poniedziałek, 25 marca 2019

Nasza Kochana Oświata, czyli paskiem w ryj


       Wprawdzie już parę tygodni temu zabierałem tu głos w sprawie sytuacji na polu starcia między Komunistycznym Związkiem Nauczycielstwa Polskiego a rządem, ponieważ jednak głównym bohaterem mojej notki był poseł Marek Suski, wobec wciąż narastającego napięcia czuję, że powinienem się odezwać zupełnie osobno. Problem polega na tym, że pytają mnie znajomi – w większości ludzie bardzo życzliwie nastawieni do Dobrej Zmiany – jak to jest z tymi zarobkami nauczycieli, czy faktycznie dyplomowany nauczyciel zarabia tyle ile mu wyliczyła minister Zalewska, a ja nie mam innego wyjścia, jak powtarzać niezmiennie, że nie, że nauczyciel dyplomowany zarabia dużo mniej i że Zalewska, a z nią inni ministrowie bezczelnie i w sposób zupełnie niepojęty łżą. Kiedy Suski wyskoczył z tym swoim idiotyzmem, gdzie porównał zarobki nauczyciela do tego, co za swoją robotę otrzymuje poseł, oczywiście wybuchła wielka awantura, jednak proszę zwrócić uwagę na fakt, że niemal nikt nie kwestionował tych 5,5 tys. które rzekomo zarabia nauczyciel, ale większość komentarzy skupiła się na owych ośmiu patykach dla posła. Również, kiedy Suski wrzucił na Twittera coś, co w jego rozumieniu stanowiło przeprosiny, nie zmienił on swoich rachunków, lecz zaledwie zapewnił, że on bardzo szanuje nauczycieli i wie, jak ciężka i pełna poświęcenia jest ich praca i jak oni kochają swoich uczniów. I to jest właśnie przekaz, jaki ze strony rządu dociera do nauczycieli oraz opinii publicznej: praca nauczyciela jest bardzo ciężka, bardzo potrzebna, oraz zasługująca na najwyższy szacunek, dlatego rząd już teraz podwyższył nauczycielskie pensje do poziomu 5,5 tys., by w przyszłości podwyższyć je jeszcze bardziej.
        A ja tego zwyczajnie nie rozumiem. Nie mam bladego pojęcia, czemu oni zdecydowali się iść w to kłamstwo, kłamstwo podłe i bezczelne. Zwyczajnie nie wierzę w to, że oni są szczerze przekonani co do tych rachunków. Nie ma takiej możliwości, by którykolwiek z nich – poza może Suskim – sądził, że nauczyciel otrzymuje brutto co miesiąc 5,5 tys. zł. Ale jest coś jeszcze. Ja nie wierzę też w to, że którykolwiek z nich jest przekonany, że polski nauczyciel spędza w szkole średnio 3 godziny dziennie, o czym poinformowano we wczorajszym Dzienniku Telewizyjnym. Nie wierzę w to, bo gdyby tak miało być faktycznie, to ja tym idiotom już dziś pragnę podziękować i prosić, by mi zeszli z oczu raz na zawsze.
       A zatem, pozostaje pytanie, czemu oni to robią. Czemu kłamią i czemu robią to z taką determinacją, że jedynym tego efektem może być doprowadzenie nauczycieli do takiej wściekłości, że nawet jeśli przewodniczący Broniarz dogada się z władzą i poprosi grzecznie nauczycieli, by jeszcze trochę poczekali, oni go najpierw powieszą na najbliższej latarni, a potem już sami osobiście rozpieprzą cały ten system. Powiem szczerze, że odpowiedzi na tę zagadkę nie mam. A skoro tak, to muszę założyć, że jest coś, o czym nie wiem, a to z kolei musiałoby oznaczać, że w tym szaleństwie musi być jakaś metoda i kto wie, czy oni z jakiegoś powodu nie postanowili wypowiedzieć wojnę Komunistycznemu Związkowi Nauczycielstwa Polskiego. Może być bowiem tak, że ta akurat władza zrozumiała, że jeśli nie weźmie za mordę całej tej bandy post-PRL-owskich trepów, to nigdy nie zaznają spokoju. Choćby się nie wiadomo jak starali, nie wiadomo jak spektakularne odnosili sukcesy, nie wiadomo jak wielkie mieli poparcie w społeczeństwie i z jakim poparciem wygrywaliby kolejne wybory – zawsze będą szkoły i nauczyciele, w ogromnej większości pozostający w owym ideologicznym uścisku, który jest praktycznie nie do zdarcia. No i znów, skoro tak, to oni też muszą wiedzieć, że jedynym praktycznym skutkiem tego strajku będzie to, że ci biedni nauczyciele za cały ten okres nie dostaną ani grosza i dopiero wtedy zrozumieją, jak byli głupi, kiedy dostaną pasek z kolejną wypłatą i tam, zamiast tych pięciu tysięcy, czy choćby zwykłych trzech, pojawi się ledwie parę stów. I w ten sposób dojdzie do – przepraszam za wyrażenie – z dawna wyczekiwanego ostatecznego rozwiązania kwestii nauczycielskiej. Amen.



13 komentarzy:

  1. .. kontyunując, pozwoli Pan, że tylko wkleję dwa (niedawne) cytaty z Pana, pozostawiając to zestawienie bez komentarza. No i pozdrawiam z uśmiechem:
    1. Oto, proszę sobie wyobrazić, że dziś, oglądając ten, jak zawsze wręcz nie do zniesienia, „Dziennik Telewizyjny” we współczesnej odsłonie, trafiłem na informację, która była dla mnie całkiem nowa i nieoczekiwana. Oto, jak się okazuje, ledwo co wyrwane z łap Donalda Tuska i tej jego ferajny spod ciemnej gwiazdy polskie porty morskie dramatycznie zwiększają swoje zyski, z 17 mld zł. w roku 2015 do ponad 40 mld zł. w roku 2018, wpłaconych do krajowego budżetu. Przepraszam bardzo, ale póki nie nastąpi jakaś globalna kompromitacja, to choćby ta jedna wiadomość, obok tak zwanej „piątki Kaczyńskiego” pozwala mi w nich walić jak w kaczy kuper, wciąż z ojcowskim uśmiechem na twarzy.

    2. Ale jest coś jeszcze. Ja nie wierzę też w to, że którykolwiek z nich jest przekonany, że polski nauczyciel spędza w szkole średnio 3 godziny dziennie, o czym poinformowano we wczorajszym Dzienniku Telewizyjnym. Nie wierzę w to, bo gdyby tak miało być faktycznie, to ja tym idiotom już dziś pragnę podziękować i prosić, by mi zeszli z oczu raz na zawsze.
    A zatem, pozostaje pytanie, czemu oni to robią. Czemu kłamią i czemu robią to z taką determinacją, że jedynym tego efektem może być doprowadzenie nauczycieli do takiej wściekłości[..]

    OdpowiedzUsuń
  2. @Ewa Robak
    Ja nie mam za grosz zaufania do kogos, kto cytując mnie, informuje jednocześnie, że się do mnie uśmiecha i nie komentuje. Ktoś taki cuchnie mi fałszem na kilometr.

    OdpowiedzUsuń
  3. cuchnie.. mało eleganckie, no i zupełnie nie na temat. Ale rozumiem przyczynę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ewa Robak
      A w jaki to sposób rzeczą nieelegancką jest stwierdzenie, że fałsz cuchnie fałszem?

      Usuń
  4. punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, notka wyrażnie poniżej średniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Unknown
      Moim zdaniem, znacznie powyżej średniej. I co mam z tym zrobić? Pobeczeć się?

      Usuń
  5. Nie wiadomo jak będzie kiedy kurz opadnie. Np. w Bydgoszczu prezydent Platformy ogłosił, że nauczyciele nie będą mieli nic potrącone za strajk. Przy poprzedniej akcji protestacyjnej mieli potrącenia ale teraz jest gruba batalia przedwyborcza. Zauważ też, że od niedawna media podają o różnych zgonach w szpitalach. Być może kolejna zadyma z podwyżkami dotyczy służby zdrowia? Do do działań rządu to oni robią to co Tusk czyli dziel i rządź. ZNP to ich ideowy wróg i złamanego głosu stamtąd nie dostaną a społeczeństwo dostanie wagon żaru na tych "leniwych nauczycieli". A jak Broniarz zdecyduje się eskalować protest rozwalając egzaminy to już zupełnie opinia publiczna wścieknie się na grono nauczycielskie. Nic dobrego dla strajkujących z tego nie będzie a PiS nie ma jak stracić bo jego elektorat to rodzice a nie ZNP.
    Z innej beczki, byłem w sobotę na wycieczce w Gdańsku i nawet widziałem urnę z prochami śp. Adamowicza i jestem w ciężkim szoku jakim Gdańsk się stał infrastrukturalnym zadupiem. Byłem tam poprzednio z pięć lat temu i praktycznie nic nie drgnęło. Syf, kiła i mogiła, nasikane po kostki. Starówka tak samo leży odłogiem od lat. Bydgoszcz to przy tym kraina kwitnącej wiśni jak się pamięta co było kilka/kilkanaście lat temu. W Gdańsku nawet tych wieżowców ze szkła nie widać. Jadąc autobusem drogą przy rafinerii myślałem, że zęby stracę takie dziury. Nie wiem gdzie ta kasa bo turystów jak gołębi i połowa to zagraniczni. Ogólnie lata 80-90 i czas się zatrzymał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Rafal Pajor
      Ciekawe z tym Gdańskiem. Ja ma tego typu refleksje za każdym razem jak tam jestem

      Usuń
    2. A dworzec główny PKP wygląda jak coś wyciągnięte psu z gardła. Czy gdańszczanie tego nie widzą czy już się przyzwyczaili? Gdańsk wygląda jak powiatowe zabiedzone miasto, które ktoś kiedyś zbudował i tak zostawił.
      Co do nauczycieli to rząd do rozmów oddelegował Beatę Szydło. Jeśli coś się szykuje grubszego to może te wygłupy Suskiego to też takie PRowe wrzutki? Może on jest od takiej "mokrej" politycznej roboty?

      Usuń
    3. @Rafal Pajor
      To jest opcja która rozważał orjan.

      Usuń
  6. Możesz mieć rację. Z lekarzami robili to samo swego czasu i efekt jest taki, że jest to solidnie znienawidzona grupa społeczna, a każde jej zamieszanie w politykę obniża poparcie stronie, po której się zamieszali.

    OdpowiedzUsuń
  7. Akurat widziałam dziś z autobusu plakat związku zawodowego lekarzy o treści mniej więcej takiej: "Pacjenci w kolejkach, lekarze na dyżurach umierają. Zwracamy się do rządu: przestańcie nas poniżać!"

    OdpowiedzUsuń
  8. Rząd powinien wykorzystać tą podłą sytuację i rozpędzić ZNP na cztery wiatry. Walnąć bombę, a potem cieszyć się spokojem jak opadnie kurz.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.