Kto nam robi dobrze?

Być może część z nas miała okazję zauważyć, że forma mojej współpracy z „Warszawska Gazetą” uległa pewnej, moim zdaniem, bardzo korzystnej zmianie. Od zeszłego tygodnia Piotr Bachurski zarezerwował dla mnie osobne, pięknie zilustrowane zdjęciem, i oznaczone osobnym tytułem – „Toyah: Posłuchaj to do Ciebie” – miejsce, a pisane przeze mnie teksty zmieniły swoją objętość, i uzyskały charakter typowego felietonu, który ja – już wyłącznie w ramach osobistej fantazji – zamyśliłem sobie na ni mniej ni więcej jak 444 słowa, i tego się będę trzymał.
Oczywiście, jest bardzo możliwe, że moja ocena jest wynikiem pewnego przejęcia się tą sympatyczną bardzo dla mnie zmianą, ale mam naprawdę mocne wrażenie, że ostatnio „Warszawska Gazeta” zrobiła się jakby poważniejsza, a przez to znacznie bardziej niż dotychczas ciekawsza. Nie zdziwiłbym się, gdyby już niedługo, autentycznie godny szacunku, oryginalny plan Bachurskiego, by wydawać pismo oparte w znacznej mierze na dziennikarstwie, że tak to nazwę „offowym”, przyniósł wynik w postaci tygodnika pod wieloma względami, jak idzie o naszą scenę, naprawdę wartościowego. Czy moja intuicja jest słuszna, pewnie jednak dopiero się dowiemy. Na razie wypada nam jeszcze trochę poczekać.
W miniony piątek ukazał się pierwszy tekst z tego nowego cyklu, już za parę dni w kioskach ukaże się kolejny, a ja, chcąc się podzielić tą informacją tu na naszym blogu, pomyślałem, że dobrze będzie pokazać i tu owe pierwsze 444 słowa na temat moim zdaniem niezwykle istotny. Proszę bardzo posłuchać. To jest też do Was.


Powiem szczerze, że nie mam pojęcia, cóż takiego się ostatnio stało na linii System-Państwo, że w części przeznaczonej na obsługę naszej, a więc tak zwanej prawej strony sceny politycznej, System postanowił uzupełnić rynek prasy aż o dwa dodatkowe tytuły. Szczególnie, że oferta owa została poszerzona w atmosferze rzekomo brutalnego zamachu na wolne słowo, oraz bohaterskiej obrony tegoż przez dziennikarzy najbardziej niepokornych ze wszystkich i tak już najbardziej niepokornych.
Proszę mnie dobrze zrozumieć. W politycznej sytuacji, z jaką mamy od lat do czynienia w naszym kraju, która powszechnie i niemal już oficjalnie oceniana jest jako rządy mafii i podległych jej służb, największy tygodnik prawicowy przekazany zostaje w ręce prawicy jeszcze bardziej radykalnej niż dotychczasowa, na jego miejsce powstają dwa nowe jak najbardziej prawicowe tygodniki, a całość pod ścisłą oczywiście wspomnianych służb kontrolą.
A zatem, cóż takiego się stało? Dlaczego władza uznała, że nic już nie stoi na przeszkodzie, by obok „Newsweeka”, „Polityki” i „Wprostu”, nie jeden, ale aż trzy tytuły dostarczały Polakom odpowiedniej porcji politycznych emocji? I to ze szczególnym uwzględnieniem tych z nich, którzy wedle bardzo wyraźnie formułowanych zapowiedzi, mają zostać ostatecznie przez System eksterminowani. A przecież nie wolno nam zapominać o tym, że poza kolorowymi „Uważam Rze”, „W Sieci” i „Do Rzeczy”, są jeszcze skromne czarno-białe „Gazeta Polska” i nasza „Warszawska Gazeta”, ze swoimi lokalnymi odnogami. Cóż się więc stało? Cóż to za dobrzy ludzie znaleźli się w owej gangsterskiej strukturze, że wręcz z dnia na dzień postanowili nam zrobić aż tak dobrze.
A i to przecież jeszcze nie wszystko. Jak słyszymy, wiosną rusza pierwsza, całkowicie wolna telewizja informacyjna, a jak głoszą plotki, oni podobno już nawet mają zagwarantowane miejsce na multipleksie. Czyżbyśmy byli świadkami początku końca upadku tego trójmiejskiego babilonu? Czy może powinniśmy się już zaczynać radować?
Będę szczery. Nie mam pojęcia, co się dzieje. Natomiast świetnie zdaję sobie sprawę z jednej rzeczy, tej mianowicie, że za tą manifestacją wolnego słowa nie stoi ani moralna rewolucja w środowisku dziennikarskim, ani nowa polityczna myśl Jarosława Kaczyńskiego i jego doradców, ani wreszcie wielki, z dawna wyczekiwany, społeczny gniew. To wszystko się dzieje w całkowitej ciszy, zagłuszanej jedynie szelestem przekładanych z jednej kupki na drugą banknotów i dyskretnym stukaniem klawiatur bankowych komputerów.
Naprawdę, dużo się ostatnio dzieje w tym naszym, cal po calu rozdrapywanym kraju. Ostatnio, wszyscy zostaliśmy poruszeni wystąpieniem Rafała Ziemkiewicza, w którym wybitny ów publicysta wyraził opinię, że z tym zamachem w Smoleńsku to jakaś ciężka bzdura. Przynajmniej tyle. Przynajmniej tyle. Gdyby on wraz ze swoim nowym kumplem Giertychem zaczęli nagle wzywać do podstawienia Putina przed Trybunałem w Hadze, musiałbym uznać, że ostatnie już śmieci zostały usunięte, i wreszcie Platforma Obywatelska będzie mogła spokojnie oddać władzę i zająć się już tylko kręceniem lodów.

Przypominam o tym, ze w ksiegarni u Coryllusa pod adresem www.coryllus.pl mozna kupić wszystkie moje książki w promocyjnej cenie 70 złotych. Jednak jeśli juz ktoś to co chciał kupić, kupił, proszę o wspieranie tego bloga pod podanym obok numerem konta. Dziękuję.



Komentarze

  1. W wielkim świecie nawałnica a tu cicho i spokojnie. Nowy, wybacz słowo, layout w "Warszawskiej" a jakże, zakonotowałem. Jednak, z bólem, nie przyznaję żebym zanotował jakieś inne pozytywy i kierunki - dowcipy takie jak były...
    Jednak nie jest źle - "Warszawska" już jest ogólnopolska.

    Artykuł pisałeś jeszcze przed pokornym powrotem niepokornych na łono p. Hajdarowicza. Dzisiaj jest jeszcze ciekawiej. No i ten tekst z Salonu!

    Wczoraj nie miałem czasu na komentarz ale mignął mi gdzieś Twój komentarz, że jesteście z Gabrielem jak ci buszujący w zbożu... A widzisz? :)

    Ukłony!

    OdpowiedzUsuń
  2. @Toyah
    Tak się składa, że dziś (raczej wczoraj) po bardzo długiej przerwie kupiłem "warszawską".
    Rysunki głupawe jak były tak i są, no może nie tak dużo jak ongiś.
    Mnie przyciągnął artykuł o "mapie Gomberga" i Sztyletnikach.
    A przy okazji niespodzianka w postaci Twojego tekstu...

    Przyłączam się do gratulacji za wczorajszy tekst z Salonu.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Kozik
    Ja Ci powiem, skąd mi przyszła do głowy ta myśl, że Warszawska się robi lepsza. Otóż wymyśliłem sobie, że dziś napiszę parodię takiego patriotycznego kawałka i opublikuję to tutaj, jako rzekomo ten mój felieton do Wyborczej. Siedziałem nad tym chyba godzinę i wychodziła mi wyłącznie taka chamska parodia. A ja chciałem napisać coś, co będzie miało wszelkie pozory tekstu, który prawicowy autor napisał dla Wyborczej. W końcu pomyślałem, że zajrzę do Warszawskiej i tam znajdę inspirację. No i nic z tego. Nie znalazłem jednego tekstu, który by się nadawał. Oczywiście mogłem skorzystać z któregoś Warzechy czy Gursztyna, ale machnąłem na to ręką i dałem swój tekst z Warszawskiej właśnie, sprzed tygodnia.
    No ale stąd właśnie pomyślałem sobie, że ta Warszawska idzie w dobrą stronę.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Raven59
    Nieskromnie muszę przyznać, że ten wczorajszy numer się nam udał. No i jeszcze ten rykoszet w stronę Monety.

    OdpowiedzUsuń
  5. @toyah

    za tą manifestacją wolnego słowa nie stoi ani moralna rewolucja w środowisku dziennikarskim, ani nowa polityczna myśl Jarosława Kaczyńskiego i jego doradców, ani wreszcie wielki, z dawna wyczekiwany, społeczny gniew. To wszystko się dzieje w całkowitej ciszy, zagłuszanej jedynie szelestem przekładanych z jednej kupki na drugą banknotów i dyskretnym stukaniem klawiatur bankowych komputerów.

    I za taką celność Cię lubię!

    My cierpliwie poczekamy.

    OdpowiedzUsuń
  6. @toyah

    No tak, pisanie parodii wczoraj wyszło Ci wyśmienicie i, jak widać, poprzeczka dla czytelnika ustawiona jest dość wysoko. No ale wyzwania to jest coś co tygrysy w końcu powinny lubić.

    OdpowiedzUsuń
  7. @orjan
    No właśnie dlatego cieszę się, że Bachurski zaproponował mi te krótkie felietony. Wszystko się przez to staje intensywniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Kozik
    Ja wczoraj nie zrobiłem parodii. A przynajmniej nie do końca. Pomijając parę wyrazów, których zwykle nie używam, a więc jakieś "wszak", "mniemam", czy coś w tym rodzaju, pisałem tak jak zwykle piszę. Właśnie dlatego wielu myślało, że to jest na poważnie. Ten tekst do Wyborczej miał być pisany tak, jak ja bym sobie wyobrażał, że pisze jakiś Rybitzky, Wszołek, czy Warzecha. No i tak niestety nie umiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. No właśnie, czemu "Gazeta Śląska" od ubiegłego numeru zaczęła przyznawać się do "Uważam Rze"?

    OdpowiedzUsuń
  10. @Toyah

    Vulgo - nie tak łatwo polecieć Łysiakiem et consortes, być niepokornym między Rydzykiem a Michnikiem tout court.

    OdpowiedzUsuń
  11. @SilentiumUniversi
    Nie zwróciłem uwagi. A w jaki sposób oni się przyznają do Uważam Rze?

    OdpowiedzUsuń
  12. @Kozik
    Bardzo trudno. To nie jest metoda. To stan umysłu.

    OdpowiedzUsuń
  13. @toyah

    a z literackiego punktu widzenia, tutaj to nie felietony?

    OdpowiedzUsuń
  14. @orjan
    No, nie w tradycyjnym sensie tego słowa. To co po angielsku nazywa się "column".

    OdpowiedzUsuń
  15. @toyah

    Niestety, oba ostatnie numery, w których były te wzmianki (autor bodajże Andrzej Leja) wypożyczyłem sąsiadom. Jak odzyskam, napiszę. W necie niestety nie znalazłem nic. Jest jeszcze wersja, że nie będąc zbyt kumatym nie zajarzyłem lub mi się przyśniło ...

    OdpowiedzUsuń
  16. Pierwsza wzmianka: "Gazeta Śląska" 3(86) 18-24.01.2013, Marcin Hałaś "Kroniki tygodniowe": ... i ja i pan dr Leszek Pietrzak zdecydowaliśmy się przyjąć zaproszenie redaktora Jana Pińskiego do publikowania w tym tytule ... (chodzi o nowe Uważam Rze)

    OdpowiedzUsuń
  17. @Autor:"System postanowił uzupełnić rynek prasy aż o dwa dodatkowe tytuły."

    Wyjaśnienie może być bardzo proste. Chyba robi się podobnie jak na Wegrzech. "Nasze" służby specjalne zorientowały się, że jak tak dalej pójdzie, to będą "robić" za chłopców na posyłki dla GRU,Mossadu, czy BND. Przestało się im podobać, że tracą władzę na rzecz kogoś, na kogo nie mają żadnego wpływu. Więc zaczynają grać na uczuciach patriotycznych Polaków i chcą jednocześnie wskoczyć w ten nurt. Ja (na razie:) nie mam nic przeciwko takiej wolcie ale trzeba rozpoznawać "kto jest kto". Z podobnym procesem mieliśmy już do czynienia w przeszłości. Na plecach robotników (i Solidarności) "opozycjoniści" (w stylu Michnika czy Wałęsy) doszli do władzy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaczynam myśleć, że perypetie "niepokornych" to taki odpowiednik mamy Madzi, dla odmiany wykreowany do zapychania prawicowych kanałów informacyjnych.

    OdpowiedzUsuń
  19. @SilentiumUniversi
    A cóż mnie obchodzą Hałaś i ten drugi?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?