środa, 20 października 2010

Parę słów o prywatnej inicjatywie

Moja umowa z Warszawską Gazetą, gdzie co piątek ukazuje się mój komentarz, jest taka, ze ja co tydzień, do środy powinienem im przysłać tekst, oni go publikują w piątek, a ja w poniedziałek puszczam go na tym blogu, z informacją, że on wcześniej ukazał się właśnie w Warszawskiej Gazecie. Tyle. Bardzo wygodnie. Ponieważ wiem, że oni w środę mają kolegium i nie wolno mi się spóźnić, bardzo się staram, żeby już w poniedziałek mieć przynajmniej szkic, a najlepiej całość tego, co następnego dnia będę im wysyłał, bo kto wie, w jakim stanie będę we wtorek, no i czy zdążę. Podobnie było w tym tygodniu. Tekst, który wysłałem, a który ukaże się w najbliższy piątek, był praktycznie gotowy już w poniedziałek wieczorem. We wtorek rano wprowadziłem jeszcze pewne poprawki, a wieczorem posłałem go do Warszawy. Zanim jednak to zrobiłem, dopisałem jedno zdanie na samym końcu: „Jest wtorek 19 października. Pierwszego już mamy”.
O kogo mi chodziło, kiedy pisałem o tym pierwszym, którego już mamy? No i co się takiego stało między poniedziałkowym wieczorem, a wieczorem następnego dnia, że można było bezpiecznie dopisać coś tak doraźnego, nie ryzykując chaosu myśli? Otóż, jak wszyscy dziś wiemy, pewien straszy obywatel, we wtorek przed południem wszedł do biura Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi, jedną osobę zastrzelił, drugiej poderżnął gardło, a następnie oddał się w ręce policji, informując wszystkich przy okazji, że żałuje, że nie miał lepszej spluwy, bo by ”powystrzelał ich wszystkich”. Dlaczego? Bo ich nienawidzi. W jaki sposób ta kończąca mój artykuł refleksja o pierwszym, którego już mamy wpisuje się w sens całego tekstu, który przecież powstawał dzień przed tym nieszczęściem, a więc kiedy ten człowiek zaledwie kładł się spać? Otóż jakimś zupełnie kosmicznym zbiegiem okoliczności, tekst który napisałem dla Warszawskiej Gazety dotyczył dokładnie tego wtorkowego wydarzenia. On traktował ni mniej ni więcej, jak tylko o tym, że w czasach rozpasanej post-polityki państwo wycofuje się już nie tylko ze swoich podstawowych wobec społeczeństwa obowiązków, ale nawet przekazuje na ręce społeczeństwa wszelkie uprawnienia – jeśli tylko takie sobie nadało – związane z całym systemem totalitarnej represji. Że w czasach, które nadchodzą, a może i już są za rogiem, nie trzeba będzie opłacać ani cenzury, ani wprowadzać praw, które będą pozwalały na wyrzucanie ludzi z pracy, czy szukać usprawiedliwienia dla wyprowadzania ludzi z domów na ulice i podrzynania im gardeł nożem do ryb. Tym wszystkim zajmą się już sami obywatele, a państwo będzie pełniło wyłącznie funkcję moderatora. Żeby ta moja jakże przykra myśl zabrzmiała mocniej, zatytułowałem cały tekst hasłem: „Cała władza w ręce ludu”. Polecam. Piątek. Warszawska Gazeta.
Czemu o tym piszę dziś tu na tym naszym blogu? Chodzi mianowicie o to, że wczoraj przez cały dzień, kiedy byłem poza domem, otrzymywałem esemesy (blokada jednostronna) z informacją o łódzkim morderstwie, często z uwagą, że wykrakałem. I wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że ja rzeczywiście wiedziałem, ze do tego co się stało wczoraj w Łodzi, musi w końcu tak czy inaczej dojść. I że jeśli miałbym w jakikolwiek sposób podsumować wszystkie teksty, które tu powstają od niemal już trzech lat, to łączą je dwie rzeczy – zawodzenie nad powszechnym i niepojętym kłamstwem, oraz właśnie strach przed nowym modelem totalitarnego państwa bez państwa, gdzie bez udziału policji, skorumpowanych urzędników, bezwzględnych polityków, brutalnych tajnych służb, sami weźmiemy się za twarz i wprowadzimy właściwy porządek. A zrobimy to znacznie skuteczniej od całego aparatu urzędniczej represji. Bo jak uczą podręczniki, nie ma to jak obywatelska inicjatywa i ambitna samorządność.
Obawiam się bardzo że wczorajsze morderstwo w łódzkiej siedzibie PiS-u w sposób bardzo symboliczny otworzyło ów nowy rozdział. I myślę, że moje obawy są jak najbardziej uzasadnione nawet nie dlatego, że ten człowiek zrobił to co zrobił, lecz ze względu na reakcje, jakie ten czyn wywołał. A dokładnie jakikolwiek brak reakcji. Problem polega na tym, że wbrew temu co się może wydawać, w publicznej przestrzeni, poza zwyczajowym już narzekaniem Jarosława Kaczyńskiego i jego politycznych przyjaciół, oraz równie zwyczajowym pluciem ze strony Systemu, nie stało się nic. O ile jeszcze pół roku temu, tuż po smoleńskiej katastrofie, musiało minąć kilka dni zanim Kuba Wojewódzki z Michałem Figurskim odśpiewali swój hymn na cześć śmierci Lecha Kaczyńskiego, dziś nie dano nam nawet sekundy.
Na czym więc polega nowość tego rozdziału? Otóż chodzi o to, że on został napisany już wcześniej, tyle że wczoraj dokonała się jego oficjalna prezentacja. Już wcześniej to o czym pisałem w artykule dla Warszawskiej Gazety, a wcześniej zwiastowałem w wielu tekstach na tym blogu, a więc przesunięcie całego systemu represji ze strony oficjalnej na stronę że tak powiem lokalną, zostało bardzo dokładnie zaplanowane i wreszcie skutecznie przeprowadzone – czysto i niepostrzeżenie i bardzo spektakularnie. Bardzo się boję, patrząc choćby na dzisiejszy komentarz na pierwszej stronie darmowego dziennika Agory o nazwie Metro, gdzie samemu zdarzeniu poświęcone są zaledwie trzy krótkie zdania wstępu, natomiast dalsze 90% tekstu, to klasyczne rozprawianie się z Jarosławem Kaczyńskim, że to już jest równia pochyła, i to pochyła tak bardzo, że nie ma zwyczajnie sposobu, żeby się tu ktokolwiek zatrzymał. Boję się, słuchając Witolda Waszczykowskiego, kiedy tak porażająco naiwnie – i jakże absurdalnie – prosi Polaków, żeby darowali mu życie, lub Jarosława Kaczyńskiego zapowiadającego, że każdy nowy przejaw systemowej agresji pod adresem PiS-u będziemy musieli traktować, jako wezwanie do morderstwa, a z drugiej strony potrafię zaobserwować wyłącznie ścianę zimnej, wciąż tej samej co zawsze, nienawiści, i słyszę zapewnienia o tym, że mam sobie wszelkie rewolucje wybić z głowy, że wstrząs na który wciąż niektórzy z nas czekają jest niemożliwy wręcz z powodów fizycznych. Tu się po prostu nawet nie ma czego złapać. I że w dalszym ciągu, dokładnie tak samo jak zaczęliśmy to robić w kwietniu pół roku temu, i dziś pozostaje nam tylko jedno – bardzo starannie liczyć siły. Tyle że tym razem musimy bardziej uważać. Bo otaczają nas wilki.
Wczoraj wieczorem, z pewnym oczywistym opóźnieniem, oglądałem telewizyjny występ posła Platformy Obywatelskiej Antoniego Mężydły, człowieka, który naprawdę wiele przeżył i naprawdę ma wiele powodów, żeby – wbrew wszystkim swoim niepowodzeniom – być polskim bohaterem. Przede wszystkim jednak człowieka, który w takiej sytuacji, jaką dziś mamy – akurat on – ma przed sobą drogę prostą jak strzała. I z coraz większą rozpaczą patrzyłem, jak i on też przekroczył już tę czerwoną, cienką linię, która dzieli opętanie od prostej równowagi. A jeśli on, to nie ma powodu sądzić, że komukolwiek innemu się udało.
A więc stoimy, skupieni, nieruchomi, na jednej nodze, gotowi do skoku. Jak już parę razy wcześniej.

43 komentarze:

  1. ,,jakimś zupełnie kosmicznym zbiegiem okoliczności"
    Dlaczego zbiegiem, przecież jest napisane, że jednym z charyzmatów Ducha św. jest dar proroctwa (1Kor - nie pamiętam, Yo na pewno wie). Szkoda tylko, że nie jest to proroctwo np. scenariusza węgierskiego z polskim Wiktorem Orbanem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gemma - wybacz ale piszesz bzdury! Wystarczy pilnie obserwować to co się dzieje wokół, by wnioskować równie trafnie jak Toyah.
    wystarczy przeczytać nieco literatury SF z lat 70 i 80 ubiegłego wieku, by nauczyć się intuicyjnie stosować metodę interpolacji. Było pewne że tak długo szarpana cięciwa, albo pęknie, albo wypuści strzałę. Wątpię by Duch święty miał z tym cokolwiek wspólnego.

    Toyahu - zdarzyła się tragedia na miarę mordu Narutowicza, ale gorsza, bo Narutowicz był w jakimś sensie ucieleśnieniem tego z czym walczył Niewiadomski. W łodzi zginą człowiek praktycznie z ulicy, szeregowy członek Prawa i Sprawiedliwości, ofiara najzupełniej przypadkowa. Rzecz jasna ofiara kampanii nienawiści ze strony mediów, salonu, PO...
    Wiecie co Wam powiem - jego morderca jest taką samą ofiarą!

    OdpowiedzUsuń
  3. @Toyah
    Drogi Toyahu, myślę, że rację mają ci, którzy wzywają do tworzenia alternatywnego państwa. Mamy elity, mamy wprawę w tworzeniu instytucji, które mogą funkcjonować niezależnie od systemu. Nie widzę lepszego wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Toyahu,

    widzę,że pozbierałeś siły o tyle, że możesz o tym wszystkim,co się dzieje,pisać.Bardzo Ci za to dziękuję. Ja ,przyznam się ,spać nie mogłam,a kiedy w końcu się udało,to tylko koszmary. Pamiętasz-często tu mówiliśmy,że oni nie cofną się przed niczym. Ja jak wiesz nigdy nie miałam złudzeń co do Tuska. Ale z drugiej strony miałam złudzenia co do naszego narodu. Krótko, ale miałam . Po Smoleńsku.Teraz jestem po prostu zrozpaczona.Szukam jak i Ty jakiegoś oparcia i nie znajduję. Powiem Ci, że strasznie boję się o Jarosława Kaczyńskiego. Strasznie. Właściwie zaczynam dzień od tego,że otwieram mój laptop i z drżeniem serca zaglądam na pierwszy z brzegu portal czy on żyje. Bo oni nie spoczną, dopóki nie znajdzie się jakiś Ryszard,który wreszcie będzie miał broń dostatecznie długą.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Gemma
    Też żałuję. Takie proroctwa są psu na budę.

    OdpowiedzUsuń
  6. @VideoBlog Nizgody

    Ja natomiast wątpię, aby Duch Święty miał szczególnie wiele wspólnego z literaturą SF z lat 70 i 80 oraz z tym, o czym ona jest.

    Podobne wątpliwości mam co do wystarczalności tej literatury w kategorii potrzeb wyjaśnienia świata nie-fiction.

    OdpowiedzUsuń
  7. @VideoBlog Nizgody
    Niby masz rację, z drobnym zastrzeżeniem. Ja nie znam literatury Science Fiction w ogóle. A tekst o tym, że zwykli ludzie zrobią z nami porzadek napisałem w przedzień tego zdarzenia. Tak że - skoro już mówimy o gadaniu bzdur - nikt nie jest bez winy.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Marylka
    Gdyby się przyjrzeć, alternatywne panstwo już mamy. Właśnie się za nie wzięli.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Agnieszka Moitrot
    Nawet wtedy nie spoczną. Jeszcze dziś część z nich myśli, że PiS wciąż rządzi. Wtedy będą mysleć, że Kaczyńscy wciąż żyją.

    OdpowiedzUsuń
  10. Autorze drogi,

    marnie to wszystko wygląda. Wracam właśnie ze sklepu Tesko, gdzie nabyłem kilo dorsza. "Jedzcie dorsze, gówno gorsze", mawiało się w czasach reglamentacji białka, ale ja lubię. Przy kasie pik pik pik Pani Kasjerka podliczała dwóch obywateli pod trzydziestkę, i coś im tam nie szło, czy to z pakowaniem, czy co, w każdym razie jakieś tam dialogi się odbyły, których początku nie załapałem, ale frazę "ale pani nie jest z pisu, to nas nie zamorduje", już tak. Na co ja, że ja z pisu. Ja mam ten komfort, że ważę sto pięć kilo bez butów, a łapę mam jak mały Cygan nogę. Przez to unika się ze mną dialogów okazjonalnych, i panowie się tylko tak okazjonalnie niby-bezgłośnie-uśmiechnęli.
    Ale o co mnie się rozchodzi. Już w lud poszło. Już jesteśmy mordercami. Stało się. Jużeśmy "the Naked and the Dead", jak powiedzał poeta Mailer.

    Chujowo. Podobno lepiej już było, ale gorzej - jeszcze nie.

    OdpowiedzUsuń
  11. @tayfal
    Ładnie wyglądasz. Też bym tak chciał.
    I ładnie też to zauważyłeś. Jesteśmy mordercami. Od wczoraj.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ludzie. Pomóżcie.

    Napisałem komentarz w łordzie. w drodze kopiuj/wklej wrzuciłem do rubryczki "napisz komentarz", wklepałem nazwę użytkownika, wklepałem hasełko. I ni chuja, dostaję taki napis: "Twój kod HTML nie może zostać zaakceptowany: Must be at most 4,096 characters"

    To NA PRAWDĘ zniechęca do komentowania.

    Co mam zrobić żeby TO przestało mnie dręczyć??!!

    OdpowiedzUsuń
  13. @don esteban
    Pisz z dwóch kawałkach i będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chcę dzisiaj napisać o tym co mi przyszło do głowy na temat takiego aspektu rzeczywistości politycznej, jaka jest bezradność.

    Nasamprzód się jednak potłumaczę. Właściwie nie oglądam telewizji, ale to nie dlatego, że w taki sposób postanowiłem walczyć z tym Systemem, nie, ja po prostu nie wytrzymuję tego, powiedzmy, przekazu. Nie wytrzymuję, i już. Uznałem zatem, że to, co czasami do mnie dociera, z radia w samochodzie, czasem też z telewizji, bardzo rzadko z gazet, to mi wystarczy, żeby się orientować. Zresztą nie jestem tak całkiem odcięty, co to, to nie. Otrzymuję informacje, ale z drugiej ręki. Od toyaha, który ogląda i czyta (paski w tvn24, żeby nie było), z Rebelyi, z wyselekcjonowanych blogów, od dzieci, które też oglądają i czytają. Więc jest tego trochę.

    Po co się tłumaczę? Aby uczynić zastrzeżenie, że to co chcę napisać, to, co mi przyszło do głowy, to może jest tylko moja histeria, wadliwy ogląd, błędna ocena wreszcie, że być może, powtarzam, być może się mylę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Być może zatem błądzę, kiedy podstawowym uczuciem, które jest mi dostępne, które mnie ogarnia, jest poczucie bezradności. Oraz świadomość tej bezradności. I nie jest to bezradność taka w ogóle, ani wywołana jakąś szczególną przykrością, która mnie spotkała, czymś, co akurat ostatnio dopadło mnie z telewizora, radia czy gazety. Nie. Do głowy przyszło mi olśnienie. Malutkie, ale jednak.

    Olśnienie moje tyczy się znacznie bardziej polityków, niż akurat don estebana i jego codziennych trosk o Polskę. Dość często w blogosferze, szczególnie zaś w tej jej części, która jest "nasza", lub "naszej" bliska, albo w tej kurwa, „obiektywnej", pojawiają się utyskiwania, jak to sobie PiS i jego eksponenci raz za razem strzelają w stopę, które to pojękiwania występują w zestawie z dobrymi radami co trzeba zrobić, żeby już tym razem na pewno zdać egzamin w mediach i przed społeczeństwem.

    Znamy przecież tę śpiewkę.

    Ale i my patrzymy na tych naszych, pożal się Boże, wojowników. Ostatnio zaś szczególnie na tych, którzy "poszli w generały" (niosąc w bucie grudkę zaschniętej gliny Smoleńska) i najczęściej smętnie kiwamy głowami nad ich niezgulstwem, co i raz wspominając, tych, co "poszli w bohatery", choć i ci przecież radzili sobie tak sobie. Bardzo często pada wtedy pełne rezygnacji: Po coś tam, durny Suski/Karski/Kowalu poszedł, skoro sobie nie umiesz z tymi szubrawcami poradzić. Trza było siedzieć w domu, a nie ośmieszać się w szkiełku.
    No i okej, więcej się tym zwykle nie zajmujemy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tymczasem - i to już ma bezpośredni związek z tym ostatnio zamordowanym pisowcem - oni są autentycznie bezradni. Normalnie, po ludzku, tak jak ty i ja, jak najbardziej nawet z nas wyszczekany i elokwentny, jesteśmy zwyczajnie bezradni. Bezradni wobec tego bezmiaru - ale i wobec niespotykanie wielkiej jakości - tej nieprawości, niesprawiedliwości, tego gwałtu na prawdzie, na dobrych rzeczach, na dobrym życiu. Don esteban zrozumiał, że oni są bezradni, bo tacy są, bo gdyby byli inni, to stali by tam gdzie stoi zomo.

    Żaden z naszych ludzi do pięt nie dorasta w kunszcie Niesiołowskiego albo Wołka, to są szczyty niedosiężne. Dlatego, że Ten-Który-Zawsze-Tam-Jest dotrzymuje obietnicy, on na prawdę dałby Jezusowi tę władzę nad światem, którą Mu obiecywał. To dobry, ludzki pan, po prostu.

    I wiecie co? Nie ma na to rady. Nie ma rady na tę bezradność. Nie da się nauczyć tego, co umieją oni, i nie stać się takim jak oni. Bez wątpienia i my powinniśmy mieć swój, wspomniany już tutaj Kedyw, a może i Osę-Kosę. Ale to tak czy inaczej będą jednostki specjalne. Natomiast naszych poznać po bezradności. Nieśmieszne. Nie rozumiem tego.

    OdpowiedzUsuń
  18. A propos gazet. Dzisiaj, po robocie, wszedłem do baru w instytucji, w której pracowałem, siedział tam już kolega, może nieco od don estebana starszy, pogrążony w lekturze periodyku. Nie ma co, oczywiście, objaśniać cóż to był za periodyk, dla ułatwienia dodam, że był to dziennik. Na pierwszej stronie wielkie litery wołały: MORD W BIURZE PIS. Dobre, co nie?

    Gówno tam. Nie dobre, bardzo dobre, znakomite, błyskotliwe, na mistrzostwo świata. Czuć rękę Tego-Który-Zawsze-Jest. Kurwa mać, jakże czuć.

    OdpowiedzUsuń
  19. @don esteban
    To ja właściwie tylko w kwestii ostatniej. To jest faktycznie mocne. Jak się dobrze zastanowić, nie może być gorzej.
    Co do reszty, też masz rację. Jesteśmy bezradni. Pozostają modlitwy.

    OdpowiedzUsuń
  20. @don esteban, Toyah
    Właśnie o to mi chodzi. O tę bazradność. To jest straszne,że to zło nas przerasta. I już nie umiemy go ogarnąć.Nawet w stanie wojennym.nie czułam się tak źle. Ale też i ludzie byli inni.Boże, pamiętam te manifestacje każdego 13 w POZNANIU! W Poznaniu, gdzie dzisiaj nikogo nic nie obchodzi oprócz garstki zapaleńców.

    OdpowiedzUsuń
  21. @ don esteban

    Wyraził Pan to, co i ja myślę: „nasi” są albo bezradni (w większości), i nie umieją skorzystać ze sprawdzonych, niby nic nie kosztujących trików, albo po prostu nadzwyczajnie nie chcą. Tak czy owak wychodzi na to samo. I to cholernie błędne koło: gdyby umieli, to byliby po tamtej stronie. Jeśli się nauczą, to już tam będą.
    Nie jestem w ogóle osobą religijną, ale od kilku miesięcy chodzi mi po głowie, że chyba rzeczywiście została już tylko modlitwa.

    OdpowiedzUsuń
  22. @don esteban, toyah, Agnieszka, Bahama

    To jest ten rodzaj bezradności, który nie wynika z własnych wad, ale ze sterroryzowania, w sensie związania rąk z zagipsowania ust różnymi sposobami zastępczymi.

    Druga strona jest natomiast więźniem tego sterroryzowania, bo od niego jej los zależy. Jedyna droga usunięcia tej zależności musiałaby polegać na przejściu od metod zastępczych do metod, że tak powiem, ostatecznych.
    W skali jednostkowej jest to możliwe i wykonalne, ale tylko pogarszające ten więźniarski dyskomfort. Skala masowa na razie jest niewyobrażalna.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Agnieszka Moitrot
    Obawiam się że tak naprawdę wtedy też mało kogo to wszystko obchodziło, tyle że w szkole czy w pracy pytali czy był;eś na manifestacji i w dobrym tonie było powiedzieć, że tak. Oczywiście dziś jest gorzej, bo w ogóle świat sparszywiał, ale mechanizm, myślę, jest podobny. Coś wypada, a coś nie wypada.

    OdpowiedzUsuń
  24. @All

    Jadąc wczoraj do klienta oczywiście szukając tzw skrótu,oczywiście pobłądziłem, a że te wioski małe drogi jeszcze węższe to skutek wiadomy. Jadąc tak nocą po tych bezdrożach przypomniał mi się film "The Road", który idealnie się wpasował w nastrój obecny. Od początku wiemy jak ta opowieść się skończy, a jednak główny bohater wbrew fabule, ba, wbrew nam - widzom - ma Nadzieję i podąża na Zachód.

    Jadąc tym autem po tych dziwnych krainach, czekając na sygnał GPS, w zasięgu łuny "Wielkiego Miasta z młodymi wykształconymi", którzy się na końcu okazują starymi byłymi milicjantami...

    By umilić sobie ten nastrój Drogi przeszukiwałem stacje radiowe i natrafiłem na świetną rozmowę z panem Stanisławem Markowskim.

    I nagle ta rozmowa ten duch słowa radia oddalił mrok Drogi, księżyc swoją pełnią rozświetlił doliny i pagórki aż żal było odnaleźć drogę do klienta...

    Po pewnym czasie dowiedziałem się że słucham radia ziejącego nienawiścią zatem zapraszam do audycji nienawiści... niech im będzie

    http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=23283

    OdpowiedzUsuń
  25. Orjan - bo zaiste Duch Święty ma chyba ważniejsze rzeczy do zrobienia niż zajmowanie się pisarzami SF, z drugiej strony zdarzały się teksty bez dwóch zdań profetyczne.
    A twoje wątpliwości? No cóż albo czytałeś kiepskie teksty, albo mało...

    Toyahu - a czy ja mówię że oczytany w fantastyce naukowej jesteś? Piszący tę literaturę, przecież nie byli prorokami, aparatu za pomocą którego badali i opisywali świat, uczyli się od socjologów, psychologów, literaturoznawców itp.
    Wiem kiedy co napisałeś, bo przecież śledzę twojego bloga, ale łatwiej mi zaakceptować Toyaha który ROZUMIE co się wokół niego dzieje i o tym pisze, niż Toyaha natchnionego proroka!

    Wiadomo od lat co najmniej 3 że siłą Platformy ie tkwi w elitach, bo ta partia ich nie posiada, ale w szarym zwykłym człowieku z ulicy, otumanionym przez media, własne marzenia i rzeczywistość wkoło.
    Od lat też obserwuje się wzrost społecznej agresji i to nie tylko na terenie RP, ale w całej Europie.
    Nie trzeba Ducha Świętego by połączyć te dwie rzeczy.
    A reszta to już dzieło przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  26. A propos modlitwy...nie zawadzi.
    Tak się jednak składa,. że ta "druga strona" to są ZWYCZAJNI LUDZIE - nie cyborgi sterowane falami radia Zet, czy radia Mało Fajnego, Nie zombies poddane woli demona, ale nasi sąsiedzi, koledzy z pracy....trak samo jak my czuli by nie podpaść pod pojęcie obciachu, by się nie ośmieszyć, tak samo źli na to co wkoło...
    Nie trzeba z nimi walczyć, to ich tylko ugruntuje w przekonaniu o własnych racjach! Wystarczy z nich delikatnie szydzić. Zamiast w reytanowskim geście rozdzierać przed nimi szaty wystawiając się na razy noża, wystarczy wykpić ich pragnienie "ciepłej wody w kranie"... Zauważcie że wszystkie totalitaryzmy zawsze są śmiertelnie poważne a śmiechu boją się bardziej niż armat.
    Tymczasem środowiska związane z PiS, Radiem Maryja...ogólnie większość prawicy, może poza oszołomami z kręgu ciemnogrodu (do których mam czelność się zaliczać)- są równie śmiertelnie poważne...no to jak chcecie wygrać?

    OdpowiedzUsuń
  27. @VideoBlog Nizgody

    1) ja osobiście nie akceptuję, gdy autor ma coś ważnego do powiedzenia, a ukrywa to w światach wymyślonych. To tyle o SF. Innym może to pasować.

    2) Gdyby tylko pragnęli tej "ciepłej wody", to nie byłoby problemu, bo za PiS była cieplejsza. Problem w tym, że od pewnego czasu, na pierwszym planie pragnień stoi "dać komuś w mordę".
    Ot tak, dla odprężenia i dla zaspokojenia własnych niepokojów o tę wodę.

    3) Piszesz do nas w drugiej osobie ("wy") przez roztargnienie, czy po frojdowsku?

    OdpowiedzUsuń
  28. Orjan -
    1 - za komuny nie można było powiedzieć wielu ważnych rzeczy, nie uciekając się do "myków" które pozwoliły, nie "przechytrzyć" cenzurę (jak to wielu autorów sobie roiło) ale dać jej alibi.
    Fantastyka daje możliwości opisu zachowań skrajnych, nie do uzyskania zarówno w powieści historycznej jak i współczesnej.

    2 - dokładnie tak! Uwierzyli że przyjdzie PiS i ta "ciepła woda" się skończy...Ale wzrost agresji obserwuję już od momentu dojścia PiS do władzy - ktoś zrozumiał że dla niego i jego kolegów ta "ciepła woda" faktycznie się skończy, i zaprzągł cały istniejący aparat pozostałych po PRL służb specjalnych, do walki z "kaczyzmem".
    Wówczas PiS popełnił błędy strategiczne - przyjął wojnę z wszystkim co uznał za złe (zresztą słusznie), zaowocowało to wystawieniem się na strzał w plecy, bo ze wszystkim naraz wojny prowadzić się nie da. łatka partii "agresywnej" została już przypięta na trwałe.

    3 - Wy czyli większość komentujących blog Toyaha - ale też i większość znanych mi środowisk PiS, Radia Maryja i innych z kręgu prawicy.

    OdpowiedzUsuń
  29. @VideoBlog Nizgody

    1) nie ma się co kłócić, ja tamte czasy dobrze pamiętam. Strugaccy może i mieli ostro pod górę, ale tutaj nie było tak źle. Teraz nie ma się o co sprzeczać.

    2) PiS nie popełnił żadnych błędów istotnych. Ale: Nec Hercules ...

    3) Z PiS-em nie wygrywa żadna tam PO (co za bzdura!), tylko ta jakaś nieoznaczona magma, zorganizowana w podobnie uchwytny sposób jak Al-Kaida i przez to mało uchwytna w sensie "dokładnie kto to", a krańcowo bezczelna w swojej personalnej nieodpowiedzialności.

    PO służy tej magmie tylko do przypilnowania interesu.

    OdpowiedzUsuń
  30. ,,Toyaha który ROZUMIE co się wokół niego dzieje i o tym pisze, niż Toyaha natchnionego proroka!"

    Dla mnie to nie musi się wykluczać: ,,Wiara i rozum są jak dwa skrzydła na których duch ludzki wznosi się ku kontemplacji prawdy" (encyklika "Fides et ratio").

    Ja akcentuję akurat to pierwsze m. in. dlatego, że wydaje mi się to teraz istotniejsze. Bo rozumowo mamy sytuację zdiagnozowaną i co z tego? Nie bardzo wiadomo co zrobić (o tej bezradości, która jest i moim udziałem powyżej). Pozostaje właściwie tylko czekać (robiąc swoje na podwórku rodzinnym i zawodowym), aż Pan plagami (po dobroci nie chce) zmusi Faraona u władzy, by nas wypuścił z niewoli. A do tego potrzeba WIARY. Moja nadzieja wypływa z tych historii biblijnych, które wydarzyły się kiedyś, ale mówią też i o naszym życiu.
    Bodajże Karl Rahner powiedział, że albo chrześcijanie XXI wieku będą masowo mistykami albo wieku tego nie będzie. Czyż nie doświadczamy coraz większej grozy? I ten czas oczekiwania na pomoc z Góry trzeba dobrze wykorzystać.

    "druga strona" to są ZWYCZAJNI LUDZIE (...) Nie zombies poddane woli demona, ale nasi sąsiedzi, koledzy z pracy....

    Że sąsiedzi, koledzy, ludzie - zgoda, co do woli to każdy ma wolną. Jest też w naszej religii coś takiego jak zaniedbanie (poznania prawdy itp.). Kto CHCE może moim zdaniem dojść do tego - "who is who". I faktem jest, że to zło, magma jak pisze Orjan, rządzi też dzięki nim. Wczoraj był na interii test Ziemkiewicza (wiem co o nim tu pisano), że oni właściwie - ci wyborcy magmy - nienawidzą sami siebie (i nas przy okazji) tak głosując.

    OdpowiedzUsuń
  31. @orjan

    Co do tej magmy, pozwolę sobie zacytować dawne ale ciągle aktualne słowa Stanisława Cat-Mackiewicza: "Polityka polska jest funkcją stosunków niemiecko-rosyjskich". Takie partie jak PiS są więc z góry skazane na niepowodzenie. Jest to też walka z wiatrakami. Nawet jak pokonamy PO (które jest tylko trybem, co prawda większym ale ciągle trybem) to pojawi się coś innego. Za sznurki pociąga kto inny. Niemcy mają 80% mediów a Rosja agenturę i chyba gorzej nie można było trafić patrząc na przeszłość tych mocarstw.

    OdpowiedzUsuń
  32. @Karol

    No, nie wiem, Niedawno miało 100% mediów i agentury tyle samo % a w liczbach z pewnością więcej.

    A jednak zatoczyło się jak pijane po walnięciu głupim łbem w słup.

    Przynajmniej na chwilę, to też coś!

    OdpowiedzUsuń
  33. Orjan - w żadnym wypadku kłótnia, ale wyjaśnienie nieporozumienia. Inaczej mówiąc, nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak mógł by pisać. Zajdel, Wnuk Lipiński czy Parowski (a nazwisk jest bez liku)którzy w tej właśnie konwencji opisali i podali recepty jak sobie radzić! rzeczywistość tamtych czasów i ... co ważniejsze...byli w stanie opisać dokąd to może prowadzić...

    Widzę że wszyscy zgadzamy się co do tezy że "Polska jest kondominium Niemiecko Rosyjskim"... 20 lat temu to samo pisał Ziemkiewicz w "pieprzonym losie kataryniarza" ...

    2 - jestem BAAARdzo związany z PiS, autentycznie i szczerze i... nie podzielam tej pewności. Choćby walka z "układem" - ja się zgadzam"układ" istnieje, ale składa się z tysięcy maleńkich "układzików" - to jak walka z wszami, tego się nie zrobi młoteczkiem, trzeba umyć głowę i to wiele razy. PiS waliło co i raz młoteczkiem w końcu tylko rozdrażniając pacjenta (społeczeństwo) zamiast przynieść mu ulgę.

    3 - owszem, to właśnie ten "układ" złożony z tysięcy "układzików"... "zmowa umoczonych" jak mawia Łysiak. Tym bardziej należało przeanalizować strategiczne cele i dopasować do tego taktykę - Kaczyńscy uwierzyli że porwani impetem uczciwi ludzie - których jest większość, rozprawią się z tym szambem...Tymczasem podczas czyszczenia szambo się rozchlapało a potencjalni sprzymierzeńcy zniechęcili.

    OdpowiedzUsuń
  34. Gemma - jasne że wiara i w ogóle, tu nie mamy o czym polemizować, bo się całkowicie z Tobą zgadzam.
    Ale...
    No właśnie. Nie uważam by nasze obecne kłopoty były dobrze i trafnie zdiagnozowane. owszem są całkiem udane próby ich zrozumienia, ale nie jest to diagnoza w sensie lekarskim z jednoczesnym wskazaniem sposobu leczenia.
    Oczekuję że kiedyś, przy wspólnym wysiłku, uda się wypracować konkretny pomysł (taki swoisty oddolny Think Tank).
    Modlitwa? Jak najbardziej! Wiara - oczywiście !!!
    Liczenie że "Bóg przyjdzie i za nas posprząta" w żadnym razie!!!

    A propos Księgi Wyjścia - Żydzi byli gotowi do drogi, nim Jahwe pomógł im się wyzwolić...czy Polacy są? Przecież już raz nam pomógł! I co zrobiliśmy z tą wolnością? Zamieniliśmy ją na "ciepłą wodę w kranie".

    OdpowiedzUsuń
  35. @VideoBlog Nizgody

    No to, żeby postawić tu kropkę nad "i" w sprawie domniemanych błędów potrzebnych, żeby uniknąć "rozchlapania szamba", itd.

    PiS i jego przywódcy mieli szanse na zwycięstwo za pierwszym podejściem i to w skali, o jakiej platformersom nawet się nie śni.

    Trzeba było przystąpić do bezwzględnej eliminacji platformersów. Np. jakiemuś bankowi coś obiecać, ten na chama wypowiedziałby kredyt jakiemuś jednemu, drugiemu dziennikarzynie, jakiemuś piśmidłu odmówiłby reklam, przeniósł je do pisma spoza "głównego obiegu" i od razu merdia stanęłyby jak mur przy "Kaczorach".

    Ale czy odrzucanie takiego pomysłu to błąd? W pojęciu platformersów oczywiście tak! Ale też właśnie tu i w ten sposób zachodzi zderzenie cywilizacji.

    Ja tu do niczego nie nawołuję, bo sam byłbym, przeciw. Pokazuję tylko idiotyzm stwierdzeń o jakichś tam błędach.

    OdpowiedzUsuń
  36. Orjan - Pomysł który omawiasz jest absolutnym niewypałem. Nawet Platformersi czegos takiego nie stosują, bo boją się o opinie publiczną w razie ujawnienia - zauważ ze do tej pory nie udało im się tą metodą wykończyć Gazety Polskiej, teraz próbują rozwalić Presspublikę (wydawca rzeczypospolitej), ale chyba bez specjalnego przekonania, na mnie to robi wrażenie badania gruntu.

    Owszem Platforma, przed wieloma rzeczami się nie cofnie...ale swoją pozycję zawdzięcza nie swojej bezwzględności (raczej jest bezwzględna, bo czuje swoja siłę)tylko lepszemu dopasowaniu się do mentalności wyborców i ... mendiów.

    Nie wiem czy czytałeś "dzieje głupoty w Polsce" (o ile dobrze zapamiętałem tytuł)- no więc tam jest taka myśl, póki nie zaczniemy postrzegać naszego upadku jako sumy WŁASNYCH błędów, a za wszystko obarczać odpowiedzialnością innych to albo nigdy się z upadku nie podniesiemy, albo co krok będziemy się potykać" - to tyle na temat "idiotyzmu stwierdzeń o jakichś tam błędach".

    OdpowiedzUsuń
  37. 2Video ...

    No, skoro uważasz, że PO ma tego rodzaju skrupuły przed "skutecznością", to widać masz większy dostęp do jej "dzieł", a te Ciebie napawają ufnością.

    Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  38. @Orjan - nie ma władzy bez poparcia społecznego! Nawet Hitler dbał o sprawy propagandowe, nawet Stalin łudził parawanem prawa.
    PO zaś nie ma żadnej innej broni, poza niewiarygodnym włazidupstwem mendiów, jeden fałszywy ruch i słupki sondażowe spadną do poziomu 10 - góra 15 procent!
    Tusk dobrze wie że może robić tylko to co spotka się z poparciem,lun w najgorszym przypadku milczeniem mendiów.
    Nier potrzeba żadnej szczególnej wiedzy, wystarczy obserwacje tego co się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  39. @Video

    To ciekawe ujęcie. Wynika z niego, że rząd skrycie scedował władzę na kogo innego. W szczególności zamienił zwierzchnictwo Narodu na zwierzchnictwo mediów.

    Czy te media, które masz na myśli, są jakoś zorganizowane i jak?

    Poza tym, kto ocenia ew. "fałszywość ruchu" rządu, te same media?

    OdpowiedzUsuń
  40. Orjan - nic podobnego - cała władza jest w rękach rządu (niekoniecznie naszego). Natomiast rządzący żyją pod ogromną presją mediów.

    A "fałszywości" ruchu nikt nie ocenia - albo raczej ocenia ją zbiorowość. Oczywiście media mogą skutecznie coś nagłośnić (odwrócenie proporca na samochodzie prezydenckim - jak by to Kaczyński osobiście tam go wieszał), albo wyciszyć czy wręcz pominąć (Domaganie się Komorowskiego by dbać o stosunki z państwem z którym wtedy (czyli 1920 - czyli z Bolszewikami) prowadziliśmy wojnę - co oznacza iż Komorowskiemu zamajaczyła się "reaktywacja" ZSSR).

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.