czwartek, 13 lutego 2014

Czy Walt Disney próbuje zamordować Artura Wosztyla?

Okładka najnowszego numeru tygodnika „W Sieci”, tego samego, w którym Łukasz Adamski mądrzy się na tematy, o których nie ma pojęcia, przedstawia zdjęcie jakiejś zanurzonej w cieniu, pochylonej nad numerami tygodnika „Wprost”, z pistoletem pod ręką, sylwetki, oraz wielki tytuł: „Mówiąc wprost, były gangster jest dziś redaktorem naczelnym wpływowego tygodnika”.
Każdy kto się mniej więcej interesuje polskim życiem publicznym, a już z całą pewnością ktoś, kto miał okazję jeszcze wiele miesięcy temu czytać odpowiedni tekst na blogu naszego kolegi Coryllusa, doskonale wie, o co, a przede wszystkim, o kogo chodzi. Sprawa jednak jest przede wszystkim stara jak świat, a nasza polska sytuacja tak szczególna, że tu już doprawdy szkoda słów. Poza tym, kogo obchodzi Latkowski i jego historie? Czy on pierwszy? A może ostatni?
Nie zmienia to faktu, że zainspirować może wszystko, nawet coś tak fikcyjnego i sztucznego, jak tygodnik „W Sieci” i jego pokręcone interesy. Spójrzmy mianowicie na to, co redakcja tygodnika postanowiła umieścić na pasku na górze okładki. Czytamy po kolei: „Dojenie poczty; Kto chce zabić świadków Smoleńska; Tajemnice Disneya, Macierewicz: Powstaje partia WSI z Komorowskim, Schetyną, Palikotem”.
Zastanówmy się więc, co nam przynosi najnowszy numer naszego wspaniałego, prawicowego tygodnika. Główna wiadomość jest taka, że Latkowski jest redaktorem naczelnym „Wprostu”, druga (wybita na żółtym tle), że zdaniem Macierewicza, Komorowski, Schetyna i Palikot zakładają wspólny projekt pod nazwą „WSI”, dalej, że Poczta Polska jest „dojona”, że Disney ma tajemnice, no i że – z naszego akurat dziś punktu widzenia, najbardziej z nich wszystkich podstawowa – ktoś chce zabić świadków Smoleńska, a my nie wiemy, kto.
Na Latkowskiego, ze względów czysto estetycznych, nawet nie spojrzałem, o dojeniu Poczty Polskiej czytać mi się oczywiście nie chciało, o tajemnicach Disneya tym bardziej, wywiad z Macierewiczem przejrzałem, natomiast, owszem, przeczytałem cały, od deski do deski tekst Macieja Pawlickiego, zatytułowany: „Czy Artur Wosztyl musi zginąć?”
I dziś chciałem kilka słów właśnie na ten temat. Jeden z najważniejszych tygodników opinii w Polsce, pierwszy z tygodników prawicowo-konserwatywnych, pisze tekst o tym, że System próbuje zamordować człowieka, który 10 kwietnia 2010 był członkiem załogi Jaka-40, słyszał, jak Rosjanie kazali pilotowi Tupolewa zejść poniżej tak zwanego minimum lotniska, dzięki temu jest dziś bardzo wiarygodnym świadkiem smoleńskiego zamachu, a przez to, że wszyscy inne osoby, który mogłyby na ten temat wraz z nim świadczyć zostały skrytobójczo zamordowane, pozostaje świadkiem – ostatnim z żyjących.
Ja niczego nie zmyślam, w najmniejszym stopniu nie przesadzam. Pawlicki pisze, a redakcja „W Sieci” to publikuje, że są systematycznie mordowani ludzie, którzy mogliby zaświadczyć o smoleńskim zamachu, a Artur Wosztyl jest na celowniku Systemu i jego służb. Taki jest w całości przekaz najnowszego numeru tygodnika „W Sieci”. Zwracam uwagę raz jeszcze: nie mówimy o jakichś ukazujących się po prowincji gazetkach, o odbijanych na domowych drukarkach ulotkach, ale o oficjalnie wydawanym tygodniku. Jednym z największych w Polsce.
Będę to powtarzał do znudzenia, raz, że uważam to za wiadomość pierwszorzędną, a dwa, że w tekście Pawlickiego nie ma nic więcej. W ciągu ostatnich paru lat, służby w Polsce zamordowały… nich policzę: jeden, dwa, trzy… 21 osób, z czego większość po Smoleńsku. Wosztyl na tej liście ma numer 22, i Pawlicki nas o tym informuje.
Czy to co pisze Pawlicki to tylko takie sobie paplanie, czy on przedstawia jakieś dowody? A więc, dowody, a już z całą pewnością, solidne poszlaki, są, jak najbardziej. Otóż najpierw z samochodu, którym jechał Wosztyl, odpadło koło. Jak się okazało, wszystkie śruby były odkręcone. Innym razem, zanim ruszył w prawdopodobnie swoją ostatnią drogę, Wosztyl zauważył, że z uszkodzonego przewodu wyciekł cały płyn hamulcowy. Kolejnym znowu razem, okazało się, że ktoś – wedle relacji Pawlickiego, a i też policji, celowo – przeciął w samochodzie Wosztyla przewód hamulcowy.
Do czego zmierzam? Otóż jeśli przyjąć, że to wszystko nieprawda, a Pawlicki plecie, jak potłuczony, nie mamy problemu, o ile nie potraktujemy jako problem faktu, że w planie robienia nam wody z mózgu biorą już udział wszyscy, i nikomu, w tym przede wszystkim najbardziej zainteresowanemu, najwyraźniej nie przeszkadza to, że przy okazji okazuje się, że można zupełnie bezkarnie zohydzać ludziom polskie państwo.
Ale załóżmy, że to co pisze Pawlicki – a ja oczywiście jestem skłonny tę wersje przyjąć – to czysta prawda. Polskie państwo w istocie rzeczy pozwala na to, by jakieś bardziej, czy mniej tajne służby mordowały ludzi. Załóżmy więc, że jest faktem, że żyje sobie wśród nas ów Artur Wosztyl, i nikt z nas nie wie, jak on długo jeszcze pociągnie, bo przy pełnej wiedzy reżimu, i przy pełnej bezczynności aparatu sprawiedliwości, ktoś go chce zamordować. Oto Polska, oto Europa, oto świat. Pawlicki – zauważmy, jak odważnie i bezkompromisowo – pisze, że taka jest prawda, a tygodnik bliźniaków Karnowskich te słowa, równie odważnie, relacjonuje. I co? I nic? Tu ktoś doi Pocztę Polską, Disney ma swoje tajemnice, a, biorąc pod uwagę i to jeszcze, że zespół o nazwie Heart&Soul wydał właśnie fantastyczną płytę z coverami Joy Division, no i System, nie niepokojony przez nikogo, chce zamordować niewinnego człowieka. Wyobrażacie sobie państwo? A to się nam dzieje! Ho, ho!
Oto do czego doszliśmy przez te 20 lat nowej Polski. Ktoś doi Pocztę Polską, jacyś dziwni ludzie próbują zamordować człowieka, a media głównego nurtu relacjonują każdy krok zarówno jednych, jak i drugich. A swoją drogą, co tam słychać u mamy Madzi? Siedzi ona, czy nie? No i jak tam Bartek? To był naprawdę przystojny chłopak.

Jak zwykle, serdecznie proszę o wspieranie tego bloga pod podanym obok numerem konta, czy to przez kupowanie książek, których okładki są tu bardzo starannie zaprezentowane, czy przez pomoc pieniężną na podany obok numer konta. W tej chwili akurat jest tak, że poza tym, nie mamy niemal już nic. Dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.