wtorek, 23 listopada 2010

Don Paddington: Słowo o pewnym krajobrazie

Niniejszy tekst został napisany w formie cyklów komentarzy przez naszego Księdza. Stanowił reakcję trochę na mój apel o próbę socjologicznej analizy polskiego krajobrazu, ale też trochę odpowiedź na – uwaga, uwaga! – zaproponowany nam do czytania przez komentatora Devila tekst blogera Matki Kurki. Niezwykła, nawet jak na Don Paddingtona, wybitność tego komentarza, każe mi potraktować go wyjątkowo i opublikować, jak osobny wpis na blogu. Żeby nikomu nie przyszło do głowy go przegapić. Zapraszam.

W latach 70-tych, był w telewizji program dla dzieci p.t. „Pora na Telesfora”. Ów Telesfor był smokiem (kukiełką animowaną przez ś.p. Huberta Antoszewskiego), który poprzez rozmowę z Maciejem Damięckim, a w późniejszym okresie Zygmuntem Kęstowiczem, łagodnie indoktrynował PRL-owską dziatwę. Uwielbiałem ten program.
Pamiętam, że jeden z odcinków traktował o polskich miastach, a mówiąc ściśle, o ich charakterystycznych cechach. Wszystkiego dobrze nie pamiętam, ale była chyba Warszawa z Syrenką i PKiN, był Kraków z mariackim hejnałem i Wawelem, był Gdańsk z Neptunem i stocznią, były Katowice z hutami i kopalniami, był Toruń z Kopernikiem i piernikami. Był też Poznań…
Poznań został przedstawiony w sposób odmienny od innych miast. Żadnych charakterystycznych budynków czy zakładów pracy. Ot po prostu pokazano Telesfora na tle zwyczajnego ulicznego chodnika, poczym smok kręcąc z niedowierzaniem głową powiedział mniej więcej coś takiego: „Jak tu czysto! Nie widać żadnych śmieci.”
Jako ówczesny 10-latek bardzo się tą charakterystyką Poznania przejąłem. Miałem pretensje do Telesfora, że zamiast pokazać poznański ratusz, koziołki, „ceglorza” itp., gadał o jakichś śmieciach, a mówiąc ściśle o ich braku. Bo czy brak śmieci na ulicach może się równać z PKiN, albo gdańską stocznią?
Z biegiem czasu zrozumiałem, że twórcom programu udało się powiedzieć – zapewne przypadkiem – coś ważnego o esencji Poznania, tzn. o jego rdzennych mieszkańcach. Tym telesforowym zdaniem „Jak tu czysto! Nie widać żadnych śmieci”, opisali zrozumiały dla dzieci, dość stereotypowy, ale przecież prawdziwy model Poznaniaka, który dba o porządek, ponieważ sam jest porządny.
Bardzo mi to utkwiło w pamięci, co skutkuje u mnie przykrym nawykiem, by wartość jakiejś miejscowości oceniać ilością i dostępnością koszy na śmieci.
Piszę o tym dlatego, ponieważ owego Poznania z dziecięcego programu już nie ma. Skończył się w momencie, gdy ludziom przestały przeszkadzać śmieci na ulicach. Te śmieci pojawiły się na poznańskich chodnikach chyba już w latach 80-tych, a ludzie przywykli do nich w kilka lat później. Dlaczego przywykli? Moim zdaniem dlatego, ponieważ zaczęli w Poznaniu dominować ludzie, dla których wartości („dbam o porządek, ponieważ jestem porządny”) i ich kultywowanie stało się czymś kompletnie bez znaczenia: „Ulice są zaśmiecone? Trzeba wynająć jakąś firmę, która coś z tym zrobi”.
Ten jakże pragmatyczny sposób podejścia do rozwiązywania codziennych problemów, zaskutkował zabiciem w ludziach pewnej potrzebnej życiu społecznemu wrażliwości. Mówiło się o komunie, że wprowadziła omnipotencję państwa: „Państwo wszystko załatwi – od żłobka do nagrobka”. Dzisiaj wahadło poszło w drugą stronę i mówi się nie tyle o potrzebie państwa (Boże broń!) i jego omnipotencji, co raczej o potrzebie tzw. środków i ich omnipotencji: „Masz kasę? To wszystko załatwisz – od żłobka do nagrobka”. Różnica polega na tym, że w komunie normalny człowiek nie brał omnipotentnych przechwałek niewydolnego państwa poważnie i chcąc jakoś żyć, brał miotłę i śmieci zamiatał. Obecnie natomiast, normalny człowiek mówi sobie: „Z jakiej racji mam się przejmować jakimś syfem, za którego sprzątnięcie ktoś wziął pieniądze? I to w dodatku moje pieniądze!” (Nota bene, stary Poznaniak tak czy siak posprząta, ale młody ma to już gdzieś.)
Piszę o tym wszystkim po przeczytaniu tekstu Matki Kurki (http://tiny.pl/hwp7r). To bardzo dobry tekst, choć z punktu widzenia zwolenników Jarosława Kaczyńskiego mało odkrywczy, wręcz banalny w swej oczywistości. No i nie zbliża nas do odpowiedzi na pytanie Toyaha: „Co oni z nas zrobili?”
Snobizm, zapatrzenie w tzw. Zachód, zanik poczucia własnej wartości, „wykluczenie” tych, do których szyn nie dociągnięto itd., są zjawiskami wskazującymi na chorobę, ale nie są samą chorobą. Toyah pyta zaś o to, jaką chorobę nam zaszczepiono, a nie o to, czy mamy temperaturę.
Sądzę, że ową chorobą jest pewien sposób myślenia – sposób, który stał się dominującym wśród tzw. elit opiniotwórczych i małpujących te elity „mas”, a który swoim początkiem sięga czasów ruskich czołgów, dzięki którym zainstalowano w Polsce komunistyczną władzę. Otóż, czasy owe odznaczały się następującymi cechami:
-argument siły jest decydujący;
-cel uświęca środki;
-należy podporządkować się dziejowym i geopolitycznym koniecznościom.
Owe cechy czasów rewolucji, skutkowały pojawieniem się wzmiankowanego sposobu myślenia, którego determinantami stały się: przyzwolenie na kłamstwo, przyzwolenie na oportunizm, przyzwolenie na pogardę do słabych, przyzwolenie na zazdrość, bierność, egoizm, bezwzględność i chamstwo. Normalnie myślący w Polsce ludzie, musieli ten sposób myślenia potraktować jako rewolucyjny i z gruntu obcy, ale ponieważ normalni w ówczesnej Polsce byli albo bardzo prości, albo uwięzieni bądź martwi, bardzo szybko zaczęto ich traktować jako nienormalnych, zacofanych, bezwartościowych. Owi nienormalni i bezwartościowi kultywowali swoje tradycje i wartości (np. poznaniacy dbając o czystość swego miasta), ale z punktu widzenia rewolucji było to kompletnie bez znaczenia.
Dzisiaj ruskich czołgów już nie ma (bo są godnie zastępowane przez miraż kasy, władzy i rozkoszy medialnych pięciu minut), ale sposób myślenia ukształtowany przez nie pozostał, ma się dobrze i ciągle się multiplikuje, czego dowodzi np. casus pana Kamińskiego.
Z tego co wyżej powiedziałem wynika, że problem nie tkwi w tym, że ktoś odmawia wartości weselu w remizie, a zachwyca się Oktoberfestem. Nie jest problemem także to, że cała tzw. wschodnia ściana ma mniej linii kolejowych niż Śląsk. A i lekarstwem nie jest to, by przestać śmiać się z moherów, a w Drohiczynie wybudować fabrykę BMW. Problem przed jakim naprawdę stoimy, to odbudowanie w ludziach szacunku do wartości uosobionych przez prawdę, honor, bezinteresowność, wielkoduszność, rzetelność, solidarność, uprzejmość.
Właśnie dlatego Kaczyński mówi od czasu do czasu o potrzebie rewolucji moralnej, a mówiąc ściśle, potrzebie kontrrewolucji. Bez owej kontrrewolucji, Polska A i B, będzie ciągle Polską A i B (mimo fabryk BMW i Adidasa na wschodniej ścianie), a nie po prostu Polską.
I właśnie dlatego, działania PO prowokujące postawy lekceważące wspomniane wyżej wartości, są działaniami anty-modernizacyjnymi (czyli są wbrew polskiej racji stanu), a wspierające te działania poczynania pisowskich secesjonistów - noszące w sobie znamię kapitulacji wobec rewolucji ruskich buców - są pożałowania godne (niniejsze określenie można zamienić na bardziej dosadne).

23 komentarze:

  1. Tak, to nasz Ksiądz. Tu nie ma co komentować.

    I ja myślę, że w tych czasach gównianych, mamy nasz Kościół, a w Księdze jest wszystko napisane. Nie muszę nigdzie łazić, żeby się dowiedzieć. Tak,jak mój Tato, jak Dziadek, jak wszyscy przed nimi. Jest nasz Kościół. Jest prawo, i sprawiedliwość.
    Szefie, ja napisałem trzysta komentarzy u Ciebie. Ale ten jest dla mnie najważniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na tym blogu rozmówcy (np. ostatnio Bendix) często pytają: po co teologia.

    Właśnie po to, żeby rozumieć sens spraw i mieć zdolność syntezy.

    A głupkom wydaje się, że to "liczenie aniołów na ostrzu szpilki". Na tym ostrzu to oni są. Jak te motyle w gablocie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam Księdza i wszystkich.

    Zmiany mentalne w społeczeństwie zaszły bardzo głęboko.
    Ciężko to wszystko zmienić.

    Chociaż, w moim drugim kraju pobytu, w Norwegii, po wojnie też mieli dużo brudu za paznokciami. Ale moralność i standardy odbudowali szybko.

    Cholera, czemu to się u nas nie udaje? Fakt, codzienna presja Wielkich Manipulatorów jest ogromna, ale z drugiej strony, jak te niektóre podłe durnie wyjadą za chlebem na Zachód, to szybko stają się normalni.
    Tu, na tym terytorium i z tym otoczeniem istnieją warunki na
    "przyzwolenie na kłamstwo, przyzwolenie na oportunizm, przyzwolenie na pogardę do słabych, przyzwolenie na zazdrość, bierność, egoizm, bezwzględność i chamstwo."

    OdpowiedzUsuń
  4. Bez cienia lizusostwa mogę stwierdzić że ten blog prezentuje najwyższy poziom w polskiej tzw. blogosferze.
    pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  5. @tayfal
    Dobrze że Ci się wciąż podoba. Co do Twoich komentarzy, ja najlepiej pamiętam pierwszy. Albo drugi.

    OdpowiedzUsuń
  6. @PLK
    Bardzo mi miło. Wszyscy się bardzo staramy.

    OdpowiedzUsuń
  7. @jazgdyni

    Pozwolę się nie zgodzić. Rzecz w tym, że oni chcą, żeby w Polsce było jak w Szwecji, Belgii czy Holandii.
    Żeby była taka "moralnośc" jak tam, taki model "rodziny" jak tam, taki "silny" Kościół itd. Żeby była taka "wolnośc" jak tam.
    Ten poziom wolności osiągniemy jak tylko faszystowska, antymodernizacyjna, nacjonalistyczna, moherowa, antydemokratyczna, zaściankowa itd. partia PiS zejdzie ze sceny.
    Wtedy będziemy miec nową jakośc, a kraj szybko pójdzie do przodu. Modernizacyjną ścieżką. Dogoni Zapatero w trymiga.

    I nadejdą wówczas piękne czasy: Palikot bedzie się kłocił z Tuskiem, Napieralski napierniczał z Olejniczakiem, Kluzik-Rostkowska z Kidawą-Błońską, a Niesiołowski sam ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
  8. @orjan

    Jeszcze mały dodatek do naszej dyskusji o ścianie wschodniej.
    Mały cytacik z konferencji polskich socjologów. Jeden taki profesor rzekł był niedawno tak:

    "Pierwsza fala modernizacji kapitalistycznej w Polsce rozpoczęła się wraz ze zmianą ustrojową w roku 1989 i zakończyła wraz z akcesją Polski do Unii Europejskiej. Po okresie reakcji antymodernizacyjnej, jaka nastąpiła w latach 2005-2007 rozpoczęła się druga fala modernizacji, która w większym stopniu orientuje na 'miękkie' aspekty bytu społecznego: zmiany w sferze wartości i świadomości społecznej".

    No i "orientują" sie w myśli i czynie. Ale łatwo im nie pójdzie.
    Bo socjologia to bardzo marna nauka.

    http://www.zjazd14.socjologia.uj.edu.pl/index.php?navi=grupy_tematyczne.php&entry_id=996

    OdpowiedzUsuń
  9. @kazef
    Czemu "jeden taki profesor"? Nazwisko: Paweł Ruszkowski, gdzie wykłada? na UKSW.
    Na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Marylka

    Napisałem "jeden taki", bo jego poglądy zdają się być dość reprezentatywne i przy tym mało odkrywcze. Takich jak on nie brakuje.
    Użycie przez niego sformułowania "reakcja antymodernizacyjna" określa jego sposób myślenia dość jednoznacznie. Wpisuje się w zakres semantyczny narzucony środowisku socjologicznemu przez jedną ze stron politycznego i ideologicznego sporu.
    Nie sądzę zresztą, żeby w przypadku tego Pana rzecz miała się zatrzymać tylko na poziomie semantyki.

    OdpowiedzUsuń
  11. @kazef
    Chodzi mi o to, żeby jednak takie nazwiska i to co reprezentują, pamiętać. I o to, że tacy ludzie kształcą młodzież pod szyldem Prymasa Wyszyńskiego.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Marylka & kazef

    Z całym szacunkiem, to tylko w naszym durnym Systemie socjologia jest nauką, z pretensjami do nauk ścisłych.
    Niestety, podobnie jak psychologia, nigdy prawdziwą nauką nie będzie.
    Ja nawet zauważam szkodliwość socjologii i środowisk socjologicznych w rozwoju naszego kraju.
    Wolę już antropologów.


    kazef

    Nie zauważyłem sprzeczności między nami. Oprócz może tylko takiej, że ty zakładasz osiągnięcie standardów zachodnich poprzez eliminację części społeczeństwa (bądź co bądź 30%) hołdującej konserwatywnym wartościom cywilizacyjnym. Tam eliminacji, czy nawet marginalizacji nie było. To ruski wkład w postęp.

    A twój scenariusz jako hipotetyczny plan Systemu jest wysoce prawdopodobny.

    OdpowiedzUsuń
  13. @kazef
    Socjologia to może i nauka marna, ale za to socjologowie to prawdziwi państwo. Państwo z misją, a co najważniejsze z planem.
    Ale zgadzam się. Najpierw będą musieli nas wszystkich pozabijać.

    OdpowiedzUsuń
  14. List do idioty

    Dość dawno temu, gdy kandydat na Słońce Peru jeszcze siedział w trawce, przebywałem w Cusco. Młodym, wykształconym, etc. może przyda się podpowiedź, że to stolica dawnego Imperium Inków, niewielkie lecz pięknie położone i turystycznie interesujące miasto; m.in. baza wypadowa do słynnego Machu Picchu.

    Nad miastem dominuje wzgórze, a na nim stoi statua nazywana Biały Chrystus. Jest to mniejsza kopia tej w Rio, ale ma swoje 25 m! Stoi więc sobie z otwartymi ramionami i z lekko pochyloną głową, jakby z dołu, od miasta, przyjmował wołanie kyrie eleison. Natomiast mieszkańcy wznoszą ku Niemu wzrok, bo za Nim przechodzi słońce nad miastem dając pochylonej głowie aureolę.

    Interesujące, że statuę tę podarowali palestyńscy Arabowie w 1945r., w podzięce mieszkańcom Cusco za gościnę dla ich osadników.

    Gdy więc siedziałem u jej stóp, a miasto leżało pode mną niczym pod mikroskopem, zastanawiałem się, co dokładnie myśleli ci arabscy darczyńcy wybierając akurat taki dar. Niewątpliwie mieli intencję podarowania czegoś, co ich samych emocjonalnie połączy z mieszkańcami Cusco i odwrotnie.

    I wtedy, u stóp Białego Chrystusa, olśniło mnie, że ci Arabowie, wybierając Go jako symbol podzięki, sami wobec mieszkańców miasta oddali się w Jego opiekę bez względu na pozostające różnice obyczaju i wiary.

    I natychmiast pomyślałem o Polsce, gdzie każdy obcy, lub inny, jeśli tylko chciał, zawsze mógł liczyć na gościnną wspólnotę i na emocjonalną łączność tak samo bez rezygnacji z własnej wiary i obyczaju. Faktyczną gwarancję tego miał tutaj właśnie w Chrystusie i w Maryi. Ci, poprzez wymagania dla swoich wiernych, również tych „innych” otaczali opieką niczego konkretnego w zamian od nich nie wymagając.

    Dlaczego przypomniało mi się to wszystko dzisiaj rano, że aż siadłem do tego listu? Ano dlatego, że dziś pierwszy raz usłyszałem w radio Twój dowcip na temat Chrystusa Króla w Świebodzinie. Coś tam, kabareciarzu, oplatałeś obraźliwego a niewartego tutaj upowszechniania.

    I tak sobie natychmiast pomyślałem: co Ciebie łączy ze mną, a mnie z Tobą? Czy takiemu, jak Ty mentalnemu mętowi w ogóle zależy na jakiejś spójni społecznej, czy jesteś tylko niczym społeczna pluskwa: ani toto wytępić, ani polubić, a wytrzymać trudno.

    Ze mną przecież nie chcesz mieć nic wspólnego. Masz dla mnie tylko taką ofertę, abym (alles zusammen zu kupen) razem z Tobą wyśmiał to, co dla mnie jest drogie, a czemu Ty jest wrogi. Nawet nie obojętny, ale właśnie wrogi.

    A na drzewo durny palancie!

    Niewątpliwie zamanifestowałeś, że jesteś i chcesz być inny niż te rzesze budowniczych ze Świebodzina, którymi pogardzasz poprzez pogardę dla ich dzieła. Jesteś taki odważny i pewny siebie, bo polegasz na „państwie prawa”. Obyś się, idioto, nie przeliczył, bo opieka, pod jaką oddali się ci Arabowie w Cusco jest znacznie więcej warta i jest najpewniejsza.

    Pożyjesz trochę to zrozumiesz. Oby nie za późno.

    OdpowiedzUsuń
  15. @orjan

    Nie mając najmniejszych wątpliwości, że piszesz słusznie, wolałbym byś demaskował tych pokracznych idiotów z imienia i nazwiska.
    Jak wiesz z kim masz do czynienia, to nie zdzieli cię z zaskoczenia z tyłu w głowę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak to dobrze i chwała Panu, że mamy takie umysły jak orjan po naszej stronie.

    Rymkiewicz w wywiadzie z Newsweeka pokazuje kierunek na drogę (dzięki Agnieszko). Można do niego wracać.

    Wczoraj w rozmowach niedokończonych w RM p. Marguerite A. Peeters, temat: ,,Globalizacja zachodniej rewolucji kulturowej". Chyba w temacie, do odsłuchania:

    http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=23667

    Serdeczności Wszystkim z Szanownym Gospodarzem na czele.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Orjan

    Odkąd lżenie i kopanie Obrońców Krzyża zostało usankcjonowane przez "państwo prawa" oraz przyjęte z zadowoleniem przez "elity" jako wyraz świadomej i odważnej postawy obywatelskiej, wszystkie akty wyśmiewania wiary są dozwolone i akceptowalne.
    Ten dureń z radia wpisuje się w ten sposób do elity III RP.
    A z czego oni mają szydzić? Lecha Kaczyńskiego już nie ma, Jarosław na razie spacyfikowany i zamknięty w zaklętym kręgu "twardego elektoratu". Co ich tam obchodzi jakieś 23% ciemnego społeczeństwa! Przecież wiadomo, że to tępe mohery i dzicz, a ten Chrystus to tylko przynosi wstyd w oczach światłych Europejczyków. Trzeba temu wstydowi dać odpór i pokazać, że "my elita" się od tego ciemniactwa odcinamy!

    Masz rację, Chrystus nad Cusco robi wrażenie, szczególnie w zestawieniu z trudną historią tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  18. I pozdrowienia dla Yo, która zapewne zabiegana jak dzielna Siłaczka przy dziele wykuwaniu wiary w przyszłych pokoleniach.

    OdpowiedzUsuń
  19. RM transmitowało w niedzielę na żywo uroczystość poświęcenia figury naszego Pana w Świebodzinie. Słuchałam do kazania, bo sama szłam na Eucharystię (no i wybory naturalnie). Ale ,,serce roście"... Przynajmniej moje, nawet jak jest w mniejszości.

    OdpowiedzUsuń
  20. @jazgdyni

    ten idiota z łatwością siebie rozpozna, jeśli tu zajrzy. Natomiast ty i inni, każdy z nas, z łatwością możemy przeadresować ten list do idiotów, których ad hoc spotykamy.

    Ja bym ten list napisał krócej wskazując wściekłego psa, co kąsa rękę pana, ale jeszcze mam trochę chrześcijańskiego miłosierdzia dla braci mniejszych.

    OdpowiedzUsuń
  21. @jazgdyni
    Jest czy nie jest nauką, nie wiem, ale myślę, że narzędzia którymi się posługuje, mogą być przydatne do wielu pożytecznych celów, jak np. badania prof. Zybertowicza. Jest też parę porządnych osób w środowisku socjologicznym, np. Barbara Fedyszak-Radziejowska.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Ginewra

    I nikomu tam nie przeszkadza.

    Ja na razie (może aż do wakacji) nie mam czasu, by podjechać do Świebodzina. Jednak, o ile pamiętam topografię tamtego miejsca, to Chrystus Król stoi też na wzgórzach, a miasto jest też w dole.

    Ale jest ciekawiej, bo tam w dole zbiegają się droga z W-wy do Berlina przez Frankfurt/O z drogą nr 3 Wrocław (rulez!) - Świnoujście.
    Te drogi obniżają się do niecki, w której leży Świebodzin, więc Chrystus powinien przewyższać je o jakieś 90 metrów nawet!

    To oznacza, że jadąc z W-wy lub Poznania do rajchu, lub z rajchu, albo jadąc w poprzek z lub nad morze nie da się na Niego nie patrzeć. I dobrze jest!

    Tak mi się teoretycznie wydaje, ale sprawdzę dopiero latem. Chyba, że ktoś już widział.

    Jeszcze nieukończonego odcinka autostrady A2 też się chyba już nie da przesunąć. Ale poruta!

    To pachnie kryzysem ogólnobrukselskim.

    OdpowiedzUsuń
  23. @orjan

    List jest piękny.

    Pięknie też dzisiaj coryllus na S24 napisał i tak mi się wydaje, że pański list z coryllusowym tekstem ładnie się uzupełniają.

    Idioci wyśmiewają pewne rzeczy, ponieważ to co dla nas drogie, dla nich jest ciężarem, którego nie mogą/nie są w stanie udźwignąć. Krótko mówiąc, odrzucają zwyczajną wolność (patrz: coryllus), bo tam gdzie ta wolność jest, tam też jest odpowiedzialność (czyli wg. idiotów: nieznośny i w sumie zbędny ciężar).

    A propos ciężarów:
    Kiedyś bł. Matka Teresa z Kalkuty spotkała małą dziewczynkę, która niosła "na barana" inną, niewiele mniejszą - i jak się okazało poważnie chorą - dziewczynkę. Matka Teresa zaczęła użalać się nad dzieckiem, że dźwiga taki duży i pewnie ponad siły ciężar. Na te słowa dziewczynka obruszyła się i powiedziała do błogosławionej: "Ciężar? To nie ciężar. To moja siostra."

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.