poniedziałek, 18 października 2010

Zniknięcie

Pewnie nie tylko ja pamiętam dość stary już, chyba holenderskiej produkcji film, a już na pewno jego genialny remake z Kieferem Sutherlandam, Jeffem Bridgesem i Sandrą Bullock, pod polskim tytułem „Zniknięcie”. Na wszelki wypadek jednak przypomnę treść. Kiefer i Bullock są bardzo sympatyczną i bardzo zakochaną w sobie parą. Któregoś dnia zatrzymują się samochodem na jakiejś stacji benzynowej. Kiedy on kupuje benzynę, ona idzie do toalety i już nigdy nie wraca. Kiefer najpierw czeka, później prowadzi standardowe poszukiwania, zarówno sam jak i przy pomocy policji… a jej nie ma. Ostatecznie szuka jej już tylko sam. Mijają tygodnie, miesiące, lata, i on już wie, że jej nie znajdzie nigdy, ale jemu już zależy tylko na jednym – poznać prawdę. Dowiedzieć się, co się stało. Cały właściwie film jest psychologiczną refleksją na temat pragnienia prawdy, które jest tak potężne, że staje się obsesją. Pragnienia prawdy, które w pewnym momencie jest już czymś nie tylko najważniejszym, ale właściwie jedynym. Kiefer w pewnym momencie dochodzi do takiego momentu, że przestaje dbać o cokolwiek. On chce już tylko wiedzieć. I dla tej wiedzy jest gotów nawet ponieść najwyższą ofiarę. A więc położyć na stole swoje życie.
Co ciekawe, to nie jest film o idiocie, ani nawet o jakimś wariacie. Oczywiście oglądamy cały czas człowieka, który stopniowo przekracza wszelkie granice, i pewnie dla kogoś stojącego z boku staje się w którymś momencie kimś stanowczo dziwnym, ale dla widza ta jego determinacja pozostaje przykładem autentycznego bohaterstwa. Każdy z nas, śledząc te losy, choć sam pewnie niekoniecznie gotowy do takiego poświęcenia, wie jednocześnie, że to na co decyduje się Kiefer jest jak najbardziej naturalne. W okolicznościach, w jakich nastąpiło to zniknięcie – a może też przy tej miłości, jaką on czuł do Bullock – on najzwyczajniej w świecie musi się tego dowiedzieć, bo inaczej już nigdy nie zaśnie. A gdyby nagle gdzieś tam pojawił się ktoś, kto by mu powiedział, żeby dał spokój i uznał, że nie wszystko musi być wyjaśnione, że życie jest bardziej skomplikowane, niż nam się wydaje, że są chwile, kiedy nie pozostaje nic, jak już tylko machnąć ręką, to każdy normalny widz na takie brednie najwyżej wzruszyłby ramionami.
Oczywistość tej sytuacji jest zrozumiała nawet dla Jeffa Bridgesa, który owszem, zamordował Bullock, ale który, widząc i rozumiejąc stan w jakim znalazł się Kiefer, oferuje mu tę wiedzę – tę prawdę – w zamian właśnie za życie. I Kiefer tę ofertę naturalnie przyjmuje. Zanim umrze, dowie się, jak umarła ta którą kochał. Naturalnie. I temu też nikt się nie dziwi.
Wielokrotnie – pewnie dla niektórych nazbyt wielokrotnie – rozmyślałem tu w tych moich nędznych tekstach nad tamtą chwilą, tamtego sobotniego poranka utulonego w tamtej mgle, kiedy to dla każdego normalnie myślącego człowieka w jednym momencie nastąpiło coś tak niesłychanie kosmicznego, tak niewyobrażalnie nie do pojęcia, że – niech już będzie to idiotyczne porównanie z brzozą – w jednym brzozymgnieniu ciała 96 ludzi zostały rozniesione na strzępy, porozwieszane na gałęziach, wbite w błoto, rozbryzgane na bialoczerwonej szachownicy. Cóż to się stało? Jak straszna, jak potężna energia musiała się uwolnić, że ta mgła w jednej straszliwej chwili wypełniła się mgłą nową, czerwoną, pachnącą… no właśnie… czym pachnącą?
W wywiadzie dla Onetu córka śp. Zbigniewa Wassermanna mówi, że od tamtego kwietniowego poranka dla niej każdy nowy dzień tworzy nowy ból i nową pustkę. Że czas wcale nie leczy tej rany, ale ją rozdrapuje. I ja ją świetnie rozumiem. Dopóki ona się nie dowie, jak wyglądała tamta chwila, nie zazna spokoju, a ten niepokój będzie z każdym dniem coraz bardziej dojmujący i coraz bardziej nie do zniesienia. Jestem pewien, że nie tylko ja ją rozumiem. Nie tylko ja wiem, jak bardzo dla niej poznanie prawdy jest czymś obsesyjnie istotnym. Ale też wiem, że nie tylko ona chce tę prawdę tak bardzo poznać.
Przepraszam bardzo że to powiem, ale nie mam wyjścia. Wobec tej agresji najbardziej czarnego szaleństwa pod hasłami zapomnienia, wybaczenia i miłości jestem bardzo, ale to bardzo bez zrozumienia. To nie z nami jest coś nie w porządku. To wy jesteście chorzy. Zapewniam was. Zwykły człowiek was zwyczajnie nie rozumie. I nie toleruje. I tu się już nie wywiniecie.


Powyższy tekst ukazał się w miniony piątek w Warszawskiej Gazecie

35 komentarzy:

  1. Och, Toyah'u kochany!
    Zawsze piszesz to co mi się w duszy kołacze...
    I nie wywiną się, jestem pewna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzeno Cywińska!
    A kimże Ty jesteś, że tak ładnie mi napisałaś? Zostań tu z nami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Toyahu,

    I znowu napisałeś to tak prawdziwie, jak tylko Ty to potrafisz. Ja co wieczór przed zaśnięciem przemierzam tę trasę razem z Nimi. I dolatujemy tylko do tego przeklętego jaru.Dalej nie wiem. A chcę wiedzieć.Byłam w Krakowie w Krypcie ,dotknęłam sarkofagu i próbowałam przeniknąć tajemnicę,którą zabrali tam ze sobą Prezydent i jego Ukochana. Myślę,co przeżywali w tych ostatnich minutach i to właśnie jest chyba najstraszniejsze. Te pół roku od 10 kwietnia zmieniły wszystko w moim życiu. Bo jeszcze nigdy nie doświadczyłam takiego natężenia zła i jednocześnie takiej bezradności. Powiem szczerze, nie umiem sobie z tym poradzić. I nawet nie próbuję sobie wyobrażać jak radzi sobie z tym np. Jarosław Kaczyński albo właśnie pani Wassermann ? Albo ci biedni rodzice pilota Protasiuka ?

    Ja myślę, że w końcu dowiemy się jak ta podróż się zakończyła. Na razie zło triumfuje, ale do czasu. Do czasu.

    A film oczywiście pamiętam bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest Toyahu bardzo ważna rzecz w życiu i nazywa się dysonans poznawczy.
    Pewni naukowcy, już nie pamiętam na jakim uniwersytecie czy instytucie, zadali sobie trud uszeregowania bodźców pod względem siły oddziaływania na życie człowieka. I okazało się, że dążenie do wyjaśnienia, czyli do prawdy, jest aż na trzecim miejscu! To niesłychanie silny bodziec, który może zdeterminować całe życie na długie lata (patrz rodzina Olewników).
    Dopóki nie znajdzie sie prawdy zdolnej do zaakceptowania, żyje się w takim dysonansie, że dla niektórych jest to nie do wytrzymania.

    Tylko, że tutaj są potężne siły, które z pełną premedytacją dążą do tego, abyśmy tej prawdy nie poznali nigdy. Kręcą, kluczą i fałszują, nawet specjalnie się nie starając, aby ukryć te swoje perfidne knowania. Oni chcą nas właśnie trzymać cały czas w tym stanie poznawczego dysonansu.
    Bo do czegoś im to jest potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bohaterka miała na imię Saskia. Film był wstrząsający. To trzeba zobaczyć jeszcze raz. Niestety, nie pamiętam tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  6. @All
    Przepraszam, ale wyłaczyli mi telefon. Będę odpowiadał wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
  7. To dążenie do poznania Prawdy właściwe dla każdego uczciwego człowieka wynika może stąd, że tym sposobem zbliżamy się do Tego, który powiedział, że jest Drogą i PRAWDĄ i Życiem. A ponieważ stworzył nas dla Siebie niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Nim.

    Do poprzedniego tekstu jeszcze: z tym politycznym coming out trzeba być oczywiście ostrożnym (,,bądźcie przebiegli jak wężowie"). Ja przed wyborami zebrałam 1 listę podpisów za Jarosławem w miejscu pracy, ale idąc do osób już sprawdzonych (w przeciwieństwie do pani od przeciwnika, która z otwartą przyłbicą przyszła zaraz na początku i zdziwiona pytała dlaczego nie podpiszę - ,,bo na niego nie głosuję").

    Jeżeli kogoś raziłoby, że ja nadużywam cytatów z Księgi Życia to bardzo mi przykro (z pamięci, więc czasem nieścisłości - przepraszam). Czynię to na zasadzie świadectwa, dzielenia się - dla mnie samej jest to siła i wsparcie w codziennym życiu - ostateczna wyrocznia wszelkich kwestii.

    Ponadto ,,Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich" (Ef 6,12). A zatem jest to Walka. I Ci z pierwszych stron gazet i TV to nie głównodowodzący. Ważni, ale nie Główno. I jak tę walkę wygrać mówi znów TYLKO Pismo św. (EF 6): ,,Obleczcie pełną zbroję Bożą" i ,,Weźcie też (...) miecz Ducha, to jest słowo Boże". A zatem Słowo Boże to miecz i niszczy (jak to miecz) Czarnego.

    Ktoś tu ostatnio polecał chyba ,,Chatę" Williama P. Younga. Przeczytałam i też polecam. Oczywiście bez ,,imprimatur" ale pewne intuicje moim zdaniem trafne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisałam ,,walka" nie wiedząc co się za niedługo wydarzy w Łodzi w biurze poselskim PiS. Właśnie - Walka, choć nie my ją zaczęliśmy i chcieliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  9. @

    "Przyjdzie taki dzień, że Jarosław będzie już rozmawiał z siłami ostateczności. Być może jeszcze w tym roku. I wówczas uznamy, że to był naprawdę dobry rok. Tego się trzymam, w to wierzę." Poseł PO tak powiedział. Już czas brać dosłownie to, co oni mówią. O strzelaniu i wyrzynaniu.

    A my się zastanówmy, co robić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ponownie byłeś proroczy Toyahu.

    Zaczęło się...
    Wychowali sobie platformerskie cyngle.

    I ci platformerscy notable idioci, tak jak przy Smoleńsku tłumaczący, że przecież takie incydenty zdarzają się bez przerwy na całym świecie (Kidawa-Błońska w tvn24).

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziś rocznica śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki - Jego wspomnienie liturgiczne.
    Manifestacja STOP nienawiści
    http://www.niezalezna.pl/artykul/manifestacja_stop_nienawisci/40340/1

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuje sie jak 10 kwietnia. To znaczy inaczej, ale przeciez podobnie.
    Gdyby ten czlowiek pojechal nie do Lodzi, a na Dolny Slask, to byc moze oplakiwalibysmy wlasnie don Estebana.

    Albo inaczej - czy dalej wolno toyahowi posylac syna Antka do lokalu wyborczego PiS, jesli to jest miejsce w ktorym mozna stracic zycie tylko dlatego, ze sie tam przebywa?

    A Kuczynski juz napisal w GW ze to wina Kaczynskiego. Gnida i arcylotr. A przeciez i to bylo do przewidzenia. Tak jak i ten mord przewidzielismy. Co jeszcze jest do przewidzenia?

    OdpowiedzUsuń
  13. Załóżmy że prawda jest banalna, prawdy zazwyczaj po poznaniu wydają się banalne.
    że nie było żadnego spisku, żadnej zmowy - ot prosta wypadkowa wielu czynników:
    - medialnej nagonki na Lecha Kaczyńskiego.
    - Nikczemności Tuska i prominentnych działaczy PO, którzy w imię swoich chorych ambicyjek na szwank narażali dobro państwa.
    - fatalnego stanu polskiej armii
    - rozluźnienia i olewactwa jakie panują w lotnictwie.
    - "bardaku" w/g Bukowskiego który panuje w armii rosyjskiej, a któremu trudno przeczyć.
    - autentycznie podłej pogody w owym nieszczęsnym dniu.
    - braku podstawowych systemów naprowadzania i zabezpieczenia na feralnym lotnisku...
    - co najmniej kiepskiej pracy naziemnych kontrolerów lotu w Smoleńsku.

    Pewnie znalazło by się jeszcze trochę takich czynników - żaden z nich katastrofy nie wywołał, każdy z nich się przyczynił...

    Więc załóżmy że to jest prawda...
    czy teraz jest Wam lżej?

    OdpowiedzUsuń
  14. @VideoBlog Nizgody

    A gdzie zgubiłeś pilota Protasiuka, i 666 innych przypadkowo zbiegających sie przyczyn?

    Może tak po napoleońsku; pierwsza przyczyna już wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
  15. @VideoBlog Nizgody
    Jeśli sędziowie uznają, że to wystarczy, żeby sprawców powiesić, to będzie mi lżej.

    OdpowiedzUsuń
  16. @orjan
    Chyba chciałeś napisać 999.

    OdpowiedzUsuń
  17. @All

    Nie sądziłem, że ten dzień nadejdzie, zawsze maiłem jakąś nadzieję, że to gra, że w zwykłym życiu króluje zwykła poczciwość. Nawet po Smoleńsku myślałem, że jeszcze jest nadzieja, jest szansa.

    Dziś nie jestem pewien czy chcę być Ojcem! Strach i nadzieja gaśnie...

    Toyah pamiętasz Taboret? No i mamy kohorty taboreciarzy.
    Zaczęło się...

    Panie racz nie zważać na grzechy nasze, ale na wiarę i modlitwę Ludu Twego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Cmentarny Dechu,
    ja się niestety poważnie obawiam, że czas modlitw właśnie się skończył. Że modlitwy już nam nie pomogą.
    Doczekaliśmy się drugiej Irlandii.
    Ulsteru, konkretnie. I to jest jedyna obietnica, której pan rezydent i jego tusk dotrzymali.

    Poważnie mówię - trzeba odkurzyć techniki Solidarności Walczącej.

    OdpowiedzUsuń
  19. LEMMINGu, mnie tam nie rusza, aleś moją żonę nastraszył. Źleś wybrał, ona i tak ma mi za złe.

    OdpowiedzUsuń
  20. Po wiadomości o tym przykrym zdarzeniu od razu przypomniały mi się te wszystkie telefony do szkła kontaktowego itp. programów. Niestety ja nie poręczyłbym i za PiSowców. Równie dobrze taka sytuacja mogła zajść w biurze poselskim PO, a w słowach, które wypowiadał ten psychopata zamienić Jarosława Kaczyńskiego na Donalda Tuska. Z tym, że wtedy można sobie wyobrazić co byłoby w mediach, skoro nawet teraz winą obarcza się J. Kaczyńskiego. Ja już mam dość. Chciałbym Polski A i Polski B. My tu, oni tam. Nie jesteśmy jednością. Już nie jesteśmy wszyscy tym samym narodem. Coraz bardziej się dzielimy. Nigdy nie będzie zgody.

    OdpowiedzUsuń
  21. Karolu,
    nazywanie tego, co się stało "przykrym zdarzeniem", to jest bardzo grube nieporozumienie.

    Narodem tym samym to jesteśmy, i będziemy. Tylko że nazjeżdżały się do nas tabuny wnucząt aurory, mają i kasę, i media. Palanty, łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
    dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
    składnia pozbawiona urody koniunktiwu.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Karol
    "Równie dobrze taka sytuacja mogła zajść w biurze poselskim PO, a w słowach, które wypowiadał ten psychopata zamienić Jarosława Kaczyńskiego na Donalda Tuska."

    Tak, tak...

    A Jarosław Kaczyński wprawdzie nie powiedział o "prawdziwych Polakach", ale mógł powiedzieć...

    To jedno zdanie, w tym momencie, dowodzi, że masz nieźle mózg wyprany.

    Rzygać mi się chce, jak czytam taki bełkot.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Agnieszka Moitrot
    O tym, co oni zrobili z tym biednym Protasiukiem myślę od miesięcy. No ale wszyscy wiemy, co to za jedni.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Zuzanna
    Może tak samo? Zniknięcie.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Agnieszka Moitrot
    Tak to jest. W momencie jak się wydaje, że już wystarczy, pojawią sie nowe oczekiwania. Ja już widzę, co będziemy mówić, kiedy to się skończy.

    OdpowiedzUsuń
  26. @tayfal
    Przed chwilą, Mężydło (tak! właśnie on!) u Rymanowskiego mówił, że Kaczyński był gorszy. No... może równie zły.

    OdpowiedzUsuń
  27. @jazgdyni
    Przepraszam bardzo, ale ja mam w nosie takie proroctwa. Wolę pozostać zwykłym idiotą.

    OdpowiedzUsuń
  28. @LEMMING
    Oczywiście że Kaczyńskiego. Oni od jakiegoś już czasu nie mają nic więcej do powiedzenia. Każde inne słowo ich niszczy.

    OdpowiedzUsuń
  29. @Video Blog Niezgody
    Juz nigdy nie będzie lżej. Co to w ogóle za pomysł, że ma być lżej?

    OdpowiedzUsuń
  30. @don esteban
    Żony tak mają. Nawet z nami. Wojownikami, przyznajmny, takimi sobie.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Karol
    Masz rację. Zgody nie będzie nigdy. Najwyżej jedni się zamkną.

    OdpowiedzUsuń
  32. @Traube
    Ja się chyba też pożygam. Tylko sobie wcześniej popatrzę na Szkło Kontaktowe.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Traube

    Czy nie takie są właśnie nastroje w naszym kraju? Poręczysz za wszystkich?

    OdpowiedzUsuń
  34. Orjan - Protasiuka gdzieś tak podświadomie uwalniam od winy, ktoś go szkolił, ktoś wydawał mu rozkazy...wreszcie ktoś nie zadbał o to by piloci otrzymali ścisłe procedury postępowania - to zresztą bolączką całej RP, brak jest ścisłych procedur, a postępowanie osób rozpatruje się w kontekście skutków.

    666 pozostałych przyczyn - pewnie jakieś by się znalazły, prócz tych co wymieniłem...

    Marylka - a personalnie kogo widzisz jako kandydata na stryczek? bez nazwisk, wiadomo że internet jest szpiegowany, wystarczą mi sugestie...

    Karol - ale jakoś się nie zdarza! więc "równie dobrze" to BREDNIA! Nie ma żadnego "równie dobrze"!

    Toyah - Właśnie...niby czemu ma być lżej? To prawda że po takiej traumie naszemu pokoleniu lżej nie będzie. Ale czemu służą te wszystkie wpisy pod twoimi słowami?
    Jaki inny jest ich cel, niż...ulżenie sobie?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.