czwartek, 13 sierpnia 2015

Terrorysta Jacek - amabasador naszej wolności

Kiedy wydawało się, że nic nie będzie w stanie przyćmić najświeższego sukcesu III RP w postaci awansowania Polski do ścisłego finału w konkursie, w którym główną nagrodą miała być montażowni słynnego brytyjsko-hinduskiego Jaguara, okazało się, że Słowacy mogą się z tym autkiem wypchać. Bo oto, jak grom z jasnego nieba, spadła na nas wszystkich wiadomość, że my tu w „tym kraju” doczekaliśmy się naszego własnego terrorysty, i to terrorysty nie byle jakiego, bo terrorysty-samobójcy, w dodatku islamskiego – niejakiego Jacka. Żadnego Dżeka, ale autentycznego Jacka. Nasze poczucie dumy zostało wprawdzie nieco osłabione przez fakt, że ów terrorysta, zanim wysadził się w powietrze, od kilku już lat mieszkał w Niemczech, to stamtąd został zwerbowany przez Dżihad, a gdy chodzi o związki z Polską, to one bardziej przypominały sentymenty gwiazdy „Agory”, niejakiej Schwesta Ewy, no ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że dziś we wspólnej Europie nikt już nie jest samotną wyspą, z całą pewnością możemy poczuć ów dreszcz emocji.
Ale jest jeszcze jeden element wart uwagi, gdy staramy się uszanować nasz wkład w wytyczanie kierunków rozwoju światowej cywilizacji, a sprawę, najlepiej jak tylko można było oczekiwać, w telewizji TVN24 naświetlił niejaki Bogusław R. Zagórski, „arabista, dyrektor Instytutu Ibn Chalduna, wykładowca Collegium Civitas”. Rzecz w tym, że, zdaniem owego Zagórskiego, w tym wypadku, sukces Polski jest tym większy, że jedyne u nas środowiska na tyle sfrustrowane, by móc się zaangażować w jakikolwiek terroryzm, to związani ze środowiskami kibolskimi „prawdziwi Polacy”, a więc ludzie, którzy jeśli nawet zgodzą się podkładać bomby i ścinać głowy niewiernym, to w ostatniej kolejności w imię Allaha. A więc znów faszyzm, niestety.
Ale tym większą satysfakcję możemy odczuwać z faktu, że na owym bezrybiu udało nam się wychować nie dość że autentycznego, szanowanego w świecie arabskim, dżihadzistę, to dżihadzistę jednego z bardziej znanych w świecie.
Przepraszam za być może zbyt podniosły ton, ale moim zdaniem jest to sukces, który śmiało możemy porównać do europejskiej prezydencji Donalda Tuska.

Tym wszystkim, którym spodobał się powyższy felieton przypominam, że w księgarni pod adresem www.coryllus.pl są do nabycia dwa zbiory tekstów z tego bloga. Szczerze polecam.

2 komentarze:

  1. TROCHE LODU NA GŁOWE PROSZĘ POŁOŻYĆ.PISZE PAN BARDZO NIECHLUJNIE ,Z BŁĘDAMI .SZKODA TYCH DZIECI CO ICH PAN UCZY.TO SAMO TEN CORYLLUS ,ROZMAWIAŁEM Z NIM I DALEJ TO SAMO NIECHLUJSTWO.CO Z WYBORCZĄ ,CZY WAS POGIĘŁO Z ŻONĄ.

    OdpowiedzUsuń
  2. @dontadejro
    Czemu Pan robi spacje przed, a nie po przecinkach? Czyżby chodziło o to, że pisze Pan szbciej niż myśli?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.