wtorek, 28 maja 2013

Gejom już dziękujemy - nadszedł czas onanistów

W związku z faktem, że kilka dni temu pojawił się w naszej ubikacji egzemplarz „Newsweeka”, gdzie – o czym niedawno zresztą już zdążyłem poinformować – Tomasz Lis, rozpoczynając akcję pod tytułem: „Śmierć Jasia – stop bezkarności lekarzy”, staje na czele kampanii, mającej na celu oczyszczenie polskich mediów z tabloidowego brudu, od czasu do czasu mam okazję przyjrzeć się bliżej kondycji, w jakiej znalazły się umysły ludzi okupujących półkę z napisem „Oni”.
I oto, proszę sobie wyobrazić, trafiłem wczoraj na coś wręcz fantastycznego. Otóż redakcja „Newsweeka” wygrzebała gdzieś pewnego staruszka nazwiskiem Tadeusz Rolke, jak się nagle okazuje, wybitnego „fotografa znanych artystów, pięknych kobiet i radosnych lat 60”, oraz wieloletniego „fotoreportera ‘Stolicy’ i ‘Polski’” i zrobiła z nim wywiad. W jakiej sprawie owa rozmowa? Przede wszystkim, okazuje się, że w Krakowie otwarto wystawę zatytułowaną „Studio Rolke” i z jakiegoś powodu chodzi dziś o to, żeby tam ktoś zachciał się pojawić. Poza tym jednak, ów Rolke to ktoś, kto ma dużo do powiedzenia, jak idzie o sprawy dla współczesnej Polski kluczowe. Okazuje się mianowicie – i to jest fakt anonsowany już w podtytule wywiadu – że Rolke był członkiem Szarych Szeregów i on nam może opowiedzieć o panującym tam antysemityzmie. A ja sobie myślę, że to był pierwszy jednak powód, dla którego Polska musiała usłyszeć nazwisko Rolke. Reklama samej wystawy, to wyłącznie nagroda.
Był więc Tadeusz Rolke w tych Szarych Szeregach i w związku z tym oczywiście pierwsze pytanie w tym temacie brzmi następująco: „Czy wyczuwał pan homoseksualną fascynację w Szarych Szeregach?” Rolke rzekomemu pedalstwu, nieoczekiwanie, choć jednoznacznie, zaprzecza, natomiast jak się okazuje, tam faktycznie panował straszliwy antysemityzm. Posłuchajmy zatem, jak to z tym żydożerstwem bywało:
Rzeczywiście, temat [Holokaustu] nie istniał. Kiedy wywożono tysiące ludzi z getta, harcmistrze śpiewali piosenki. Kiedy płonęło getto, ćwiczyliśmy pływanie i śledzenie wroga. Nikt nie mówił, że jest Treblinka”.
I to jest wszystko na ten temat. To właśnie ten fragment kazał „Newsweekowi” zareklamować ów wywiad obietnicą, że Rolke będzie opowiadał o antysemityzmie w Szarych Szeregach. Tam nie ma jednego słowa o tym, by któryś z tych polskich patriotów zabił jakiegoś Żyda, nie ma jednego słowa o tym, że jakiemuś Żydowi nakład po pysku; mało tego – tam nawet nie ma słowa, by w piosenkach, które oni śpiewali była zachęta, by jakiegoś Żyda choćby kopnąć w tyłek, czy pociągnąć za brodę. Nie. Piosenki były o tym, że „żadna siła, żadna burza nie odbierze Gdyni nam, nasza flota, choć nieduża, wiernie strzeże portów bram”. I znów, słowa nie było też o tym, by tę Gdynię chcieli nam odebrać Żydzi. Rzecz tylko w tym, że kiedy płonęło getto, polscy harcerze, zamiast rozmawiać o Treblince, śpiewali patriotyczne piosenki, i się kąpali w rzece, co Rolke doprowadzało do białej cholery.
Popatrzmy więc może bliżej, co to za wrażliwiec z tego Rolke. Jak Rolke patrzył na Polskę i świat, kiedy już wprawdzie tamtego getta nie było, natomiast powstało szereg nowych, nie mniej poruszających, a on, biedaczek, próbował „uciec od tamtej ciemnej przeszłości”? I znów, oddajmy głos temu dziwadłu:
Wielu mężczyzn ogląda się całe życie za kobietami. Tylko nie wszyscy się do tego przyznają. Lubię szczupłe, nie muszą być wysokie. Jako początkujący fotograf ‘Stolicy’ poszedłem na reportaż do warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Natychmiast poznałem 2-3 dziewczyny. I tak było zawsze. Obcowanie z piękną kobietą i przetłumaczenie tego wrażenia na język fotografii zawsze mnie pociągało. […]
Nie byłem playboyem. Miałem kolegę fotografa, robił wyłącznie modę i reklamę. W studiu miał tapczan i to było jego miejsce pracy. Dziesiątki mężczyzn przepuszczał przez łóżko. On był zawodowcem, pod każdym względem.[…]
Nie czułem się podrywaczem, bo znałem prawdziwych. Po Warszawie hulała wówczas grupa zawodowych podrywaczy, dzieci tak zwanej inicjatywy prywatnej. Mieli zachodnie samochody, a ja skuter lambrettę. Miałem pracę, dwie redakcje na głowie, czasem chałturę.[…]
To były czasy powszechnego niedoboru, zakazu, szarości. A pieniądze pozwalały wszystko to podważyć, unieważnić, dawały luz. Bogaci playboye jeździli pod Warszawę do pensjonatów i hotelików. Zameldowanie dwóch osób, które nie były małżeństwem, w jednym pokoju kosztowało 100 złotych włożone do dowodu. W Polsce w sprawach damsko-męskich panował patriarchalizm, rządzili faceci: to oni podrywali dziewczyny. A one stroiły się, by ich wabić. No i z tym doświadczeniem wyjechałem w 1970 roku do Niemiec”.
A tam dalej to samo, tyle że już po niemiecku.
I oto dziś ten peerelowski bananowy bawidamek i dupcyngiel wjeżdża mi swoją lambrettą do łazienki i opowiada, jacy ci harcerze z Szarych Szeregów byli straszni, że kiedy płonęło getto, oni śpiewali patriotyczne piosenki i się bawili??? A co, zdaniem Tadeusza Rolke powinni byli robić, żeby sobie zasłużyć na dobre słowo? Dupczyć okoliczne dziewczyny?
Co za potworna bezczelność! Kiedy te dzieci z Szarych Szeregów niejednokrotnie albo umierały w komunistycznych więzieniach, lub wegetowały w nędzy i upodleniu w swoich nędznych smutnych mieszkaniach, ten goguś z kolegami wydawał niepotrzebne mu pieniądze na dupy i zadawał szyku w „pensjonatach i hotelikach”, a dziś przyjeżdża ze swoimi starymi fotografiami, i edukuje nas z wrażliwości i solidarności.
Ktoś powie, że niepotrzebnie się nakręcam, bo Rolke to stary pierdziel, który nie jest w stanie odróżnić tyłka od łokcia, i, jak wielu ludzi o określonej przeszłości i w określonym wieku, ma w głowie tylko te cycki sprzed lat i nienawiść do Kościoła. I ja to przyjmuję. To jest fakt. Oni tak już mają. Rzecz jednak w tym, że wcale nie chodzi o tego Rolke. W końcu to jest ktoś, kogo nazwisko istnieje w powszechnej świadomości jeszcze słabiej, niż nazwisko, dajmy na to, piosenkarki Ani Żebrowskiej. Przecież choćby przy takim Kutzu, który też sobie poużywał, on jest nikim.
Natomiast jest czymś naprawdę upiornym, że każdy, dosłownie każdy, bałwan i nieudacznik, wystarczy, że zechce opowiedzieć coś na temat swoich doświadczeń z księżmi-pedofilami, patriotami-antysemitami, a przynajmniej gejami, czy zwyczajnie opowiedzieć o tym, jak to za dobrych peerelowskich czasów można było sobie bezkarnie podupczyć, ma drogę otwartą na wszelkie salony. Nawet jeśli gospodarzem tego salonu jest jakieś zatrudnione na etacie w „Newsweeku” nieszczęście, nazwiskiem Jacek Tomczuk.

Serdecznie proszę o wspieranie tego bloga. Za każdy gest jestem nieskończenie wdzięczny. Dziękuję.

10 komentarzy:

  1. To wszystko jest coraz bardziej żałosne. Ta cała kultura i sztuka w wydaniu Systemu/Salonu. To tak jak program Rozmowy w toku. By mieć oglądalność musi coraz bardziej szokować. Zbliżają się ogólnie do poziomu Jerrego Springera. Jakoś mi tych onych nie żal, choć to często nasi bliscy. Sami muszą się z tego otrząsnąć. Żeby wyjść z nałogu trzeba tego chcieć. Nam za to będzie łatwiej ten balast odrzucać wzruszeniem rąk zamiast w nim grzebać. To wszystko kipi i buzuje, musimy to cholerstwo przejść jak świnkę czy odrę. A my będziemy patrzeć jak człowiek potrafi za pieniądze nisko upaść. Oni przed nami upadają bo chcą nas tym zaciekawić, zezłościć, zirytować itp. Ale prawdę powiedziawszy to pomysły im się dawno skończyły, mogą brnąć tylko w absurd i fekalia. Szkoda, że nasi robią to samo zamiast się dumnie wyprostować i pokazać człowieka normalnego. Ale jak się robi wygibasy z panią pułkownik TV to później nie ma to tamto. Na doraźności i wygibasach nikt nic trwałego nie zbudował. Obudzą się jak będą z tych prepajdów na TV Republikę zupę gotować. System im zagospodaruje target i dopiero będzie płacz.

    OdpowiedzUsuń
  2. @crimsonking
    Dziś spotkałem kolegę, który bardzo się emocjonował jakąś książką Gmyza o agentach w Watykanie. Że ich tam w sumie było 400, czy jakoś tak. Pogadaliśmy i doszlismy do wniosku, że to jest bardzo prawdopodobne, no bo agentura właśnie po to jest, żeby się wszędzie wciskać.
    Później zaczęliśmy gadać o tych tygodnikach i o Telewizji Republika, i tam już akurat on w ogóle nie brał pod uwagę, że może się dziać coć niedobrego.
    Rozumiesz? Kościół, wiadomo, daje się wciąż rozprowadzać, natomiast my - to coś zupełnie innego. My jesteśmy chronieni w sposób naturalny. W końcu, u nas sami bohaterowie.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Toyah
    "Mistrz Spustu" naprawia błędy wczesnej młodości.
    Kiedy w marcu '68 aparat bezpieczeństwa robił porządki w resortach, Rolke do sprawy żydowskiej podchodził już z pewnością z należytą atencją.
    Za portalem culture.pl:
    Przy fotografowaniu "Aktion Sühnzeichen" ("Akcja Znaki Pokuty") poznał niemieckiego pastora o nazwisku Daumann, który ufundował mu podróż studyjną po Niemczech. W międzyczasie przyszedł kryzys polityczny 1968 roku w Polsce.
    "Miałem dość cenzury, miałem dość Marca '68, po którym od razu chciałem wyjechać, ale nie dostałem paszportu, bo byłem już na czarnej liście. A potem dobiła mnie interwencja w Czechosłowacji."
    "W 1970 roku Rolke wyjechał na ponad dziesięć lat do Niemiec."

    Wówczas, jak widać "Mistrzowi Spustu" nie w głowie były Fiaty, Lambretty i Cinzano. Stanął na wysokości zadania. Może w akcie protestu sfotografował nawet Kalinę Jędrusik albo Szewińską Irenę??
    A dziś? Dziś ekspiacja idzie pełną parą. Wydaje książki z najlepszymi: Simonem Schamem, Feliksem Tychem i Abrahamem Joshuą Heschelem.
    Coryllus pisze o metodzie "na żyda", Ty zdaje się pisałeś o matodzie "na dupę" we współczesnej literaturze. Tu mamy takie 2 in 1.
    P.S.
    Jako ciekawostkę przytoczę jeszcze info, że "Agora, wydawca "Gazety", kupiła od Rolkego jego archiwum fotografii."

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie podejście żałośnie naiwne samo w sobie. Nie wiedzą, że kiedy była "wielka przemiana" 89r. to agentura wojskowa topiła agenturę cywilną? A skąd niby te wszystkie pismaki "dostają" przecieki? Żeby coś samem wywęszyć to trzeba mieć jaja jak berety, a poza tym Polska to mały kraj tak naprawdę i oni wszyscy się znają. Tylko nikt nie jest pewny gdzie kumpel tak naprawdę pracuje i który etat jest ważniejszy. Bo jeden jest tylko pasem transmisyjnym i słupem ogłoszeniowym a drugi sam układa i rozkleja te ogłoszenia. My wybieramy te, które lepiej nam pasują. Tak naprawdę bardzo duża ilość materiałów prasowych wcale nie jest przeznaczona dla "maluczkich mas". Dla szarego i w nic niezaangażowanego człowieka są tylko reklamy i nędzna rozrywka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten Rolke to rocznik 1929. Wiekowo pasuje na Zawiszaka. Oni byli programowo trzymani z dala od wojny i Wielkiej Dywersji. Instruktorzy organizowali im normalną, na ile to było wtedy możliwe, harcerską przygodę - zbiórki, biwaki, ogniska z piosenkami. Mieli chronić młode charaktery przed skrzywieniem i szykować kadry do służby w wolnej Polsce. Rolke opowiedział dokładnie jak było, a jednocześnie tak nieprawdopodobnie skłamał. Robi wrażenie.

    Nie rozumiem tylko po co czepiają się tych nieszczęsnych Szarych Szeregów? Czy ktoś jeszcze o tych chłopcach i dziewczynach pamięta i myśli? Już za moich czasów harcerz był ginącym gatunkiem. Od tamtej pory jest chyba tylko gorzej. W szkole historii już właściwie nie uczą, a gawęd drużynowego o Rudym, Alku i Zośce ma szansę posłuchać może promil dzieciaków. Ale widocznie zapomnienie to za mało i trzeba im jeszcze nasikać na groby. Niech to szlag...

    OdpowiedzUsuń
  6. @zawiślak
    Mnie się też bardzo spodobało to, że wrócił wraz ze stanem wojennym. W ogóle cały ten zyciorys jest naprawdę fascynujący.

    OdpowiedzUsuń
  7. @crimsonking
    W ogole nie ma co gadać. Facet jest podejrzany w sposób modelowy.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Kierowca Autobusu
    Oczywiście, że zapomnienie nie wystarczy. W końcu tych paru, co pamiętają, pod żadnym pozorem nie wolno lekceważyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć!
    Sprawy dość oczywiste, ale poruszać i wypominać zawsze warto. Dobry tekst.

    Nie wiem czy widziałeś to: http://www.jezusnastadionie.pl/

    Ponad 30 000 chętnych już jest.
    Mam w pamięci Twój tekst "Szatan jest złodziejem" i zastanawiam się czy to pop, czy jednak to z czego nas ograbiono. Co o tym myślisz? Pojechałbyś?

    OdpowiedzUsuń
  10. @Ulver
    Nie pojechałbym. To nie jestem ja.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.