poniedziałek, 16 listopada 2015

Nowy rząd, czyli bez przebaczenia

Zupełnie niespodziewanie, dzięki nowej polityce Salonu24, znaleźliśmy się w sytuacji, gdzie właściwie ja na tym blogu mam już tylko jeden temat, jednak minął weekend, jutro muszę napisać kolejny tekst dla pana Piotra Bachurskiego, a okazuje się, że w tym zamieszaniu zgubił nam się felieton z minionego piątku. A zatem, zapraszam do refleksji na temat rządu pani Beaty Szydło, a do Salonu24 wrócimy jutro.

Jeszcze chwilę temu, kiedy dla normalnie myślącego obserwatora było czymś absolutnie oczywistym, że to właśnie Beata Szydło będzie premierem nowego rządu Prawa i Sprawiedliwości – celowo nie używam nazwy Zjednoczonej Prawicy, bo, owszem, uważam się za człowieka normalnie myślącego – natomiast wokół toczyła się zażarta debata, czy jednak przypadkiem w ostatniej chwili Jarosław Kaczyński nie ogłosi, że z tą Szydło to był taki pijar, natomiast premierem oczywiście będzie on, głos zabrał niczym, nomen omen, diabeł z pudełka sam Jan Maria Rokita i twierdząc, że oczywiście najlepiej byłoby, gdyby to Kaczyński został premierem, zasugerował, że ten faktycznie bardzo by tym premierem chciał być, ale się fatalnie przestraszył reżimowej propagandy i uwierzył w swój smutny los kingmakera.
Jak mówię, ja od początku wiedziałem, że Szydło stanowi propozycję zarówno poważną, jak i ostateczną, i to wcale nie dlatego, że jestem taki naiwny, ale przez to, że wielokrotnie już wiele lat temu słuchałem deklaracji Prezesa, gdzie on podkreślał, że gdyby mógł tylko wybierać, nigdy nie aspirowałby ani do bycia premierem, ani prezydentem, ani ministrem, ani marszałkiem Sejmu, a zaledwie do ewentualnie skromnej funkcji posła, a przede wszystkim szefa zwycięskiej partii. Właśnie tak: z tego co zdążyłem usłyszeć z jego ust, wynikało, że jego marzenia nigdy nie sięgały wyżej – a może i niżej – niż do stanowiska szefa partii, która będzie tworzyć rząd.
No i na to przychodzi główny niezależny analityk polityczny Kraju, Jan Maria Rokita i ogłasza, że Jarosław Kaczyński stchórzył wobec propagandy reżimu. Bo on oczywiście premierem zostałby bardzo chętnie, ale boi się, co powie System. A my dziś dostajemy ostateczną informację o składzie nowego rządu i okazuje się, że ministrem obrony będzie Antoni Macierewicz, szefem służb Mariusz Kamiński, ministrem sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, a na dodatek powszechnie znienawidzony i wyszydzany Witold Waszczykowski szefem MSZ. Przepraszam bardzo, ale w jaki to sposób owe nominacje mają świadczyć o tym, że Jarosław Kaczyński się boi? Jak nominacje te mogą w jakikolwiek sposób wzbudzać nasze wątpliwości co do tego, czy nowy rząd będzie faktycznie rządem zmiany? Jakie one nam dają prawo by kwestionować – jak to robią z zaangażowaniem godnym, w ich szczególnie wypadku, znacznie lepszej sprawy tak zwani „nasi” – pomysł powołania na stanowisko „gospodarczego” wicepremiera w nowym rządzie dotychczasowego prezesa banku BZWBK, Mateusza Morawieckiego? Czy ja może mam sprawy rozumieć w ten sposób, że Jarosław Kaczyński, aby zasłużyć sobie na dobre słowo Systemu, najpierw sam zrezygnował z kandydowania, potem wziął do rządu sprzedajnego bankstera, a następnie nagle zrobił się strasznie odważny i narażając się na publiczny, wielomiesięczny, niekończący się, lincz, awansował Macierewicza, Kamińskiego i Ziobrę, bo on ma coś z głową?
Otóż nic z tego. O ile można się już jakoś orientować, będzie ostro. A durnie albo się zamkną sami, albo my ich zamkniemy.

Nasze książki są do nabycia w księgarni na stronie www.coryllus.pl. Zapraszam bardzo serdecznie.

2 komentarze:

  1. Panie Krzysztofie,

    Pan Jan Maria dwojga imion, jak zwykle, się myli. On kompletnie nie zna J. Kaczyńskiego i kompletnie nie ma pojęcia o jego celach. Moje przekonanie jest takie, że Pana Premiera egzekutywa kompletnie nie interesuje. Jego celem jest zmiana ustroju Polski na taki, który, w jego rozumieniu, zapewni Polsce odpowiednie miejsce na mapie Europy, a Polakom da pozycję, która odpowiada ich potencjałowi, nazwijmy to w pewnym uproszczeniu, intelektualnemu ale moim zdaniem to jest coś dalece wykraczające poza intelekt. Nie mam na to żadnych dowodów tylko zwykłą intuicję. Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. @Józef Bąk
    To jest oczywiste, że intuicja jest wszystkim.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.