Dyskretny swąd budowania

Muszę przyznać się do czegoś bardzo wstydliwego, co zrobiłem już wiele lat temu, ale wciąż mnie to od czasu do czasu dręczy i sprawia, że się rumienię. Otóż jakieś pięć lat temu, a może cztery, zadzwoniłem do Szkła Kontaktowego i wystąpiłem na antenie. Poszło o to, że na ekranie pojawił się Donald Tusk i powiedział, że on z najwyższym obrzydzeniem wchodzi do Sejmu, bo na samą myśl o polityce jemu robi się słabo. Czy jakoś tak. Wziąłem więc telefon, wykręciłem numer, zgłosiła się jakaś pani, zapytała mnie o imię, potem odezwał się Grzegorz Miecugow i powiedział: „Dzwoni do nas Krzysztof z Katowic”, i kazał gadać. Powiedziałem, że niech się Tusk nie mizdrzy, bo nikt mu nie kazał robić tego co robi. Że jak mu się tam tak nie podoba, niech się weźmie za inną robotę i się nie poświęca, bo sobie świetnie bez niego poradzimy. Miecugow powiedział, że dziękuje mi za wypowiedź i program poleciał już dalej, swoim zwykłym torem.
Przypomniał mi się ten przykry wypadek, kiedy jechałem sobie dziś tramwajem i nagle zobaczyłem na jednej z kamienic rozpięty billboard z pięknym, słodkim jak jasna cholera zdjęciem Donalda Tuska, w rozpiętej pod szyją koszuli i firmowym uśmiechem, na tle jakiegoś mostu, czy autostrady i napis: „NIE ROBIMY POLITYKI. BUDUJEMY POLSKĘ”. I wtedy właśnie sobie pomyślałem, że to jest właśnie to. To jest dokładnie to. To właśnie o to chodzi. Od pięciu lat ta banda nierobów, nieudaczników i oszustów robi nam dobrze. A że polityka to jedyne miejsce, gdzie oni mogą nam z takim poświęceniem służyć – to i służą. Do porzygania.
Mija pięć lat. Od pięciu już lat, a jak dobrze liczyć, to może i znacznie dłużej, cała Polska o czasu do czasu zaczyna huczeć informacją, podaną czy to przez Gazetę Wyborczą, czy przez Rzeczpospolitą, czy przez TVN-owskie Fakty, a może wysłaną na nasze telefony komórkowe, że oto poparcie dla Platformy Obywatelskiej wzrosło bardzo, a dla PiS-u spadło. Też bardzo.
Dalej wszystko już biegnie szybko. Onet natychmiast przekaże dobrą nowinę pod tytułem Wielki skok Platformy i wyjaśni to, co się wydarzyło dzisiejszego ranka następującą diagnozą: „PO rozbija PiS-owski dzwon populizmu", albo „Polacy nie chcą nienawiści”, czy powiedzmy „Jednak spokojne budowanie”. Przeróżne stacje telewizyjne zaproszą specjalistów, czy to aż polityków, czy skromnych profesorów i docentów od różnych spraw, a ci to co zostało już pięknie wyrażone w onetowskich tytułach, dokładnie przeanalizują, a całość wesoło podsumują, przy walnym udziale ogłupiałej publiczności, żartownisie w Szkle Kontaktowym.
I po raz kolejny okaże się nagle, że i populizm w sumie bywa pożyteczny i można go uznać, pod warunkiem, że jego autorstwo jest odpowiednio sprawdzone, zaakceptowane i potwierdzone odpowiednim podpisem. Na razie, jak widzimy, wszystko odpowiednio się kręci, choć nie zdziwimy się, jeśli któregoś dnia Donald Tusk ogłosi, że najwyższy czas, żeby tych wszystkich sędziów, profesorków i ‘niedzielnych intelektualistów' wziąć za pysk i pokazać im, gdzie ich miejsce, a rozradowany lud i przepełnione podziwem media, zakrzykną radośnie: „A to skok!"
Oczywiście i ja jestem absolutnie zauroczony zarówno niezwykłą elastycznością platformianych specjalistów od prowadzenia skutecznej polityki, jak i wrażliwością obywateli, biorących udział w organizowanych przez najróżniejsze ośrodki sondażach, jednak chciałbym się zwrócić z apelem do pana Premiera i jego otoczenia, żeby się aż tak nie napinali. Wszystko jest i tak już na jak najlepszej drodze. Może być już tylko lepiej. Do czasu gdy jednak przyjdą te – właśnie te jedne jedyne – wybory, które Platforma przerżnie i żadne dzisiejsze sondaże ani tego, co się stało, nie wyjaśnią, ani temu nie zapobiegną.
Dlaczego? Proszę uprzejmie, oto wyjaśnienie. Pamiętam dziś jeszcze, jak pewnie już z dwa lata temu, kiedy wszystko było dokładnie tak jak dziś, tyle, ze żyli i Lech Kaczyński i Sebastian Karpiniuk i Przemysław Gosiewski, Wprost opublikował niezwykle interesujący artykuł zatytułowany chyba „Zmysłowa polityka PO”, czy jakoś tak. Krótko mówiąc, chodziło o to, że znaczna część wyborców - kto wie, czy nie większość - w swoich politycznych wyborach kieruje się nie rozumem, nie zimną kalkulacją, nie własnym interesem, lecz skojarzeniami na płaszczyźnie czysto zmysłowej. Jak pisało Wprost, z badań specjalistów wynika, że przekaz reklamowy zapamiętujemy wielokrotnie lepiej, jeśli zaspokaja on wszystkie pięć naszych zmysłów.
Nie trzeba być osobą szczególnie doświadczoną w dziedzinie reklamy w służbie manipulacji, żeby orientować się, o co chodzi. Jeśli pociągamy nosem i czujemy zapach świeżego chleba, jeśli rzucamy okiem i widzimy ładną dziewczynę, jeśli nastawiamy ucha i słyszymy słodki, dziewczęcy śpiew, to jest nam dobrze i wszystko, co nam ktoś chce przekazać, wchodzi nam do głowy lepiej. I przeciwnie. Sprawa jest już tak stara, że pewnie nawet już dla niektórych nudna.
Ja jednak pamiętam, że Wprost postanowiło pójść jeszcze dalej i nie dość, że zwrócić uwagę na te zmysłowe kwestie, lecz zbadać reakcje polskich wyborców na tym właśnie poziomie. Do tego interesującego zadania zostali wynajęci psychologowie i specjaliści od marketingu i oto, cośmy otrzymali. Okazuje się, że przeciętny obywatel, kiedy widzi Jarosława Kaczyńskiego, to widzi prymitywnego chama. Jeśli przy tym pociągnie nosem, to poczuje zapach przegniłych pomieszczeń dworca autobusowego w Siedlcach. Jeśli zamknie oczy i pomlaska, najpewniej poczuje smak czegoś kwaśnego, lub wręcz gorzkiego. Nastawi ucha, a tu nagle, w jego mózgu zabrzmi coś na kształt muzyki religijnej, lub dzwonów kościelnych.
Ale oto, zamiast Jarosława Kaczyńskiego, na powierzchni mózgu przeciętnego obywatela pojawia się sekwencja Donald Tusk i obraz pana premiera w garniturze. Włączamy specjalistyczne urządzenia pomiarowe, przykładamy kabelki do skroni przeciętnego Kowalskiego i proszę. Kowalski ciągnie nosem - świeży zapach nadmorskiej sosny. Mlaska - pierniczek. Wystawia ucho - U-2, albo kompilacja dziesięciu najpiękniejszych rockowych ballad. Otwiera oczy - minister Nowak z posłanką Muchą.
Ja nie żartuję. To, co opisuję powyżej, to nie są moje dowcipne popisy. To wszystko nauka, rozum, ekspertyza. Zapisana w badaniach Instytutu Millward Brown, czy może jeszcze jakiegoś innego tworu ze słowem ‘obywatelski’ w nazwie, zatwierdzona własnymi badaniami polskich specjalistów i opisana przez wnikliwych analityków.
Oczywiście, co zrobimy z tą wiedzą, podobnie jak z każdą wiedzą przekazywaną nam niemal każdego ranka przez poważne media, zależy już tylko od nas. Jestem pewien, że bardzo wielu obserwatorów naszego życia politycznego na sam tytuł odpowiedniej informacji wpada w euforię i już zaciera ręce na najbliższe 684 lata rządów Platformy. Natomiast, jeśli idzie o jakąkolwiek wzmiankę na temat tego, skąd te wszystkie radosne gesty biorą, ani nie zacierają rąk, ani tymi rękoma nie wykonują nawet obraźliwych gestów, bo ich tego typu informacje, jako najprawdopodobniej propaganda Radia Maryja, czy jakiejś innej PiS-owskiej gazety, nie interesują, szczególnie kiedy są w dobrym nastroju, a wokół czują zapach morskiej fali, a z oddali płyną dźwięki Nothing Else Matters, czy wręcz November Rain.
Jestem jednak pewien, że są też i tacy, dla których, zarówno te wszystkie sondaże, podobnie jak informacje o tych nitkach przeciągniętych między umysłem jakiegoś biednego konsumenta, a najróżniejszymi, nasączonymi ruską perfumą obrazkami, są o tyle tylko ciekawe, że potwierdzają to, co już wcześniej wiedzieli, albo może i tylko czuli, a teraz, dzięki tego typu informacjom, mogą sobie tę swoją wiedzę uporządkować i ewentualnie nazwać to, czego dotychczas nazwać nie umieli.
Rozpoznać mianowicie i nadać nazwę temu, co cała Polska miała okazję obserwować choćby przez dziesięć lat prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego. Wszyscy doskonale pamiętamy, ile lat musiało upłynąć i jaka rewolucja musiała zajść w umysłach tych, którzy, sami maksymalnie zatruci najbardziej wulgarnym kłamstwem, mieli za zadanie tą trucizną dzielić się z innymi. Pamiętamy, jak przez dziesięć niemal lat, Aleksander Kwaśniewski uchodził powszechnie za wysokiego, szczupłego, przystojnego człowieka, ze starannym wykształceniem i nie było absolutnie takiej siły, na ziemi i na niebie, która zmusiłaby większość obywateli do uznania, że to, co widzą - to złudzenie. 10 lat!!! A i to jeszcze przecież nie był koniec.
Te grupki nielicznych, którzy odmówili udziału w tym festiwalu zbiorowej psychozy, przecierali oczy i uszy ze zdziwienia, łapali się za skołatane głowy, nie mogąc zrozumieć, jak ktoś, kto ma średnie wykształcenie - i to ma to swoje średnie wykształcenie oficjalnie i jednoznacznie - w oczach ponad połowy badanych jest sobą starannie wykształconą. Jak to możliwe, że ktoś, kto ma - powiedzmy - 1,65, czy 1,70 cm wzrostu, nagle, w opinii większości społeczeństwa, jest wysoki?
Proszę zwrócić uwagę. Ja nie piszę o tym, że Kwaśniewski to od początku swojej obecności na scenie politycznej zapijaczony komuch, bo ten rodzaj informacji w dużym stopniu obciążony jest ryzykiem nieobiektywizmu. W końcu to, że człowiek chleje, dla dużej części opinii publicznej wcale nie świadczy o tym, że ten ktoś chleje. A to, że ktoś jest komuchem, w sytuacji, gdy największym komuchem jest Jarosław Kaczyński, też łatwo można zakwestionować. Ja piszę o faktach, nie o opiniach. I właśnie to szaleństwo, o którym kiedyś napisało Wprost, a które ja dziś próbuję jakoś przypomnieć, operuje w dużej mierze na poziomie faktów, a nie opinii. Co najciekawsze jednak jest to, że ten podprogowy przekaz, będący najnowszym sukcesem specjalistów od mieszania ludziom w głowach, nie jest kierowany tylko do osób, według najbardziej popularnych standardów, głupich. Ależ skąd! Śmiem wręcz twierdzić, że ludzie prości, niewykształceni, nierozmumiejący się na tych wszystkich przemądrych kwestiach, raczej patrzą, zanim coś zobaczą i słuchają, zanim coś usłyszą. Ludzie prości i niewykształceni najpierw dotkną, a dopiero potem powiedzą, jaką to coś ma konsystencję.
I to właśnie dzięki tym ludziom, jak już wcześniej wspomniałem, Platforma Obywatelska w końcu przegra wybory. Może nie najbliższe. Może kolejne. A może jeszcze następne. Wcale nie dlatego, że patrzące i słuchające jednostki, jakimś cudem odczarują ten dziwaczny świat post-polityki i ci, co dotychczas dawali sobą tak fatalnie sterować nagle się opamiętają. Nie. Ich możemy już odpisać na straty.
Ale na szczęście, oni też już nas odpisali na straty. A już niedługo dadzą nam spokój, nawet jeśli idzie o politykę. I wtedy już będziemy mogli sobie wybierać przyszłość dla naszej Polski bez ich łaskawego udziału.


Powyższy tekst wcześniej został opublikowany w Warszawskiej Gazecie pod nieco innym tytułem, choć gdyby ktoś dobrze poszukał, to może by i trafił na jego strzępy w starych jeszcze czasach.

Komentarze

  1. Toyahu

    Masz rację, że ludzie prości i niewykształceni, choć może lepiej nazwać ich nieaspirującymi do elity, są bardziej odporni na takie manipulacje, nawet te działania podprogowe. Nie wiem, z czego to wynika, być może z zakorzenionego w tych środowiskach przekonania, że w telewizji wciskają ludziom kit, a panowie i panie tam występujący nie znają prawdziwego życia, bo obracają się tylko w tym swoim ograniczonym gronie i nosa nie wyściubiają poza telewizyjne studia i swoje strzeżone osiedla.

    Najlepszym przykładem oderwania od rzeczywistości są dzisiejsze "analizy" dyżurnych politologów i socjologów. Na podstawie kuriozalnego sondażu, według którego partię Kluzik poparłoby 35% respondentów, już rozdzielają mandaty w sejmie. Nie przeszkadza im zupełnie fakt, że w sondażu nie pytano w ogóle o inne partie, tak są upojeni tymi procentami, że jakakolwiek metodologia badań jest im obojętna. To, co laik widzi gołym okiem, dla ludzi z tytułami naukowymi nie jest żadnym problemem.
    Zawsze uważałam, że politologia i socjologia to szarlataneria, ale dzisiaj się zastanawiam, czy ci "eksperci" mają jeszcze jakikolwiek kontakt z rzeczywistością, czy już uwierzyli we własne "narracje"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Partia ZERO (P0)
    http://blogmedia24.pl/node/39749

    OdpowiedzUsuń
  3. Trafnie Pan zauważył że w gruncie rzeczy ten zmysłowy kalejdoskop fałszu najlepiej zniosą prości ludzie, bo oni od razu dotkną i przez to skrócą dystans, jaki pomiędzy nimi a życiem społecznym powstał przez ten medialny wielki mur. W chwili obecnej trybiki systemu pracują nad wpędzeniem nas do rezerwatu i jednocześnie nad odgrodzeniem tego rezerwatu od całej reszty poddanych systemu.(jakiś taki apartheid).
    Nieźle było to widać już w inkubatorze nienawiści na krakowskim przedmieściu. Znów ma Pan rację że chodzi o zmysły. Tam ten naprędce stworzony "moherowy rezerwat" dzienikurewki odgradzały od widzów poprzez emitowanie wykoślawionego obrazu obrońców pamięci, czy wręcz akcentowanie ich bestialstwa względem "normalnych". Od rana do nocy sączył się podawany organoleptycznie obraz pisowskiego małpoluda co klnie, cuchnie,jątrzy i ma łupież. Dziennikarki upowszechniały opinie iż z tymi moherami nawet nie można porozmawiać bo jak podejdziesz to cie kopnie lub opluje. Celowo kamery ustawione były tak aby ukazywać coś w stylu klatki ze zwierzętami przy takim śmiesznym skrzyżowanym patyczku i wycieczki jak do zoo, odwiedzających ich "normalnych". Pospieszalski w warto rozmawiać obnażył ten mit zapraszając kupę młodych "pachnących" obrońców pamięci o których ani razu nie raczyła zahaczyć kamera pod pałacem prezydenckim. To jest po prostu mądrość kolejnego etapu. Dotąd kłamali perfumując smród jaki wytwarzali. Teraz już tak capi, że się nie da tego ukryć. W związku z czym wychodzi donek i mówi -kochani moi śmierdzi ale to nie my to oni tak cuchną. Ludziom śmierdzi ale nie mogą zweryfikować źródła smrodu bo od realu dzieli ich medialny wielki mur. Wiec ufają tuskowi na gębę, tym bardziej, że ona taka schludna.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Ginewra
    35%? Nie wiedziałem. Oni mnie nigdy nie przestaną zadziwiać.

    OdpowiedzUsuń
  5. @PLK
    Jak znam wyborców PO, 99% z nich w ogóle nie zrozumie o co chodzi. To jest intelektualny bełkot.

    OdpowiedzUsuń
  6. @goblin
    Ja bym jednak polecał link przesłany przez PLK. Tam jest wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  7. @toyah, @PLK

    Szkoda że na tym podeściku nie wystąpił któryś z przedstawicieli katowickiego RAŚ. Oni też mają taki jeden lokalny problemik do załatwienia.
    No i ci "pachnący" europejscy starcy. A z tym na wózku to już widziałem coś podobnego-wtedy, kiedy bufetowa się lansiła po hospicjach.
    Chyba można już tylko zawiesić w próżni pytanie: który to stopień rozwoju demokracji na którym władza daje obywatelom to o co oni nie zdążyli jej jeszcze nawet poprosić?

    OdpowiedzUsuń
  8. @Toyah

    To jest oczywista oczywistość, ja to nazywam: "stanem klęski rozumu" panującym w Polsce.

    Tylko powoli się zastanawiam czy tylko w Polsce panuje stan klęski rozumu, czy nie aby w całej Europie (patrz: szczyt w Deauville). No ale bez wątpienia Polska jest daleko z przodu.

    OdpowiedzUsuń
  9. @goblin

    ten spot to niezła "perełka"

    OdpowiedzUsuń
  10. @Toyah

    A wiedziałeś, że oni sobie już wieszają Jaruzela na plakatach wyborczych? Daję link, a zdjęcie plakatu jest w jednym z komentarzy:

    http://bernardo.salon24.pl/247244,co-bawi-sztabowcow-hgw-albo-popkultura-zbrodniarzy

    Tak się bawi, tak się bawi...

    OdpowiedzUsuń
  11. 35% na Kluzik,
    coś koło 30 na PiS,
    coś koło 15 na LSD,

    A gdzie peło?

    OdpowiedzUsuń
  12. Warszawską Gazetę odkryłem już ponad rok temu. Cieszę się że również Pana komentarze możemy tam przeczytać. Doceniłem Pana bardzo interesujące, wnikliwe i zgodne z moimi poglądami pióro i z z wielką przyjemnością umieściłem w czołówce na swojej stronie Pana link i manifest sprzed 2 lat:

    czernik59.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  13. @latinitas

    A w sumie co za róznica czy wieszają Wojtka czy Bronka. Jeden aby panować zgładził przeszło 100 osób a drugi prawie 100.

    OdpowiedzUsuń
  14. @goblin

    Jest różnica i to zasadnicza. I słowo "zgładzić" nie w każdej sytuacji bywa trafne.

    OdpowiedzUsuń
  15. @latinitas

    Czemu, przecież jednemu i drugiemu "gładko" poszło.
    No chyba, że ten wąsik robi różnice. Oni nawet swój patriotyzm lokują w jednym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  16. @goblin

    To wie Pan więcej ode mnie, to raz.

    A dwa - w naszej, że tak górnolotnie powiem, cywilizacji, jak również (tu już czysta prywata) w systemie etycznym, który ja sama uznaję za własny, wartość czynu oceniana jest nie tylko na tej podstawie, jak poszło. Poza tym na gruncie naszego prawa, w naszym kręgu kulturowym, o sprawstwie nie wnioskuje się wyłącznie na podstawie tego, jak po zaistniałym wydarzeniu (wedle mojej intuicji - zbrodni) potoczyły się losy tego, kto na nim skorzystał.

    OdpowiedzUsuń
  17. @latinitas

    Ja bynajmniej nie podejmuję się etycznej oceny ich czynów ani objęcia moim pomyślunkiem adekwatnej do przypadku złożonej materii prawnej, myślę tylko sobie, że tam na górze, obsługa techniczna od Sądu Ostatecznego już szykuje nowe cięższe odważniki aby ciężar gatunkowy Bronia i Wojtusia udało im się jakoś wypośrodkować.
    Co do naszego kręgu kulturowego to właśnie jest pytanie czy od kwietnia a ściślej grudnia 2009 nie zaszedł na niego zupełnie inny krąg kulturowy. Jeśli się tak stało nie będzie nam dane ocenić nic innego jak tylko to jak "poszło" obu jegomościom, a i to po cichu i między sobą. Zaprawdę to zdanie "Odchodźcie na drugi krąg!" to dopiero jest ezoteryka.

    OdpowiedzUsuń
  18. @latinitas & @goblin

    Skoro już chodzi o charakterystykę porównawczą, to są istotne różnice: Spawacz też ma okulary, ale ciemne.
    Z dubeltówki też lubiał walić, ale z Lońką Breżniewem.

    W obu kategoriach do pięt Gajowemu nie dorasta.

    OdpowiedzUsuń
  19. @goblin

    Ja tam oceny czynów tych osobników chętnie się podejmę, bo to persony publiczne, a i zbrodnie publicznie się dokonały, na narodzie. Od tego naród, by takie rzeczy oceniał i zapamiętywał na śmierć i życie. Zbrodnia to zbrodnia, zdrada to zdrada, kłamstwo to kłamstwo. Ja tylko nie mam pełnych danych w odniesieniu do byłego pełniącego obowiązki. Nie wiem czy jest zbrodniarzem, czy tylko pajacem i nikczemnikiem.

    Z Jaruzelskim jest inaczej. Wiemy, jakie rozkazy wydawał.

    No i żeby się waliło i paliło, pozostajemy na Zachodzie, w naszym kręgu: grecka filozofia, rzymskie prawo,
    Dekalog, chrześcijaństwo.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. @latinitas

    Ja się jednak będę upierał przy skutecznym "odejściu na drugi krąg", bo przecież wszystko co zostało zrobione miało na celu wytrącić możliwość osądu z rąk Polaków. Co więcej tubylczy polskojęzyczni hurmem zaskowytali już na zalążki tego podmiotowego Narodowego odzewu dla tej niespotykanej zbrodni. Cywilizację kształtują elity. W momencie próby, nasze elity odpowiedzialne za ten odcinek cywilizacji europejskiej, wybrały właśnie sąsiedni krąg kulturowy.
    W obecnej sytuacji nie ma co liczyć na jakikolwiek sprawiedliwy proces, wszystkie dowody mają Rosjanie.
    Trzeba czytać między wierszami.
    Ja tak odczytuje np. zachowanie popapranych zaraz po tragedii. Schemat przejęcia władzy, żałobną celebrę, okazjonalne speeche wszystko mieli wyumiane w małym palcu. Jednego nie mieli, że Jarek nie poleci. A dowodem ich zaskoczenia i pośrednio winy, zwołane naprędce w tygodniu żałoby spotkanie konsultacyjne z Palikotem, celem obrania nowej "okularowej" strategii. Wg mnie to nieprawda, że on przez skruchę początkowo się nie udzielał. On po prostu wedle pierwotnego planu po śmierci bliźniaków kończył tym samym swój etap działalności i szedł na urlop, a tak...

    Ukłony.

    OdpowiedzUsuń
  21. @orjan

    Przepraszam ale ja nie mam zamiaru dłużej żartować z człowieka, który żartuje, że przeprasza:)

    Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  22. Od wieków, praktycznie nieprzerwanie, toczy się wojna polsko - ruska.
    Nie ma i nigdy nie było wojny polsko - polskiej. To jest też wojna polsko ruska, tylko, że ruska strona używa teraz języka polskiego.
    Chociaż czasami im się wymsknie, jak Grasiowi przy przeprosinach.
    Ruskie już dawno, choćby usadawiając w Polsce Rokossowskiego, zdali sobie sprawę, że najlepiej zwalczać polaczków ludźmi, którzy sprawiają wrażenie swoich.
    Czy na przykład Jaruzelski był naszym człowiekiem? Skonstruowano mu przecież piękną szlachecką historię. Nie, to był zawsze klasyczny Moskwiczanin. Zawsze w chwilach trudnych wołał: Druzja - pamagij !

    Od roku 1939 żadna władza nie była nasza. Drobny 2-letni epizod z 2005 krótkiej władzy PISu nie zdołał zakorzenić żadnego państwowotwórczego ziarna.
    Władzę mamy wrogą narodowi.
    Władza myśli tylko o sobie i o swoich mocodawcach.
    Ostatnio to nawet nie udaje, że robi się jakąkolwiek politykę.
    Nawet na krwawej wojnie na chełm bojowy zakłada się stringi.

    Przez długie lata ruskie w polskim przebraniu starali się nam zohydzić nasze dobra narodowe. Nawet te sienkiewiczowskie.
    Zohydzano powstania, Józefa Piłsudskiego, Powstanie Warszawskie.
    Wroga Polakom psychologiczna akcja trwa już ponad 70 lat.
    Gdy tylko gdzieś się wytworzyły zalążki niezależnej myśli to zgodnie z ruską procedurą ludzi takich eliminowano. Ofiarami tego został i ksiądz Popiełuszko i narodowa elita w katastrofie smoleńskiej.
    Polskiego Prezydenta zastąpił namiestnik z Ruskiej Wólki.

    Międzynarodowi specjaliści zachodni bardzo wysoko cenią rosyjskie metody wojny psychologicznej. Rosjanie są uważani za najlepszych na świecie w dziedzinie dezinformacji i psychomanipulacji.

    Potrafią dokonać tego, że nawet nasz Mistrz zadzwonił do Szkła, co jest mniej więcej złożeniem hołdu poddańczego Systemowi. Oj będzie on się długo wstydził tego czynu.

    Jeżeli najtwardsi pękają, to co ma robić biedny Naród?

    OdpowiedzUsuń
  23. @orjan
    Myślisz że lepiej strzela od Jaruzelskiego? Nie wierzę. To kompletny amator.

    OdpowiedzUsuń
  24. @jazgdyni
    Nie chcę Cię doprowadzić do zawału, choćby ze względu na dobro załogi, ale jak idzie o wiernopoddańczość wobec Systemu, ze mną jest jeszcze gorzej. Ja w tym roku przyjąłem od Onetu tytuł blogera roku. I podałem rękę Sekielskiemu.
    W tej sprawie nawet odbył się tu nade mną sąd.
    Gdybyś reflektował, mogę Ci nawet odstąpić tytuł 'Mistrza'.

    OdpowiedzUsuń
  25. @goblin

    Spawacz za coś przepraszał?

    Nie zauważyłem.

    OdpowiedzUsuń
  26. @toyah

    Ja uchylam się od oceny, który lepiej strzela, bo jak prowadzić porównanie umiejętności strzelców w dyscyplinie: strzelanie z przystawienia.

    OdpowiedzUsuń
  27. @toyah

    Nie bardzo Ciebie rozumiem. Po mojemu, to Sekielski podał rękę Tobie.

    Czy naprawdę musisz tłumaczyć się z uprzejmości?

    OdpowiedzUsuń
  28. Toyahu

    Ja się już przyzwyczailem, że za mój sarkazm obrywam po łapach.
    I już się chyba nie zmienię, więc postarać się znosić moje poczucie humoru.

    A swoją drogą, to jesteś czuły jak ważka. Kto jak kto, a nauczyciel powinien być nieco "gruboskórny".
    Przeczytaj sobie dzisiejszy felieton Coryllusa o internacie.

    I Mistrzem jesteś ty. I to bezdyskusyjnie, bez ironii, bez sarkazmu i żadnego drugiego dna.


    ps. Czy ktoś tutaj przeczytał już książkę Warzechy o Lechu Kaczyńskim i może ją polecić?

    OdpowiedzUsuń
  29. @all

    Nigdzie więcej nie chce mi się komentować, więc tu przytrolluję nieco. Oto:

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Rosja-uniewaznia-zeznania-kontrolerow-ze-Smolenska,wid,12837337,wiadomosc_prasa.html

    donosi, że ruskie śledcze wydały decyzję unieważniającą część zeznań smoleńskich kontrolerów wiadomego lotu.

    Warto na to zwrócić uwagę, bo te śledcze wcale nie zarzucają nieprawdziwości określonych zeznań lub nieprawdziwości jednego z dwóch protokołów stwierdzających te zeznania.

    One zarzucają niemożliwość zeznań, które same te śledcze osobiście odebrały i zaprotokołowały. Zaprzeczają zatem faktowi urzędowo stwierdzonemu przez właściwe ruskie władze.

    Od czasu odejścia piekłoszczyka Andrieja Januarjewicza Wyszyńskiego rozwój prawa karnego procesowego stał w miejscu. Nareszcie ruszył więc naprzód. Z ruskim przytupem i prysiudem.

    PS. Jeśli nieważny jest jeden z dwóch jednoczesnych protokołów, to dokładnie, który z nich?
    Może właśnie, na podstawie urzędowego dokumentu (decyzji), poznajemy wreszcie ruskie preferencje co do oczekiwanego wyniku śledztwa?

    OdpowiedzUsuń
  30. @All
    Witam Wszystkich.

    Trochę mniej mogę TU teraz być, ale ze wszystkimi Naszymi łączę się duchowo i obejmuję swą modlitwą (wiem, że nieprzyjaciół też trzeba, ale z kolei - ,,nie bierzcie ciężarów nie do udźwignięcia" - oni niestety dla mnie są).

    Pozwolę sobie polecić Łazarza.
    http://www.niepoprawni.pl/blog/164/nie-rozwalajmy-opozycji-ale-wspierajmy-oto-program

    Niech Jezus, Maryja będą z Nami :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Najlepszy numer jest taki, że decyzja ruskich śledczych ma (wg wp.pl) żądać, by polskie śledcze wykonały te decyzję; tj. podporządkowały się jej.

    Dostajemy więc ciekawą wykładnię celu uniezależnienia polskiej prokuratury: od Polski tak, od Rosji ... po staremu!

    Ruskie z właściwym sobie wdziękiem i bezpretensjonalnością okazały to w przeddzień tubylczego Dnia Niepodległości.

    OdpowiedzUsuń
  32. orjan zmiłuj się!

    Analizowanie ruskiego (ha,ha,ha) wymiaru sprawiedliwości to już jest perwersja.

    Ja mam takiego jednego ruskiego kolegę w pracy (MSc !), który na wspomnienie Smoleńska toczy pianę z pyska i najchętniej by strzelał (z przyłożenia).
    Nie wiadomo jakie wygibusy oni będą robić, oni wiedzą, że spartolili tą robotę.

    OdpowiedzUsuń
  33. @jazgdyni

    Mi raczej chodziło o to, że tak-jakby, dostajemy dowód z dokumentu rusko-państwowego, że polski wymiar jest zależny od ruskiego wymiaru. Przynajmniej zdaniem ruskich śledczych.

    Ruki pa szwam, Palacziszki!

    (przy takim wymiarze, słowo "sprawiedliwość" jest nie na miejscu)

    OdpowiedzUsuń
  34. @all

    "Nie mam sklonnosci do agresji, ale raz musialem kogos zabic".

    To jest cytat z ksiazki "Psychopaci sa wsrod nas", ktora kiedys rekomendowal na tym blogu nasz zacny kolega Traube. Blog ten rowniez ksztaltuje moje upodobania w zakresie lektur i muzyki, z dobrym skutkiem.

    Powzsza wypowiedz wyglosil jeden z badanych przez autora ksiazki psychopatow, morderca, w odpowiedzi na pytanie czy ma sklonnosci do agresywnych zachowan. Odpowiedz nie ma charakteru prowokacji czy "fajnej gadki", jak twierdzi autor ksiazki w umysle psychopaty te dwie prawdy moga bezkolizyjnie funcjonowac, nawet bardzo blisko siebie, jak widac w jednym zdaniu.

    Widze tu analogie, oczywiscie nie calkiem bezposrednia, do hasla "Nie robmy polityki. Budujmy mosty". Haslo jest dla wyborow lokalnych oczywiscie niezle. Kiedy zobaczylem ze jest na plakatach PO, usmiechnalem sie na te bezczelnosc. Ale kiedy zobaczylem ze z Warszawie na tych plakatach nie sa jacys lokalni dzialacze, ale sam Tusk, to juz doznaje tylko wscieklosci na te hupce. Oto ktos, kto nie ma zadnych szczegolnych zaslug dla budowania mostow, natomiast od wielu lat jest zaangazowany wylacznie w uprawianie polityki w jej najnizszym, taktycznym rozumieniu pojedynczych wydarzen-meczy nie ukladajacych sie w zaden spojny obraz, poza prostym celem utrzymania sie przy wladzy i dokopania rywalom - ten ktos mowi nam "nie robmy polityki". W tym przypomina mi calkiem owego psychopate, ktory z przekonaniem zapewnia, ze jest bardzo spokojnym czlowiekiem.

    Pisze tu rzadziej, i chyba tak zostanie. Oddalam sie od rzeczywistosci, a scislej - pozwalam by rzeczywistosc w tym pijanym obledzie oddalala sie ode mnie. Pogladow nie zmieniam i kochac toyaha oraz Was tu wszystkich (oczywiscie li tylko po chrzescijansku - glosa dla porywczych mezow pieknych Pan) nie przestane. Ale jest pora otoczyc sie muzyka, pograzyc w literaturze. Na chwile przestac patrzec w te Otchlan w jaka zmienia sie dzisiejsza Polska.

    Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  35. @orjan
    Tu akurat nawet ja bym sobie poradził. Liczy się technika i coś takiego jak pewność gestu. Jestem pewien, że Komorowski przy Jaruzelskim to jednak amator. Chociaż niewykluczone że ostatnio się wyrobił. Zwłaszcza co do tego drugiego.

    OdpowiedzUsuń
  36. @orjan
    Odczep się od Sekielskiego. To mój dobrodziej. Ja na niego marnego słowa nie dam powiedzieć.
    Jak co, to sam mu powiem.

    OdpowiedzUsuń
  37. @jazgdyni
    Ależ ją sobie świetnie radzę. Mam nadzieję, że Ty też.
    Co do Warzechy, nie czytałem, ale bardzo mnie interesuje jedno. Jak to sie dzieje, że dwa najświeższe i najważniejsze wywiady rzeki przeprowadzali akurat tacy, że tak ujmę, dziennikarze jak Osiecki i Warzecha?

    OdpowiedzUsuń
  38. @orjan
    Co do tych Ruskich, no powiedz sam. Czyż nie jest ciekawie? I dziwić się tu Tuskowi, że on nam każe zmieniać zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  39. @LEMMING
    W filmie Blue in the Face jest postawiona ta kwestia z sposób dla mnie znacznie ciekawszy. Czy jest taki ktoś... ta jedna osoba... którą, gdyby ci to miało ujść na sucho, byłbyś gotów zabić? I na to pada odpowiedź: Tak. Jest taki jeden skurwysyn. Jeden.
    I to jest to. Tak niewiele trzeba.
    Co do drugiej kwestii - nawet nie próbuj. Ten akt pięknoduchowstwa spotka się z reakcją.

    OdpowiedzUsuń
  40. @LEMMING

    "Nie róbmy polityki. Budujmy mosty"

    à la Le Pont d'Avignon?

    OdpowiedzUsuń
  41. @jazgdyni, @all

    Są jednak wyjątki w raperskim światku.
    Poniżej link do takiego exemplum.
    Choć to amatorka kawałek Klepsona nawet słuchalny. Jeden track a bardziej upisowujący szczyli niż sto konferencji poseł Szydło.
    Nad wszystkim zaś czuwał nielubiany powszechnie migalski.

    http://hiphopokatyniu.pl/oceniaj?page=2

    OdpowiedzUsuń
  42. @goblin

    Tak, dobry jest ten Klepson.
    Dobrze, że jest ta strona.
    Niech myslą...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?