wtorek, 12 kwietnia 2016

Udko z feniksa - w zestawie z colą

Zakończone w minioną niedzielę w Warszawie Targi Wydawców Katolickich mają swoją doroczną kulminację w uroczystości przyznania nagrody tak zwanego „Feniksa”, przez złośliwych nazywanego „Św. Feniksem”. Nic więc dziwnego, że i tym razem Feniksy zostały rozdane, a ich laureaci podczas targów święcili triumf zarówno towarzyski, jak i rynkowy, a ja, powiem uczciwie, zajęty swoimi sprawami, nawet bym nie zwrócił na to uwagi, gdyby nie fakt, że na stoisku tuż obok nas sprzedawany był literacki debiut człowieka nazwiskiem Zbigniew Minda pod tytułem „Twoja dusza była perłą”, jeden z tegorocznych laureatów Feniksa, w kategorii „Książka dla młodzieży”.
Tak zwana „literatura dla młodzieży” stanowi centrum moich zainteresowań literackich z tego przede wszystkim powodu, że osobiście na tej przede wszystkim literaturze zakończyłem swoją literacką przygodę i wszystko co było później, stanowiło w mniejszym lub większym stopniu intelektualną i emocjonalną fikcję. Autentyczne przeżycia to była Ożogowska, Bahdaj, Niziurski, Domagalik i Nienacki. Drugim powodem, dla którego owa „literatura dla młodzieży” mnie zajmuje bardziej, niż inna, to ta, że ja raz po raz spotykam osoby, które mnie pytają, jakie książki mógłbym polecić młodzieży, a ja regularnie odpowiadam, że niestety nie potrafię tu wymyślić nic. Dosłownie nic. I nawet nie chodzi najbardziej o to, że rynek książki jest dziś tak fatalnie nędzny, że, zachowując czyste sumienie, nie można polecić dosłownie nic, ale o fakt, że same czasy są takie, że nie bardzo wiadomo, czym jest wspomniana „młodzież”, której mielibyśmy cokolwiek polecać. Weźmy przeciętną uczennicę pierwszej, czy drugiej klasy gimnazjum i zastanówmy się, co ona by najchętniej poczytała. Najczęściej oczywiście uzyskamy odpowiedź, że nic, bo ona czytać nie lubi. W dalszej kolejności oczywiście będą te wszystkie książki o córce człowieka i wampirzycy, która zakochuje się w przystojnym chłopcu, który dotychczas cierpiał samotność z powodu pierwszej zawiedzionej miłości. No a potem, już wszystko, czyli jakieś mangi, tajne przygody Lucyfera, czy zwykła pornografia. Czy są wśród nas dzieci, które lubią sobie poczytać normalną literaturę, traktująca o życiu, jakie znamy? Zakładając oczywiście, że taka literatura w ogóle istnieje, owszem, są takie dzieci, tyle że to są dzieci tak wybitnie rozwinięte, że one czytają dokładnie te same książki, które czytają ich rodzice, czyli Roalda Dahla, czy Peggy Noonan, a jak ktoś jest już kompletnie szalony, to może i nawet „W pustyni i w puszczy”.
I w tym momencie nagrodę Feniksa otrzymuje Zbigniew Minda i jego książka „Twoja dusza była perłą”. Jak wspomniałem wcześniej, nasze stoisko sąsiadowało bezpośrednio ze stoiskiem, na którym sprzedawana była ta książka i miałem okazję obserwować, jak działa tak zwana promocja. Książka Mindy wystawiona była na specjalnym stojaczku z napisem „Feniks” i mimo że przechodzący obok ludzie wiedzieli o niej dokładnie tyle samo, co o książkach Coryllusa, czy moich, a więc nic, przyciągnięci owym Feniksem, zatrzymywali się i najpierw potrzebowali wiedzieć, czy jest gdzieś może w okolicy autor, który napisze im dedykację, a po usłyszeniu odpowiedzi, że niestety autor się rozchorował i będzie może za rok, pytali, czy to jest książka, która spodoba się czternastolatce, szesnastolatce, czy osiemnastolatce, otrzymując niezmiennie informację, że to jest jak najbardziej książka dla nich, ciepła i pełna pozytywnych emocji… no a ja przyznaję, że niekiedy nawet tę książkę kupowali.
No i ja powiem zupełnie szczerze, że kompletnie nie rozumiem, po jasną cholerę oni to robili. Ona wprawdzie kosztowała w promocji zaledwie 25 zł i jako rzekomo „ciepła i pełna pozytywnych emocji” była czymś, co każde dziecko powinno przeczytać i przeżyć, niemniej nie jestem w stanie sobie wyobrazić, by, zakładając, że to nie była książka o czarownicach, wampirach i owych japońskich dzieciach z wielkimi oczami, jakikolwiek gimnazjalista, czy gimnazjalistka mieli ochotę ją wziąć do ręki. Z tego co rozumiem i co wiem, mogę z autentycznym przerażeniem założyć, że jedynym efektem wydania tych 25 złotych, w większości wypadków będzie to, że tę książkę przeczytają wyłącznie rodzice, a i to tylko we fragmentach, bo z tego, co zdążyłem zobaczyć, różnica między powieściami Domagalika i Ożogowskiej, a debiutancką powieścią Mindy jest taka jak różnica między filmem „Do widzenia do jutra”, a „Drogówka”. I na to nikt już nigdy nie znajdzie sposobu.
Problem polega bowiem na tym, że nasz świat został doprowadzony do miejsca, gdzie owe dzwony kościoła z Orwella, których dźwięk Winston praktycznie zapomniał, są niemal ostatnią rzeczą, jaka my jeszcze sobie uprzytomniamy. Cała reszta, a wraz z nią ów świat „literatury dla młodzieży”, znany z książek Ożogowskiej, czy Bahdaja, przeminął bezpowrotnie, dokładnie tak samo jak te gumy do żucia, o które założył się Marcin Bigoszewski, czy chłopcy z Górczewskiej, którzy, jak wiemy, są najwspanialsi.
Staliśmy przez te cztery kwietniowe dni, sześć lat po Smoleńsku, na naszym stoisku, sprzedając nasze książki ludziom, którzy nas znają, ale i tym, którzy trafili na nas przypadkiem i, jak już wspomnieliśmy o tym Coryllus i ja we wczorajszych notkach, było słabo. Owszem, praktycznie od początku do końcu w Arkadach kłębił się tłum, jednak ludzie z jakiegoś nieprzeniknionego do końca powodu książek nie kupowali. Ponieważ targi w Arkadach Kubickiego od zawsze były targami najlepszymi, zacząłem się zastanawiać, co takiego się stało, że tym razem nastąpiła aż taka klapa. Otóż moja teoria jest taka, że na samym początku tego wszystkiego od samego początku nie stało nigdy nic innego, jak tylko, owo nigdy do końca nieopisane pragnienie znalezienia tej jedynej bratniej duszy, która pozwoli nam poczuć to ciepło wspólnoty i solidarności. Cały sukces projektu Gabriela Maciejewskiego sprowadza się do tego, że jemu udało się skupić wokół swojego wydawnictwa ludzi, dla których to co on pisze i wydaje, to nie jest zabawa, ale życie. Ludzie którzy przychodzą na nasze stoisko od lat i kupują nasze książki, to ludzie, dla których świadomość bycia częścią tego tak bardzo szczerego i tak bardzo pełnego zwykłych ludzkich emocji przedsięwzięcia jest jak powietrze bez którego człowiek zwyczajnie umiera. Nawet zachowując resztki mojej naturalnej skromności, ja to widzę za każdym razem, gdy sprzedaję kolejną swoją książkę, czy to przez Internet, czy bezpośrednio: że za tym tak naprawdę nie stoi nic innego, jak owo pragnienie solidarności i zrozumienia. Jeśli tego nie ma, nie ma nic. Tylko rynek.
Mieliśmy więc w tych dniach szóstą rocznicę Katastrofy Smoleńskiej i po raz pierwszy od tego czasu poczucie prawdziwego zwycięstwa. A wraz z ową świadomością, że jesteśmy znów wszyscy razem, jak sądzę, wielu z nas zwyczajnie odłożyło sobie te książki na później. I nie chodzi mi o to, że na gorsze czasy, bo, na ile potrafię dobrze ocenić sytuację, przed nami siedem lat tłustych i tego już nikt nie zmieni, ale na dni, że tak to ujmę, mniej świąteczne. I wtedy znów się spotkamy. Bo, nie oszukujmy się, Poldek i Duduś Fąferski nie żyją. To co mamy dziś, to już tylko z jednej strony japońska manga, a z drugiej nasze życie. To życie. A gdy chodzi o wspomnianego Feniksa, to, jak głosi Wikipedia, to z greckiego φοίνιξ, mityczny ptak, uznawany za symbol Słońca oraz wiecznego odradzania się życia. Dziękuję, ale nie skorzystam.

Książki są do kupienia na stronie www.coryllus.pl po otwarciu zakładki „księgarnia”. Zapraszam i zapewniam, że to jest ostatni przystanek.



10 komentarzy:

  1. Książkę Mindy sprzedaje (i poleca) też Coryllus na swoim blogu :) .

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie napisałeś wcześniej, że ten Minda taki marny, bo zdążyłem już kilka miesięcy temu kupić tę książkę i to w Waszej księgarni...
    A tak na marginesie, jeśli jest aż tak tragicznie (sam nie mam zdania, bo książki nie czytałem), to dlaczego wogóle ją sprzedajecie?
    Pozdrawiam
    mechanics

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się marzy, że kiedyś sięgnie Pan po moją powieść dla młodzieży i się Panu spodoba (choć jest to romans paranormalny). Próbowałam przemycić do treści pewne uniwersalne wartości. Uniwersalne dla każdego człowieka :)
    Może przypadnie Panu do gustu :)
    Pozdrawiam. (moja powieść dla młodzieży nosi tytuł Eperu).

    OdpowiedzUsuń
  4. @WANDEA
    A cóż to zmienia w tym, o czym ja napisałem?

    OdpowiedzUsuń
  5. @MgrI
    Nie mogłem napisać, że on jest marny, bo go nie czytałem. Podczas targów przejrzałem ją bardzo pobieżnie i uznałem, że nie ma tam nic, co by robiło wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Beata Głąb
    Powtórzę to co napisałem w notce. Moim problemem ne dziś nie jest to, że książka Mindy jest słaba, ale to, że dzisiejszy świat jest tak skonstruowany, że grupa docelowa pod nazwą "młodzież" to fikcja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Można było tą książkę zobaczyć i kupić w księgarni Coryllusa, jeszcze 13 kwietnia była, dziś już nie ma: http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:wSK5B-y5vl8J:coryllus.pl/%3Fwpsc-product%3Dtwoja-dusza-byla-perla-powiesc+&cd=1&hl=en&ct=clnk&gl=ie
    Musiała dostać Feniksa żeby zniknąć? Przedtem nie przeszkadzała.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Michał Pawlak
    No popatrz. To zupełnie tak samo jak moja książka "O siedmiokilogramowym liściu". Też kiedyś była, a dziś nie ma. I nawet Feniksa nie dostała.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Michał Pawlak
    Bardzo dobrze. Bo to bardzo dobra książka.

    OdpowiedzUsuń