piątek, 8 marca 2019

O tym jak Dobra Zmiana gotuje sobie swój los


Dziś zaglądamy do „Warszawskiej Gazety”, troszkę tym razem wcześniej, natomiast jeszcze raz na temat szkolny. Mam nadzieję, że może być.     


       Towarzysz przewodniczący Broniarz ogłosił właśnie, że jeśli rząd Dobrej Zmiany w najbliższym czasie nie podniesie nauczycielskich pensji o tysiąc złotych, to on skorzysta ze swojej pozycji i w czasie trzech nadzwyczaj ważnych egzaminów szkolnych zorganizuje ogólnokrajowy strajk, który oczywiście doprowadzi do tego, że żadnych egzaminów nie będzie. Co ja sądzę o Broniarzu, o Związku Nauczycielstwa Polskiego i jego członkach, nie muszę powtarzać, natomiast chcę powiedzieć, że sytuacja do jakiej przez minione lata polską edukację doprowadziły kolejne rządy woła o pomstę do nieba. Dziś jednak chciałbym się odnieść do czegoś co nam najlepiej pomoże zrozumieć skalę problemu.
      Otóż pamiętam jak przed laty trafiłem na następującą wypowiedź człowieka nazwiskiem Bartosz Marczuk:
      Wszystkich, którzy uważają, że wydłużenie wieku emerytalnego jest złe uważam albo za głupków albo za cyników. Jest jasne jak słońce, że jeśli żyjemy dłużej powinniśmy dłużej pracować. Dobrobyt i rozwój bierze się z pracy, a nie ze świadczeń. Ktoś kto tego nie rozumie jest głupkiem, ktoś kto rozumie, ale wykorzystuje w debacie lęki ludzi, jest cynikiem. Dobrze, że Trybunał Konstytucyjny dał im w tym tygodniu odpór i obronił decyzję o dłuższej pracy”.
         Pamiętam też, jak zaledwie parę lat później owemu Marczukowi rząd Prawa i Sprawiedliwości zaproponował objęcie stanowiska wiceministra w resorcie pracy, a ten ową propozycję z entuzjazmem przyjął. I to już było coś. Wziąć do rządu, który ma w swojej nazwie słowa „prawo” i „sprawiedliwość” agresywnego liberała, w dodatku oficjalnie głoszącego, że rząd, w ramach którego ma zamiar działać, to banda albo głupków, albo cyników, zrobiło na mnie wrażenie ponurego żartu.
       No i znów nie minęło wiele czasu, jak minister Marczuk postanowił skomentować na Twitterze któryś z wcześniejszych zorganizowanych przez ZNP strajków i zrobił to w taki sposób, że od tego czasu liczba nauczycieli, którzy mogliby wierzyć w to, że to co proponuje PiS to zmiana dobra, skurczyła się niemal do zera. Posłuchajmy:
      Paradoks. Strajkuje dziś grupa zawsze z największymi przywilejami w Polsce. Pewny awans i wysokie wynagrodzenie, ochrona, krótki czas pracy, extra urlopy. O co chodzi?
      To może ja powiem, o co chodzi. Chodzi mianowicie o ową nędzną pensję, owo zaharowywanie się na śmierć wieczorami i w weekendy, ów nieustanny stres, jaki w każdym nauczycielu, który jeszcze zachował zdrowe zmysły, wywołuje kontakt z dyrekcją, pokojem nauczycielskim, czy wreszcie klasą szkolną, owe nieustanne zebrania i szkolenia, owe wycieczki szkolne, gdzie nauczyciel 24 godziny na dobę musi mieć oczy otwarte, by nie pójść siedzieć za głupotę pozostających pod jego opieką dzieci.
        Wystarczyło awansować jednego durnia, by ci, którzy w ciągu minionych lat urządzili nauczycielom oraz polskiej szkole owo piekło, mogli się nagle pokazać, jako rozumiejący problem i znający receptę. I to oni dziś triumfują, a premier Morawiecki może ich już tylko prosić, by się zlitowali.

Mam tu u siebie jeszcze parę swoich książek, które czekają na zainteresowanych, również z ofertą dedykacji autora. Proszę o ewentualny kontakt pod adresem k.osiejuk@gmail.com.

2 komentarze:

  1. Ciekawe kto stoi za tym durniem?

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykro sie na to patrzy. Z jednej strony ten komuch broniarz powolany chyba po to zeby oslabic argumenty nauczycieli. Z drugiej pretorianie wyborczej - "dajcie mi bron to pojade strzelac do tych darmozjadow" - wczesniej ten sam chcial strzelac do kaczek. A do tego wszystkiego nasze wladze. Ta grupa ma wyjechac na tarczach. Pytanie komu ma to sluzyc.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.