Donald Tusk vs. Tomasz Jacykow - czyli remis ze wskazaniem

Dzisiejsza Rzeczpospolita opublikowała dwa teksty, które mnie zainteresowały bardziej, niż ma to miejsce na codzień. Pierwszy z nich, to wyniki badań sondażowych, z których wynika, że kiedy Lech Kaczyński zakończy swoją kadencję i odbędą się kolejne wybory, prezydentem – w drodze demokratycznego wyboru – zostanie Donald Tusk, piłkarz-amator z Sopotu. Drugi, to obszerny wywiad z Jarosławem Kaczyńskim. Niezbyt uważnie oglądałem dzisiejsze programy informacyjne w telewizji, niemniej, z tego co zdążyłem zauważyć, muszę przyznać, że jak idzie o rangę wydarzenia, wiadomość o kolejnym sukcesie Donalda Tuska bije wywiad z Kaczyńskim na głowę.
Podzielam ocenę zaprezentowana przez media. Wprawdzie z mojego punktu widzenia, to co mówi Jaroslaw Kaczyński jest daleko mądrzejsze i poważniejsze, niż spekulacje GfK Polonia, nie zmienia to jednak faktu, że w świecie o tak niewyobrażalnym poziomie fikcyjności, wiadomość zatytułowana Tusk nokautuje konkurentów nabiera takiej siły, że nie tylko mój punkt widzenia przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczy się wyłącznie nazwisko ‘Tusk’ i słowo ‘nokaut’. A skoro liczy się tylko to, to automatycznie tworzy się nowa super-rzeczywiostość i nie sposób już dyskutować o niczym innym, jak tylko o tym, że Tusk nokautuje, a reszta zdycha. Jarosław Kaczyński może przedstawić tezy, które zmienią kształt sceny politycznej w Polsce i zmienić cały dotychczasowy bieg zdarzeń. Na nic. Nie tu. Nie teraz. Istnieją tylko te liczby: 74:26. I, naturalnie, wiadomość podana przez mistrza rachunków, dziennikarza TVN24 – „Na obecnego prezydenta gotowy jest oddać głos zaledwie co piąty Polak”.
Chętnie bym bardzo skomentował rozmowę Rzepy z Prezesem, ale zdaję sobie świetnie sprawę z tego, że to by było trochę tak, jak zanudzanie czytelników tego bloga relacją z przechadzki, jaką odbyłem dziś z moja najmłodsza córką w tym deszczu, podczas której nie zdarzyło się nic więcej, jak tylko wspomniany deszcz. Zbyt realne, a przez to kompletnie nie inspirujące. A więc trzeba będzie powiedziec parę słów na temat przyszłego pojedynku między trzema gigantami polskiej polityki, czyli między Donaldem Tuskiem, Jolantą Kwaśniewską i Włodzimierzem Cimoszewiczem. Jeśli ktoś nie zna faktów, to chętnie potwierdzę. Otóż tak to własnie wygląda. Na naszej aktualnej scenie politycznej – wedle relacji Rzepy – istnieją obecnie już tylko dwa liczące się podmioty: Donald Tusk – aktualny premier, i gwiazda telewizji TVN Style, żona Aleksandra i matka Oli – Jolanta Kwaśniewska. Za nimi, skromnie aspiruje były komunistyczny aparatczyk, Włodzimierz Cimoszewicz.
Parę kwestii jednak wciąż wymaga wyjaśnienia. Z badań GfK Polonia wynika jednoznacznie, że przewaga Wielkiego Męża Stanu i Wielce Szanownego Pana Profesora Jerzego Buzka nad znanym w świecie Kartoflem, mieści się w granicach błędu statystycznego. Biorąc pod uwagę kształt bieżących politycznych komentarzy, jest to zjawisko wymykające się jakimkolwiek logicznym analizom. No bo niby jak? Niby co to ma znaczyć? Na jakiej zasadzie i jakim prawem mamy przyjąć do wiadomości, że i Lech Kaczyński i Jerzy Buzek to wartości porównywalne? Mało tego. Sondaż opublikowany przez nieocenioną Rzepę informuje, że jeśli TVN Style w najbliższych wyborach prezydenckich, jako swego kandydata wystawi panią Jolantę, to Donald Tusk może się znaleźć w nie lada tarapatach. Wprawdzie on ciągle utrzymuje nad swoją najbardziej poważną konkurentką wyraźną przewagę, ale nie na tyle mocną, żeby mógł spokojnie zająć się piłką. Zwłaszcza że Gfk Polonia z jakiegoś powodu nie informuje o szansach innych kandydatów. Ja na przykład bardzo bym chciał wiedzieć, jak w relacji do premiera Tuska plasują się takie tuzy kultury masowej, jak Monika Jaruzelska, czy Maria Peszek?
Pytań zresztą jest jeszcze więcej. I to pytań o wiele poważniejszych. Na przykład, chciałbym wiedzieć, czy GfK Polonia rozważało w swoich analizach taką ewentualność, że PiSprzeciwko Donaldowi Tuskowi wystawi panią Marię Kaczyńską, lub aktora Zelnika? Albo PSL – Jolantę Fedak? A co będzie, jak zjednoczone siły medialnego koncernu prezesa Waltera uznają, że od Jolanty Kwaśniewskiej lepszy będzie Zbigniew Wodecki? Czy wówczas nie pojawi się niebezpieczeństwo, że Donaldowi Tuskowi elektorat się podzieli i zdarzy mu się niechcąco przegrać? A żartów nie ma. Polska wprawdzie ten wstrząs przetrzyma, ale Sopot???
Trzeba więc działać. Żeby nas za te niespełna dwa lata nie spotkała przykra niespodzianka. Mam zatem dla Rzeczpospolitej ofertę. Nie wiem, ile Rzeczpospolita płaci GfK Polonia za sondaże, ale mogę zagwarantować, że ja wezmę mniej. I to za sondaże wprawdzie równie wiarygodne, ale za to o wiele bardziej precyzyjne. Powiedzmy, że już za miesiąc jestem gotów dostarczyć redakcji Rzepy pełne informacje na temat szans wyborczych Donalda Tuska (ale również Kazimierza Marcinkiewicza, Tadeusza Rydzyka, Janusza Palikota, Antoniego Mężydły, Moniki Olejnik, Jacka Kurskiego, Joanny Muchy, Marka Migalskiego i Justyny Pochanke) w starciu z Tomaszem Jacykowem, Beatą Tyszkiewicz i Jerzym Urbanem. Jak będzie trzeba, mogę również się dowiedzieć w jakich relacjach Donald Tusk wygrywa z Piotrem Rubikiem, Piotrem Kupichą, a nawet z Jackiem ‘Agata’ Olszewskim. Za całość zgodzę się na, powiedzmy, pięćset złotych.
Plus występ w Szkle Kontaktowym obok panów Markowskiego i Dąbrowy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?