czwartek, 27 sierpnia 2015

Kto kontroluje Twittera, kontroluje IV RP

Być może część z nas tamto wydarzenie jeszcze pamięta, jednak uczony doświadczeniem, które mi mówi, że zasadniczo nikt nie pamięta nic, chętnie przypomnę. Otóż kiedy w październiku roku 2008 w wypadku samochodowym zginął znany austriacki polityk prawicowy Jörg Haider, w reakcji na tę śmierć dziennikarz Piotr Najsztub wyraził publiczny żal z tego powodu, że do tego typu szczęśliwych zdarzeń nie dochodzi u nas w Polsce. Ja na Najsztuba oko miałem oczywiście już wcześniej, jednak ta akurat wypowiedź zrobiła na mnie wrażenie do tego stopnia szczególne, że od tego czasu, ile razy przychodziło nam się frasować zalewem owego zbydlęcenia, to on mi służył jako punkt odniesienia. Nie Żakowski, nie Kuczyński, nawet nie Palikot, ale właśnie on – Piotr Najsztub z tą swoją szczególną refleksją.
I oto, proszę sobie wyobrazić, wiele wskazuje na to, że ową pozycję Najsztub właśnie utracił, a nasz sukces polega na tym, że to my, polska patriotyczna prawica, pozbawiliśmy go owego tytułu. Jak wiemy, wczoraj rano w Bedford w stanie Virginia podczas kręcenia reportażu dla lokalnej telewizji zostali zastrzeleni 24-letnia dziennikarka Alison Parker i towarzyszący jej kamerzysta 27-letni Adam Ward. Parker z Wardem kręcili reportaż, kiedy podszedł do nich człowiek z pistoletem i oboje zastrzelił, ciężko przy okazji raniąc kobietę, z którą Parker akurat rozmawiała. Oczywiście, informacja o owej tragedii w jednej chwili dotarła do spędzającego swój kolejny dzień na Twitterze towarzystwa i na profilu niejakiego Marcina Makowskiego, doszło do następującej wymiany. Makowski – z tego co czytam, szanowany dziennikarz prawicowy – reagując na tę straszną wiadomość, „zaćwierkał”: „W Virginii szaleniec z bronią otworzył ogień do ekipy dziennikarzy podczas wejścia na żywo. Przerażające”, i poniżej zamieścił odpowiedni link, żeby każdy mógł sobie obejrzeć, jak to dokładne wyglądało. I tu w jednej niemal chwili pojawiła się inna prawicowa dziennikarka, nazwiskiem Irena Szafrańska i zareagowała następującą refleksją: „A jeśli to był ichniny ‘Lis warzywo’? Trudno się chłopu dziwić”.
Wszystko rozumiemy, prawda? „Lis warzywo”, to bardzo typowy dla tych państwa żart na temat programu telewizyjnego „Lis na żywo”, natomiast reszta jest już jak najbardziej poważna. Chodzi o to, że jeśli ta biedna, śliczna dziewczyna żyła emocjami dla Szafrańskiej obcymi, to w sumie nie stało się nic szczególnie oburzającego. Konsekwentnie, jak rozumiem, jeśli to był „ichniny” Cezary „Trotyl” Gmyz, to chłopu dziwić się należy i powinien dostać czapę. Konsekwentnie też, powinniśmy więc przyjąć taka perspektywę, że do zdrajców należy strzelać. Bez sądu. Na gwizdek Ireny Szafrańskiej. Takie mamy czasy i nie ma co kwękać.
A więc mamy tę Szafrańską i choć nie wydaje się, by jej pozycja w branży stanowiła dla nas szczególne zagrożenie, wystarczy przyjrzeć się jej aktywności na wspomnianym Twitterze, by zrozumieć, że ona jest zdecydowanie częścią znanych nam skądinąd archipelagów czegoś tam, i to częścią na tyle istotną, byśmy z jej powodu mieli dziś kłopot. Nie oni. My.
A żebyśmy dostali pełny obraz tego, z czym mamy do czynienia, to ja może przypomnę pewno zdarzenie sprzed dwóch lat. Oto na tym samym co dziś Twitterze spotkali się dwaj wybitni prawicowi dziennikarze Łukasz Warzecha i Krzysztof Feusette, by porozmawiać na temat blogera Toyaha i jego publicystyki. Po chwili do rozmowy włączyła się Irena Szafrańska i zaapelowała do osób kontrolujących rynek myśli prawicowej, by podjęli bardziej skuteczne kroki na rzecz usunięcia z owego rynku wspomnianego Toyaha. Dlaczego? Bo ten „kompromituje polską prawicę”. Dokładnie wyglądało to tak:
http://osiejuk.salon24.pl/501887,boeingiem-pod-zebro-czyli-niepokorni-napadaja
Dziś zrobiliśmy wszyscy naprawdę wielki krok do przodu. Proszę bardzo:



A ja dla towarzyszki Szafrańskiej mam najświeższą informację: ten „chłop”, z tego co pokazują, to taki bardziej ciemny po twarzy, no i podobno był zły na tę Alison, że ona brzydko mówiła o Murzynach. Obawiam się, że on jednak z Platformy. W razie wątpliwości, proponuję konsultacje z Najsztubem.

Przypominam, że wszystkie moje książki są dostępne od rana do nocy w księgarni pod adresem www.coryllus.pl. Polecam szczerze.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.