środa, 23 listopada 2011

O psach, o ludziach i o naszych wrażliwych sercach

Plan miałem na dziś taki, by napisać coś na temat zagadki, jaką w wywiadzie dla Roberta Mazurka w sobotniej „Rzeczpospolitej” sformułował Paweł Piskorski, a mianowicie dlaczego Donald Tusk, mimo że ma wszelkie szanse, by, korzystając z władzy niemal absolutnej, przeprowadzić rewolucyjne wręcz dla Polski reformy, i w rezultacie tego trafić na pomniki, woli zbijać bąki? Przy okazji, planowałem też wspomnieć coś o tym już ponad 10 milionowym zadłużeniu, jakim się mogą pochwalić ministrowie obecnego rządu i może w ten sposób dojść do jakichś ciekawych wniosków, ale – jak to z planami często bywa – musiałem sprawę czasowo zawiesić i poruszyć kwestię, jaką telewizja TVN24 – a za nią inne polskie media – od wczoraj nas wzrusza. Bardzo proszę się skupić.
Otóż, jak się okazuje w ramach przygotowań do przyszłorocznych mistrzostw Europy w piłce nożnej, na Ukrainie bardzo wzrosła liczba aborcji. Chodzi o to, że ponieważ uznano za rzecz bardzo podstawową, by ukraiński krajobraz został w miarę możliwości dopasowany do nowoczesnego pejzażu Europy, postanowiono usunąć z tego krajobrazu przykry widok biednych kobiet w ciąży, których, jak oceniają statystyki, w ukraińskich miastach jest ostatnio dużo za dużo. W związku z tym, lokalne władze na Ukrainie, przy współpracy z miejscowymi ośrodkami aborcyjnymi, zarówno podstępem, jak i perswazją, zachęcają biedne ukraińskie kobiety do przerywania ciąży. W związku z tym praktyką, która przybiera ostatnio wymiar plagi, telewizja TVN wysłała za naszą wschodnią granicę ekipę reporterską, która przez minione dwa tygodnie prowadziła w tej sprawie dziennikarskie śledztwo. Nadany przez telewizję TVN24 reportaż był naprawdę szokujący. Jak się okazuje, wyłącznie po to, by oczyścić tereny przyszłorocznych mistrzostw z owego nieprzyjemnego widoku ciężarnych kobiet, a być może nawet, kiedy już okaże się wszystko za późno, również młodych wynędzniałych kobiet z wynędzniałymi niemowlętami w wózkach, władze Ukrainy zorganizowały cały skomplikowany system walki z dziecioróbstwem.
Na czym polega ten system? Otóż na ulice ukraińskich miast, które spodziewają się w czerwcu przyjazdu wielu eleganckich ludzi z całej Europy, kierowane są specjalne samochody ciężarowe, które zbierają napotkane kobiety z widoczną ciążą, a następnie zawożą je do okolicznych klinik aborcyjnych i prywatnych gabinetów ginekologicznych, gdzie przeprowadzane są zabiegi. Reporterzy programu „Czarno na białym”, którzy w tak przejmujący sposób pokazali ten okrutny proceder, rozmawiali zarówno z osobami uczestniczącymi w tej zbrodniczej działalności, a więc z tymi, którzy za duże pieniądze gotowi są dostarczać gotowe do zabiegu kobiety podobnie sowicie opłacanym ginekologom, jak i z samymi ginekologami. Oczywiście ani jedni ani drudzy nie odważyli się pokazać swoich twarzy, ale także zarówno jedni jak i drudzy wydawali się nie rozumieć, że nienarodzone dziecko jest w sposób oczywisty istotą ludzką, i podobnie jak każda istota ludzka czuje i cierpi. Nie pokazali swoich twarzy, ale ich dzieło było jak najbardziej widoczne na pokazanych przez TVN filmowych ujęciach.
Reporterzy TVN-u, bez sztucznej litości, chłodnym okiem reporterskiej kamery, pokazali nam od pierwszego do ostatniego etapu, cierpienie unicestwianych w najstraszniejszy sposób płodów. Mogliśmy oglądać w nowocześnie spreparowanych zbliżeniach twarze mordowanych dzieci, ich oczy, ich usta, ich maleńkie dłonie. Widzieliśmy to przerażenie, to zdziwienie i wreszcie ten niewysłowiony ból umierania. Ale też mieliśmy okazję wysłuchać rozmów z działaczami i pracownikami organizacji antyaborcyjnych, którzy ów obraz uzupełnili równie poruszającymi szczegółami dotyczącymi samej organizacji tego nowego europejskiego projektu. Otóż, jak się okazuje, na celowniku zarówno samego przemysłu aborcyjnego, jak i całej politycznej sfery korzystającej z jego usług, znalazły się nie tylko kobiety biedne, które nie gwarantują estetycznie prawidłowej oprawy nadchodzących mistrzostw, ale również osoby lepiej usytuowane i lepiej ubrane, które nigdy nie stanowiły zagrożenia dla tego właśnie wymiaru przyszłorocznego święta. Osoby, które w dużej mierze gwarantowały to, że ukraińskie miasta będą w tych dniach godnie reprezentowały przed całym światem tę część Europy. Bo, jak się okazuje, przy okazji oczyszczania miast z akcentów brzydkich, wizerunkowo nieatrakcyjnych, oraz ekonomicznie bezużytecznych, pewna część usuniętych płodów jest przeznaczana na eksport do państw zachodniej Europy do produkcji najwyższej klasy kosmetyków. A więc ten tragiczny proceder w sposób naturalny rozciągnięty został również na obszary zupełnie niezwiązane z Euro 2012.
Wstrząsający był to reportaż. Wstrząsający i bardzo potrzebny, choćby dlatego, że w dobie powszechnego upadku wrażliwości, czy wręcz zdziczenia, w czasach gdy dla wielu z nas to co wzrusza musi być najpierw opisane przy użyciu środków tradycyjnie wiązanych z kulturą popularną, warto szerokim kręgom społeczeństwa uświadamiać zarówno to, czym jest życie poczęte, jak i to, jak niesprawiedliwą i okrutną praktykę stanowią tak bardzo rozpowszechnione zabiegi usuwania ciąży. Ale również to, że nawet życie tak dla nas tajemnicze i niekiedy tak wręcz niepojęte, jak życie nienarodzonego dziecka, zasługuje na szacunek, a jego cierpienie, na to by je traktować jak cierpienie nasze. Ale i jeszcze coś. Że ci wszyscy, którzy nie dość, że na te tysiące przypadków mordowania niewinnych istot nie potrafią w sobie wzbudzić najmniejszej refleksji, to bardzo często – a ostatnio jakby z każdym dniem coraz częściej – uważają ten temat za świetny powód do żartów i politycznych bon motów, powinni jak najszybciej się zreflektować. Bo świat, w którym zabija się niewinnych, jest światem skazanym na porażkę, a świat w którym z tego zabijania się kpi, zasługuje na wieczne potępienie.
No i masz! Napisałem ten tekst i nagle zauważyłem, że wszystko mi się pomyliło. Reportaż, jaki został wczoraj wyemitowany w telewizji TVN24, nie dotyczył mordowania nienarodzonych dzieci, lecz bezpańskich psów. Co za wstyd! Najwyraźniej się w przyspieszonym tempie starzeję. No a na dodatek jeszcze, jak to mają w zwyczaju ludzie w pewnym już wieku, zaczynam żyć swoimi starymi obsesjami, no i staję się niesprawiedliwy. Przecież ani na Ukrainie, ani w Polsce, ani w ogóle na świecie, nie jest tak, by ktoś kogokolwiek zmuszał do aborcji. To zabieg całkowicie dobrowolny, a w dodatku na tyle kosztowny, by w maksymalnym stopniu wyeliminować ryzyko decyzji przypadkowych i nieprzemyślanych.
Stary jestem. Lepiej jednak się skupię na Donaldzie Tusku. Ale to może jutro, bo dziś akurat czuję się, jakbym stracił siłę.

44 komentarze:

  1. O ja, naiwna! Jako że już od bardzo dawna nie oglądam Twojej "ulubionej" stacji, sądziłam, że opisywany reportaż faktycznie został wyemitowany. TVN nie raz juz czymś zaskakiwał(patrz: Trzej kumple), nie wiadomo co akurat knują....
    A opisywana wizja straszna. Dobitna. Trudno ją komentować. Ciekawe co na to by powiedziała pani marszałek Nowicka lub pani Kazia(zakładając, że nie przeczytałaby ostatnich akapitów).
    Ja poczekam na wpis o D.T.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Eliza
    Te baby przeraziłyby się, że Ukraińcy im zabierają chleb. Przecież swoje doświadczenia w cywilizowaniu Polaków mogłyby ofiarować Ukrainie.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Toyah
    Przez chwilę przestraszyłem się, że ze mną coś niedobrze.
    Miałem wczoraj włączony TVN24 ale miałem wyłączony dźwięk. Tak mi się wydawało, że chyba dotyczy psów...
    Jak zacząłem czytać co napisałaś, przez chwilę zastanawiałem się ja oglądałem coś innego i że chyba przeoczyłem ten program. Ale końcówka notki wyjaśniła mi, że ze mną na razie ok.
    Z akcentem na "na razie"

    "Nie śmiej się dziadku z czyjegoś przypadku
    a dziadek się śmiał i to samo miał"

    PS. Swoją drogą czy zauważyłeś, że w Polsce nie ma wałęsających się psów?
    Są tylko wałęsający się byli agenci choć i tak niektórych już zawieźli w Twoją okolicę.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Eliza
    Jestem pewien, że obie Panie, gdyby tyko usłyszały, jak ja mam czelność porównywać los tych psów do losu mordowanych dzieci - lub odwrotnie - by mnie najzwyczajniej na świecie zatłukły tymi parasolkami, które dostają w prezencie od firm farmaceutycznych.

    OdpowiedzUsuń
  5. @raven59
    Owszem, na razie nie ma. Ale myślę, że w przyszłym roku zaczną się pojawiać. Niech no tylko wejdzie w życie drugi etap reformy i ludzie zaczną się pozbywać swoich ulubieńców. Tyle gorzej dla nas, że ma pierwszy rzut pójdą tzw. rasy niebezpieczne.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Toyah
    Myślę, że w przyszłym roku może się pojawić problem "wałęsających" się po ulicach ludzi, których bieda zmusi do żebrania na ulicach.
    Największe nasilenie ich powinno pojawić się zwłaszcza tam gdzie będą rozgrywane mecze EURO2012.
    Ciekawe czy kaszubski przybłęda jest przygotowany do rozwiązania tego problemu?

    OdpowiedzUsuń
  7. @raven59
    Nie. Najpierw będą psy, koty, dzieci. Dorośli na samym końcu.

    OdpowiedzUsuń
  8. @toyah

    Mocny tekst. Przyznaję, że też się dałam nabrać. Co prawda sceny polowania służb sanitarnych na ciężarne kobiety wydały mi się bardzo drastyczne, ale nie niemożliwe. To wiele mówi o świecie, w którym przyszło nam żyć i o bezsilnej obojętności nas - odbiorców mediów.
    Właściwie najdziwniejsze w tym wszystkim wydało mi się to, że materiał taki został nadany przez TVN, ale przecież nie takie jednorazowe wolty światopoglądowe tam się dokonywały. Pomyślałam sobie po prostu, że TVN dostał rozkaz postraszyć Palikota i jego ferajnę.
    Świetnie wykazałeś, że dla dziennikarzy i aborcjonistek spod znaku Nowickiej los bezpańskich psów jest o wiele bardziej poruszający niż los rozszarpywanych w łonie matek "płodów".
    Wszyscy ci ludzie są w stanie płakać nad niedolą każdego nawet najmniejszego zwierzątka, a mają serca nieporuszone wobec cierpienia rozrywanych na strzępy istnień ludzkich. I to jest największy dramat cywilizacji, którą próbują nam wszystkimi siłami narzucić.

    Strasznie żałuję, że ten wybitny tekst nie zaistnieje w szerszym obiegu.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Marion
    Cieszę się, że dałem Ci tę chwilę satysfakcji. Mi też jest przykro, że ten blog jest taki niszowy. Problem w tym, że nie on jeden. Tu nawet nie jest jeszcze tak najgorzej.
    Tak czy inaczej, nie mamy nic do gadania. Rynek jest zamknięty na trzy spusty.

    OdpowiedzUsuń
  10. @jazgdyni
    I cóż ja Ci mogę na taki komentarz odpowiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
  11. @Toyah

    Jaki był zamysł użycia takiej paraboli?

    OdpowiedzUsuń
  12. @jazgdyni
    Z Tobą rzeczywiście jest coś nie tak.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Toyah

    Może i jest. Może i jest...

    Uważam, że takie właśnie Twoje pisanie to marnowanie energii.
    Stajesz się coraz bardziej niszowy.
    Zobacz jak Iza to napisała:
    http://izabela.nowyekran.pl/post/41471,dzisiaj-psy-jutro-my

    OdpowiedzUsuń
  14. @jazgdyni
    Jeśli jedynym sposobem wyjścia z niszy jest to, że się dam wkręcać w akcje typu 'ratujmy bezpańskie psy na Ukrainie', to już wolę pozostać tu gdzie jestem. Przynajmniej umrę jako człowiek wolny i świadomy, a nie zmanipulowany przez pop dupek.

    OdpowiedzUsuń
  15. @jazgdyni

    Nie można wskazywać na niszowość, jeśli piszący nie jest sam wśród innych piszących, jak np. owa izabela.nowyekran.pl

    Warto też zobaczyć, kto idzie na czele pochodu emocji. Np. według porównania dat publikacji.


    PS. Swoją drogą, bez przerwy się czepiasz. Stało się co?

    OdpowiedzUsuń
  16. @orjan

    Postanowiłem być tylko wstrzemięźliwie krytyczny, po tym jak Toyah zbluzgał mnie jak burą sukę jakiś czas temu.
    Nie ma umiaru ten mądry człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Toyah

    Jarosław Kaczyński prezes mojej partii ogłosił przed chwilą chęć wprowadzenia kary śmierci za najcięższe zabójstwa.
    Stoi to w sprzeczności z doktryną mojego Kościoła Rzymskokatolickiego. Mam dziwne wrażenie że coś się bezpowrotnie kończy i to jest coś o wiele większego od rozgrywek z ojcem założycielem Gromosławem. W tej sytuacji mogę tylko prosić Gospodarza o nowy tekst, o próbę poskładania tego wszystkiego na powrót bo ja już nie umiem. Niech próbują mocniejsi ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. @jazgdyni

    mój śp. Dziadek mawiał, że rasowy koń ma prawo wierzgać!

    Jako wachmistrz od ułanów wiedział, co mówi.

    OdpowiedzUsuń
  19. @Orjan
    Nie mam wątpliwości, że Twój śp. Dziadek "wiedział co mówi" i czyni, lecz chyba nigdy nie usiłował doszukiwać się prostych analogii między prawym człowiekiem, a zwierzęciem - nawet tak rozumnym, jakim może być "rasowy koń".
    Proszę wybaczyć za to, dla wielu zbędne pytanie: - czy w tak elitarnym gronie dyskutantów trzeba przypominać, że najbardziej pożądaną podstawą relacji międzyludzkich w dostatecznie wychowanych i ucywilizowanych społeczeństwach, a tym bardziej wspólnotach katolickich, czy chrześcijańskich jest miłość braterska(bliźniego), także kultura osobista, opanowanie, umiarkowanie, taktowność etc. i przede wszystkim wzajemny szacunek?.....

    OdpowiedzUsuń
  20. @ Elżbieta Borkowska
    Sz.Pani - a może zamiast postulatu przywrócenia kary śmierci, lepiej solidarnie domagać się, żądać, od decydentów w RP należnych nagród i wyróżnień, za wzorową obywatelską postawę tj. skuteczne, odważne i ofiarne demaskowanie największych złoczyńców i ich zła?....
    Pozdrawiam Panią serdecznie - Zbigniew

    OdpowiedzUsuń
  21. @jazgdyni
    A co Ty jesteś taka pierdoła, że wystarczy Cię zrugać jak burą sukę, a Ty od razu biegniesz z płaczem do innych przyjaciół tego bloga i im się wyżalasz w koszulę?

    OdpowiedzUsuń
  22. @Zibik

    No, Dziadka już nie spytam, ale ja sam nie odrzucałbym zbyt pochopnie pożytku z takich zwykłych analogii.

    Np. Osioł!

    OdpowiedzUsuń
  23. @Zibik

    Natomiast, co do tych wymagań od człowieka wychowanego i ucywilizowanego, to pełna zgoda.

    Jednak człowiek potrzebuje także mocniejszych wrażeń. No więc, niektórzy przychodzą tutaj, by czasem wykrzyczeć się, albo inaczej rozładować się (zanim ich uziemią).

    OdpowiedzUsuń
  24. @Toyah

    Żebyś wiedział, że był taki okres, iż pierdoła to za mało i musiałem szukać dużej pomocy.
    Prawdziwy desert war syndrome.
    Omalże nie zginęli ludzie.
    Teraz już piszę to bez dreszczy.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Elżbieta Borkowska
    10 kwietnia 2010 roku zadano nam śmiertelny cios. To był prawdziwy majstersztyk. Ciekawe że się odważyli.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Orjan
    Doskonale rozumiem Twoje szlachetne intencje, także doceniam wysiłki i starania, aby zminimalizować istniejący dysonans obyczajowy, a nawet usprawiedliwić postawę i zachowanie Toyaha wobec wybranych osób. Jednak przedmiotem kolejny raz zgłaszanych uwag, czy może zbyt subtelnych zastrzeżeń nie są tylko indywidualne postawy i zachowania osób usiłujących upodabniać się, do "konia', czy "osła", lecz panujące obyczaje w sferze publicznej tj. relacje między istotami ludzkimi. Jedni są gotowi i zdolni prawie wszystkich uważać i szanować, a drudzy wręcz przeciwnie są skłonni wcale nie przypadkowo wybrane osoby ostentacyjnie ignorować, a nawet publicznie obrażać, poniżać, dyskredytować, czy nawet "rugać jak burą sukę."
    Czy wg. Ciebie wśród ludzi prawych i dobrej woli, tak winno być?......

    OdpowiedzUsuń
  27. @Zibik

    Chyba źle lokalizujesz problem i dlatego źle lokujesz pretensje. My wszyscy tutaj jesteśmy gośćmi Toyaha przychodzącymi tutaj dlatego, że to tutaj.

    Co pewien czas ktoś próbuje kontestować, że coś mu nie tak. Nie problem, jeżeli ma inny pogląd, czy odbiór w jakiejś sprawie. Ale, jeżeli zaczyna kontestować przede wszystkim formy i emocje, to wtedy nieuchronnie przynudza.

    Mus opieprzyć!

    OdpowiedzUsuń
  28. @Elżbieta Borkowska

    Jeżeli chodzi o karę śmierci i Kościół Katolicki to polecam KKK #2261,#2266, #2267. Jak dla mnie kara śmierci jest dopuszczalna.
    Inną sprawą jest, że prezes (przynajmiej ja nie słyszałem) nie wypowiada sie tak stanowczo np. w kwesti ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci :( (aborcja, eutanazja, że użyję tych eufemizmów)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  29. @Orjan
    Ponieważ napisałeś "chyba" więc wyjaśniam: to absolutnie nie jest kwestia "lokalizacji problemu", a tym bardziej rodzaj "pretensji". A to dlatego, że jak słusznie zauważasz Toyah jest nie kwestionowanym gospodarzem, a uczestnicy dyskusji, bądź polemiki mają status gości. Jednak wg. mnie w porządnym towarzystwie nigdy osoby gościnne, ani korzystające z gościnności wzajemnie się nie obrażają, ani "opieprzają". Ponadto starają się być wobec siebie serdeczne, miłe, także życzliwe, tolerancyjne i wyrozumiałe.
    Ku rozwadze polecam wszystkim, którzy mają skłonność, bądź manierę demonstrować innym swoją wyższość, czy okazywać brak należnego szacunku albo tylko złe wyobrażenie: "Jeżeli masz o kimś złe wyobrażenie, nie okaż mu tego, bo dowiedzie ci natychmiast, że miałeś słuszność." - Jerzy Drobnik

    OdpowiedzUsuń
  30. @Ifa
    Owszem. Wypowiada się. A że nie słyszałaś, to pewnie fakt. Inna sprawa, że skoro Cię to tak interesuje, to może trzeba było się zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Zibik

    No, chyba (!) się mylisz. My nie przychodzimy do domu Toyaha, lecz raczej do jego dyskoteki, rollercoaster'a, czy czegoś takiego.

    Tak ja to widzę i pod tym kątem rozumiem tutejsze rygory obyczajowe. Może być grzecznie, ale przede wszystkim musi być ruch!

    Zauważ, że Toyah niezbyt ogranicza ruch "offtopiczny". Czasem nawet oddaje inicjatywę innym, więc nie ma się co skarżyć na brak możliwości wypowiedzi. Ale ruch musi być!

    OdpowiedzUsuń
  32. @Toyah
    W moim rozumieniu stanowczo o aborcji i eutanazji w świetle nauki Kościoła Katolickiego. Czyli stanowcze opowiedzenie się za objęciem ochroną życia ludzkiego od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Szukałem ale jeszcze nie znalazłem. Może System to gdzieś głębiej poukrywał.Jedyne co znalazłem to brak zgody na nowelizację zaproponowaną kiedyś przez LPR. (może jakieś linki? będzie mi łatwiej :) )
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Orjan
    Przecież nikt z gości Toyaha nie "skarży się", a tym bardziej "na brak możliwości wypowiedzi". Natomiast jeśli forum dyskusyjne u Toyaha ma być podobne do dyskoteki, to rzeczywiście konwenanse będą sprawą marginalną. Najważniejsza stanie się muzyka, gra i zabawa, ale wówczas nie wystarczy obcesowy, dla wymagającej i wybrednej klienteli właściciel lokalu, bo potrzebny będzie również uprzejmy i miły personel, także odpowiedni sprzęt i klimat, żeby było powszechne zadowolenie klientek(ów) lokalu tzn. postulowany "ruch" w interesie.
    Mam jednak wątpliwość, czy Toyah woli mieć u siebie różne(ych) klientki(ów), niż właściwie wychowanych, prawych i kulturalnych w dyskusji gości.

    OdpowiedzUsuń
  34. @Zibik

    No, może z tą dyskoteka to odniesienie było niezręczne z tymi nieuchronnymi skojarzeniami popowymi, itd.

    Ale skoro się zgadzasz, że nie ma tu ograniczeń wypowiedzi (czyli treści, byle treść była), to chyba i o formę można zawalczyć. Byle treści nie przygniotła.

    Czasy, niestety, takie wybuchowe są.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Orjan
    Przeproś przynajmniej Toyaha - gospodarza za to, że z Ciebie takie "upierdliwe stworzenie", bo nadal nie czytasz ze zrozumieniem, oraz usiłujesz coś ugrać. Przecież już raz napisałem - "nikt z gości Tyaha.....", a więc nie wmawiaj mi tego, co nie uczyniłem, tzn. "skoro się zgadzasz....."
    Ponadto nie rozprawiamy o tym, jakie są "czasy", lecz usiłujemy jedynie ustalić i uzgodnić, jacy winni być ludzie i ich postawy, bądź zachowania, w tym obyczaje i relacje wobec innych.

    OdpowiedzUsuń
  36. @Orjan
    A to chyba dlatego, że w życiu wielu osób sprawdza się powiedzenie: "Kto z kim przystaje....."
    Wprawdzie zgoda, czy wzajemność, życzliwość, wyrozumiałość itp. sprzyjają w tworzeniu dobra, lecz trudno zawsze zgadzać się z kimś, kto np: z powodów ambicjonalnych uporczywie trwa w błędzie lub nie chce poznać, ani uznać argumentacji interlokutora.

    OdpowiedzUsuń
  37. @Zibik

    A co byś powiedział o modelu hinduskim?

    Dobrze wychowany Hindus nie będzie się z nikim sprzeczał, ani dyskutował. Nie do niego należy bowiem naprawa świata, ani wyprowadzanie innych z błędu, jeśli są w swoim błędzie po swojemu szczęśliwi.

    OdpowiedzUsuń
  38. @Orjan
    "Model hinduski" jest w sprawach fundamentalnych sprzeczny z nauczaniem Jezusa Chrystusa i Jego człowieczeństwem. Przecież istotą chrześcijaństwa nie jest obojętność, czy tolerancja, pobłażliwość wobec dostrzeganego zła tj. uporczywego trwania w błędzie (grzechu), lecz troska o dobro danej osoby. Chrześcijan obowiązuje przykazanie miłości międzyludzkiej: "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego".(Mt 22,39)
    Dlatego wychowanie, religia i praktyka katolicka, czy chrześcijańska są najbardziej przyjazna wobec istoty ludzkiej.
    Może zamiast interesować się hinduizmem, lepiej warto bardziej zastanowić się nad tym: - Co to znaczy być dobrze wychowanym, prawym i szczęśliwym człowiekiem?...

    OdpowiedzUsuń
  39. @Zibik

    Za bardzo odpływasz. W tym modelu chodzi o uprzejmość.

    Opadają mnie podejrzenia, że wskazujesz te wymagania bez wnikania w ich przeznaczenie. To jest moje najuprzejmiejsze podejrzenie.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Orjan
    Dobre sobie najpierw stwierdzasz, a potem "uprzejmie" podejrzewasz.
    Naprawdę być uprzejmym, bądź życzliwym to chyba m.in. oznacza mieć wrażliwe i szeroko otwarte serce na potrzeby innego człowieka. A jedną z najważniejszych potrzeb, wręcz konieczności moze byc wyprowadzanie, kogoś z błędu, czy nawet nawrócenie ze złej drogi. Jednak staje sie to trudne tam, gdzie brakuje rozumnosci i dobrej woli.

    OdpowiedzUsuń
  41. @Zibik

    Mówiłem, że odpływasz. Wszystko rozszerzasz i rozbudowujesz ponad rozsądne granice. Jak to pojęcie uprzejmości.

    Uprzejmość mojego podejrzenia łatwiej zrozumieć, gdy zachodzi obawa o treść uprzejmości otrzymywanej w zamian:

    Ubierz w uprzejmość oko, dłoń i usta,
    Wyglądaj jako kwiat niewinny, ale
    Niechaj pod kwiatem tym wąż się ukrywa.


    jak to ładnie ujęła Lady Makbet.

    (akt I, scena 5)

    z życzliwości do męża.

    OdpowiedzUsuń
  42. @Orjan
    Proponuję zakończyć dalszą dyskusję, czy polemikę, bo to, co piszesz jest wyłącznie Twoją subiektywną, a nawet nie całkiem rzetelną i uprawnioną oceną. Ponieważ stosujesz uogólnienia np: "wszystko", a nawet przesadne sformułowania "ponad rozsądne granice". Przecież nt. jedynie sygnalizowanych wątków, choćby postawy i zachowania osób, czy wzajemnych relacji osobowych tj. uprzejmości i życzliwości można pisać elaboraty, czy dysertacje. Ale po co?...., kiedy wiele można znaleźć wartościowych pozycji nie koniecznie w Azji, lecz w RP w naszych bibliotekach (czytelniach) lub nawet w necie.
    Pozdrawiam Ciebie uprzejmie - Zbigniew

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.