środa, 15 stycznia 2014

"This is not a love song" - repryza

Możliwe, że od czasu, gdy w książce o Harrym Potterze znalazłem ów fragment, gdzie pada informacja, iż prof. Dumbledore ma na nodze wytatuowany plan londyńskiego metra, pojawiła się w bliskiej mi przestrzeni równie jednoznaczna demonstracja najczystszego satanizmu, jeśli jednak tak było, to tego momentu akurat nie pamiętam. A zatem dziś jestem autentycznie wstrząśnięty. Już wyjaśniam.
Ponieważ jestem już stary, a moje dzieci, mimo, że pojawiły się w moim życiu stosunkowo późno, też nie są już dziećmi w sensie biologicznym, tego typu zjawiska kulturowe, jak Hallo Kity, Monster High, czy My Little Pony, znam wyłącznie z okazjonalnych zawodowych kontaktów z uczennicami klas podstawowych, czy wczesno-gimnazjalnych. Gdybym miał się zastanowić nad swoją wiedzą na tym polu bardziej solidnie, wspomniany wcześniej Harry Potter stanowi dla mnie już ostatnie echo owego Nowego Wspaniałego Świata, który, Bogu dzięki, już do końca życia będę traktował, jako świat całkowicie obcy.
I oto dziś pewne dziecko poprosiło mnie, bym zechciał z nią wysłuchać „przepięknej” piosenki z kultowego, jak się okazuje, animowanego serialu dla małych dziewczynek pod tytułem „My Little Pony”. Piosenki wysłuchałem, wróciłem do domu, następnie zrobiłem to, co w tego typu sytuacjach robię zawsze, a mianowicie wklepałem ową nazwę do wyszukiwarki i znalazłem, co następuje:
My Little Pony: Przyjaźń to magia (ang. My Little Pony: Friendship is Magic) – serial animowany produkowany przez Hasbro Studios w Stanach Zjednoczonych (scenariusz) oraz przez DHX Media Vancouver w Kanadzie (animacja; dawniej znane jako Studio B Productions), który oparty jest na serii zabawek My Little Pony i animacjach firmy Hasbro. Premierowy odcinek został wyemitowany 10 października 2010 roku w amerykańskiej telewizji abonamentowej na kanale The Hub, którego częściowo właścicielem jest Hasbro. Polska emisja na kanale MiniMini+ rozpoczęła się 15 października 2011 roku. Serial nadawany jest także w wielu innych krajach w ponad dziesięciu językach.
Animatorka Lauren Faust została wybrana przez Hasbro na dyrektora kreatywnego i producenta wykonawczego serialu. Postanowiła ona zmienić styl serii poprzez pogłębienie osobowości postaci i nadanie serialowi przygodowego charakteru. Faust zrezygnowała z posady po ukończeniu pierwszego sezonu, ale pozostała producentem konsultingowym. Jayson Thiessen, reżyser nadzorujący, do drugiego sezonu stał się jego showrunnerem (osobą odpowiedzialną za produkcję serialu).
Serial jest chwalony za elementy humorystyczne i pouczający charakter. Chociaż przeznaczony został dla małych dziewczynek, zyskał także duże grono fanów w wieku nastoletnim i studenckim, głównie płci męskiej, tzw. bronies, jak również żeńskiej –pegasisters. Powodami tego niezamierzonego zainteresowania są twórcze pisanie i charakterystyka autorstwa Faust i jej zespołu, wyrazisty styl animacji opartej na Adobe Flash, motywy, które mogą zostać docenione przez starszych widzów i wzajemne relacje między Hasbro, twórcami i fanami.
Elementy programu stały się częścią kultury remiksu i zbudowały podstawy wielu różnych memów internetowych, a także stworzonych przez fanów utworów muzycznych, fanartów, opowiadań fiction, oraz gadżetów związanych z kreskówką”.
Powiem uczciwie, że ja z powyższej informacji rozumiem zaledwie fragmenty, a jak idzie o akapit trzeci i czwarty, to tu akurat akurat nie rozumiem już nic. Natomiast wysłuchałem od początku do końca zaproponowanej mi przez moją uczennicę piosenki, i chciałbym się podzielić wrażeniami tu na tym biednym blogu. Otóż ów fragment nosi tytuł „W ogrodzie cieni”, do znalezienia na youtubie pod tytułem „Children of the Night”, a rzecz, mówiąc najkrócej, polega na tym, że kupa malutkich i słodkich pegazów, jednorożców, czy zwykłych koników fruną gdzieś po nocnym niebie, a uroczy głos piosenki, w towarzystwie harfy, informuje nas, że oto one są właśnie przeprowadzane przez kogoś do innego, lepszego świata, symbolizowanego przez ów „ogród cieni”, gdzie nie będzie już ani bólu, ani cierpień, ani kłamstwa, ani wreszcie owej zbrodni, jakiej realny świat systematycznie dokonuje na „pięknie” i „pasji”. Cała piosenka jest do tego stopnia jak najbardziej oczywistą afirmacją śmierci, w dodatku opartą na wciąż powracającej frazie „Chodźcie moje biedne dzieci – przeprowadzę was przez ból i kłamstwo tego świata do mojego ogrodu cieni. Zamknijcie swoje umęczone oczy, a za chwilę zniknięcie w spokoju i ciszy”, że kiedy wyjaśniłem „mojemu” dziecku, w czym rzecz, to ona natychmiast skojarzyła to ze szkoleniem, jakie ostatnio zostało im zaaplikowane w ramach obrony przed księżmi-pedofilami. I daję słowo, że nie żartuję.
Mamy więc oto ów kultowy wręcz, jak słyszę, animowany serial dla małych dziewczynek, i dla starszych już znacznie fanów „kultury remiksu, memów internetowych, fanartów, opowiadań fiction, oraz gadżetów związanych z kreskówką”, a tam ów budzący dreszcz trwogi syk: „Weep not poor children for life is this way murdering beauty and passions […] soon we'll away into the calm and the quiet”.
Już podczas pisania tego tekstu, dotarła do mnie informacja, że owa piosenka tak naprawdę nie pochodzi z samego filmu, ale stanowi część czegoś, co nosi nazwę „projektu fanowskiego”, a zatem, w pewnym sensie, jest próbą rozszerzenia oryginalnej oferty producentów filmu o małym koniku, zgodnie z wyobrażeniem tych, do których kreskówka była adresowana, a nie są małymi dziećmi. A więc, jak sądzę, owych specjalistów od „remiksu, „memów i „fanartów”. Oto, jak autorzy projektu go objaśniają: „Celem projektu jest ukazanie historii, która mogła by być genezą święta Nightmare Night oraz tego co dodatkowo doprowadziło do banicji Luny”. A ja uważam, że to, z pewnego punktu widzenia, jest dla nas wiadomością jeszcze bardziej bolesną. I faktu tego nie zmieni konstatacja, że tu akurat zarówno Hasbro, DHX, jak i pani Faust, mają ręce czyste. Ale trzymajmy się zamierzonego toru.
Właśnie tak. Parę dni temu, mój serdeczny przyjaciel, a jednocześnie człowiek, który stale dba o to, bym nie narzekał na brak istotnych, i zawsze inspirujących, informacji, Lemming, przesłał mi link do artykułu, gdzie jak byk stoi wiadomość, że członkowie czegoś, co nosi nazwę Świątyni Szatana i ma swoją siedzibę w Nowym Jorku, wyrazili chęć postawienia w Oklahoma City pomnika Behemota, i nie dość, że podjęli już nawet prawne kroki na rzecz sformalizowania projektu, to przedstawili gotowy model przyszłego pomnika. Rzecznik prasowy grupy wydał oświadczenie, w którym pisze:
Pomnik został tak zaprojektowany, by wyrażać poglądy satanistów w Oklahoma City i wszędzie na świecie. Pomnik ma wzywać do współczucia i empatii dla każdego żywego stworzenia. Wreszcie, ma nasz pomnik spełniać funkcję praktyczną, jako miejsce, gdzie osoby w różnym wieku będą mogły sobie spocząć na kolanach Szatana, w nadziei na inspirację, czy choćby dla chwili refleksji”.
Wspominałem już o tym dość niedawno przy innej okazji, ale powtórzę. Ojciec Święty Franciszek, na rozpoczęcie Nowego Roku, postanowił dać nam do zrozumienia, że oto stawiamy „kolejny krok do mety”. Chciałbym, jeśli można, apelować do nas wszystkich: nie traktujmy tych słów, jako pustej retoryki.

4 komentarze:

  1. Są ludzie mocno broniący tej kreskówki z racji że, ich zdaniem, krytykuje ona demokrację, egalitaryzm i promuję zdroworozsądkowe podejście do świata. Wiem, że nie robią na nich wrażenia takie znaleziska bo "nie odpowiadają za skojarzenia innych". Dobrzy ludzie, wychowujący gromadkę dzieci i wierzący w Chrystusa. A te słowa to E. A. Poe, szukałem z czegóż ta muzyka jest a to chyba 100% fanowskie dzieło.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Przemko
    Wygląda na to, że tekst jednak nie jest Poego. To od początku do końca robi wrażenie jakiejś mistyfikacji, nie wiadomo po pco.

    OdpowiedzUsuń
  3. @zawiślak
    Oczywiście. W pełnej okazałości.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.