czwartek, 31 grudnia 2015

Gdy Igor Janke kupił sobie łom

Kończy się ten rok, a ponieważ owa okazja zbiega się z ostatecznym zwinięciem blogów mojego i Coryllusa w Salonie24, chciałbym dzisiejszą notkę poświęcić sprawom osobistym. Pytają mnie czytelnicy, co takiego się stało, że nasze blogi, po tych wszystkich latach, zostały zwinięte. Odpowiedź brzmi następująco: Gabriel oberwał za ewidentnie ironiczny tytuł jednej ze swoich notek, w której rzekomo zarzucił wicepremierowi Morawieckiemu zorganizowanie niedawnych zamachów w Paryżu, ja natomiast zostałem ukarany za sugestię, że właściciele Salonu24 manipulują statystyką odsłon w portalu. Tyle. Nasze blogi są prewencyjnie ocenzurowane, w efekcie czego, nawet życzenia świąteczne, jakie złożyłem czytelnikom, zostały opatrzone przez System ostrzeżeniem przed pornograficznymi treściami.
A zatem chciałbym dziś dorzucić parę słów na temat, który doprowadził do tego, że mój blog na Salonie24 marnieje, a który – wbrew temu co się może wydawać panu Igorowi Janke i jego małżonce – stanowi problem uniwersalny. Otóż przez kilka ostatnich tygodni zaglądałem na stronę alexa.com, zajmującą się badaniem popularności różnego typu internetowych stron na świecie, i zauważyłem, że blogi moje i Coryllusa, które od lat niezmiennie generowały jedną trzecią, a niekiedy i połowę ruchu w Salonie24, wypadły z pierwszej piątki z owych obecnych w Salonie24 blogów, na ich miejscu natomiast pojawiły się trzy firmowe adresy Salonu24 plus blog kolegi Rosemanna. Po pewnym czasie zaglądam do rankingu Alexy i okazuje się, że Rosemanna już nie ma, natomiast na jego miejsce wszedł niejaki Jan Mak. Dziś natomiast nie ma już ani Rosemanna, ani Maka, natomiast na liście Alexy bryluje były minister Piotr Piętak. I okazuje się, że pomijając, trzy firmowe adresy Salonu24, to Piętak sprawia, że jeśli człowiek chce zobaczyć, co słychać w Salonie24, zagląda najpierw do do Piętaka.
Zaglądam i ja do Piętaka i widzę, że on, mimo tego że jako były wiceminister ma zagwarantowane stałe miejsce na głównej stronie Salonu24, zebrał zaledwie 220 odsłon, a jednocześnie okazuje się, że wśród osób korzystających z Salonu24, znaczna część zachodzi tam właśnie przez Piętaka. Piętak, eksponowany na głównej stronie Salonu, wyeliminował z tej rozgrywki zwiniętych Coryllusa z 1,5 tys. odsłon i mnie z ponad 700 odsłonami w ciągu zaledwie jednego dnia. I nagle ja mam wierzyć, że gdy chodzi o korzystanie z oferty Salonu, poza adresami oryginalnymi, liczy się Piotr Piętak, były minister, o którym pies z kulawą nogą dziś już nie ma pojęcia. Człowiek chce zobaczyć, co słychać w Salonie24 i pierwsze co robi, to wklepuje adres Piotra Piętaka? I przy tym nawet biedny Rosemann, co by nie powiedzieć, bloger zasłużony, nie ma szans? Przecież to jest jakiś absurd.
O co chodzi? O to mianowicie, że Igor Janke i jego Salon24 to projekt kojarzony powszechnie i jednoznacznie z tym, co przywykliśmy określać symbolicznie, jako Prawo i Sprawiedliwość. Cokolwiek by o tym czymś nie mówić, przyznać trzeba, że Igor Janke i jego Salon, to część tego, co dziś tworzy nową Polskę i pod pewnym względem wyznaczy nowej Polski przyszłość. I nagle się okazuje, że to są najzwyklejsi szulerzy. Okazuje się, że oni – jestem pewien, że to się zaczęło od momentu, gdy zapadła decyzja, by zwinąć nasze blogi – dla zwykłej niskiej satysfakcji gotowi są w manipulowaniu statystyką iść na tak zwany rympał. I stąd właśnie to szaleństwo tak bardzo widoczne w danych prezentowanych przez alexa.com. Oni szykując się do wyrzucenia nas z Salonu24, zainstalowali jakiś program fałszujący ruch w Salonie24, żeby pokazać, że tam się odbywa prawdziwa demokratyczna debata i że świat tę debatę obserwuje.
Wczoraj wieczorem w Polsacie wystąpić miał Igor Janke, by rozmawiać na temat wolności mediów. W ostatniej chwili jednak swoje przyjście odwołał. Ciekawe dlaczego? Ze strachu, czy z nadmiaru obowiązków przy czyszczeniu łomów?

Wszystkim czytelnikom tego bloga życzę dobrego Nowego Roku w bardzo dobrej zmianie. I niezmiennie zapraszam do księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie można kupować moje książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz