sobota, 30 lipca 2016

Czy TVN szykuje nam nowy numer ze świnią?

     Daję najszczersze słowo honoru, że nawet w najczarniejszych snach nie przewidziałbym, że aż dwie z ponad już 2 tysięcy w sumie notek na tym blogu będę poświęcał redaktorowi telewizyjnej stacji TVN24 Pawłowi Łukasikowi. Jest jednak jak jest i nie ma się tu co krygować. Paweł Łukasik będzie nam towarzyszył po raz drugi. Dla przypomnienia, poszło o to, że z okazji odbywających się właśnie w Polsce Światowych Dni Młodzieży wspomniany TVN24 wydelegował owego Łukasika, by przez kolejne dni, od rana do wieczora chodził z mikrofonem po krakowskim rynku i przeprowadzał rozmowy na żywo z goszczącymi w Polsce pielgrzymami. To co mnie poruszyło, to fakt, że ponieważ Łukasik potrafi w języku angielskim sformułować zaledwie dwa zdania, czyli „Where are you from” i „What do you do?”, a w wyjątkowych sytuacjach, gdy ktoś zechce nawiązać z nim kontakt, jeszcze trzecie: „You play, or pray?”, a te przybyłe z Francji, Syrii, czy z Brazylii dzieci nie znają języka polskiego, to co w efekcie dostajemy, to tak straszna żenada, że dla opisania jej ja osobiście nie znajduję słów. Przy okazji jednak jest jeszcze coś, co sprawę pogarsza. Otóż Łukasik jest w tej swojej bezradności tak straszliwie pobudzony, że niekiedy można odnieść wrażenie, że on, jak to mówią niektórzy, jedzie na prochach. I to robi wrażenie straszne.
     O tym więc napisałem tekst i przy okazji postawiłem pytanie, dlaczego, wydawałoby się, szanująca się ogólnopolska stacja, w dodatku pod poważnym amerykańskim zarządem, nie potrafi znaleźć wśród swoich reporterów kogoś, kto zna język i potrafi się z nim odpowiednio obchodzić. Padły różne propozycje, wśród nich moja własna, że oni mogą naprawdę nie mieć tam nikogo, kto byłby od Łukasika z angielskiego lepszy. To jednak, co mnie naprawdę zainteresowało, to sugestia mojego kolegi Tomka Gajka, który wyraził przypuszczenie, że oni to robią specjalnie. Oni celowo do tej roboty wypuszczają Łukasika, tak by on nas wszystkich zawstydzał. Czemu tak? Tu już sam Gajek był bezradny, natomiast ja mam nagle pewne podejrzenia i nimi właśnie chciałbym się podzielić.
     Otóż od czasu gdy pisałem swój oryginalny tekst o Łukasiku, zdarzyły się trzy rzeczy, moim zdaniem warte uwagi. Otóż przede wszystkim dowiedziałem się, że ten sam Łukasik obsługiwał dla telewizji TVN24 niedawne mistrzostwa Europy w piłce nożnej we Francji i robił dokładnie to samo, co robi dziś, czyli od rana do wieczora chodził po francuskich ulicach i rozmawiał z ludźmi, tym razem wprawdzie po francusku, jednak dokładnie z takim samym efektem. Druga nowość, to ta, że Łukasik jest dokładnie tak samo żałosny, kiedy rozmawia po polsku z Polakami. I nie chodzi o to, że on nie umie mówić po polsku, ale o to, że on jest zwyczajnie głupi. Te dwa pytania: „Skąd jesteś” i „Co robisz?”, to są jedyne pytania, jakie on potrafi wymyślić, niezaleznie od tego, czy ma mówić po polsku, czy po angielsku. Reszta to już kompletna improwizacja, podczas której panuje chaos totalny. On biega z tym mikrofonem od jednego do drugiego, spocony i z nieprzytomnym wzrokiem, a osłupiały świat tylko się już zastanawia, gdzie są jego opiekunowie.
     No ale jest też trzecia rzecz. Proszę sobie wyobrazić, że niemal idealnie równolegle do owych popisów Pawła Łukasika, jego macierzysta stacja prowadzi bardzo ciężką kampanię propagandową na rzecz tezy, że ten Łukasik to jest prawdziwa rewelacja. Łukasik schodzi z ekranu i niemal przez cały czas, aż do kolejnego wejścia – z przerwą może na informację, co Komisja Europejska i Mateusz Kijowski sądzą na temat sytuacji w Polsce – trwa pompowanie Łukasika. Żeby zorientować się, o co chodzi, wystarczy choćby obejrzeć „Szkło Kontaktowe”, gdzie najpierw Grzegorz Miecugow zapewnia nas, że „Paweł jest rewelacyjny”, a potem, dla podkreślenia prawdziwości owej tezy, lecą esemesy od widzów dokładnie tej samej treści: „Paweł Łukasik – reporter doskonały”, „Kocham Pawła Łukasika”, „Dziękuję za Łukasika” i tak dalej.
      No i tu powraca pytanie, czemu oni to robią? Gajek twierdzi, że to jest akcja, a ja myślę, że on ma rację, to jest akcja. Chodzi o to, żeby te rozmowy były właśnie takie, jakie są, żeby nam wmówić, że Paweł Łukasik to jest nasz wkład w Światowe Dni Młodzieży i że tak jest super. No ale znów – czemu? Otóż chciałbym tu przypomnieć stosunkowo niedawny tekst na tym blogu, gdzie opisywałem to, co się dzieje w telewizyjnym programie, znanym u nas pod nazwą „Mam talent”, a w Stanch Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii funkcjonującym jako „America’s Got Talent” i „Britain’s Got Talent”. Konkretnie poszło o to, że w jednym z amerykańskich programów pojawił się człowiek przebrany za kowboja, który jednak nie był kowbojem, lecz inzynierem pracującym dla NASA, ze świnią. Świnia, którą on najpierw starannie wytresował, a następnie przyprowadził do programu, by ona, ku uciesze publiczności i obecnego tam jury, robiła najróżniejsze sztuczki, włącznie z wciąganiem amerykańskiej flagi na maszt.
      Jakiś czas potem, tyle że już w polskim „Mam talent” pojawił się również człowiek ze świnią, tyle że nasza polska świnia, zanim zrobiła jakąkolwiek sztuczkę, zesrała się. Zwyczajnie nasrała na podłogę w tym ich wesołym teatrze. Pisałem o tym wydarzeniu, porównywałem obie prezentacje, oraz ogólnym poziomie obu edycji owego programu, natomiast jakoś nie zwróciłem uwagi na to, że polski „Mam talent” jest organizowany przez telewizję TVN, a więc dokładnie tę samą stację, która zatrudnia, a dziś odpowiednio eksploatuje Pawła Łukasika.
     Otóż, jak grom z jasnego nieba, spadło nagle na mnie olśnienie, że to może być dokładnie ten sam fragment tej samej gry. Jest bardzo prawdopodobne, że tak samo, jak wtedy telewizja TVN, w odpowiedzi na amerykański numer ze świnią, pokazała nasz polski numer ze świnią, tak dziś w odpowiedzi na to, do czego przyzwyczaiła się telewizyjna widownia w Stanach, we Francji, czy Wielkiej Brytanii, oni zaproponowali Łukasika i informują nas, że to jest właśnie to, na co nas stać, a ponieważ lepiej nie będzie, powinniśmy uznać, że tak jest okay.
      I można by było pewnie kończyć już ten temat, gdyby nie owe Światowe Dni Młodzieży. Myślę, że każdy z nas zgodzi się, że to czego jesteśmy od paru dni świadkami, to poziom absolutnie najwyższy pod każdym możliwym względem. Organizacja, oprawa wydarzenia, ludzie, no i wreszcie cały ów kontekst z Europą ograniętą islamskim terrorem – to wszystko sprawia, że po raz pierwszy w historii możemy się poczuć prawdziwie dumni, że żyjemy tu i teraz. Osobiście nie pamiętam – i przyznaję, że nawet z czasów Jana Pawła II – byśmy aż tak triumfowali. No i w tym momencie oni nam wysyłają Łukasika z tym mikrofonem i informacją, że to jest szczyt i że wyżej ani nie podskoczymy, ani skakać nie potrzebujemy.
      Ktoś powie, że przesadzam, że mnie ponosi, że szukam tam gdzie nikt nic nie zgubił. Możliwe. Może jest tak, że oni są zwyczajnie głupi i słabi i wszystko, co dziś robią to już tylko powolne zdychanie, bez żadnej kontroli, bez żadnego planu. Mimo wszystko, radziłbym uważać, byśmy się nie zdziwili, gdy oni nas zaczną atakować już nie przy pomocy jakiegoś Łukasika, ani nawet świni, która się zesrała, ale czymś, z czym sobie juz zwyczajnie nie poradzimy.

Zachęcam do kupowania moich książek. Wszystkie są do nabycia w księgarni pod adresem www.coryllus.pl.

     

2 komentarze:

  1. Niestety TVN jest tak bezradny wobec ŚDM i papieża Franciszka, że chyba na nic innego go nie stać, jak na uświnienie nas za pomocą kogoś w pokroju Łukasika. Myślę, że nie jest to specjalnie przemyślana strategia tylko "ostatnia deska ratunku". Podobny zabieg próbowała GW, kiedy zamieściła zdjęcia z imprezy Owsiaka, kąpiącej się w błocie młodzieży z podpisem, że to jest zdjęcie z ŚDM. Szybko się wycofać musieli, ale to świadczy o "ostatnich deskach ratunku".

    OdpowiedzUsuń
  2. @Jerzy Komorowski
    To nie "Wyborcza, ale portal Sok z Buraka. W sumie, żadna różnica, ale wspominam dla porządku.

    OdpowiedzUsuń