piątek, 22 marca 2019

Jak kochać i jednocześnie nienawidzić Dobrą Zmianę?


Jak już chyba miałem okazję tu wspominać, w związku z tym, że zbankrutowany „Ruch” winien jest Piotrowi Bachurskiemu ciężką kasę i nie zamierza płacić, ten zdecydował się zrezygnować z ich usług i w związku z tym „Warszawska Gazeta” – dziś najlepiej sprzedawany polityczny tygodnik po „Sieci” oraz przed „Do Rzeczy” – przestała być dostępna w kioskach „Ruchu”. Proszę więc szukać „Warszawskiej” gdzie indziej, tymczasem specjalnie z myślą o tych, którym się nie uda, zamieszczam tutaj swój najświeższy felieton.

      Pytają mnie od czasu do czasu znajomi oraz czytelnicy, dlaczego nie potrafię się zdecydować, czy popieram Prawo i Sprawiedliwość, czy mam ich już serdecznie dość. A ja przyznaję, że owe pytania są jak najbardziej usprawiedliwione, bo w rzeczy samej mój stosunek do partii, której wciąż jestem członiem i z którą nie widzę najmniejszego powodu, by się rozstawać, jest nadzwyczaj ambiwalentny. W czym rzecz? Otóż ja przede wszystkim, nawet na najdalszym politycznym horyzoncie, nie widzę bliskiego mi politycznego środowiska, które nie tylko miałoby praktyczną możliwość przejęcia władzy, ale które, przy jakimś cudownym wybryku losu, byłoby w stanie realizować ów gospodarczy oraz cywilizacyjny program uczciwiej i skuteczniej od dzisiejszego PiS-u. I dlatego trzymam się, póki on jeszcze ma się dobrze, Jarosława Kaczyńskiego i nie widzę powodu, by cokolwiek tu zmieniać.
      Z drugiej strony, przyznaję, że nie ma dnia, bym nie dostawał autentycznej cholery na to, co wyprawiają zarówno nasze media, jak i nasi politycy z trzeciego, drugiego, ale też jak najbardziej pierwszego rzędu. Przyznaję, że żadne ostatnio publiczne wystąpienie i żaden ich wybryk nie wstrząsnęło mną tak jak to, co zrobił Marek Suski, porównując swoją sytuację finansową z tym, z czym żyje polski nauczyciel, niemniej nie oszukujmy się – ów wygłup to zaledwie odprysk tego, z czym musimy się męczyć od co najmniej trzech lat i co najprawdopodobniej ma przed sobą świetlaną przyszłość. A zatem, podobnie jak wcześniej, tu też nie widzę najmniejszego powodu, by się wycofywać i udawać, że się nic nie dzieje. I stąd te moje ciągłe wybuchy, które wielu, jak podejrzewam, również czytelników „Warszawskiej Gazety”, traktuje jako atak, który musi ostatecznie coś w moim stosunku do Prawa i Sprawiedliwości zmienić. Otóż nic z tego. Gdybym miał bardziej graficznie opisać swoje podejście do problemu, powiedziałbym, że ono jest jak stosunek ojca do dziecka, które raz za razem robi coś okropnie głupiego i nie ma sposobu, by to z niego wykorzenić, a z drugiej strony jest tak, że to jest wciąż dziecko, w które się chce wierzyć i jest wciąż wystarczająco dużo dobrych chwil, które tę wiarę podtrzymują.
      Oto, proszę sobie wyobrazić, że dziś, oglądając ten, jak zawsze wręcz nie do zniesienia, „Dziennik Telewizyjny” we współczesnej odsłonie, trafiłem na informację, która była dla mnie całkiem nowa i nieoczekiwana. Oto, jak się okazuje, ledwo co wyrwane z łap Donalda Tuska i tej jego ferajny spod ciemnej gwiazdy polskie porty morskie dramatycznie zwiększają swoje zyski, z 17 mld zł. w roku 2015 do ponad 40 mld zł. w roku 2018, wpłaconych do krajowego budżetu. Przepraszam bardzo, ale póki nie nastąpi jakaś globalna kompromitacja, to choćby ta jedna wiadomość, obok tak zwanej „piątki Kaczyńskiego” pozwala mi w nich walić jak w kaczy kuper, wciąż z ojcowskim uśmiechem na twarzy.

15 komentarzy:

  1. Pańska naiwność rozświetla mi dzisiejsze południe:))) brawo:))

    OdpowiedzUsuń
  2. @Ewa Robak
    Każdy ma to na co zasłużył. Mnie na przykład zachwyca Pani oryginalność.

    OdpowiedzUsuń
  3. PiS jest, jaki jest jednak obecnie tylko PiS oferuje oparcie życia społecznego na wartościach rzeczywistych zamiast na ściemie. Wychodzi to jak wychodzi z tym, że determinujące jest tu społeczne milczenie wobec wybryków konkurencyjnej żulii politycznej i oferowanej przez nią ściemy.

    Na przykład, dziś znane są stanowiska zarówno PiS jak i napastników w sprawie szkolnego szantażu strajkowego. PiS z niczym więcej nie powinien tu wychodzić, dopóki nie będzie pewny poparcia zakładników tego szantażu (w tym także wśród nauczycieli).

    Taki sam mechanizm zablokowania prowadzącego PiS do nieciekawej wojny pozycyjnej można odpowiednio zauważyć w każdej sprawie. Na szczęście takie zablokowanie dotyczy także politycznego i społecznego trwania PiS przy kierunku na dobro społeczne przeciwko konkurencyjnej wychujce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @orjan
      W szkole mojej żony, niemal wszyscy nauczyciele poparli strajk.

      Usuń
  4. To po co PiS ma się o nich zatroszczyć? Choćby im dał i po 10.000 plus, to i tak będą wrogami, bo im ściema bardziej pasuje.
    Gdyby zaś doprowadzili PO do władzy, to będą milczeć nad swoją frajerską nędzą ze wstydu za swoją głupotę.

    Zobaczymy w praktyce od 8 kwietnia. Nie każde bowiem przekleństwo koniecznie zamienia się w czyn.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cytuję Piotra Semkę "„Myślałem, że tradycja Gdańska pchnie Tuska w stronę mądrej syntezy konserwatyzmu z nowoczesnością. Przez lata patrzyłem na niego z zachwytem, nie dostrzegając wad. Teraz jest dla mnie rozczarowaniem” – powiedział w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” Piotr Semka. Dodał też, że „Tusk ma ogromną siłę uwodzenia”. Cytat za https://wpolityce.pl/media/439143-semka-w-dgp-przez-lata-patrzylem-na-tuska-z-zachwytem. To tak w związku z jednak dobrą zmianą. Ja nigdy nie patrzyłam na DT z zachwytem, zawsze dostrzegałam u niego wady. Jego (dt)ogromna siła uwodzenia dopadła nawet Piotrusia Pana. A mnie jakoś nigdy. Więc nigdy nie mógł być dla mnie rozczarowaniem. Panie Piotrze Semka, nie wiem ile Pan ma lat, ale mój 11-letni syn w 2005 roku był dużo mądrzejszy od Pana, bo on już wtedy widział to, co Panu było trudno dostrzec. Wstydu oszczędź Pan, Panie Semka. Od kiedy się Panu zmieniło, Semka? Bez podania dokładnych dat żałosny Pan jesteś, Panie Semka. Od okrągłego stołu? od nocnej zmiany? od 10.04.2010 czy od kiedy do cholery? Toyah, moim zdaniem zmieściłam się w temacie. Jeśli nie - wybacz. Od 4 rano nie śpię. Idę odespać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jola Plucińska
      Semka wydał książkę i ta seria jego wywiadów jest ściśle związana z promocją. On się potrzebuje pokazać jako ktoś równie fajny jak Tusk i Kaczyński i stąd to wszystko. Nie zmienia to oczywiście faktu, że jest zwyczajnie słaby.

      Usuń
    2. @Jola Plucińska

      To przypomnienie Semki zakochanego w fordanserze Tusku jest jak najbardziej na miejscu. Pokazuje bowiem wysoce prawdopodobną, a być może najistotniejszą przyczynę powołanej przez toyaha ambiwalencji względem działania PiS.

      Otóż ta zgraja miernot tworząca PO została od początku okrzyknięta ludźmi na poziomie i mało kto zauważył, że uzasadnieniem nie były zweryfikowane cechy działaczy PO. Uzasadnieniem było stworzenie opinii, że jej ludzie i sama PO jest wielka dlatego, bo ludzie i samo PiS jest małe, brzydkie i śmierdzi.

      NB.: Taka politgramota była w sam raz na wymiar intelektualny np. nauczycieli, czego dowodzą ich dzisiejsze postawy.

      Dzisiaj chyba tylko kretyn może popierać prawdziwość tamtej dychotomicznej kwalifikacji na szlachetnych, mądrych i uczciwych ludzi PO i na podłą resztę w PiS. Nawet Semka już zauważył, że jest dokładnie odwrotnie. Niemniej, obojętnie jak późno sam Semka to zauważył, to i tak znacznie wyprzedził np. naszych kochanych nauczycieli, którzy od obowiązku krytycznego myślenia najwyraźniej zwolnili się.

      Jeśli zaś ktoś cierpi na ambiwalencję, o której pisze toyah, to dla samo-uspokojenia powinien dokonać przeglądu politycznych zdarzeń poczynając od sporu o TK aż po dzisiejsze spory. Przy każdym z takich sporów powinien ustalić, czy PiS otrzymał w nim jakieś wyraźne, oddolne poparcie społeczne. Nie mówię, że aż takie jak otrzymała Telewizja TRWAM przy sporze o dostęp do multiplexów (marsze, pikiety, itd.), ale chociaż trochę czegoś takiego.

      Moim zdaniem nic takiego PiS nie otrzymał i w tym tkwi przyczyna, dlaczego od pewnego poziomu nasilenia ostrzału PiS przechodzi automatycznie do wojny pozycyjnej.

      Wniosek: przyczyna tej niepokojącej ambiwalencji nie tkwi w PiS. Ona tkwi w gnuśnym społeczeństwie, w nas. Trzeba zaś mieć na uwadze, że po ambiwalencji dalszym krokiem jest zwykle defetyzm.

      A sam Tusk? On ma urodę i wartość fordansera. Dlatego jego powodzenie tak bardzo pasuje do powyższego opisu.

      Usuń
    3. Ale ta zgraja miernot tworzących POo ma wielu zwolenników. Pomijam moich znajomych z Wybrzeża, ale i w Ostrołęce jest ich mnóstwo.

      Usuń
    4. @Jola Plucińska

      Mnóstwo, bo są bardziej hałaśliwi i na obecny czas przejawiają więcej pasji. Pasja społeczna może być skierowana także przeciwko dobru. Może wynikać ze społecznego poddania się np. oszustwu. Nie da się jej pokonać inaczej jak przeciwstawiając inną pasję. Jeśli gotowości do takiej "kontrpasji" nie ma, to sposób jest tylko jeden: przeczekać. Właśnie to obserwujemy.

      Usuń
    5. Syndrom sztokholmski.Nie ma innego wytłumaczenia.

      Usuń
  6. Ale kto kupi książkę napisaną przez człowieka, któremu potrzeba tak dużo czasu na zrozumienie prostych spraw. Ja na jego miejscu wstydziłabym się przyznać, że byłam aż tak głupia. No ale promocja jest najważniejsza Uśmiech do rozczarowanych dt ma zagwarantować dużą sprzedaż. Nie będę śledzić, ale mam nadzieję, że książka będzie leżakować bez pożądanego skutku na półkach. A na Kurpiach 100% słońca, wywiesiłam rano wszystko, co się dało. W kominku się pali, no żyć nie umierać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jola Plucińska
      Ja zauważyłem bardzo ciekawą zmianę, jaka nastąpiła w sex appealu Semki w tych dniach. Jak wiemy, on najczęściej prezentuje się jako opasły mruk, jednak w tych dniach, a więc po wydaniu tej książki, przybrał ton wręcz wesolutki. Kiedy go oglądałem w jakimś programie Karnowskiego w TVPInfo, wystawiał tę książkę do kamery i był cały aż w podskokach. Żartował, mrugał do telewidzów, chichotał... no mówię Ci - prawdziwy wodzirej. Zwróć uwagę zresztą na ten wywiad, gdzie on powiedział, że Tusk go tak okropnie zawiódł; spójrz na zdjęcie, które tę rozmowę ilustruje. Toż to prawdziwy stand up comedian.

      Usuń
  7. No mówię, że pan Semka wstyd gdzieś za sobą zostawił i nawet go nie szuka. Bo po co? Skoro przez tyle lat nie przepracował uczciwie ani jednego dnia roboczego i jakoś do dziś dobrze się miewa. A te "odważne pytania" zadawane Jarosławowi Kaczyńskiemu są denne. Semka obserwował to wszystko z bliska, więc musiał wiedzieć jakie to ZCHN jest okrutnie zakłamane i zupełnie niewiarygodne. Uczepił się JK, bo to jedyny człowiek, z którym można poważnie porozmawiać. Zapomniał tylko, że jemu (JK) nie zadaje się durnych pytań. A że to komedyjant to ja od dawna wiem. Gdyby chciał, to razem z Kurskim powinni puszczać Nocną Zmianę I, II, III i IV - materiału nie brakuje, ale wolą się się ślizgać na I jak dzieciaki za sanacji po krowich plackach. Podobno z domu rodzinnego się dużo w duszy wynosi. Dobrze jest o tym nie zapominać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On sam niedługo zacznie przypominać krowi placek.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.