czwartek, 12 lutego 2015

Od dziecka był praktykującą katoliczką, czyli schody do Mordoru

Możliwe że wciąż jeszcze, mimo że System ostatnio zmienił narracje i dziś zajmujemy się czym innym, pamiętamy, jak to papież Franciszek przyjął w Watykanie na audiencji parę transwestytów, czy transseksualistów – przepraszam, ale ścieżek, po których porusza się współczesny świat, aż tak dokładnie nie śledzę – wysłuchał ich i coś im tam powiedział. Oczywiście sam fakt, że papież uznał za stosowne zadawać się z grzesznikami, już zrobił na bardziej pobożnej części publicznej opinii wrażenie, jednak w tym wypadku mieliśmy jeszcze coś więcej. Otóż, jak się okazało, stworzenie, które o wysłuchanie do Papieża się zwróciło – należy zwrócić uwagę, że osoba bardzo religijna – w dzieciństwie było dziewczynką, ale ostatecznie uznało, że lepiej mu będzie być chłopczykiem, przeprowadziło zabieg zmiany płci, no i postanowiło żyć normalnie, jak inni chłopcy. Niestety, lokalne środowisko, w tym ksiądz proboszcz, od tego nieszczęścia się odwróciło, zaczęło je systematycznie prześladować, no i ono ostatecznie uznało, że nie ma innego wyjścia, jak wziąć pod pachę swoją świeżo poznaną dziewczynę, i udać się do samego papieża, no i stąd to spotkanie.
Jak mówię, papież tę dziwną parkę przyjął i odbył z nią dyskretną rozmowę, światowe media natychmiast o sprawie poinformowały, lud boży zatrząsł się z oburzenia, a po krótkiej chwili pojawiły się już nowe tematy, no a gdy idzie o Watykan, też naturalnie mamy kolejną sensację, czyli że mianowicie Papież każe bić dzieci.
A ja wciąż pamiętam prasowe relacje z tamtego zdarzenia, za każdym razem brzmiące dokładnie identycznie, jak każda poprzednia, ale też i następna, a w nich fragment, również jednobrzmiący: „Od dziecka był praktykującą katoliczką”.
Przeczytałem to zdanie i struchlałem, bo nagle sobie uświadomiłem, że doszliśmy do momentu, gdzie coś takiego pojawia się w oficjalnej przestrzeni i nie jest wynikiem błędu dziennikarza i nieuwagi korekty, ale czymś jak najbardziej zamierzonym i naturalnym. „Od dziecka był praktykującą katoliczką”. Czy my w ogóle uświadamiamy sobie, co się wokół nas dzieje? To jest świat, w który nas niemal mimochodem wprowadzono i nikt nas ani nie uprzedził, co się będzie działo, ani nie zapytał o zdanie, ani nawet dziś nie daje nam szansy, byśmy się mogli do kogoś zwrócić o choćby najbardziej proste wyjaśnienie. Tak naprawdę, sytuacja jest tego typu, że my nawet nie wiemy, kto by nam potrafił autorytatywnie cokolwiek w tej sprawie powiedzieć.
Od dziecka był praktykującą katoliczką”. Bardzo przepraszam, ale od razu muszę uprzedzić wszystkich tych, którzy mają swoje uwagi na temat papieża Franciszka, że my dziś nie rozmawiamy o Franciszku, zwłaszcza że to akurat z całą pewnością nie jest jego wypowiedź – on zaledwie przyjął u siebie w Watykanie dwoje grzesznych ludzi, natomiast tę dziwną kwestię sformułował współczesny świat i ja bardzo potrzebuje wiedzieć, jaki jest krok następny. Bo że przed nami pejzaż nieopisany, nie ulega wątpliwości.
Wczoraj na swoim blogu mój serdeczny kumpel Integrator wyraził rozczarowanie postawą Andrzeja Dudy, który jakiś czas temu zapytany o ochronę życia poczętego nie wykazał się dostateczną determinacją i zamiast stanąć w postawie wyprostowanej zaczął kluczyć. Integrator jest rozczarowany, a ja mu tą drogą, i zwracając się bezpośrednio do niego, chciałbym przypomnieć coś, o czym ja już pisałem tu w tym miejscu przed laty, a mianowicie, że dziś aborcja, taka jaką znaliśmy jeszcze niedawno, nie istnieje. Wczesna ciąża – a w ogromnej większości wypadków z taką mamy do czynienia – jest niszczona przy pomocy powszechnie dostępnych tabletek antywrzodowych, które przepisać może każdy lekarz. Jedna, dwie tabletki i mamy poronienie jak złoto. Pytasz mnie, Przyjacielu, skąd ja to wiem? Stąd, że mi o tym opowiedział człowiek, który się na tym zna, a którego Ty z kolei znasz lepiej ode mnie. A więc dziś jest tak, że każda kolejna debata na temat aborcji, to najzwyklejsza prowokacja, której celem jest stworzenie odpowiedniego kontekstu do tego, by można było dalej rozkładać to, co i tak już ledwo zipie.
Oczywiście, każde kolejne zabójstwo niewinnego życia, czy to w łonie matki, czy na laboratoryjnej płytce, woła o pomstę do nieba, nie to jednak dziś stanowi naszą największą troskę. Świat bowiem tonie, a to że wszystkie najważniejsze media w Polsce rzucają nam zdanie: „Od dziecka był praktykującą katoliczką”, a my ani drgniemy, czy to w grozie, czy choćby i w rozbawieniu, świadczy o tym wręcz znakomicie.
Nie łudźmy się, Drogi Przyjacielu. Ci co za chwilę tu przyjdą nie trzymają w dłoniach aborcyjnych szczypiec.

Wszystko co miałem do powiedzenia na temat zabijania życia poczętego powiedziałem dawno temu i zamieściłem w całości w książce o siedmiokilogramowym liściu. W księgarni Coryllusa pod adresem http://coryllus.pl/?wpsc-product=o-siedmiokilogramowym-lisciu-i-inne-historie. Szczerze polecam.

4 komentarze:

  1. i jeszcze ta "matka kurka" też mylące jest

    OdpowiedzUsuń
  2. @el
    W jakim sensie mylące?

    OdpowiedzUsuń
  3. bo jak słyszę, że matka i do tego kurka to myślę,że to kobieta w pełni czyli domowa, ciepła i miła, a tu jest osobnik płci męskiej, który dawno temu groźnie, na forum onetu odciął mi się, że aż strach mnie obleciał

    OdpowiedzUsuń
  4. @el
    Matka Kurka to od początku była kpina z ojca Rydzyka.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.