, jak to się dzieje, że w różnego rodzaju potyczkach telewizyjnych między „nimi” a „nami”, jesteśmy nieustannie skazywani na z to ich jednej strony bezprzykładne, niczym nieograniczone w swojej bezczelności kłamstwo, a z drugiej często naszą tak okropnie irytującą bezradność. Co gorsza, bezradność, która jest bezpośrednim wynikiem nawet nie naturalnego u normalnego człowieka zdumienia tym, co potrafi człowiek na pewnym poziomie upadku, lecz zwykłego lenistwa połączonego z rozbuchanym zadowoleniem z siebie. Ileż to razy któryś z nas, patrząc na popisy tych, którzy we wspomnianych debatach mieli reprezentować nasze interesy, w pozornie nieskomplikowanych sytuacjach, nie byli w stanie skutecznie zareagować na jedno czy drugie kłamstwo. Ileż to razy ktoś z nas słuchał jednej z tych niezwykłych rozmów i jedyne co był w stanie robić, to pytać, czemu w tak oczywiście prostej sytuacji, tak sprytny, wyszczekany i obyty w publicznych wystąpieniach polityk nie umie zareagować krótko i skutecznie.
Jak wielu z nas zdążyło właśnie zauważyć, poruszony irytującym przedłużaniem się dyskusji na temat stanu naszej infrastruktury na rok przed Euro2012, System postanowił wykonać ruch do przodu, i ustami Ryszarda Kalisza ogłosił, że Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro będą pierwszymi w historii polskimi politykami, których naród postawi przed Trybunałem Stanu. Za co? Oczywiście za zabójstwo Barbary Blidy.
Cała akcja została przygotowana niezwykle starannie i równie starannie z każdej strony zabezpieczona. A więc najpierw pojawił się sam Kalisz, który z wyżyn swojego prawniczego autorytetu poinformował obywateli, że śledztwo było długie i żmudne, ale wreszcie można ogłosić jego wyniki i wskazać winnych. Następnie reżimowe media, na tle pięknego, czarnobiałego zdjęcia Barbary Blidy, siedzącej w skromnej kuchni nad książką, przypomniały życie i śmierć tej świętej kobiety. W następnej kolejności, pojawił się syn Barbary Blidy i wyraził satysfakcję z powodu wyników dochodzenia. Po nim przyszli wybitni komunistyczni politycy, tacy jak Leszek Miller i Aleksander Kwaśniewski i na tle innych fotografii, tym razem przedstawiających opuchnięte z nienawiści twarze Kaczyńskiego i Ziobry, wezwali do ostatecznego dokończenia sprawy. W międzyczasie pojawił się sam premier Tusk – jak najbardziej na placu jednej ze swoich rozpapranych budów – i zapewnił, że nikt nie zostanie ukarany bez sprawiedliwych dowodów. No a na sam już koniec, do akcji ruszyli drobni politycy i ważni dziennikarze, i poprosili o zachowanie kultury dyskusji w obliczu tak poważnego wydarzenia jak ludzka śmierć.
Ten zresztą akurat element robi w tym wszystkim wrażenie szczególne. Bo oto, przede wszystkim wykorzystywanie w tego typu debacie argumentu śmierci w rok po smoleńskiej katastrofie, i to przez ludzi w sposób oczywisty za tę śmierć odpowiedzialnych, jest przykładem bezczelności wyjątkowej. Ale jest w tym jeszcze coś ekstra. Mianowicie owa metoda zamykania ust wszystkim tym, którzy próbują przywrócić sprawie jej właściwe proporcje, tym jednym zdaniem: „Nie zapominajmy, że na początku była śmierć”. To zresztą w ten sposób reżimowi komentatorzy podsumowali jedyną w tej sytuacji sensowną reakcję Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro, którzy wobec owej absurdalnej akcji w równie absurdalny sposób, całą tę hucpę obrócili w żart – „nie zapominajmy, że na początku była śmierć”.
Przypomnijmy więc. Barbara Blida przez całe lata była tak zwanym baronem SLD na Śląsku, z całym tym, standardowym dla zajmowanego miejsca, towarzyskim i socjalnym pakietem. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że czasy mamy takie, że jeśli ktoś mieszka w Siemianowicach, lub w Chorzowie i mówi ze śląskim akcentem, to nawet jeśli jest przy okazji szefem miejscowej mafii, w sytuacjach strategicznych otrzymuje pełne odkupienie, autoryzowane w dodatku przez miejscowego księdza , a być może nawet i biskupa, a jako bonus, na wszelkie niespodziewane okoliczności, owo piękne zdjęcie w kuchni nad ksiązką. Nie zmienia to faktu, że Barbara Blida przez wiele lat była na Śląsku eseldowskim baronem, w dodatku bardzo mocno biznesowo związanym z branżą węglową. A czym jest branża węglowa i jaki jest sens jej ciągłego podtrzymywania, wie już każde dziecko, i to wcale niekoniecznie dorastające w cieniu kopalnianych szybów. I stało się tak, że któregoś dnia, Barbara Blida znalazła się w samym centrum wydarzeń wykreowanych w sposób oczywisty przez ową branżę i z jakiegoś mniej lub bardziej jasnego powodu postanowiła sobie strzelić w łeb. I to są fakty. I nie zmieni ich nawet ewentualny zarzut, że jestem obrzydliwie tu bezduszny i brutalny. Zwłaszcza gdy bezduszność i brutalność stała się naszym chlebem powszednim już w kwietniu zeszłego roku.
Tymczasem, z czym mamy do czynienia dziś? Jeśli się nad tym zastanowić zupełnie uczciwie, to z jednej strony zostaje nam już wyłącznie wspomniane już wcześniej zdjęcie i to imię – Basia, a z drugiej tych dwóch strasznych ludzi, którzy w dodatku, zamiast z pokorą pochylić się nad swoim upadkiem, coś tam sobie żartują na temat Syberii i kożuchów. I mogłoby się wydawać, że nie ma nic prostszego jak na ten absurd odpowiednio zareagować i pokazać tym łobuzom, że dopóki nie wyjaśnią i nie wytłumaczą swojej roli w wydarzeniach o wiele bardziej społecznie istotnych, niż to co miało miejsce przed laty w Siemianowicach, nie mają jakiegokolwiek prawa by się w ogóle odzywać. Tymczasem wszystko co słyszę, to jakieś kompletnie bezużyteczne próby przekonywania skołowanych ludzi, że rząd Prawa i Sprawiedliwości walczył z korupcją i że robił to zgodnie z prawem i jak najbardziej uczciwie.
Wydawałoby się, że każdy w miarę inteligentny i obeznany w systemie publicznej dezinformacji i propagandy komentator doskonale rozumie, że nie ma żadnego sensu prowadzenia publicznej dyskusji z bezwzględnymi oszustami na poziomie ściśle merytorycznej argumentacji, bo tam gdzie w grę wchodzą emocje, żadne, choćby nie wiadomo jak rozsądne, słowa nikogo nie obchodzą. Merytoryczne argumenty mogą skutecznie działać podczas merytorycznych debat. W przypadku wydarzenia takiego jak śmierć Barbary Blidy, w dodatku, z jednej strony wmontowanego w konflikt służby – człowiek, a z drugiej tak skutecznie oplecionego całą ta tandetną ornamentyką, można reagować wyłącznie w podobny sposób. A jest to zadanie o tyle łatwe, że po naszej stronie jest i prawda i poziom emocji znacznie wyższy od każdej możliwej rzeczy która się przed laty wydarzyła przed domem i w domu Blidów.
Wspomniałem już o Smoleńsku. Skutkiem, nawet jeśli nie zorganizowanego zabójstwa, to z całą pewnością złośliwych i przemyślanych działań rządu, 96 osob zostało w jednej chwili zdmuchniętych z powierzchni ziemi, i jak dotychczas jedynymi oskarżonymi w tej sprawie są wybrani przedstawiciele bezpośrednich ofiar tego nieszczęścia. Plucie na udręczone zwłoki tych ludzi stało się już nawet nie tylko powszechnie obowiązującym zwyczajem, lecz najbardziej popularną modą. Wczoraj znów oglądałem w telewizji reklamę „zimnego Lecha” i już tylko mogłem się zastanawiać, jaki racjonalny powód stoi za tym, by jedno zwykłe hasło reklamowe przetrwało, bez najdrobniejszej zmiany, aż półtora roku. Jaki racjonalny powód stał za tym, by przez całą surową zimę, kiedy miłośnicy piwa mogli marzyć o wszystkim, tylko nie o zmrożonym piwie, szukać wśród nich klientów, oferując im zimne piwo na zimne wieczory? Jaka wreszcie wrażliwość – jeśli już w ogóle zakładać tu czyjeś czyste intencje – stoi za tym, by mimo apeli ze strony osob dotkniętych autentyczną tragedią, z tego jednego hasła nie zrezygnować? Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie reklamę piwa o treści na przykład: „Zimny kufelek za zimną Barbórkę”?
Ale niech już będzie, że sprawa Smoleńska jest czymś na tyle dużym, że zwyczajnie nie zasługuje na to, by ja wykorzystywać w potyczkach z bandą zastraszonych durniów. Popatrzmy więc na zdarzenie bardzo wciąż aktualne, a z jakiegoś powodu przez naszych dzielnych mężów zupełnie lekceważone. Do domu jakiegoś studenta, który postanowił ponabijać się z prezydenta Komorowskiego i w związku z tym uruchomił odpowiednią stronę internetową, tak samo jak przed laty do domu Barbary Blidy, o godzinie 6 nad ranem, w dodatku mniej więcej w tym samym składzie i intencjach, wkroczyli funkcjonariusze ABW. Ów student nie miał zarzutów korupcyjnych, nie był powiązany ze światem przestępczym, nie było przeciwko niemu prowadzone śledztwo w sprawach ciężkich nadużyć gospodarczych. Jego jedyną winą było to, że na widok prezydenta Komorowskiego nierozważnie chichotał. Weszli więc do niego owi funkcjonariusze, a my wyobraźmy sobie, że on w tej swojej panice i strachu – a że był spanikowany i przestraszony, wiemy z całą pewnością – zamknąłby się w łazience, i albo podciąłby sobie żyły, albo zeżarł jakieś tabletki, albo wyskoczył przez okno i się zabił. Czyja to by była wina? Jego, czy może prezydenta Komorowskiego i jego kumpla Donalda Tuska, którzy źle znoszą szyderstwa na swój temat? Ktoś powie, że ten argument jest do bani, bo on ani sobie nie podciął żył, ani nie wyskoczył przez okno. A nawet jakby wyskoczył, to i tak by mu się nic nie stało, bo mieszka na parterze. Ja jeszcze mogę dodać, że faktycznie, ten argument jest do niczego, bo on nie miał sobie nic do zarzucenia i – w odróżnieniu od Barbary Blidy – poza zwykłym strachem przed nieznanym, nie miał żadnego powodu, by sobie odbierać życie.
Tyle że tu wcale nie chodzi o to, czego on nie zrobił, ale o to, czyja to jest wina, albo czyja zasługa, że on tego czegoś nie zrobił. Bo w tym własnie jest cały problem. Gdyby ci durnie w kominiarkach, hełmach i karabinami zbudzili tego studenta nad ranem i wyciągnęli go w majtkach z łóżka, a on by nagle stracił głowę i popełnił samobójstwo, to ranga tego wydarzenia byłaby tysiące razy poważniejsza niż to co się zdarzyło w tamten poranek w domu Blidów. Oczywiście znów trzeba powtórzyć ów oczywisty fakt – Blida się zastrzeliła, a on nie. Tyle że czy może to że on się nie zastrzelił jest zasługą tego rządu? Czy to, że on od tego nie oszalał jest może wynikiem bardzo roztropnej polityki premiera Tuska? A może jest tak, że ci uzbrojeni funkcjonariusze ABW, policjanci i prokuratorzy, którzy wpadli do jego domu o szóstej nad ranem i go wyciągnęli z łóżka, byli tak bardzo kulturalni i współczujący, że on od razu poczuł, że ma wokół siebie przyjaciół a nie wrogów? Jak to ostatecznie tam było?
Otóż odpowiedź jest jednoznaczna. Tam było dokładnie tak samo, jak wtedy, przed laty, w Siemianowicach, tyle że tu państwo wraz z całym swoim aparatem represji miało przed sobą przerażonego żartownisia, którego jedyną winą było to, że śmiał się nie wtedy, kiedy śmiać się było wolno, a tam Barbarę Blidą. Tę Barbarę Blidę. I jeszcze trzeba dodać to, że tak samo jak śmierć Blidy nie była spowodowana przez występność tamtego rządu, tak samo życie tego studenta nie jest dziś tego rządu zasługą.
No i jeszcze coś. Zarówno niegdysiejsza Barbara Blida jak i dzisiejszy student o nazwisku, którego nikomu – w tym i mnie osobiście – nawet się nie chce pamiętać, mają swoich obrońców. Tyle że on znalazł ich wśród obcych sobie ludzi, którzy nie mają z nim wspólnych interesów i których z nim łączy wyłącznie pragnienie prawdy i wolności jej głoszenia, podczas gdy jej na pomoc ruszyli wyłącznie partnerzy w biznesie i partnerzy we wspólnej nienawiści. Dokładnie ci sami, którzy mniej więcej w tym samym czasie dwoili się i troili, by wspomóc groszem i dobrym słowem pewnego Huberta H. – menela i drobnego pijaczka, którego z kolei jedynym znakiem rozpoznawczym był półprzytomny wyraz twarzy i jak najbardziej naturalna niechęć do Lecha Kaczyńskiego.
To wszystko jest tak proste i oczywiste, że w normalnej sytuacji głupio by było nawet o tym wspominać. Tyle że sytuacja wcale nie jest normalna. A dobrym symbolem tej nienormalności była wczorajsza obecność w telewizyjnym studio Beaty Kempy, która mając przed sobą kogoś tak beznadziejnie niskiego jak jakiś poseł Olszewski z Platformy Obywatelskiej, nie była w stanie – nawet nie mówię, że wstać i dać mu w łeb za to bezczelne spojrzenie, którym od początku do końca obrażał podstawową ludzką wrażliwość – ale zwyczajnie poprosić, by opowiedział widzom, czy widzi różnicę między doprowadzeniem do śmierci jednej jak najbardziej podejrzanej bizneswoman, a zamordowaniem 96 Bogu ducha winnych osób. Czy widzi różnicę między zrywaniem z łóżka jakiegoś biednego studenta, a kutej na cztery nogi lokalnej szychy. To takie wszystko proste i jednoznaczne. Można nawet było w ogóle nic nie gadać. Wystarczyło przynieść do studia poniższe zdjęcie, postawić je przed sobą i tylko poprosić techniczną obsługę tego programu, by ile razy ów Olszewski się na chwilę zamknie, dawać na nie ładne zbliżenie.
Czasy się niestety porobiły takie, że - ostatnio już tradycyjnie - zmuszony jestem prosić wszystkich, którzy mają tylko możliwość, o wsparcie tego bloga pod podanym obok numerem konta. Ze swojej strony - też tradycyjnie - mogę tylko obiecać, że jak najuczciwiej i najsumienniej będę robił to co do mnie należy. Dziękuję.

70 komentarzy:

  1. @toyah

    Ten wpis to kolejna, mocna ilustracja do piosenki Melanie Safka
    I co możemy zrobić my - zahipnotyzowani przed monitorami ...
    Sam jestem, czuję się bezradny ...

    Innym przejawem jak nieporadni są "nasi" reprezentanci są dziwne działania w Warszawie, np. zbieranie podpisów za referendum w sprawie sprzedaży (prywatyzacji) SPEC, przeciw podwyżkom w Warszawie, podczas gdy ta sama partia nie zaangażowała się, ani nie popierała (czynnie) zbierania podpisów po katastrofie smoleńskiej.
    A bezprawne działania służb miejskich z namiotem "Solidarnych" nie są chociażby komentowane ze strony "naszych" w głównych mediach. Większość ludzi (nie korzystająca z sieci) w ogóle nic nie widziała o siłowym rozebraniu, a następnie powrocie namiotu.

    Terror "poprawności politycznej" obezwładnia, prowadzi do autocenzury działań i wypowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tekst.
    Głupkowatość i podatność na manipulacje części naszego narodu jest powalająca.

    Zb.Herbert - Do Marka Aurelego


    Dobranoc Marku lampę zgaś
    i zamknij książkę Już nad głową
    wznosi się srebrne larum gwiazd
    to niebo mówi obcą mową
    to barbarzyński okrzyk trwogi
    którego nie zna twa łacina
    to lęk odwieczny ciemny lęk
    o kruchy ludzki ląd zaczyna

    bić I zwycięży Słyszysz szum
    to przypływ Zburzy twe litery
    żywiołów niewstrzymany nurt
    aż runą świata ściany cztery
    cóż nam - na wietrze drżeć
    i znów w popioły chuchać mącić eter
    gryźć palce szukać próżnych słów
    i wlec za sobą cień poległych

    więc lepiej Marku spokój zdejm
    i ponad ciemność podaj rękę
    niech drży gdy bije w zmysłów pięć
    jak w wątłą lirę ślepy wszechświat
    zdradzi nas wszechświat astronomia
    rachunek gwiazd i mądrość traw
    i twoja wielkość zbyt ogromna
    i mój bezradny Marku płacz




    Pozdr.
    -------------------
    GW nie kupuję.
    TVN nie oglądam.
    TOK FM nie słucham.
    Na Rysiów, Zbysiów i Mira nie głosuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kur......

    Wcięło mi komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Przemo
    Nie wcięło. Jest lekkie przesunięcie w publikacji.
    Dziękuję Ci za to, że znów wpadłeś. I to z jakim hukiem. Lubię jak się do mnie wpada z hukiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. http://www.youtube.com/watch?v=-uu_pekSKHM

    OdpowiedzUsuń
  6. Toyahu, czytam regularnie.

    Czasami brak mi sił na komentarz, to co ci durnie wyrabiają, przechodzi wszelkie granice zdrowego rozsądku i instynktu samozachowawczego.

    Władza jest najgorszym z narkotyków, heroina przy niej to mały pikuś.


    Pozdr.
    -------------------
    GW nie kupuję.
    TVN nie oglądam.
    TOK FM nie słucham.
    Na Rysiów, Zbysiów i Mira nie głosuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Bard
    Super! Bardzo zdolne masz dziecko. Jestem pod wielkim wrażeniem. Brak słów.
    Mogę się tylko cieszyć, że przyłożyłem do tego rękę.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Przemo
    Posłuchaj tego chłopaka którego zalinkował Bard.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, Toyahu, to jest cholernie przykre - ta nieporadność.

    Przypomniał mi się całkiem niedawny wywiad Mazurka z Beatą Kempą - czytałem go, oczom nie wierząc, że ona tak się daje wypuszczać.

    Szkoda, że jakoś nie ma szans by porozmawiać o tym z kimś, kto w tej partii odpowiada za wizerunek, z takim Błaszczakiem na przykład.
    Wspomnij może jednak jak onegdaj wygarnąłeś Warzesze jego nieporadność w rozmowie z Wołkiem i jak merytoryczną formę dyskusji obrał ów dzielny prawicowy redaktor.

    Powiedzą ci, żeś bloger, gówno tam wiesz albo dadzą to do zrozumienia protekcjonalnie mrużąc oczy jak niegdyś w programie "Warto rozmawiać".

    A potem dalej radośnie dają ciała co krok.

    A to odniesienie do Katastrofy czy do akcji z antykomor.pl - znakomite, zapierające dech nawet.

    Ale nie wiem, kto to jest na tym zdjęciu z Najsztubem...

    OdpowiedzUsuń
  10. @Bard
    Mocny tekst (nie tyle tłumaczenie, co autorska wersja), świetne wykonanie.

    Wyśle link na cztery świata strony.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzisiaj ogłosiło, że na stadionie w Warszawie, te wadliwe schody podeprze się.

    Ja nawet wiem, skąd ta inspiracja.

    Z rodzinnej Gierłoży:

    http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://lh5.ggpht.com/_zlVQiLQ5Pe0/SN5WuhoYkHI/AAAAAAAAKCQ/k_cTNeFsXUU/Wilczy%2520Szaniec%252050.JPG&imgrefurl=http://picasaweb.google.com/lh/photo/q375muJlfeJ5QYJe0PxtvA&usg=__ZSsxQcvQg2PmmP5ngYqZoE7Bj9o=&h=1200&w=1600&sz=510&hl=pl&start=36&zoom=1&tbnid=K_yeosdIq6PYtM:&tbnh=150&tbnw=214&ei=3CP5TeWeCYeDswaH0bDADw&prev=/search%3Fq%3Dgier%25C5%2582o%25C5%25BC%26hl%3Dpl%26biw%3D1366%26bih%3D635%26gbv%3D2%26tbm%3Disch&itbs=1&iact=hc&vpx=1062&vpy=227&dur=8376&hovh=194&hovw=259&tx=117&ty=131&page=3&ndsp=18&ved=1t:429,r:17,s:36

    o rany, ale link!

    OdpowiedzUsuń
  12. @orjan
    A cóż to za dziwactwo? Opowiedz.

    OdpowiedzUsuń
  13. @toyah

    No, jak to? Na zdjęciu jest rozwalony bunkier (w)uja Adolfa w jego kwaterze Wilczy Szaniec w Gierłoży k. Kętrzyna.

    Ściana nieco utraciła pion a tradycją dla zwiedzających stało się jej podpieranie patyczkami, żeby nie zawaliła się do końca.

    Czyż nie tak ma być z tym podpieraniem schodów na warszawskim stadionie u HGW?

    Co by nie powiedzieć, pomysł niekiepski, bo ta ściana po Hitlerze nadal stoi. Pewnie dzięki temu podpieraniu. Krzywo, ale stoi i jeszcze POstoi. Stadionu też nie buduje się na rok, dwa. Wzorce muszą być dostosowane i sprawdzone.

    OdpowiedzUsuń
  14. @orjan
    I oto chodziło. Żeby mi wyjaśnić. Teraz już wiem i uważam, że jest jak mówisz. Właśnie tak.

    OdpowiedzUsuń
  15. @toyah
    Tego co wymyślają z Blidą tego nie przydumałby żaden, nawet najlepszy scenarzysta dreszczowców, a Twoje zestawienie z antykomor'em i żałobą smoleńską..., chciałoby się powiedzieć "palce lizać" - gdyby nie ten paskudny kontekst.

    Naszą winą jest to, że jeszcze żyjemy.

    OdpowiedzUsuń
  16. W polityce, korporacjach, lub ogólnie w biznesie nie ma miejsca dla mięczaków.
    W dyskusjach działacze PiSu przegrywają na całej linii. Nie potrafią argumentować, zbić argumentu i nie potrafią kłamać jak trzeba. Mają opory. Zachowują się jak kmiotki wobec miastowego cwaniaka.
    Takie coś jak erystyka jest im całkowicie obce.
    A wiesz zapewne Toyahu, że istnieją szkoły i kursy asertywności, z których działacze platformy korzystają gromadnie (obowiązkowo!).
    Wiem o tym na pewno, bo razem z nimi taki kurs ukończył mój zięć i teraz doprowadza mnie do wściekłości.

    Konkluzja: platfusy zawsze są dobrze przygotowani do sporu i nie mają zahamowań. A pisowscy naiwniacy, ciągle myślą, że będzie z nimi dyskusja.

    To jest walka kochani.

    Ps. Toyah - nie bądź taki drażliwy i nie zachowuj się czasami jak sędzia śledczy z wiadomego kraju. Ludzie często chcą dobrze.
    (to odnośnie starych spraw a nie ostatniego tekstu - wyjaśniam).

    OdpowiedzUsuń
  17. @toyah
    Ciekawa sprawa z tymi kursami. To by wiele wyjaśniało. Wspomniany Olszewski. On robił wrażenie człowieka, który nawet w sytuacji, gdy ktoś mu nasra na łeb, nawet nie mrugnie tymi swoimi błękitnymi oczyma.
    Wciąż jednak podejrzewam, że dla posła Rasia na te kursy nie starczyło kasy.
    Co do reszty, to powiem Ci krótko - skoro chcesz dobrze, to spróbuj to pokazywać.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Toyah

    Jasne - kiedy tylko i jak mogę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Już parę razy o tym rozmawialiśmy:

    Nie można z bieżącą efektywnością dyskutować przeciwko mikrofonowi/kamerą jako przekaźnikowi treści a jednocześnie - niech im uprzejmie tu będzie - jako nieneutralnemu moderatorowi dyskusji.

    Ze znanych przypadków historycznych, bieżącego efektu nie udało się uzyskać nawet Jezusowi.

    Trzeba stawiać na efekt długookresowy. Wtedy okaże się, że jakakolwiek uległość i skrępowanie w dyskusji, to błąd.
    Lepiej w ogóle nie dyskutować, albo wygłosić swoje i ignorować resztę. Ogłosić i natychmiast wychodzić.

    Niech ich szlag! Jak wojna, to wojna.

    Co do tego Kaliszauera i Trybunału Stanu, to należy się modlić, żeby Schetyna nadał bieg odnośnemu wnioskowi przeciwko Kaczyńskiemu i Ziobrze:

    - jeśli znacząco PiS wybory przegra, to i tak będą go dorzynać wszelką możliwą chamówą,

    - jeśli jednak wygra, to sprawę rozpozna Trybunał Stanu wyłoniony już przez nowy sejm. To będzie lepsze niż inne odkręcanie wygibusów tej kaliskiej komisji i to Kalisz + Schetyna staną się rzeczywistym podsądnym!

    W obu jednak przypadkach docelowo skorzystamy ze złamania dotychczasowego tabu, że byłej władzy się nie sądzi. Kaliski precedens będzie już nieusuwalny.

    A przecież Tusk jest jeszcze młody, kiedyś skończy rządzić i trzeba będzie uruchomić Trybunał Stanu. Dla kalisza i Schetyny także.

    Zatem: panie Schetyna, bierz się za niszczenie. Nie tchórz pan.

    OdpowiedzUsuń
  20. @orjan
    Spokojna głowa. Stchórzą. Oczywiście że stchórzą. Nie będzie żadnego Trybunału. Wyłącznie plucie.
    Ja jednak wciąż nie rozumiem, czemu żaden z nich nie użył argumentu z tym studentem od Komorowskiego. Z jednej strony, oni chcą niby stawiać nas przed Trybunałem za to, że ABW przyszło o 6 rano do Blidy, a z drugiej sąd ogłasza, że wejście o 6 rano do tego chłopca było absolutnie czyste.

    OdpowiedzUsuń
  21. @orjan
    Ah! Wczoraj było dobre. Olejnik w rozmowie z Napieralskim powiedziała, że jest różnica między 96 osobami, a jedną. Czyżby jej asystent czytał ten blog?

    OdpowiedzUsuń
  22. @toyah

    Tu blida, tam student ...

    "O tym, kto jest Żydem decyduję ja"

    jak był uprzejmy odpowiedzieć wybitny prekursor Hermann Goering na zarzuty, że w swoim sztabie trzyma generała niepasującego do ustaw norymberskich.

    Przy okazji wyraził, na czym - według niego - polega państwo prawa. Ma w tym wielu kontynuatorów. Pewnie można ich znaleźć także w Kaliszu. Pod wieloma względami zresztą.

    Wypada więc oczekiwać pełnej kontynuacji Norymbergi.

    OdpowiedzUsuń
  23. @All

    Nawet jeśli porównujecie panią Blidę i tego studenta, obu z zajazdem o 6 rano, to jestem przekonany, że odbyło się to w różny sposób.

    U studenta - okrzyk: Owierać policja! A potem już normalnie, w gaciach na podłogę, łapy do tyłu, wrzask i plądrowanie.

    U państwa Blidów - puk, puk do drzwi: przepraszamy bardzo, czy zastaliśmy Szanowną Małżonkę, my, szkoda gadać, z ABW i chcielibyśmy zamienić słów kilka.

    Równe prawo i procedury dla wszystkich.
    A Kaczyński i Ziobro to krwiożerczy dranie.
    A za nimi to całe ABW.
    Jaki Pan taki kram

    OdpowiedzUsuń
  24. @All

    ONI od wielu lat (co najmniej od dwudziestu) uzurpują sobie wyłączne prawo do decydowania o tym kto jest ofiarą, a kto katem.
    Nie ważne są fakty, ale ważna jest interpretacja "ta jedyna słuszna". Ile razy brak konsekwencji, hipokryzja, głupota (m.in. łatwe do udowodnienia dzięki internetowi) powinny być co najmniej podstawą do kajania się i przeproszenia.

    Czy powinniśmy oczekiwać ich opamiętania się?
    Nie sądzę.

    Czy "nasza strona" może jakoś czynnie się temu przeciwstawić?
    Wg mnie to jest bardzo trudne. Po drugiej stronie nie ma żadnych zdrowych zasad z wyjątkiem pragmatyzmu i skuteczności. Wytłumaczenie, że cel uświęca środki rozgrzesza jakiekolwiek nielogiczności, świństwa, hipokryzję - tak w myśleniu jak i w działaniu.

    Być może jedynym rozwiązaniem jest spokojna metoda "zdartej płyty".
    Być może należy unikać wchodzenia w bezpośrednie pyskówki (jako re-akcje na ich akcje), w nadarzającym się momencie przedstawiać własne opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  25. @jazgdyni
    O tym nie pomyślałem. A to istotnie musiało się odbyć w ten sposób. I tu i tam.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Gracjan
    Nikt im nie każe pyskować. Wystarczy zadać jedno pytanie: skoro już wiemy, że za śmierć Blidy odpowiada Kaczyński, czyją jest zasługą to, że ten student żyje? Kutza czy Tuska?

    OdpowiedzUsuń
  27. @toyah

    To "jedno" pytanie:

    a) nie zostałoby zauważone przez dziennikarza lub zostało zlekceważone przez drugą stronę

    b) byłoby zbyt wyszukane jak na przebieg tej rozmowy, możliwości jej uczestników oraz słuchaczy

    c) spotkałoby się z uwagą w stylu: "jak można porównywać realną śmierć z czymś co się przecież nie wydarzyło"

    A potem rozpoczęłaby się "pyskówka" lub/oraz "regularne plucie".

    Poza wszystkim należy mieć pod ręką przygotowane i przemyślane takie zastawy pytań, aby móc grać 'metodą zdartej płyty'.
    Ale o potrzebie takich przygotowań / treningu inni już pisali, wyżej przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  28. KŁAMSTWO NR 1: Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro będą pierwszymi w historii polskimi politykami, których naród postawi przed Trybunałem Stanu. (NIE BĘDĄ PIERWSZYMI)

    OdpowiedzUsuń
  29. @Trochę retro

    Miała tu miejsce, całkiem niedawno, piękna dyskusja o piosence :Hey Joe, Where You Gonna Go", którą chyba najbardziej rozsławił Hendriks. To wspaniały utwór, chyba głównie małżeński.
    No więc zauważyłem, że jest wielu świetnych znawców tego utworu.
    A ja od lat poszukuję takiej wersji, wykonywanej nieco melodeklamacyjnie, po luzacku, albo lazy, za to z typowymi meksykańskimi wstawkami kapeli.
    To usłyszałem w jakimś filmie i do dzisiaj mnie to dręczy.
    Nie mogę nic znaleźć.
    Nie jest to Cocker, ani Plant i chyba też nie Iggy Pop. A może?

    Bardzo byłbym wdzięczny, jeśli ktoś to słyszał, albo coś wie.
    Może Toyah pamięta taki film, gdzie to co raz się przewijało w tle?

    OdpowiedzUsuń
  30. KŁAMSTWO NR 2: pojawił się sam premier Tusk – jak najbardziej na placu jednej ze swoich rozpapranych budów (To inwestycja spółki PERN "Przyjaźń")

    OdpowiedzUsuń
  31. NIEJASNOŚĆ NR 1: A czym jest branża węglowa i jaki jest sens jej ciągłego podtrzymywania (PROSZĘ MNIE OŚWIECIĆ)

    OdpowiedzUsuń
  32. "postanowiła sobie strzelić w łeb" ALEŻ POETICA

    OdpowiedzUsuń
  33. @Gracjan
    Ależ ja nie sugeruję, że to pytanie zamknęłoby im twarze. Ja nawet nie przypuszczam, że którykolwiek z nich by się choćby zmieszał. To są ludzie w desperacji, w dodatku w sposób naturalny pozbawieni wstydu.
    Natomiast przynajmniej paru dobrych ludzi miałoby satysfakcję. A tak, ani nie ma efektu, ani satysfakcji.

    OdpowiedzUsuń
  34. @olej
    Racja. Jest to zresztą kłamstwo podwójne. Bo oni nie będą postawieni przed Trybunałem Stanu.

    OdpowiedzUsuń
  35. @jazgdyni
    Trzeba będzie poszukać.

    OdpowiedzUsuń
  36. "w odróżnieniu od Barbary Blidy – poza zwykłym strachem przed nieznanym, nie miał żadnego powodu" PROSZĘ PODAĆ POWÓD JAKI MIAŁA BARBARA BLIDA

    OdpowiedzUsuń
  37. @olej
    Nie była rozpaprana? Czyżby jednak jakiś sukces? Biedny Premier. On nawet jeśli się ustawi na tle stadionu Wembley, to owo tło przy nim nie będzie miało najmniejszych szans.

    OdpowiedzUsuń
  38. "ci durnie w kominiarkach, hełmach i karabinami" CI LUDZIE BYLI W PRACY, DOSTALI POLECENIE

    OdpowiedzUsuń
  39. ŻART NR 1: "Tyle że on znalazł ich wśród obcych sobie ludzi, którzy nie mają z nim wspólnych interesów i których z nim łączy wyłącznie pragnienie prawdy i wolności jej głoszenia"

    OdpowiedzUsuń
  40. PRZYKROŚĆ NR 1:"beznadziejnie niskiego jak jakiś poseł Olszewski z Platformy Obywatelskiej" KTO CHCIAŁBY, ŻEBY W TAKI SPOSÓB O NIM NAPISAĆ?

    OdpowiedzUsuń
  41. @olej
    Branża węglowa jest w Polsce miejscem fizycznego i psychicznego niszczenia tysięcy ludzi w celu utrzymywania w bezwstydnym dobrobycie parudziesięciu złodziei.

    OdpowiedzUsuń
  42. "jednej jak najbardziej podejrzanej bizneswoman" SĘDZIO PROSZĘ O DOWODY

    OdpowiedzUsuń
  43. "zamordowaniem 96 Bogu ducha winnych osób" SĘDZIO PROSZĘ O DOWODY (HEL?)

    OdpowiedzUsuń
  44. "że jak najuczciwiej i najsumienniej będę robił to co do mnie należy" WOBEC POWYŻSZEGO SŁOWA NAJUCZCIWIEJ I NAJSUMIENNIEJ ZMIENIAJĄ SWOJE POWSZECHNE ZNACZENIE

    OdpowiedzUsuń
  45. @olej
    'Strzelić sobie w łeb' stanowi powszechnie znaną i powszechnie używaną w języku polskim frazę. Zgadzam się wprawdzie, że trochę głupio używać jej w stosunku do kogoś kto strzelił sobie w łeb, z drugiej jednak strony, ona funkcjonuje wyłącznie w tej jednej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  46. "Branża węglowa jest w Polsce miejscem fizycznego i psychicznego niszczenia tysięcy ludzi w celu utrzymywania w bezwstydnym dobrobycie parudziesięciu złodziei." LANIE WODY, PROSZĘ PODAĆ ŹRÓDŁO OPRACOWANIA, BADAŃ POTWIERDZAJĄCYCH PRAWDZIWOŚĆ STWIERDZENIA

    OdpowiedzUsuń
  47. @olej
    No właśnie sęk w tym, że nie mam pojęcia. Faktem empirycznie doświadczonym jest jednak to, że jakiś powód mieć musiała. No bo normalny człowiek tak bez powodu sobie w łeb nie strzela. Czyż nie?
    Oczywiście, to że się bała, wykluczam. Prawdziwy komunista nie boi się niczego.

    OdpowiedzUsuń
  48. @olej
    To prawda. Oni byli w pracy. Nie powinienem był tak o nich mówić. Przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  49. @olej
    E tam! Taka ironia jest do bani.

    OdpowiedzUsuń
  50. @olej
    Mam nadzieję, że Olszewski by nie chciał. Własnie dlatego tak o nim napisałem. Żeby mu dokuczyć. Chciałem zrobić coś, co na pewno mu będzie niemiłe. Jeśli mi się udało - jestem w siódmym niebie.

    OdpowiedzUsuń
  51. @olej
    O ile się nie mylę, zjawisko tzw. mafii węglowej nie doczekało się jeszcze poważnych opracowań.
    Inna sprawa, że nawet jakby coś na ten temat było, to i tak bym tego nie czytał, bo w ogóle mało czytam. Poza swoimi tekstami, i tekstami takiego jednego Coryllusa, praktycznie nic.

    OdpowiedzUsuń
  52. Dużo smutku , zgryźliwości, mściwości w tym co piszesz. Niestety dla Ciebie, sprawa o którą walczysz jest przegrana. Kolejna porażka jesienią (jestem gotów się założyć). Czy jest jakiś kres tej Twojej syzyfowej pracy?
    Ja trochę na świat inaczej patrzę. Walki polityków to często pozory.
    Wierz mi, że gdybyś znalazł się w trudnej sytuacji życiowej i jednocześnie w takiej samej znalazłby się Donal Tusk, a Jarosław Kaczyński mógłby pomóc tylko jednej osobie to pomógłby Tuskowi.

    OdpowiedzUsuń
  53. @olej
    Ja słyszałem, że Toyah ogląda jeszcze Szkło Kontaktowe i stąd ta jego przebogata wiedza.
    (Tylko cicho sza o tym - żeby się nie wydało)

    OdpowiedzUsuń
  54. @raven59
    Wkoło głosi,że telewizji wcale nie ogląda

    OdpowiedzUsuń
  55. @olej @toyah

    Trzeba ocenić, że w tej dwustronnej dyskusji olej załatwił toyaha przyjmując pozycję magnetofonu na ścianie.

    Gdy toyah gadał, olej był ścianą, gdy sam gadał, był magnetofonem.

    Poza tym, olej zastosował klasyczny, nieuczciwy chwyt dyskusyjny polegający na postawieniu różnych wymagań różnym dyskutantom. Sobie przyznał prawo weryfikacji, toyahowi przyznał ciężar dowodu. Z tym, że wymagania dowodowe on określał.

    Całkiem, jak w publicznych dyskusjach TV. Zabrakło tylko sitcomowej publiczności.

    Pożytek z tego taki, że otrzymaliśmy model "niemocy dyskusyjnej" i to wystarczy do odpierania zarzutów względem umiejętności dyskusyjnych działaczy PiS.

    Właściwie, toyah mógł tę wymianę wygrać odpowiadając za każdym razem "spier..laj". Bo tutaj, to on ma tę wunderwaffe, ale w telewizorni ma ją wróg.

    Oto dlaczego "pisiory" dyskusje przegrywają. Bo nie mają możliwości wygrać. Cokolwiek podniosą jako argument.

    Ciebie, olej, spotykam tu pierwszy raz i z pożytkiem - bez względu na to, czy robiłeś sobie jaja, czy dyskutowałeś na poważnie jak wytrawny pełowiec. Może poznamy się lepiej. Na razie nie gniewaj się za tę moją rezerwę w poprzednich zdaniach. Trochę fermentu nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  56. @olej
    Tak się tylko przekomarza - ale miało być o tym cicho!
    Nie umiesz zachować sekretu?

    OdpowiedzUsuń
  57. @olej

    Oj, coś widzę, że zanim dopisałem swój komentarz do końca nastąpiła dekonspiracja (17:57).

    Mogłem jednak nie wychwycić, że "olej" to nie od oliwy zawsze sprawiedliwej, a od olewania.

    Szkoda, miałem nadzieję, że jesteś bystrym jajcarzem, a tu nuda jak flaki z olejem.

    Za niski poziom.

    OdpowiedzUsuń
  58. Naprawdę, szkoda mi Go. Widać, że sprawie poświęcony. Ja Go nie przekonam a On mnie też nie. A Polska jedna, obydwaj Ją kochamy. Czemu Oni, których On reprezentuje, z powodu, że mam inne zdanie, miłości do polski mi odmawiają?

    OdpowiedzUsuń
  59. @orjan
    No i cóż dekonspiracja wykazała?

    OdpowiedzUsuń
  60. @olej
    A dlaczegóż to miałbym Ci wierzyć w kwestii tej pomocy? Czyżbyś był w stanie mi tu podać źródło opracowania, badań potwierdzających prawdziwość tego twierdzenia?

    OdpowiedzUsuń
  61. @olej
    Oglądam. Pomyliło Ci się coś.

    OdpowiedzUsuń
  62. @olej
    Czy Ty dostałeś jakiegoś wariactwa z tymi dużymi i małymi literami? "Go" piszesz z dużej litery, Polskę piszesz z małej, "on" i "oni" znów z dużej. Co jest? Przecież ta rozmowa nie była szczególnie ciężka.

    OdpowiedzUsuń
  63. @olej
    No przecież sam napisałeś - "wierz mi". Myślałem, że chodziło Ci o to, żebym Ci wierzył.

    OdpowiedzUsuń
  64. @toyah
    Coś tu się nie zgadza. Fragment Twojego postu: "Moja niechęć do oglądania telewizji przybiera już postać jakiegoś szaleństwa. Weźmy wczorajszy wieczor. Pani Toyahowa poszła spać, moja jedna córka uczyła się historii, druga zapewne spędzała czas na Facebooku, a syn rozmawiał przez komputer (jak że by inaczej!) z pewną swoją ukochaną, a ja siedziałem jak ten debil w pustym pokoju, słuchałem cichutko muzyki, i gapiłem się w ścianę. Obok był telewizor, a ja nic – tylko te piosenki. No i myśli. Pełno różnych myśli.
    Wygląda jednak na to, że to nie-oglądanie telewizji nie za bardzo mi szkodzi"

    OdpowiedzUsuń
  65. @toyah
    "Go" to było o Tobie - tak mnie nauczono pisać
    A Polska przez małe "p" to przeoczenie, SHIFT się nie wcisnął

    OdpowiedzUsuń
  66. @olej
    Wiesz, od jak dawna ja tu piszę? Wiesz, ile ja napisałem tekstów. Wreszcie, wiesz, jaki okres obejmuje uwaga, którą cytujesz?
    Czy Ty nie rozumiesz, że gdybym ja nie oglądał telewizji, to tego tekstu by nie było?
    Gdybym ja napisał, że jestem chory i męczę się w łóżku i nic mi się nie chce, to co byś Ty z tego zrozumiał?
    Wstydź się. Wiesz?

    OdpowiedzUsuń
  67. @olej
    To Cię źle nauczyli. Z dużej litery pisze się ewentualnie "Ty". "Go" wyłącznie jeśli się piszę o Jezusie, albo o kimś, kogo obdarzamy szacunkiem szczególnym. Na przykład, jeśli piszemy o swoim ojcu.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.