Ostatni skok na Jarosława Kaczyńskiego

Parę dni temu nasz kolega Coryllus opisał przygodę, jaka w związku ze śmiercią mamy spotkała go w kontaktach z towarzystwem finansowym o nazwie SKOK. Nie będę tu wchodził w szczegóły, ponieważ cała historia jest intensywna jak najlepszy thriller z polityką w tle, i każdy próba streszczenia jej może wyłącznie popsuć całość efektu. W pewnym momencie myślałem nawet o tym, by tekst Coryllusa tu w całości przekleić – tak dla wspólnej korzyści i dla dobra wspólnego – ale ponieważ on jest dostępny i w Salonie24, i na Nowym Ekranie, a także na niezależnej.pl, uznałem, że kto chciał to i tak już się z całą sprawą zapoznał.
Czemu Coryllus w ogóle uznał za stosowne informować całą pozareżimową blogosferę o sprawach głównie przecież osobistych? W końcu wielu z nas w swoim życiu, w ten czy inny sposób, została wystawiona do wiatru przez jakiś bank czy towarzystwo ubezpieczeniowe, nie mówiąc już o tym, że wielu z nas zapewne straciło kogoś bliskiego i musiało się w związku z tym męczyć z różnymi urzędami. Otóż sytuacja Coryllusa jest o tyle szczególna, że jego wystawić do wiatru próbuje ów SKOK, czyli… jak by tu powiedzieć najkrócej? Czyli firma, która regularnie ogłasza się na niezależnej.pl, a skoro ogłasza się, to w jakiś sposób ów projekt sponsoruje. A to musi oznaczać, że Coryllus nagle zobaczył z całą ostrością, że jego, a przy okazji świętą pamięć jego mamy, chcą – jak to się mówi w środowiskach patologicznych – „wydymać” swoi. I kiedy mówię „wydymać”, to nie mam tu na myśli tak zwanych błędów i wypaczeń, lecz bardzo zdecydowane i bezwzględnie ukierunkowane na cel działanie Systemu. A to, jeśli uznamy, że nie mamy już do czynienia z „nimi” i „nami”, ale, w najlepszym wypadku wojną gangów, to to już tworzy nową jakość. Naprawdę zachęcam do przeczytania coryllusowej relacji.
Jak mówię, swój tekst Coryllus opublikował na wszystkich swoich zewnętrznych blogach, które prowadzi zarówno u Igora Janke, u Artura Zawiszy i wreszcie u red. Sakiewicza. Jako że, jak wiemy, system blogowania polega na tym, że najpierw umieszcza się tekst, a następnie czytelnicy go komentują, wszędzie pod tekstem Coryllusa o tym jak to SKOK ciągnie pod sąd ludzi zmarłych, pokazały się odpowiednie komentarze. A ponieważ Coryllus jest autorem popularnym i wybitnym, a temat bardzo poruszający, owych komentarzy pojawiło się bardzo dużo. I oto nagle okazało się, że dominującą reakcją wszystkich tych środowisk – przypominam, w dużej części środowisk „solidarnych” – były szyderstwo lub wściekłość. I to szyderstwo i wściekłość, jednak, wbrew wszelkim oczekiwaniom, nie skierowane pod adresem grupy SKOK, lecz pod adresem Coryllusa i w nie mniejszym stopniu pod adresem Jarosława Kaczyńskiego.
Reakcja Salonu24 i niezależnej.pl są tu właściwie dość zrozumiałe. Salon – mimo że bardzo się starający utrzymać opinie portalu niezależnego – w dużej części opanowany jest przez tak zwanych „onetowców”, którzy, kiedy tylko słyszą nazwisko „Kaczyński” zaczynają produkować najbardziej czarną ślinę i tą śliną muszą się dzielić tak długo aż jej ostatecznie zabraknie. Ponieważ tekst Coryllusa, choć przede wszystkim dotyczył gangsterskich zachowań urzędników firmy, z którą jego mama jeszcze za swojego życia zrobiła ten błąd, że weszła w interesy, również w pewien sposób dotykał Jarosława Kaczyńskiego jako twarzy i symbolu pewnego wielkiego projektu, różnym internetowym mądralom dał okazję do popisów. A ponieważ zarówno SKOK, jak i sam Kaczyński, z ich punktu widzenia, są stanowią jedną szajkę, to sytuacja w jakiej znalazł się Coryllus, zdeklarowany wyborca Prawa i Sprawiedliwości, stanowiła wyłącznie miód na ich serce. I to jest oczywiście zrozumiałe.
Podobnie zrozumiałą reakcję stanowi postawa zaprezentowana przez patriotycznie zorientowanych komentatorów z niezależnej.pl. Coryllus, oburzając się na działania Systemu, wyraził żal i rozczarowanie tym, że Prawo i Sprawiedliwość – partia i projekt, który on całym sercem wspiera i pozostaje mu wierny do końca – zadaje się z czymś takim jak SKOK. Że wiele osób z PiS-em współpracujących i będących tego PiS-u ważnymi działaczami, to jednocześnie ludzie SKOK-ów. Że wreszcie PiS zgadza się na taką sytuację, że SKOK pozostaje jedynym poważnym sponsorem jego kampanii. Wreszcie, wyrażając ów żal, Coryllus, w charakterystycznym dla siebie stylu, uznał za stosowne ostrzec PiS, że jeśli oni nadal będą w ten sposób lekceważyć podstawowe zasady, to skończą dokładnie tak samo, jak cała pozostała część politycznej sceny. I tego, naturalnie, wierni użytkownicy portalu nie mogli znieść. Nie może być bowiem tak, by jakiś bloger, który w ogóle został wpuszczony na ich portal z zewnątrz, atakował jednocześnie trzy największe świętości ich projektu, a mianowicie polską prawicę, polski biznes i zaprzyjaźnionego z nimi polityka. A zatem ta reakcja jest też zrozumiała.
Warta natomiast jest osobnej uwagi postawa zaprezentowana przez Nowy Ekran, przez jego administratora Łażącego Łazarza i przez jego wierne wojsko. Otóż tam Coryllusowi się również oberwało, tyle że na zasadzie tak kompletnie pokrętnej , że zwyczajnie aż chorej. Czym jest Nowy Ekran, i jaka jest historia jego powstania, dziś już wszyscy mniej więcej wiemy. Mniej natomiast jest wiadomo na temat szczegółów biznesowych stojących za tym projektem. Ponieważ one nie są takie proste, powiem tylko, że jeśli ktoś tak naprawdę związany jest politycznie i biznesowo ze SKOK-ami, to nie stara nomenklatura, nie obecny PiS, pewnie nawet nie Gazeta Polska, oczywiście w żaden sposób Jarosław Kaczyński, lecz właśnie finansowe wsparcie Nowego Ekranu, a więc nowy polityczny projekt, uruchomiony ledwo co, w obliczu perspektywy jesiennych wyborów. Zmuszony tu jestem skorzystać z dłuższego cytatu. 3 maja tego roku, właśnie w Nowym Ekranie, którego jest właścicielem i inicjatorem, opublikował swój tekst na temat SKOK-ów Ryszard Opara. Pisze on tak:
Działalność takich instytucji jak Spółdzielcze Kasy Oszczędnosciowo-Kredytowe, powinna być szczególnie chroniona i wspomagana, przez wszystkie instytucje Państwowe. To jest przecież bardzo POLSKA, bardzo obywatelska działalność finansowa. To być może jedna z niewielu prawdziwych ‘oddolnych’ szans odbudowania, od podstaw, potęgi finansowej (i nie tylko) Naszego Kraju.
Ochronę SKOK-ów nakazuje właściwie pojęty, Polski interes narodowy.
Działalność spółdzielcza, nie tylko na rynku finansowym, mająca wielowiekowe tradycje w Polsce, to być może szansa zjednoczenia obywatelskiego.
Zastanówmy się nad SKOK-ami, pilnujmy, żeby lobby bankowe i posłuszny Rząd – nie zamknęły tej bodaj ostatniej szansy na samofinansowanie się Polaków. Odbudowa tej inicjatywy może być niezmiernie trudna.
To MY i tylko MY Polacy powinniśmy decydować o naszej przyszłości. Powinniśmy być dumni z takiej prawdziwie Polskiej instytucji – jak SKOK. Brońmy jej wszystkimi siłami i możliwymi sposobami.
Zanim zapadną jakiekolwiek decyzje odnośnie SKOK-ów – konieczna jest szeroka, narodowa dyskusja na temat roli i przyszłości Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych i działalności spółdzielczej w ogóle jako prawdziwie Polskiej metody odbudowy niezależności Naszego Kraju”.
Po co zamieszczam tu ten pean na cześć etycznego i patriotycznego wymiaru biznesu? Trochę przede wszystkim w nawiązaniu do mojego wcześniejszego, jeszcze sprzed paru miesięcy tekstu, w którym napisałem, jak łatwo jest najbardziej tandetnym prowokatorom naszą polską prawicę wyprowadzić w pole, gadając do nas parodią języka narodowych wieszczów. Ale przede wszystkim, chodzi mi o to, że kiedy Coryllus zamieścił swoją skargę na postępowanie SKOK-u, jako pierwszy, swój komentarz opublikował Łażący Łazarz – główny prowadzący Nowego Ekranu, mówiąc Coryllusowi nie mniej ni więcej, jak: „Cóż Coryllusie. A skąd ja to znam? – chciałoby się rzec”, z tą, jak się domyślam, intencją, że prawdziwi patrioci już dawno mówili Coryllusowi, ze Kaczyński to gangster, no ale dopiero trzeba było działań SKOK-u, żeby on to zechciał zrozumieć. I to właśnie uważam za chore. Chore jak jasna cholera. Bo mamy z jednej strony SKOK, z drugiej Oparę, z trzeciej Kaczyńskiego, obok stoi Coryllus z pamięcią o swojej mamie i z oddechem zwykłych bandytów na karku, Kaczyński, jak zwykle milczy i czeka na swój czas, natomiast Opara i SKOK na zmianę mu tłumaczą, że oni już mu dawno mówili, że ich kumpel Kaczyński to oszust i że to dobrze, że on to wreszcie zrozumiał. Mówił mu to Opara, mówił Zawisza, mówił Pietkun w wywiadzie z Szewczakiem, a on wciąż tylko PiS i PiS. No więc dostał za swoje. Przynajmniej dobrze że się wreszcie opamiętał.
A więc na polu boju zostaje tylko Jarosław Kaczyński, otoczony przez stado strasznie przejętych losem Ojczyzny patriotów z białoczerwonymi flagami. Jedni na niego plują, bo jest związany z mafią, drudzy go wynoszą pod niebiosa, bo ta mafia to wcale nie mafia, a trzeci – już tylko wściekli, że on nie chce przyjąć tak znakomitej przecież oferty. Jarosław Kaczyński – twórca i przywódca jedynej autentycznej i liczącej się politycznej kontrpropozycji dla skorumpowanego systemu. Jarosław Kaczyński – jedyny wielki polski polityk od czasu Józefa Piłsudzkiego. Jarosław Kaczyński – jeden z ostatnich przedstawicieli wybitych po II Wojnie Światowej polskich elit, próbujący te elitę odbudować choćby w minimalnym stopniu, jak dotychczas ze skutkiem dramatycznie marnym. Ale wciąż próbujący ile sił starczy. Wreszcie, Jarosław Kaczyński – jedyny faktyczny spadkobierca pamięci po zamordowanym w Smoleńsku Lechu Kaczyńskim i jedyny delegat tej pamięci.
No i jesteśmy my. Na trzy miesiące przed wyborami parlamentarnymi, które oczywiście mogą wiele rozstrzygnąć, ale też – o czym nie wolno zapominać – wciąż nie są ostatnią walką. Które wciąż stanowić będą zaledwie początek walki najcięższej – walki o przetrwanie roku 2012, który to dopiero przyniesie nam prawdziwą katastrofę. A zatem, myśl, by przez te wybory przejść, zachowując naszą wierność dla tego człowieka, a później tylko zakryć głowy i przeczekać tę nawałnicę, by, kiedy już wszystko ucichnie, porzuconą Polskę wziąć jak swoją, jest bardzo kusząca. I tego, co dla nas lepsze, co lepsze dla Polski, dziś już nie ustalimy. Ale jedno jest pewne. Choćby Jarosław Kaczyński – przywódca i symbol Prawa i Sprawiedliwości – był już tylko jedynym prawdziwym bohaterem projektu, który ze swoim bratem swego czasu uruchomił, choćby wszyscy politycy i działacze i posłowie Prawa i Sprawiedliwości byli tylko głupim i słabym puchem, który wiatr wwiał przez pomyłkę do polskiej polityki, i choćby powstało nagle dziesięć nowych projektów ze słowem „Polska”, w nazwie, które nas będą przekonywać, jak to oni dopiero Polskę postawią na nogi, to i tak naszym patriotycznym obowiązkiem jest robić to, o co on, Jarosław Kaczyński, nas resztkami sił prosi. Bo sytuacja jest taka, że naprawdę nie pozostaje nam już nic innego jak po raz kolejny cytować Dostojewskiego z jego zdaniem: „Choćby Chrystus okazał się kłamstwem, to i tak wolę zostać z Chrystusem – kłamstwem, niż z wami”.

Jak już wspominałem, bardzo liczę na to, że to już naprawdę ostatnie miesiące tej nędzy. Jednak wciąż, a teraz może bardziej niż wcześniej, muszę Was prosić o wszelkie możliwe wsparcie. Jeśli komuś ten tekst przydał nieco wiary i nadziei, bardzo proszę o skorzystanie z podanego obok numeru konta i wsparcie tego bloga. Dziękuję.

Komentarze

  1. @Toyah
    Szczególnie szokują reakcje na wpis Coryllusa na niezależnych. Ale nie myślę, że to pisali zwykli - niezależni - czytelnicy. Czy normalny człowiek mógłby wyrażać taką miłość do jakiegokolwiek banku?

    OdpowiedzUsuń
  2. @Marylka
    Trudno mi uwierzyć, żeby oni wysyłali do tej dyskusji umyślnych. To by o nich bardzo źle świadczyło. Gorzej niż to wszystko, co i tak o nich świadczy nie najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Toyah
    Jeśli chodzi o bank, to tak przecież działają wszystkie większe firmy. Wciskają się na blogi tematyczne z kryptoreklamą albo opinią o produktach jako uczestnicy dyskusji. A w samym portalu, o którym mowa - redaktorów i redaktorek na zawołanie i takich z poczuciem misji nie brakuje. Może im zresztą bank naprawdę zrobił dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Marylka
    No tak. Masz rację. Interesu trzeba pilnować na wszystkich poziomach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiedz mi Toyahu - wolisz byc wydymany przez swoich, czy przez obcych?
    Czy wyczujesz jakieś różnice?
    Coryllus jest naiwny jak dziecko, co udowodnił w swoich książkach. To nie epoka szlachetnych czerwonoskórych i bladych twarzy.
    Tu jest walka na noże, z wszelkimi świńskimi, podstępnymi chwytami.
    Niestety, wróg jest wszędzie. A w szeregach i otoczeniu PISu jest tych ścierwojadów bardzo dużo.
    Popatrzmy na sympatyczną postać Misia Kamińskiego (tfu...co za nazwisko natrętne). Przecież to jest coś cudownego. On trafi na atlasy i podręczniki wiodących dzieł psychologicznych i psychiatrycznych; mamy i rozdwojenie jaźni, i schizofrenię i labilność emocjonalną wyrażającą się płaczliwością, cytowaniem wieszczów i powiększeniem węzłów chłonnych.
    Pies go zresztą drapał. Faktem jest, że pod szyldem PIS uwiły sobie gniazdko różne kanalie.
    Nie będę rozwijał. Kto chce może sprawdzić sobie moje wpisy u Coryllusa.

    Panowie i Panie,
    tu trzeba, kurwa, coś robić, bo te robale zjedzą Jarosława, posiądą pamięć Lecha, wykastrują Maciarewicza i następnego Kamińskiego.
    Ta głowa jest zawszona, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  6. @jazgdyni
    Możliwe że Coryllus jest naiwny jak dziecko. Natomiast nie bardzo wiem, na czym tę opinię opierasz i jak ona się ma do opisanej przez niego przygody.
    No i jeszcze odpowiedź ma Twoje pytanie. Wolę być wydymany przez obcych.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Toyah

    Mnie wszystko jedno. Bardzo się wściekam niezależnie czy swoi czy obcy.

    Co do Coryllusa, to sam to powiedział w autobiografii.

    Ps. Chyba bardziej bym się wściekł, gdyby to byli swoi.

    OdpowiedzUsuń
  8. @jazgdyni
    Rozumiem. Sam to powiedział o sobie w swojej książce. Myślałem, że 'udowodnił'.

    OdpowiedzUsuń
  9. @toyah

    Przeczytalem ten tekst Coryllusa, choc nieregularnie go czytuje. Tekst byl, oczywiscie, swietny, jak to historia gangsterska. Szkoda ze bez happy endu, przynajmniej na razie.

    To co mnie najbardziej zdumialo w samej historii, to to ze chodzi o jakas relatywnie niewielka kwote. O cos zwiazanego z obsluga konta czy karty. No, gdyby byla to hipoteka na dom, to bym rozumial. Oczywiscie nie usprawiedliwial, przeciwnie (wieksza kradziez - wieksze zlo), ale po co ktos kradnie milion zlotych - rozumiem. Po co ktos kradnie tysiac zlotych, zabijajac ofiare - wymyka sie memu pojmowaniu.
    W ogole w wiekszosci ujawnionego szajsu III RP porazaja mnie biedne kwoty. Posel Peczak wypytuje czy jego Mercedes klasy S bedzie mial szyberdach, ale to nie bedzie jego Mercedes, on mu zostanie zaledwie na chwile uzyczony. Porwanie Olewnika od strony finansowej (jesli tylko o nia chodzi, a sa watpliwosci) daje porywaczom troche ponad milion zlotych, a mowimy o wielkiej akcji angazujacej wiele osob na dluzszy czas. I tylko w aferze Rywina pada powazniejsze 17 mln dolarow. Choc w pewnym swiecie i dla pewnych ludzi to dalej jest peanut.
    Cala ta refleksja sklania mnie do prostego wniosku: jesli przy tak drobnych geszeftach dochodzi do zdrady albo mordu, to jakie rzeczy dzieja sie tam, gdzie na stole sa miliardy, a jest w Polsce pare takich obszarow gdzie na stole sa miliardy. Rozwazcie to.
    To wszystko byla dygresja, wiec wracam do Skokow. Okazuje sie, ze oni tam dla paru groszy rutynowo uruchamiaja procedure lamiaca naprawde sporo paragrafow z wielu ustaw (don Esteban jakby sie skupil to by wyliczyl), i robia to, jako sie rzeklo, w sposob wygladajacy na rutynowy, oraz prowadzony z duzym poczuciem bezkarnosci. Czyli, szczerze mowiac, dokladnie taki w jaki dzialaja zwykle banki. A Skoki to mialy byc antyBanki, oni to przeciez Nasi. No, to kolejny raz przekonujemy sie co sa warci zwlaszcza ci nasi, ktorzy bardzo zabiegaja o to bysmy ich uznali za "naszych".
    Wiec z drugiego obrotu sprawy wychodzi na to, ze jakas troche inna mafia finansowa, ktora juz nie zdolala sie dopchac do liberalow, postanowila ze ona obstawi ta druga sile polityczna - racjonalnie trzeba powiedziec ze to bardzo cwane.
    Nie mam dobrego moralu, poza tym ze Coryllus przewiduje ze PiS przegra najblizsze wybory, i to jest rowniez moja obawa.
    Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  10. @LEMMING
    Oczywiście możliwość przegranej istnieje. Natomiast ja mam wrażenie, że nasz błąd polega na tym, że nie doceniamy upadku jaki ogarnął obecną władzę.
    Oni nie mają już praktycznej możliwości manewrowania. Ani woli. To już jest czysty dryf.

    OdpowiedzUsuń
  11. @LEMMING
    No i jeszcze jedno. Ja Coryllusa też czytam nieregularnie, bo tak już na starość mam, że siedzę i gniję. Natomiast kupiłem sobie jedną jego książkę i dwie dostałem w prezencie, i z tego co przeczytałem, muszę Ci powiedzieć, że to jest literatura najwyższej jakości. Najwyższej. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  12. @toyah
    Witam Cię po powrocie.

    Czytałem Coryllusa i Jego kłopotach ze SKOKiem. Mówiąc szczerze, biorąc pod uwagę lata pracy w sektorze finansowym, to wcale mnie ta sytuacja nie zdziwiła.
    Pamiętam był kiedyś taki film o firmie ubezpieczeń na życie w USA, w której zasadą było odrzucanie w pierwszej instancji każdego roszczenia o odszkodowanie. Dopiero gdy poszkodowany lub beneficjent monitował o odszkodowanie, firma zajmowała się sprawą "poważniej".
    Oczywiście w Polsce realia są nieco odmienne...
    Sektor bankowy i ubezpieczeniowy w III RP wchodził z bagażem zależności od partyjnych władz i ubezcko-sbeckiej penetracji.
    W samych firmach wychowano całe pokolenia homo sovieticus. Właściciele (akcjonariusze, członkowie rad nadzorczych i zarządy zawsze były zależne lub spolegliwe od/wobec partyjnych bonzów. Zawsze próbowały podczepiać się lub być w "otoczeniu" każdej partii. Większości bliżej zawsze było do SLD, UW, KLD, PSL czy teraz PO.
    Część SKOKów postanowiła znaleźć sobie niszę prawicową - zwłaszcza w świetle zmian w prawie planowanym a obecnie dokonanym przez koalicję PO-PSL wprowadzenia nadzoru finansowego (KNF) nad SKOKami.
    To na górze a na dole - w wielu firmach panuje po prostu bajzel i brak kompetencji ewentualnie instrukcje niepisane aby klienta w każdy możliwy sposób oszwabić.
    W oszwabianiu klientów sektor bankowy, ubezpieczeniowy czy SKOKi mają spore dokonania. Najgorsze że, większość SKOKów sytuuje się na prawicy a niczym szczególnym "moralnie" się nie wyróżniają.
    Tyle że odium spada niezasłużenie np na PiS.

    ps. Ponieważ wybieram się na 2 tygodniowy urlop nie mogę dać gwarancji jak na moim odludziu będzie sprawował się mobilny internet - to na wszelki wypadek uprzedzam, ze mogę pojawiać się sporadycznie lub wcale.
    Pozdrawiam wszystkich fanów Toyah'a i oczywiście Gospodarza przede wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Toyah
    @jazgdyni
    Nie wiem, co jazgdyni nazywa naiwnością. A jakby coryllus nie był naiwny, tylko cwany, to nie byłoby problemu SKOK-ów? I gdyby był cwany, to byłby tym coryllusem, którego lubimy czytać?

    OdpowiedzUsuń
  14. @Marylka & Toyah

    Cholera,
    ja rzeczywiście użyłem niewłaściwie słowo "naiwny". Powinienem powiedzieć "mało czujny" lub "mało ostrożny".
    Coryllus zachowuje się normalnie, ale z jednym zastrzeżeniem - przyjmuje, że jest w normalnym kraju i ma do czynienia z w miarę życzliwymi ludźmi.
    A przecież dobrze wiemy, że to pole minowe, pułapka goni pułapkę.
    Czy ktoś z nas może uczciwie przyznać, tak z ręką na sercu, że załatwił cokolwiek kiedykolwiek w sposób prosty i przyjemny?

    Dlaczego więc właśnie przyjąć, że przy tych ogólnopolskich standardach, istnieje instytucja o nazwie SKOK, która jest wyjątkiem, nie próbuje oszukać, a pracownicy są mili i usłużni.
    To po prostu nie może być, bo wykracza poza wszelkie systemowe schematy działania wszelkiej administracji na przestrzeni ostatnich 70 lat.
    Czy ktoś może się nie zgodzić, że państwo nasze z całym aparatem i przybudówkami przestało choć na chwilę być wrogie obywatelom?
    Oczywiście nie. Nie i nie.

    Dlatego, prawie każdy z dorosłych wypracował metody tzw. załatwiania spraw. Jasne, od czasu do czasu zdarza sie jakieś "pierwszy raz".
    Niewątpliwie takim momentem jest śmierć kogoś bliskiego. I bardzo szybko uświadomiły to sobie rózne hieny i kombinatorzy.
    Ofiara jest zazwyczaj zdruzgotana, w depresji i stresie i z reguły łatwiej ją podejść. I powstał olbrzymi biznes żerujący właśnie na śmierci i zdarzeniach, które temu towarzyszą.

    Ja mam taką prywatną listę największych złodzei i gangsterów z którymi mam do czynienia.
    Są to w kolejności: państwo, banki i ubezpieczyciele.
    I staram się mieć jak najmniej z nimi do czynienia. A jak już muszę, to jestem aż przesadnie ostrożny.

    I jeśli ktoś nie jest ostrożny tak jak ja, to się jemu dziwię.

    OdpowiedzUsuń
  15. @All

    I jeszcze jedno.

    Coryllusa uważam za świetnego pisarza.
    Mam wszystkie jego książki i właśnie je czytam.
    Cieszy mnie bardzo, że zabrał się za powieść, co jest następnym naturalnym krokiem.
    Przekonany jestem, że kariera jego będzie się pięknie rozwijać i ja zawsze będę jego czytelnikiem.

    Również szczęśliwy jestem, ze powstał już projekt wydania w druku równie świetnych pism Toyaha.
    W moim pierwszym komentarzu (można to sprawdzić) właśnie o to prosiłem naszego Autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Toyahu

    Zawsze czytuje Coryllusa i bardzo lubie jego felietony i ksiazki, ale w tym wypadku nie wiem czy w okresie kampanii wyborczej dostarczac przeciwnikom PiSu dodatkowych argumentow, zeby urwac troche glosow tej partii. Moze lepiej byloby z tym tekstem poczekac pare miesiecy. A tak pewnie juz jakis redaktorek z oficjalnych mediow robi reportaz o Skokach i niebawem milionom ludzi zaprezentuja oszukanstwa PiS-u.
    Woda na mlyn. Po co teraz?
    Druga sprawa - co do samego meritum. Banki i Skoki pewnie maja jakies statusy dzialania, przepisy, podlegaja jakims prawom (przynajmniej oficjalnie jakies zasady sa). W takich przypadkach potraktowania przez urzednikow, zawsze ide do mojego adwokata (wizyta 100 zl, ale warto), ktory wyrąbie oficjalne pismo, powola sie na punkty i paragrafy, pogrzebie w statusach itp, zagrozi procesem sadowym w oparciu o to i tamto i urzednicy miękna od razu. Nastepuje wymiana pism oficjalnych i szafa gra. W tym wypadku sprawa jest czysta i na pewno sa jakies punkty i paragrafy w sprawie ubezpieczenia kredytu i nie ma gadania. Dobry prawnik zawsze znajdzie jakies wyjscie. A tak na gębę z urzedasami to sie nie wygra, bo czlowiek jest uzalezniony od informacji, ktore mu zapodaja do wierzenia, a to nie zawsze sie zgadza, jak widac na przykladzie Coryllusa. Zagubiony jak Franz Kafka. Szkoda czasu i nerwow.

    OdpowiedzUsuń
  17. @angela
    Przeciwnicy PiS-u nie potrzebują nowych argumentów. Oni w ogóle nie potrzebują argumentów. Natomiast argumenty są potrzebne nam. I ja uważam, że Coryllus nam ich dostarcza.

    OdpowiedzUsuń
  18. Drogi Toyahu jężeli tego nie oglądałeś,to Sobie oglądnij. Moim zdaniem kapitalne.
    http://www.youtube.com/watch?v=NVf4f_IHMxs&feature=player_embedded#at=53
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. @kazimierz
    Genialne! Fantastyczne! Dziękuję i polecam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Toyah
    Tu chodzi o te wszystkie glosy zwyklych ludzi, ktorzy maja swoje konta w SKOKach i wierza w te idee i w PiS. A tu im jakis redaktorek wyskakuje ze SKOKi to oszusci. Dziennikarze z mediow rezimowych juz pewnie podchwycili temat i zaraz bedziemy mieli wysyp artykulow i reportarzy o SKOKach, temat spadl im jak z nieba.

    OdpowiedzUsuń
  21. @angela
    SKOK-i to oszuści. A pomysł, że System potrzebował Coryllusa, żeby to stwierdzić, jest dość osobliwy.
    No i osobliwy jest Twój pomysł, żeby na Coryllusa mówić 'redaktorek'.
    W tej sytuacji, Twoje zapewnienia, że znasz jego bloga i książki, brzmią kompletnie niewiarygodnie. I świadczą o Tobie jak najgorzej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?