A teraz, drogi dzieci, nauczymy się rysować pentagram

Jak już tu kiedyś wspominałem, mam ucznia, który mieszka w Białymstoku, a więc od Katowic daleko bardzo, ale dzięki zdobyczom współczesnej techniki, możemy się regularnie spotykać za pomocą Internetu i spędzać czas miło i pożytecznie. Otóż wczoraj, podczas wspólnej – słowo „wspólnej” chciałbym tu podkreślić szczególnie mocno – nauki języka angielskiego, on mi wspomniał o tym, jak to dostał ofertę, by kupić sobie komórkowy telefon firmy Pentagram, który podobno nie dość, że jest w ogóle dobry, to dodatkowo trzyma baterię przez aż cztery dni. Ponieważ jednak przede wszystkim niezbyt mu się podobała sama nazwa, a poza tym, w ramach rutynowego sprawdzenia oferty, obejrzał sobie jakiś filmik reklamujący produkty firmy Pentagram, którego cała warstwa estetyczna oparta była na obrazkach prosto z piekła, z kupna telefonu zrezygnował.
To co mnie zainteresowało w tej historii, to akurat może nie tyle ów oczywisty satanizm promowany przez firmę Pentagram, co fakt, że ja również miałem ostatnio kontakt z ową firmą, i jeśli nawet niedobrowolny, to jak najbardziej praktyczny, i o nim właśnie dziś chciałem opowiedzieć.
Otóż ponieważ zbliżał się ku końcowi mój abonamentowy okres w Orange, zadzwoniła do mnie pani z firmy z Orange biznesowo stowarzyszonej, z propozycją przedłużenia umowy na kolejne dwa lata, za co, jeśli tylko ich propozycję przyjmę, otrzymam od nich telefon Sony Xperia Z1 za jedyne 49 złotych, plus całą kupę darmowych połączeń i esemesów. Ponieważ ja jestem już tak zepsuty, że, jeśli idzie o usługi tego typu, nie zgadzam się na nic powyżej złotówki, ostatecznie utargowałem następującą ofertę: ja przyjmuje abonament nie dwu, ale trzy letni, natomiast oni za złotówkę dają mi nie tylko ową Xperię, ale jeszcze wypasiony tablet.
Wprawdzie tablet, i mnie osobiście, jak i również mojej żonie, że już nie wspomnę o moich dzieciach, był jak psu na budę, niemniej ofertę przyjąłem i stałem się – to muszę przyznać bez awantur – bardzo szczęśliwym posiadaczem telefonu komórkowego Sony Xperia Z1. Ponieważ jednak wraz z telefonem dostaliśmy ów tablet, rzuciliśmy na niego okiem, i pierwsze co się okazało, to – macie Państwo rację – to, że mamy do czynienia z produktem firmy Pentagram. Następne, co udało nam się tam zauważyć, to to z kolei, że tablet już na drugi dzień, jak to się popularnie mówi, zdechł. Ponieważ w firmowym pudełku znajdowała się instrukcja obsługi, gwarancja, i jeszcze jakieś papiery, a informacja na gwarancji informowała, że należy wszystko w komplecie spakować i zamówić kuriera, który uszkodzony sprzęt odbierze, wszystko śmy odpowiednio skompilowali i zaczęliśmy szukać odpowiedniego adresu.
Już wkrótce okazało się, że firma Pentagram nie świadczy usług gwarancyjnych, bo tym akurat zajmuje się firma o nazwie APN Service. Żeby jednak skontaktować się z tymi ludźmi, należy odnaleźć w Internecie ich stronę, zalogować się tam, ustaliwszy wcześniej swoją osobistą nazwę i hasło, wypełnić bardzo dokładną ankietę, no i czekać na pojawienie się kuriera. Wszystko zrobiłem jak należy, kurier przyszedł, tablet odebrał, po krótkim czasie wrócił, naprawiony tablet oddał… i tym razem również, po zaledwie paru godzinach działania, tablet zdechł ponownie.
Rzecz w tym, że ja mam już prawie 60 lat, kupę najróżniejszych doświadczeń, jeszcze większą kupę codziennych zmartwień, i nie bardzo mi się chce użerać w sprawie jakiegoś tabletu, który tak naprawdę w ogóle nie jest mi potrzebny, a za który na dodatek, przynajmniej teoretycznie, nie zapłaciłem złamanego grosza. Biorąc to pod uwagę, uznałem, że się nie będę wygłupiał, i ponownie wchodził w internetowe konszachty z firmą APN Serrvice, która reprezentuje firmę Pentagram, a z których obie reprezentują firmę Orange, tylko zajdę do człowieka, który tu w okolicy naprawia laptopy i zapytam go, w czym rzecz.
I proszę sobie wyobrazić, że ów miły, ciężko i uczciwie pracujący człowiek powiedział mi po pierwsze, że on się tego tabletu nawet nie zamierza dotykać, bo to jest coś, co jest produkowane w taki sposób, żeby działało przez chwilę i do jakiejkolwiek naprawy się nie nadawało, a po drugie, żebym machnął na to całe gówno ręką, bo z niego i tak już nic nie będzie. Ponieważ też całość owej transakcji handlowej jest oparta na jakiś bardzo skomplikowanych procedurach, ja nie dostanę za niego nawet grosza. No bo, jeśli tak, to ile? Złotówkę?
I oto całość historii związanej z tabletem, który otrzymałem za dodatkowy rok abonamentu od firmy Orange. Teraz jednak przychodzi czas na refleksje, i od razu muszę zapowiedzieć, że jeśli nawet ów Szatan się tu pojawi, to w sposób bardzo, ale to bardzo dyskretny – tak dyskretny, jak to, jeśli tylko zechce, potrafi jedynie on. Otóż mamy firmę o nazwie Pentagram, której cały publiczny wizerunek, jak słyszę, oparty jest na aluzjach do Szatana, a jej działalność biznesowa sprowadza się do tego, by produkować jakieś jednoznaczne i ewidentne gówno, podpinać się z tym gównem pod promocyjne oferty firm już bardzo poważnych, i żyć długo i dobrze. Ja, przygotowując się do pisania tego tekstu, trafiłem w Sieci na informację, że firma Pentagram ma odpowiednie kontakty już nie tylko z Orange, ale również z samą „Gazetą Wyborczą”. Ona również w swoich akcjach promocyjnych korzysta z usług tej dziwnej firmy. A więc, wygląda na to, że, jeśli idzie o produkcję gówna, mamy do czynienia z prawdziwym potentatem.
W tej sytuacji, ja już mam tylko jedną refleksję, i mam nadzieję, że ją zrozumieją wszyscy. Od czasu, gdy wraz z Okrągłym Stołem, którego rocznicę akurat obchodzimy, wkroczyliśmy w czas Nowej Polski, zmieniło się naprawdę wiele.
Oprócz tej refleksji, mam jeden żart, i tu, jak znam życie, może być różnie. Otóż mam propozycję, zarówno do francuskiej firmy Orange, jak i do polskiej firmy Agora. Jak powszechnie wiadomo, uczę angielskiego, i przędę jak przędę. Proponuję więc obu taki deal. Spróbujcie sprzedawać swoje produkty, obiecując, że za jakieś tam wyrzeczenia, każdy chętny otrzyma darmowy kurs języka angielskiego. Wy mi za te lekcje zapłacicie, a kiedy już oni wszyscy do mnie przyjdą, i ja im powiem, żeby spierdalali, bo jestem zajęty, może się zrobić pewien smród, jednak jestem pewien, że wszyscy Państwo sobie znakomicie poradzicie. W końcu, nie z takimi problemami mieliście do czynienia.

Jak zwykle, serdecznie proszę o wspieranie tego bloga pod podanym obok numerem konta, czy to przez kupowanie książek, których okładki są tu bardzo starannie zaprezentowane, czy przez pomoc pieniężną na podany obok numer konta. W tej chwili akurat jest tak, że poza tym, nie mamy niemal już nic. Dziękuję.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?