Cała władza w ręce prawych i sprawiedliwych

Powiem szczerze, że przez dramatyczny ostatnio brak czasu, nie bardzo jestem w stanie śledzić, co się dzieje poza promieniem określanym przez drzwi i okna naszego mieszkania, no i te miejsca, gdzie muszę ostatnio częściej bywać. A więc nie bardzo się też emocjonuję czymś, co, z tego co słyszę to tu to tam, robi wrażenie czegoś wręcz przełomowego. Mam tu na myśli serię wydarzeń, rozpoczętych przez niesłychany wręcz wzrost aktywności tak zwanych prawicowych mediów, przez bardzo przyspieszony upadek rządu Platformy Obywatelskiej, po, ostatnio, wystawienie przez System na odstrzał samego Lecha Wałęsę.
Dlaczego uważam, że wydarzenia te oznaczają jakikolwiek przełom? W końcu, przez te wszystkie lata, bywały chwile co najmniej równie ciekawie, by nie powiedzieć, że może nawet i ciekawsze, i naprawdę nic konkretnego z nich nie wynikało. Jednak proszę zwrócić uwagę na niewątpliwy fakt, że nigdy dotychczas nie mieliśmy do czynienia z takim przyspieszeniem i z taką kumulacją. Jeszcze przecież nie minęła połowa roku, a polska prawica otrzymuje dwa nowe tygodniki i swoją telewizję o ogólnopolskim zasięgu, Platforma Obywatelska leci na łeb na szyję w sondażach, PiS-owi raptownie rośnie, nie ma dnia, żebyśmy się nie dowiadywali o kolejnej aferze, czy kolejnej kompromitującej wpadce któregoś z przedstawicieli władzy, no a teraz jeszcze Wałęsa informuje opinię publiczną, że Borusewicz to agent, a Krzywonos nie ma mózgu, a System udaje, że został zaczarowany. I tylko ojciec Rydzyk próbuje zachować w tym wszystkim równowagę, na tyle skutecznie, by nie dać się wywiać przez ten żywioł. Przepraszam bardzo, ale ja naprawdę nie urodziłem się wczoraj.
Jak mówię, to wszystko, co wyżej opisałem, znam wyłącznie z bardzo pobieżnych omówień, najczęściej dostarczanych mi przez moje dzieci, więc i moje refleksje nie mogą być tu odpowiednio mocno podbudowane. Ja jednak mam bardzo silne przekonanie, że szykuje się gwałtowna zmiana władzy, a co w tym i niezwykle interesujące, i jednocześnie dość przerażające, to jest to, że owa zmiana jest przez System w pełni kontrolowana. Oczywiście mogę się mylić, i Bóg mi świadkiem, że bardzo bym się mylić chciał, ale wszystko wskazuje na to, że sprawy są już odpowiednio ugadane i jeśli wszystko ruszyło z taką siłą, a System milczy, to znaczy, że tam nikt się tego, co się ma stać, nie boi.
Otóż to – System najwidoczniej niczego się nie boi. I to jest wiadomość bardzo pierwszorzędna. Bo, oczywiście, to, że wreszcie to straszliwe nieszczęście, jakie nad Polską zawisło w roku 2007, siłą swojego zła wreszcie się rozsypuje, to wiadomość wręcz fantastyczna. Nadzieja na to, że będziemy mogli doświadczyć choćby drobnych demonstracji tak długo wyczekiwanej sprawiedliwości – to wiadomość jeszcze lepsza. Szansa na to, że wreszcie niektórzy z nich trafią tam gdzie ich miejsce, a więc do pudła – czymś niezastąpionym. Ja bym przy tym jednak chciał wiedzieć, czemu System się nie boi? Czemu nikt się niczego nie boi? Nikt, poza, jak się zdaje, ojcem Rydzykiem.
Nie mam możliwości oglądania tego, co się dzieje w nowej telewizji Republika, ale z tego co czytam na blogach, dowiaduję się, że jest to coś mocno podobnego do tego, co oglądamy w TVN24, tyle że póki co znacznie biedniejsze, i że prowadzącymi nie są Morozowski, Pochanke i Knapik, tylko Lichocka, Gociek i Gargas. Poza tym wszystko tak samo, a więc w studio mamy Terlikowskiego i Hartmana, którzy dyskutują o eutanazji, albo Sakiewicza i Śmiłowicza o Katastrofie Smoleńskiej. No i oczywiście, kiedy TVN pokazuje spotkanie intelektualistów w Gdańsku, Republika daje transmisję posiedzenia Zespołu Macierewicza. Jeśli coś pomieszałem, oczywiście przepraszam, ale wydaje mi się, że kierunek pokazałem prawdziwy.
Ktoś się zapyta, co w tym złego? W końcu zawsze chodziło nie o to – sam nawet wielokrotnie o tym pisałem – że prawda nie jest relacjonowana, czy że przedstawiciele opozycji są publicznie dyskryminowani, ale że sposób w jaki owa demokracja się realizuje jest z gruntu rzeczy obciążony ciężkim kłamswem. A więc teraz, kiedy za to wzięli się „nasi”, wszystko uzyska odpowiedni dla siebie kształt.
Otóż nie. Rzecz bowiem w tym, że nawet jeśli przyjąć, że głównym naszym problemem nie był brak prawdy, ale sposób w jaki ona była manipulowana i zafałszowywana, to samo wyrzucenie fałszerzy i zastąpienie ich przez ludzi wiernych i dobrych niczego nie zmieni. Bez zmiany bowiem całego przekazu, cokolwiek zrobimy, będzie się musiało ostatecznie rozbić o tę skamielinę.
Myślę, że najlepiej to, o co mi chodzi, pokazuje okładka najnowszego numeru tygodnika „Sieci”. Wszyscy pewnie pamiętamy, jak to niedawno cała Polska zesztywniała z oburzenia, kiedy tygodnik „Newsweek”ozdobił jedną ze swoich okładek zdjęciem anonimowego księdza, przyciskającego do swojego rozporka twarz małego dziecka. Co nas w tej okładce oburzyło? Otóż wiele rzeczy, jednak wydaje mi się nie najbardziej to, że akurat został zaatakowany Kościół. W końcu taki Jerzy Urban, Nergal, „Gazeta Wyborcza”, czy Janusz Palikot robią to od lat, i zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Poszło raczej, jak sądzę, bardziej o drastyczność tego przekazu. O styl tego ataku. O to, że w ten sposób, spór – czy to polityczny, czy to światopoglądowy – poziom jego agresji, sięgnął poziomu ruskiego kibla. Z tego co wiem, okładka z tym księdzem i gwałconym przez niego dzieckiem, zrobiła wrażenie nawet na właścicielu „Newsweeka”, który upomniał Lisa, żeby nie przesadzał. Dziś widzę, że Lis na swojej okładce daje znów zdjęcie dziecka, tyle że tym razem już w takim oto kontekście, że polska służba zdrowia, przez swoje nieskończone dziadostwo, skazuje nasze dzieci na śmierć. Kiblem natomiast zajmujemy się dziś my. Na okładce ostatniego „Sieci” widzimy jakąś wypizdrzoną męską dłoń zatykającą małemu, przerażonemu dziecku usta, a nad tym zdjęciem i w środku numeru seria ostrzeżeń, że homoseksualiści to naturalni gwałciciele małych dzieci.
A więc ja już widzę oczyma wyobraźni, w jakim kierunku idzie ta zmiana. „Newsweek”, „Polityka” i „Przekrój” będą się zajmować ujawnianiem afer w służbie zdrowia, kolejnictwie, szkolnictwie i sporcie, natomiast my będziemy pisali i pedałach-gwałcicielach i do każdego kolenego numeru dodawać nowy film Anity Gargas, Ewy Stankiewicz, lub Joanny Lichockiej o tym, co się naprawdę działo w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku, a TVP natychmiast każdy z nich będzie emitowała w najlepszym czasie tuż po Wiadomościach.
I może tylko od czasu do czasu, „Polityka” lub „Wprost” – „Newsweek” będzie nasz – dla porządku opublikuje zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego w mundurze gestapowca, za co tygodnik „Do Rzeczy” w ramach rewanżu da zdjęcie prezydenta Komorowskiego w leninówce. I nikt nikomu nie będzie miał nic za złe, bo czasy będą zupełnie nowe, i wolność słowa już nie będzie fikcją, ale czymś całkowicie oczywistym.
Tylko Telewizji Trwam już nie będzie, i Jarosława Kaczyńskiego, bo po co komu byty tak archaiczne, skoro wreszcie już mamy demokrację?

Ja wiem, że w ostatnich dniach ten blog dramatycznie zapuściłem, i że widoczny i tak dramatycznie przez nas odczuwany kryzys pomocy jest czymś, na co sobie zasłużyłem. Bardzo jednak proszę, nie zapominajcie o nas. Tu wciąż jest jak jest, a jest bardzo niełatwo. Dziękuję za każdy dobry gest.

I jeszcze jedno, bo byłbym zapomniał. W sobotę i w niedzielę w miejscowości Krośnice niedaleko Wrocławia odbędzie się uroczyste otwarcie Krośnickiej Kolei Wąskotorowej. Osobiście i na temat samych Krośnic i tej kolejki wiem bardzo niewiele, ale z tego co mi mówią, w wymiarze lokalnym to jest wielkie wydarzenie. W drugi dzień festynu, a więc niedzielę, organizatorzy przewidzieli spotkanie z pisarzem, i tak się składa, że tym pisarzem jestem ja. Będzie więc okazja do zakupu książek, uzyskania dedykacji, no i pogadania. Również z naszym kolegą Dr. Wallem, który mi to spotkanie zorganizował. Na moje oko, tak przez kilka godzin, od południa do 17.00 może. Serdecznie wszystkich zapraszam.

Komentarze

  1. Dziś wymyśliłem o co chodzi z Wałęsą.
    Napiszę, bo wielu ludzi się zastanawia.

    Top jest podmianka starych bohaterów na nowych.

    Powszednieje mniemanie że Wałęsa to Bolek.
    Za tym idzie konsekwencja że "wielki ruch Solidarności" był prowadzony przez ubeckiego kapusia.
    A za tym znów idzie konsekwencja że może całe to obalenie komuny to jakiś pic na wodę fotomontaż.
    No tak nie może przecie być.

    I tu pojawia się niczym dżin z butelki H. Krzywonos i mówi że Wałęsa to nikt, że Borusewicz to ktoś.
    Tak ni z gruchy, ni z pietruchy.
    I nie mówi tego Kaczyński czy Cenckiewicz tyko jakaś gruba baba z kosmosu, kumpelka Kwaśniewskiej, co to tramwajem zatrzymała Ziemię a ruszyła Słońce.

    Oni nas jeszcze urządzą.
    Nadzieja jest taka że nie zawsze każdy plan się wiedzie tak jak został wymyślony i następują perypetie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przykrością muszę stwierdzić, że prawdopodobnie masz rację.
    Sojusz PiS ze środowiskiem Radia Maryja zawsze miałem za egzotyczny. Myślę, że niedługo w którymś z "prawicowych" tygodników, rozpocznie się nagonka na Ojca Dyrektora i jego dzieła.
    A uporządkowana scena polityczna i medialna będzie wyglądała, tak jak to przedstawiłeś w tym artykule.

    OdpowiedzUsuń
  3. Obawiam się,że ma Pan rację!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic do tych Twoich kassandrycznych opisów dodać nie potrafię ponad to, ze też zauważyłem, że nikt z nich się nie boi. Patrzę na ich twarze, prostych telewizyjnych robotników przemysłu pogardy, czy jak tam go elegancko nazwać, patrzę z wyłączonym głosem i dziwię się, bo ich twarze są rozluźnione, zadowolone, mowią - wszystko jest pod kontrolem, spoko.

    Afera z tą Republiką jest widoczna gołym okiem, dla widzących inaczej - cuchnie z daleka. Czemu prawie nikt tego nie widzi, nie rozmumiem.

    Ten ich brak strzachu bierze się stąd, ze wszystko idzie według planu. Ludzie nie widzą i nie wiedzą. Ja nie mam jak wytłumaczyć, bo do tego trzeba przejść całą myślową drogę, żeby dotrzeć do tego, że Ziemkiewicze są gorsi od palikotów, a jeszcze gorszymi deprawatorami są korwiniści,

    Dlatego masz rację, że tylko Ojciec Rydzyk sie martwi.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Toyah
    Mam takie same odczucia. Nadzieja - owszem, co byśmy bez niej zrobili. Ale jakoś bez tego napięcia i radosnego oczekiwania. Twoja wizja wygląda bardzo realnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Remo
    No ale tu znowu pojawiają się głosy, że jednak Wałęsa. A więc chyba nic z tego nie wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. @karakuli
    Nie wiem, czy taki bardzo egzotyczny. W końcu to nie PiS wybrał Radio Maryja, ale Radio Maryja postawiło na Kaczyńskiego.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Anonimowy
    Ja też się tego obawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. @don esteban
    Może i widzą, ale bardzo pragną dobrych wiadomości. To przecież takie ludzkie.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Marylka
    Cholera. Myślałem, że jednak ktoś mnie pocieszy.

    OdpowiedzUsuń
  11. @toyah

    No przecież już Remo Cię pocieszył:

    nie zawsze każdy plan się wiedzie tak jak został wymyślony i następują perypetie :)

    a w końcu peryferie.

    Warunkiem pełnego powodzenia takiego planu jest głowa Donalda T. na tacy. Jakiś zatem grubokreskowy kompromis nastąpi i plan się od tego skisi.

    OdpowiedzUsuń
  12. @orjan
    Ja sądzę, że głowa Tuska w tej chwili jest pozbawiona jakiejkolwiek wartości.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie spodziewałem się jednak, że atak nastąpi tak szybko i z tej strony:
    Trwajcie, ale nie podjudzajcie http://gosc.pl/doc/1566397.Trwajcie-ale-nie-podjudzajcie

    OdpowiedzUsuń
  14. @toyah

    Nie chodzi o głowę, ale o tacę.

    Wartość ma taca.

    OdpowiedzUsuń
  15. @karakuli
    Wygląda na to, że Pan Bóg głupotą rozdzielał po równo. Kiedyś ten Dziedzina pięknie się zdziwi. Gorzej, że ostatnią osobą, do której będzie miał pretensje, będzie on sam.

    OdpowiedzUsuń
  16. @orjan
    A więc dadzą ja nam normalnie, trzymając za włosy. Ewentualnie za uszy.

    OdpowiedzUsuń
  17. "Tylko Telewizji Trwam już nie będzie", no i ojciec Rydzyk sam sobie będzie winien, bo odrzucił pomocną dłoń, zobaczycie, że tak powiedzą.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?