niedziela, 2 maja 2010

Borubar - tajemniczy człowiek z Ministerstwa Prawdy



Kiedy niedawno wspomniałem tu o manipulacji sprzed dwóch lat, w sprawie szalika z napisem ‘Polska’, nie sądziłem, że sprawa wzbudzi takie zainteresowanie. Wydawało mi się, że dwa lata, to wystarczający czas, by każdy – nawet najbardziej zawzięta ofiara najbardziej podłej propagandy – doszła do siebie po tym szaleństwie. Okazało się jednak, ze zło – prawdziwe zło, zło zaplanowane i zło nieustannie podlewane – nie więdnie tak łatwo. I że jest wciąż wiele osob, dla których ten szalik stanowi rozdział wciąż otwarty. A więc, tym samym okazało się, że nigdy za wiele przypominania. W tej sytuacji, pomyślałem sobie, że przedstawię tu jeszcze jeden stary wpis, opublikowany w Salonie24 w sierpniu 2008 roku, a dotyczący innej – co najmniej równie podłej manipulacji – z nadzieją, ze może wciąż są ludzie, którzy na ten tekst czekają. Bardzo proszę.
W ciągu paru ostatnich dni, wśród osób komentujących na moim blogu, pojawił się kilka razy, podpisujący się różnie osobnik, którego komentarze niezmiennie zawierały absolutnie niemerytoryczne bluzgi pod adresem prezydenta Kaczyńskiego. Komentator ten nie komentował, nie polemizował, nawet nie krytykował w sposób szczególnie złośliwy. Jego komentarze stanowiły czyste obrażanie Prezydenta, przy użyciu najbardziej wulgarnego i chamskiego języka, dla samej satysfakcji obrażania. Mimo że z zasady nie usuwam jakichkolwiek komentarzy pojawiających się na moim blogu, w przypadku tego kogoś zrobiłem wyjątek, zresztą absolutnie niepotrzebnie, bo ze względu na dużą ilość skarg, on i tak byłby kasowany, a przez to, że w sposób rażący łamał regulamin Salonu - jak mi się zdaje - został ostatecznie zablokowany przez administrację. A z tego co pisał, zostało mi w pamięci jedno. O prezydencie - choć same epitety zmieniały się nieustannie - niezmiennie mówił "Borubar". Domyślam się, że w pewnym momencie uznał on, że to, iż Lech Kaczyński wymyślił, że piłkarz Boruc nie nazywa się Boruc, ale Borubar, jest wystarczającym powodem, żeby tępić Prezydenta na najwyższych rejestrach.
Kiedy czytałem wpisy tego dziwnego człowieka, kasowałem je, czytałem kolejne, znów je kasowałem i znów czytałem następne, zastanawiałem się nad destrukcyjną - destrukcyjną w naprawdę szatańskim stylu - potęgą mediów. Bo nie jest tak, że ten komentator narodził się sam z siebie. Nie jest tak, że on sobie chodził po świecie, czytał książki, wracał z pracy, oglądał telewizję i w tym czasie osiągnął stan, w którym jego ekscesy zostały uznane w Salonie 24 za nielegalne. On został stworzony przez medialną propagandę i manipulację, która przez ponad dwa lata sączyła w jego serce i w jego duszę odpowiednio dobraną truciznę i ostatecznie zrobiła z niego idealnego robota, by, jako jeden z wielu podobnych sobie, mógł - razem ze swoim stwórcą - budować nowe czasy.
Chciałbym dziś skupić się tylko na tym jedynym, zapamiętanym przeze mnie, elemencie zjawiska, o którym mówię, mianowicie na ‘Borubarze'. Ponieważ chcę wiedzieć, o co chodzi, zaglądam na youtube i tam znajduję jednominutowy filmik zatytułowany Pan Prezydent o meczu z Austrią ... "Roker Perejro" i Artur "Borubar" http://pl.youtube.com/watch?v=gtg7Otj14rE. Sprawa polega na tym, że po zremisowanym przez Polskę meczu z Austrią, dziennikarz Polsatu zwrócił się do Prezydenta z prośbą o ogólną ocenę tego, co się właśnie stało. Prezydent przez minutę opowiada o swoich wrażeniach, jego wypowiedź jest spokojna, stonowana, płynna - zwyczajna wypowiedź prezydenta Kaczyńskiego na temat meczu. Pod sam koniec swojej wypowiedzi, Prezydent mówi następujące słowa: "ALE DOBRY TEŻ BYŁ NASZ BRAKMKARZ, ARTUR BORUC, BARDZO". Ponieważ, jak mówię, jest to już koniec całej kwestii, Lech Kaczyński mówi z naturalnie opadającą intonacją, co sprawia, że końcówka zdania jest niewyraźna, a biorąc pod uwagę fakt, że dykcja Prezydenta, jak zwykle, pozostawia wiele do życzenia, z tego "bardzo" pozostaje tylko zaakcentowana pierwsza sylaba "bar...".
W opowiadaniu J.D.Salingera Just Before The War With Eskimos, brat Seleny zwraca się do Ginnie z pytaniem: "Jeet yet?" Ginnie oczywiście nie rozumie, więc brat Seleny powtarza pytanie: "Jeet lunch yet?" Ponieważ pojawił się ten ‘lunch', Ginnie wie, że brat Seleny nie jest idiotą, tylko chce ją poczęstować kanapką z kurczaka, tyle że mówi niestarannie. Skąd Ginnie wie, że brat Seleny nie jest idiotą? Stąd, że to jest oczywiste. Gdyby był idiotą to by się zachowywał, jak idiota i można by było mu ten idiotyzm udowodnić na tysiąc innych sposobów, niż czepiając się jego wymowy.
Każdy normalnie myślący człowiek wie, że w świecie, w którym żyjemy, to co słyszymy jest przetwarzane na dziesiątki różnych sposobów. Nasz głos może być niewyraźny, ponieważ odbija się echem, albo jest zagłuszany przez hałas, albo ginie wśród innych szmerów, czy wreszcie może być niewyraźny, bo mówimy niewyraźnie. Mówimy natomiast niewyraźnie też z różnych powodów. Albo mamy wadę wymowy, albo mamy marną dykcję, albo nam się mówić wyraźnie nie chce, albo jesteśmy zmęczeni, albo akurat z jakiegoś powodu coś nam się powiedziało niewyraźnie. Jedni z nas więc mówią, inni słuchają i choć oczywiście lepiej by było, gdyby jedni mówili wyraźnie, a drudzy słuchali uważnie, to tak się często dzieje, że coś się w tej transmisji psuje.
W tej sytuacji jednak, mamy swój rozum i doświadczenie i oczytanie i wyobraźnię, więc często potrafimy się domyślić, kto co do nas mówi, mimo, że słowa są nieczytelne. Wiemy to i tylko niektóre przesadnie ambitne dzieci, kiedy słyszą coś, co brzmi im absurdalnie, zamiast uznać, że albo źle usłyszały, albo, że ktoś coś powiedział niewyraźnie, albo wręcz się przejęzyczył, wybuchają szyderczym śmiechem i zaczynają się głupio popisywać. Ojciec mówi na przykład: "Idź juśsie myć!", a piekielnie inteligentny pięciolatek pyta: "Juśsie? Co to znaczy juśsie? Kto to jest Juśsie? Nie znam nikogo takiego."
W przypadku Borubara, nie sugeruję, że doszło do kontaktu Prezydenta z jakimś głupim jeszcze, choć, jak mówię, ambitnym dzieckiem. Nie było tak, że jakiś dziesięciolatek-prymus, po meczu Polski z Austrią, obejrzał rozmowę z Prezydentem, uznał, że Prezydent zamiast Boruc, powiedział Borubar i że warto by tę wypowiedź wbić na youtube i pokazać całemu światu, jaki to z Lecha Kaczyńskiego palant. Takich głuptasów nie ma nawet wśród dziesięcioletnich prymusów.
Uważam, że było inaczej. Któryś z dorosłych uczestników tego, co się powszechnie nazywa walką polityczną, bądź, być może, ktoś zatrudniony na etacie przez odpowiednią sekcję w Urzędzie Rady Ministrów, albo odpowiednią komórkę wewnątrz współpracujących z obozem rządzącym mediów, słuchając wypowiedzi Prezydenta, zwrócił uwagę na tę, słynną już dziś, sekwencję i postanowił, że to może się okazać jeszcze większym hitem, niż Irasiad, czy wieśmaki. No i tego Borubara wylansował.
Proszę zwrócić uwagę. Prezydent w tej samej wypowiedzi autentycznie powiedział "Perreiro" zamiast "Guerreiro". Pomylił się. Pomylił się, bo może myślał, że Roger Guerreiro nazywa się Perreiro, albo po prostu Perreiro - co akurat mnie nie dziwi - zabrzmiało mu bardziej naturalnie i się zagapił. Ale proszę, zwróćcie też uwagę, że z tego "Perreiro", media nie zrobiły takiego cyrku, jak z Borubara. Dlaczego? Dlatego, bo Kaczyński faktycznie się pomylił, a jego pomyłka - właśnie przez to, że się zdarzyła - była naturalna. A skoro naturalna, to mało użyteczna dla akcji zniesławiającej Prezydenta. Borubar, to co innego. Borubar gwarantował sukces.
Oczywiście, w normalnie funkcjonującym społeczeństwie, ten numer by nie przeszedł. Z tej prostej przyczyny, że normalni członkowie normalnie funkcjonującego społeczeństwa, przede wszystkim nie uwierzyliby, że ktoś, i to niekoniecznie nielubiany przez nich prezydent, ale ktokolwiek, mógłby wykazać się aż taką wyobraźnią, żeby nazwisko Boruc przekręcić na Borubar. Boruc mógłby się zmienić w Boruta, albo Goruta, ewentualnie nawet w Borysa, ale - na Boga! - nie w Borubara. I nieważne też by było, czy dla przeciętnego obserwatora, miałby ten ktoś przekręcić to nazwisko w tak fantazyjny sposób z tego powodu, że zawsze myślał, że to nie Boruc, tylko Borubar, czy przez to, że się przejęzyczył, czy nawet przez to, że nagle pomieszało mu się w głowie i zapomniał; a jak już sobie przypomniał, to właśnie tak jakoś bez sensu. Standardowo myślący człowiek tego "borubara" by nawet nie usłyszał. Normalny człowiek albo nie zrozumiałby końcówki wypowiedzi Prezydenta, albo by zgadł, że Prezydent wypowiedział na końcu słowo -"bardzo", tyle że niewyraźnie. A najprawdopodobniej w ogóle by się nad tym nie zastanawiał, bo i trudno analizować każdy akcent w każdej wypowiedzi każdego człowieka, który mówi albo do nas, albo obok nas to tu to tam, od rana do wieczora. No, ale kiedy się kogoś naprawdę nienawidzi i kiedy nie jest się w stanie poradzić sobie z tą nienawiścią w sposób rozumny, to wówczas dochodzi do sytuacji najbardziej kosmicznych. Wtedy, albo z wyrachowania, albo z czystego zaślepienia, człowiek - niekiedy zupełnie z pozoru zwyczajny i w innych sytuacjach bardzo rozsądny - zaczyna się zachowywać, jak kompletny wariat.
Sam niedawno przeżyłem podobną sytuację. Tu w Salonie, w którejś z moich odpowiedzi na komentarz popełniłem prosty literowy błąd, polegający na tym, że, starając się bardzo szybko reagować na napływające wciąż komentarze, zamiast ",mądrość", napisałem "mądroś" i popędziłem dalej, nie patrząc na to, co wysłałem. Na to, otrzymałem od pewnego językoznawcy potwornie długi elaborat, tłumaczący mi i innym, na poziomie najbardziej zaawansowanej inteligenckiej paplaniny, w jaki sposób to, że zapomniałem wbić do słowa "mądrość" ostatniej literki, świadczy o moich intelektualnych i kulturowych niedostatkach. Na to, zabrała głos pewna pani psycholog, która, w równie mądrych słowach, dorzuciła swoje trzy grosze na temat tego, jak mój stan psychiczny może wchodzić w interakcję z moją kulturowością.
I to jest dla mnie idealny przykład na to, jak osobista niechęć może człowieka doprowadzić do zaburzeń na poziomie zupełnie podstawowego rozsądku. A to, co tu przed chwileczką opowiedziałem, byłoby pewnie nieistotne - w końcu ani ten pan od języka, ani ta pani od dusz, nie pełnią na tyle ważnych społecznie funkcji, żeby swoimi głupstwami szkodzić na szerszą skalę - gdyby nie symbolizowało czegoś o wiele bardziej niebezpiecznego. Bo otóż stało się tak, że ktoś, bardzo przejęty rolą rządowego propagandzisty, postanowił, że taki Borubar może długo i skutecznie się przydawać, jako kluczyk otwierający kolejne drzwi z napisem: "NIENAWIŚĆ". I w pewnym momencie okazało się, że dzięki temu zagraniu, udało się skutecznie wyhodować całe tabuny takich nasączonych tą czarną miazgą umysłów, jak ten, od którego wątku zacząłem dzisiejszy mój tekst.
A ich się już nie da tak łatwo wyłączyć. Oni będą się żywić swoją nienawiścią - nienawiścią autentyczną, nie taką tam nienawiścią, o której ostatnio słyszeliśmy aż nazbyt często - i będą tę swoją nienawiść kultywować, doglądać ją, dbać o nią, jak o swój ogródek, a w niej sadzić bardzo czarne kwiatki, z których kiedyś wyrośnie coś, co przestraszy wszystkich.
Ich samych też nie oszczędzi.

17 komentarzy:

  1. posluchaj dupku, juz ci kiedys na salonie24 napisalem, ze umieszczajac zdjecia umarlych na swoim blogu -uzywasz ich do swoich podlych celow politycznych. Masz pecha do zdjec, wtedy jeszcze Walentynowicz zyla - zastanow sie czy nie scigasz na swoje dzieci jakiegos nieszczescia zaklocajac spokoj zmarlych -jakos szybko zostales zebrakiem.

    Milej niedzieli zycze
    Best Regards Dupku

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. toyahu,

    Zablokuj, proszę, dostęp do komentowania na Twoim blogu dla niezalogowanych. Niech tam sobie czytają notki, ziółeczka podśmiardujące, niech im tekst skręca trzewia jak szybki piekarz ciasto w precle lwowskie, ale niech wiedzą, że są wystawieni jak na patelni.

    Widoczni. Jak majowy zając w oziminie.

    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    YBK

    OdpowiedzUsuń
  4. Miłej niedzieli i best regards???
    Ty chyba rzeczywiście jesteś mało przytomny. A może wy tak macie na stałe? Patologiczne zakłamanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem pewien, czy to ma sens. Raz że przy okazji zablokuję wielu normalnych, a dwa, że co to da? Jak zechce, to się zarejsetruje i będzie komentował jako ktośtam. Jakiś saligia, czy ktoś inny. Bez znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. ... wie Pan wszyscy ci, jak na przykład ten anonimowy z 16:28, to moim zdanien produkty "hodowli". Przemyślanej, zaplanowanej i relizowanej w sposób dosyć konsekwentny. Nie tak dawno spotkałem się z takim oto ciekawym pojęciem - "Dolny Onet". To jest ten "hodowca", jeśli mogę tak powiedzieć. Ma on, mam na myśli ten "Dolny Onet" jako szersze pojęcie, wprost zabójczą właściwość. Potrafi mianowicie u wielu ludzi, jak by nie było z gatunku Homo Sapiens, wyłączyć zdolność samodzielnego myślenia. I w związku z tym "wyłączeniem samodzielnego myślenia" ludzie ci, jak dla mnie, stali się współczesną jakąś taką mutacją hitlerowców bolszewików. To hitlerowcom i bolszewikom wsączono do umysłów nienawiść, Jednym nienawiść na tle rasowym, drugim nienawiść klasową. Tym naszym, chyba nie muszę wyjaśniać do kogo. Jednym nienawiść wlano przy pomocy, między innymi, czegoś co miało tytuł - Völkischer Beobachter, drugim to coś miało dziwny tytuł - Prawda. Tym tu, w Polsce, nienawiść wlała do umysłów gazeta o, jak to ładnie określają, dwuczłonowym tytule. Ta gazeta była wprost stachanowcem w tej "robocie". Co wynikło z tej nienawiści dla dziesiątków milionów ludzi przypominać chyba nie trzeba. No chyba że trzeba. Co wyniknie z tej wyhodowanej nienawiśći u nas w Polsce? Nie wiem, po prostu nie wiem. I czasem ogarnia mnie jakaś taka bezsilna wściekłość na to co widzę, na tych hodowców wszelkiej maści, a czasem jestem zdołowany i to tak mocno, że aż czasem się zwyczajnie boję - tej huśtawki moich emocji.
    Dramatyczne jest to, że tego procesu "hodowli" chyba nie można już odwrócić. Takie mam osobiste doświadczenia, z bardzo emocjonalnych z mojej strony rozmów, czasem cyba za bardzo emocjonalnych. Z ludźmi których znałem, wydawało się że dobrze od lat kilunastu, kilkudziesięciu. Ba, nawet wśród rodziny mam takie doświadzczenia, niedobre doświadczenia.
    Są jak narkomani w ostanim stadium nałogu - w slangu nazywa się takich "warzywa", nie reagują na nic, oprócz dawki narkotyku. I nic ich nie jest w stanie przebudzić.

    I już tak na marginesie.
    Jutro jest 3 maja, a ja widzę jak Polska nieubłganie spychana jest w niebyt, w nieistnienie jako samo o sobie stanowiący byt państwowy, ponownie w objęcia ...

    I jeszcze zacytuję to co niedawno przeczytałem w necie: " ...że gdybym był państwowcem, ale PRAWDZIWYM państwowcem, to srałbym ze strachu przed tym, co nas teraz czeka. I modliłbym się o to, żeby ci wszyscy, którzy prawdziwie płaczą nad grobem prezydenta, poza płakaniem zrozumieli, o co idzie gra."

    Oryginał tu:
    http://tekstowisko.blogspot.com/2010/04/bajka-o-demokracji.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Tomasz!
    Dziękuję za komentarz. To jest zjawisko absolutnie niezwykłe. Jak można było przeprowadzić tak skuteczną operację na tak znacznej części społeczeństwa. Ten komentarz pokazuje wszystko w sposób idealny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam oczywiście na myśli komentarz tego szaleńca.

    OdpowiedzUsuń
  9. Toyahu
    Ja nawet nie chcę wiedzieć czy był Boruc, czy nie. Z szacunku dla Prezydenta nie odpaliłam tego nagrania. Mnie martwi tylko jedno, że ta ich nienawiść budzi u mnie nienawiść. To smutne.

    Tomasz
    Zawsze lubiłam ludzi i miałam ich wokół wielu. Czas żałoby sprawił, że odsunęłam się od większości. Nie radziłam sobie z nienawistnymi tekstami. Ludzie, niby na poziomie atakowali mnie widząc moją żałobę. Myślę, że jeżeli tragedia i śmierć ich nie zatrzymała przed epatowaniem nienawiścią, to lepiej trzymać się od nich z daleka. Mam rodzinę i parę mądrych blogów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Toyah,
    własnie obejrzałem "Edge of Darkness", najnowszy film z Melem Gibsonem (jakiś "tłumacz" fatalnie przetłumaczył tutuł na: "Furia").
    Film możnaby porównywać np. z "Gran Torino".

    Ale nie dziś...
    Film jest bardzo niepokojący. I tak pewnie mógłby byc odbierany w Polsce jeszcze miesiąc temu.
    Ale nie dziś. Nie po Smoleńsku.
    Dziś wiele scen wygląda więcej niż niepokojąco. Ogląda się je bardzo szczególnie.

    Gorąco polecam. Jak obejrzysz - będziesz wiedział.

    Pozdrawiam,

    kazef

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty nie chcesz i oni nie chcą. I Tobie i im wystarczy to co wiedzą i tak.

    OdpowiedzUsuń
  12. kazef!
    Obejrzę. Gran Torino był wybitny. A Gibson - wiadomo!

    OdpowiedzUsuń
  13. In nomine patri et filii et spiritus sancti
    czarne chmury zasnuwaja niebo, wytrzeszczone oczy trupa hipnotyzuja - chodz, chodz, prosze chodz......coraz bilzej i bilzej - wy pomioty Zlego. Nie mozecie sie na trupy napatrzec, nigdy nasycic smiercia. A wiec macie ja w kazdej sekundzie ,chodzi za wami dzien i noc, jeszcze sie waha, jeszcze jeden dzien, jeszcze jedna noc - wasz panteon przeszedl z woli Boga przez maszynke do miesa, jeszcze sa zdjecia w necie, jeszcze widac te rozdziwione trupei pyski z czarnymi jezykami i wypalnone oczodoly. Ostatni spazm urwanej glowy pozostawil na twarzach pietno Zlego. To znak.
    Tak nie gina dobrzy katolicy, bez namaszczenia, bez opieki Boga -tak zostaje starte w proch nasienie szatanskie. Jam wasz nowy chrzciciel i pastrze zagubionych owieczek, jam wasze lustro i wasza zguba.
    amen
    Prawa Reka Wyroczni Bozej.
    amen

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy!
    Nie lękaj się. Jezus Cię kocha. A to On na końcu zwycięża. Nie lękaj się.

    OdpowiedzUsuń
  15. "Ich samych też nie oszczędzi"

    No właśnie, jakoś TEGO zupełnie nie widzą.

    Myślę, że sukces tej propagandy nienawiści bierze się z ataków ad hominem na poszczególne osoby a nigdy na reprezentowane przez nich idee. Stąd właśnie Borubar, odwrócony szalik, wyselekcjonowane zdjęcia grymasów na twarzy. Najpierw usilne udowadniają, że przeciwnik jest garbaty a potem następuje zmasowane prostackie naśmiewanie się z garbatego. Ludzie prawi i wartościowi tracą dlatego, że nigdy do takich sposobów walki się nie zniżą. A społeczeństwo, podciągnięte pod wspólny mianownik miernoty popkulturą i te-fał-enem wszystko bezkrytycznie przełyka. Znakomitym przykładem skuteczności tych manipulacjii są tutejsze ślepo zawzięte trole.

    Bez niezależnych, patriotycznych (pro-polskich) mediów i dzieci uczących się polskiej historii Polska PO PROSTU przestanie istnieć.

    Jeśli KGB, zgodnie z wolą większości polskiego społeczeństwa, wygra czerwcowe wybory to będziemy mieć zagwarantowane następne 100 lat bez wolności.

    ____________________________
    Z wyrazami szacunku dla Toyaha,

    Gary Indiana

    OdpowiedzUsuń
  16. Jaroslaw Kaczynski zachowuje wszystkie przymioty zm. Brata, ale tez ma jedna nad Nim przewage: znacznie lepsza dykcje. I to wcale nie jest ironia. Osoby polujace na jezykowe wpadki kaczystow caly czas czyhaja.

    tcl

    OdpowiedzUsuń
  17. Obejrzałem ten film na You Tubie. Prezydent powiedział "Borubar", a Pan zdecydowanie przecenia swoją mądroś.

    P.S. Na wszelki wypadek zaznaczam, że nie darzyłem wprawdzie Lecha Kaczyńskiego sympatią, ale nie czułem do niego nienawiści i ubolewam nad tym, że zginął w tak tragicznych okolicznościach. Wolałbym, żeby przegrał wybory i odszedł z polityki.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.