czwartek, 6 sierpnia 2015

Na jednej nodze, gotowi do skoku, czyli skąd ten rechot?

Już dziś prezydent Duda obejmuje urząd i pewnie nie tylko u nas w domu atmosfera jest przepełniona wszelkiego rodzaju refleksjami. W dodatku, jak pewnie większość z nas zauważyła, ostatnie dni pomieszkiwania Anny i Bronisława Komorowskiego w Belwederze zostały przyozdobione trzema, moim zdaniem, niezwykle znaczącymi wydarzeniami. Pierwsze z nich, to oczywiście odpowiedź, jakiej Jarosław Kurski udzielił prezydentowi-elektowi na jego aż nazbyt uprzejmy bardzo list do czytelników „Gazety Wyborczej”, natomiast dwa pozostałe, to oba telewizyjne wystąpienia odchodzącego prezydenta i jedno, wciąż jeszcze urzędującej, premier Kopacz. Wszystko to musi świadczyć, że przed nami wojna, którą jeśli przegramy, będziemy mogli ogłosić prawdziwy koniec naszej wiary, nadziei, a ktoś słusznie powie, że i naiwności.
Pisałem tu parę dni temu o człowieku nazwiskiem Kędryna, o awansach, jakie on wydaje się czynić wobec prezydenta Dudy i o naszych związanych z tym czymś obawach. Jutro ostatecznie wszystko się wyjaśni, a ja pozostaję w nadziei, że moja wiara w to, że jednak są granice hucpy, miała swoje podstawy. Wbrew temu jednak, co możemy sobie radośnie wyobrażać, ów Kędryna, nawet jeśli robi bardzo szczególne wrażenie, wcale nie jest naszym jedynym zmartwieniem, i nawet jeśli w końcu się okaże, że on był tu zaledwie nędznym uzurpatorem, bagaż, z którym zostajemy jest wystarczająco ciężki.
Dziś urząd Prezydenta RP obejmuje Andrzej Duda, a jego służby prasowe – co z tego, że społeczne – nawet jeśli już bez łaskawej obecności Marcina Kędryny, prezentują poziom, który syn mój właśnie określił komentarzem: „To prawdziwy cud, że myśmy wygrali mimo to!”.
Przede mną trzy ostatnie wydania tygodnika „W Sieci”. Oto tekst z numeru z 13 lipca i cotygodniowy satyryczny felieton Łukasza Warzechy:
- … no wiesz, Asiu, wtedy tak stajesz, bokiem… Nie, czekaj, drugim bokiem, bo to stamtąd jadą, potem trzeba podnieś lewą nogę…
- Ewcia, rękę chyba.
- Tak, tak, rękę, oczywiście, o, takim ruchem delikatnym, jak Majkel Dżekson, i wtedy samochody mogą jechać. Takich mnie rzeczy nauczyli w Legionowie. Proszę bardzo”.
Najnowszy numer tygodnika i felieton Pawła Korsuna:
Raczej to Lis, Żakowski i Wołek mają słaby koniec , w którego zaliczaniu ten ostatni może świecić przykładem, nawet w nocy. Właściwie wszystko, czego się imał – czy to była gazeta, czy telewizja – szybko kończyło swoje ‘Życie’. Kolegów z POiska nie martwią te ‘przewołki’ tak długo jak na syrenę stawia się gotowy do straszenia Kaczyńskim i kpienia ze Smoleńska. Od lat TFałszN i inne platformy Platformy mogą liczyć na bajkoPiSarski opad jadu Wołka.
A gdyby ktoś myślał, że ja się tu znęcam nad jakąś drobnicą i uciekam w kabaret, zobaczmy, co słychać na najwyższych piętrach politycznej analizy. Oto Mazurek z Zalewskim i ich tak zwany „Przegląd Tygodnia” z 27 lipca:
Radzio Sikorski nie będzie kandydował do Sejmu i w ogóle wycofa się z polityki. Przynajmniej na jakiś czas. W sumie niewiele się zmieni – Radzio jak był nikim, tak będzie nim dalej”.
I to jest ten poziom, i to jest to, jak oni nas traktują – jak bandę idiotów, którzy złapią się na każdą przynętę. A pamiętajmy, że Warzecha, Mazurek i Korsun to nie są dobroduszni blogerzy, którzy się zaangażowali w walkę o Polskę, najczęściej za jeden życzliwy komentarz. To są poważni prawicowi dziennikarze, którzy będą tworzyć medialne wsparcie nowej polskiej polityki i którzy z tej pracy będą żyć.
Stoją więc przed nami, wciskają nam te swoje analizy, patrzą na nas z pogardą, a następnie udają się do kasy. Bardzo bym chciał, byśmy ich nigdy nie stracili z oka. Szczególnie wtedy, gdy zarówno prezydent Duda, jak i rząd Beaty Szydło zaczną odnosić same sukcesy.

Przypominam, że nakład książki o siedmiokilogramowym liściu już się wyczerpał, natomiast wszystkie pozostałe moje książki można kupować w księgarni na stronie www.coryllus.pl. Zapraszam.


3 komentarze:

  1. A ja sobie wynotowałem taki cytat z Pana Prezydenta: "Nie żartowałem mówiąc, że ten Pałac będzie otwarty. Tak, on będzie otwarty. Na wszystkie duże inicjatywy społeczne, które są reprezentatywne. Pałac Prezydenckie będzie na nie otwarty, na postulaty obywatelskie. Trzeba o nich rozmawiać, bo ludzie muszą mieć poczucie, że ich zdanie się liczy." Mam nadzieję, że ostatnie zdanie to przejęzyczenie, bo nie o to chodzi by ludzie "...mieli poczucie..." ale by się liczyli. I mogę pana zapewnić, że piszę to z troską o to czy Pan Prezydent Duda uniesie ten ciężar, że będzie chciał i mógł. I boję się o to czy przypadkiem nie jest tak jak napisał Coryllus w którymś niedawnym felietonie. Jest zgoda systemu na Dudę a może i na PiS. Czy oni tę zgodę systemu będą umieli wykorzystać dla Polski?

    OdpowiedzUsuń
  2. @Jerzy Komorowski
    Coryllus jest moim kolegą i ja mam do niego stały szacunek, jednak gdy chodzi o myśl, że System się zgodził na Dudę, to jest moja wyłączna koncepcja. Nie Coryllusa. Podobnie jak Tenktórynieprzepuszczażadnej okazji, którą niektórzy też jemu przypisują.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam za nieuważne czytanie. Racja to było najpierw u pana. Z Tymkórynieprzpuszczażadnejokazji to się na pewno nie pomylę.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.