poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Dlaczego James Woods nie słucha U-2?

W ostatnich dniach, na temat Polski, poza kilkoma politykami i instytucjami Unii Europejskiej głos zabrało też dwóch artystów, a mianowicie wokalista popularnej grupy muzycznej U-2, Bono, oraz znany aktor filmowy James Woods. Ponieważ, pomijając sam początek ich muzycznej kariery, do zespołu U-2 i do Bono osobiście czuję wyłącznie pogardę, a od czasu, gdy ów Bono, przy okazji specjalnej audiencji, Janowi Pawłowi II podarował swoje okulary, uważam go za idiotę, jego opinia na mój temat jest mi wysoce obojętna. Co innego James Woods. On zawsze, jeszcze w czasach głębokiego PRL-u należał do moich ulubionych aktorów, a takie filmy jak „Cebolowe pole”, „Po sąsiedzku”, czy wreszcie „Goście” Kazana, uwielbiałem głównie dzięki niemu. Dlatego też, kiedy niedawno dowiedziałem się, że Woods jest z krwi i kości konserwatystą, naturalnie bardzo ucieszyłem się i poczułem satysfakcję. W końcu zawsze dobrze jest mieć swoich ludzi i tu i tam i wszędzie gdzie się da. Moja satysfakcja była jeszcze większa, kiedy na profilu Woodsa, który obserwuję na Twitterze, znalazłem następujący komentarz: „A więc Polska, od zawsze wystawiona na różnego rodzaju złośliwości, wykazuje zdrowy rozsądek niedostępny dla Obamy, Clintona, czy Merkel…”.
Gdy chodzi o wspomnianego wcześniej Bono, jakimś niezbadanym cudem wystąpił on przed amerykańskim Senatem i oświadczył, że świat jest generalnie okay, z wyjątkiem Węgier i Polski, gdzie panuje faszyzm. Jak mówię, dla mnie fakt, że Bono, występując gdziekolwiek, wygłasza jakieś oświadczenia, ma znaczenie tylko na tyle, że w ogóle ciekawi mnie, jak nisko musi upaść w końcu poważna instytucja, by podpierać się autorytetem rockowego piosenkarza. Powiem jednak więcej. Gdyby – również jakimś niezbadanym cudem – amerykański Senat zaprosił do wyrażenia swojego zdania na temat sytuacji na świecie Jamesa Woodsa, ja bym był zdziwiony nie wiele mniej. Powiedzmy, mniej o tyle, o ile James Woods jest dla mnie bliższy, jako artysta. Jednak zdziwiony bym był i tak. I choć oczywiście byłoby mi miło, że James Woods myśli i mówi o nas Polakach z sympatią, zachowałbym daleko idący dystans. W końcu, bez przesady – tu nie ma żadnej polityki, to są tylko poglądy. Takie lub inne, ale jedynie poglądy.
Tymczasem jest tak, że w naszych mediach komentarz Jamesa Woodsa z Twittera przeszedł niemal niezauważony, natomiast to, co Bono wygłosił w Senacie w Stanach Zjednoczonych poruszyło serca i umysły wielu, z takim przekazem, że oto Bono dołączył do wielkiej grupy światowych autorytetów krytykujących rządy Prawa i Sprawiedliwości i spod tej krytyki PiS się już raczej nie wygrzebie. Czy Bono wspomniał coś na temat PiS-u, Kaczyńskiego, czy Trybunału Konstytucyjnego? Oczywiście, że nie. Przecież on nawet nie wie, że coś takiego jak PiS i KOD w ogóle istnieje. Jedyne co Bono wie, to to, że Polska i Węgry są trefne, a i to też pewnie głównie dlatego, że tam się nie lubi gejów i lesbijek i się krzywo patrzy na aborcję. Ale czy James Woods na Twitterze pochwalił rządy PiS-u? Też nie bardzo. Tak naprawdę on jedynie powiedział, że Polska jest w porządku, bo nie chce wpuszczać do siebie muzułmańskich imigrantów, a on sam też tej dziczy nie lubi. Czy obie opinie w ogóle dotyczą polskiej polityki? Ależ oczywiście, że nie. Sprawa sprowadza się wyłącznie do tego, że Bono to komuch, który jedyne co wie, to to, że trzeba tępić faszyzm, a Woods to konserwatysta, który właśnie dowiedział się, że jest na świecie taki kraj jak Polska i że tam jest po prostu fajnie i wesoło, i dał temu przekonaniu wyraz.
A zatem, i tu i tam mamy do czynienia wyłącznie z tym, z czym mamy do czynienia od zawsze, a więc walką dobra ze złem, gnuśnością z otwartością, rozumem z przesądem. No i z propagandą. Propagandą straszną, wobec której jesteśmy bezradni i bez szans. Jedyne co nam pozostaje to być wiernymi. I iść. A Jamesa Woodsa pozdrawiam stąd bardzo serdecznie. Jest Pan wielkim aktorem.

Niezmiennie zapraszam wszystkich do księgarni pani Lucyny Maciejewskiej pod adresem http://coryllus.pl/?wpsc_product_category=books, gdzie są do kupienia moje książki. Gorąco zachęcam.

6 komentarzy:

  1. Ja tylko dodam (za Filmwebem), że "James Woods należy do najinteligentniejszych aktorów Hollywood (jego IQ wynosi ponad 180). ".

    OdpowiedzUsuń
  2. @piter
    Coś tego typu podejrzewałem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo amerykańskich aktorów (i, co mnie bardzo cieszy, muzyków rockowych - nie tylko starej daty) ma prawicowe ciągoty - czasami tylko ze względów gospodarczych, ale dobre i to. A Bono to zwykły manekin któremu ktoś wmówił że jest guru. Pieprzy te głodne kawałki dla "krwawiących serduszek", a sam korzysta z, ekhm, "optymalizacji podatkowej. Tak jak Springsteen - niby człowiek "niebieskich kołnierzyków" na estradzie, który odwołuje koncert w Stanach z powodu niby-dyskryminowania transwestytów w toaletach, ale w Egipcie już żadnej dyskryminacji nie widzi. Nie pozostaje nic innego jak tylko zadedykować Bono jeden z utworów, które trzymam w głęboko ukrytym folderze Guilty Pleasures: https://www.youtube.com/watch?v=1sZCC6_PD9c

    OdpowiedzUsuń
  4. Toyahu,

    Skorzystam z okazji i polecę wywód
    https://www.youtube.com/watch?v=chY2uA8KIgY

    Trochę to trwa ale posłuchać warto bo mimo, że nie porusza temat omawiany (nie trolluję, obiecam) jednak omawia sprawy geopolityczne dla nas ważne i stawia 'działanie' Bono w szerszej perspektywie,
    pozdrawiam,
    A

    OdpowiedzUsuń
  5. @Jakub G.
    Moim zdaniem każdy choćby minimalnie myślący człowiek powinien mieć poglądy prawicowe. Wprawdzie o artystach mam bardzo niskie mniemanie, ale w końcu bez przesady, paru z nich chyba jednak ma rozum.

    OdpowiedzUsuń