Nowa opozycja, czyli opornik w klapę i bejsbol w dłoń

Jutro i pojutrze będę w Warszawie na targach, a zatem będziemy tu na blogu mieli krótką przerwę. Przedstawiam więc już dziś swój najnowszy felieton dla „Warszawskiej Gazety” i niech on tu sobie pobędzie do niedzieli. A później się zobaczy. Wszystkich oczywiście zapraszam do Arkad Kubickiego, gdzie przez cały weekend będę siedział (lub stał) i podpisywał książki.


Wszystko zaczęło się tak, że Teatr Polski we Wrocławiu ogłosił premierę nowej sztuki, zatytułowanej „Śmierć i dziewczyna”, wyreżyserowanej przez niejaką Ewelinę Marciniak, a opartej na tekście pewnej Elfriede Jelinek, austriackiej komunistki, laureatki Nagrody Nobla, pod tym samym tytułem. Już we wstępnych, szeroko kolportowanych, zapowiedziach poinformowano nas, że w trakcie przedstawienia dojdzie do pełnego aktu seksualnego, w wykonaniu pornograficznych aktorów sprowadzonych specjalnie na tę okazję z Czech. Wedle tych samych informacji, trzeba było sięgnąć po wsparcie z zagranicy, ponieważ żaden z polskich artystów, na udział w tej hucpie się nie zgodził. Dowiedzieliśmy się też, że na scenie będziemy mogli podziwiać również dziewięcioletnie dziecko.
Było więc od początku rzeczą oczywistą, że wszystkie te informacje, a więc Jelinek, pornografia i dziecko, muszą spowodować odpowiedni rwetes, zwłaszcza gdy premiera ma mieć miejsce w nowej już politycznej sytuacji, która z pewnością będzie się wiązać z nową polityką kulturalną i nowymi zobowiązaniami władzy wobec społeczeństwa. No i dostaliśmy to, co musieliśmy dostać.
Ja nie znam ani twórczości tej komunistki, ani jej konkretnego dzieła, ani nawet nie oglądałem filmu Romana Polańskiego pod tym samym tytułem, i, jak się zdaje, powstałego z tej samej inspiracji, natomiast sytuacja, w której teatr utrzymujący się z publicznych pieniędzy wydaje owe pieniądze na realizację pornograficznych przedstawień, w oparciu o twórczość austriackich komunistek, szczególnie tych, które w uznaniu swoich zasług artystycznych zostały uhonorowane Nagrodą Nobla, wiem, że mam do czynienia albo z obłędem, albo z prowokacją.
Tym razem, jak już dziś wiemy, doszło do prowokacji. Kiedy bowiem napięcie wokół zbliżającej się premiery sięgnęło zenitu i zainterweniować musiał sam Minister Kultury, okazało się, że w ogóle nie wiadomo, o co ten cały zgiełk, bo o żadnej pornografii mowy być nie może, a sam Teatr Polski we Wrocławiu, z pełnymi gwarancjami ze strony swojego dyrektora, Krzysztofa Mieszkowskiego, udowodnił ten fakt niejako fizycznie: podczas premierowego przedstawienia, sprowadzeni z Czech aktorzy pornograficzni żadnego seksu nie uprawiali, a minister kultury Piotr Gliński już na samym starcie swojego urzędowania okazał się cenzorem i idiotą, podobnie jak reprezentowany przez niego rząd, z premier Szydło na czele i stale obecnym za jej plecami Jarosławem Kaczyńskim.
Pytany o wcześniejsze zapowiedzi, dyrektor teatru albo unika tematu, albo z odpowiednim uśmiechem opowiada coś o różnych sposobach promocji towaru, w czym mu dzielnie towarzyszą ogólnopolskie media, natomiast mnie zastanawia coś zupełnie innego. Otóż wygląda na to, że wyborcze zwycięstwo polskiej prawicy było tak poważne, a determinacja nowego rządu, by zrealizować wszystkie wyborcze zapowiedzi, tak wielka, że System postanowił działać i to działać totalnie, wykorzystując do walki wszystko, co jest pod ręką, nawet jakiś lokalny teatr.
Wygląda na to, że chętnych do współpracy jest wielu i wcale nie mam tu na myśli tylko Ryszarda Petru i jego kumpla Krzysztofa Mieszkowskiego.

Przypominam, że książki są stale do kupienia w księgarni na stronie www.coryllus.pl.

Komentarze

  1. Moja uwaga dotyczy jedynie filmu Polańskiego "Smierć i dziewczyna". Nie ma on nic wspólnego z tzw "prozą" tej komunistki i nimfomanki Jelinek. Zupełnie na czym innym oparty i zupełnie o czym innym. Nawiasem mówić polecam bo warty obejrzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Krótko mówiąc pan minister dał się wpuścić w przysłowiowe maliny?

    OdpowiedzUsuń
  3. @trelkowski
    No właśnie już mi zwrócono uwagę, że to jest co innego. Ja jednak przed pisaniem tego felietonu wpisałem Polańskiego i tę Jelinek w googla i trafiłem na informacje, że to faktycznie jest oparte o jej prozę. Widocznie ktoś jeszcze nie wiedział.

    OdpowiedzUsuń
  4. @piter
    Krótko mówiąc - nie. On musiał zareagować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Krótko mówiąc - tak. Jak to możliwe, że minister rządu chcącego wprowadzać wielkie zmiany przeciw czerwonym, daje się sprowokować byle chołocie? Pański felieton powstał PO a minister powinien wiedzieć to PRZED, jeżeli chce być skuteczny a nie śmieszny.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Z
    Zwykły porządek społeczny polega na tym, że zakładamy pewną powagę ze strony wszystkich publicznie występujących stron. Gdyby tak nie było, minister Gliński mógłby równie dobrze ogłosić, że jego reakcja na pierwsze zapowiedzi wrocławskiego spektaklu była tylko szczególną prowokacją, na którą media dały się nabrać.
    Przy okazji, słowo "hołota" piszemy przez "h".

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?