środa, 23 września 2015

Czy Radek Sikorski zasłużył na świnię?

Oczywiście każdy dzień przynosi wystarczająco dużo nowinek, byśmy się mieli przejmować każdą z nich, wśród nich pojawiła się jedna, która mnie akurat zainteresowała w sposób szczególny. Oto mój ulubiony portal tvn24 poinformował, że w Wielkiej Brytanii ukazała się biografia premiera Camerona, autorstwa człowieka przedstawiającego się jako Lord Ashcroft pod tytułem „Mów mi Dave”, i tam są przedstawione informacje sugerujące, jakoby ów pan premier, podczas nauki najpierw w elitarnej szkole Eaton, a następnie na studiach w Oxfordzie prowadził się wyjątkowo paskudnie, z punktem kulminacyjnym w postaci uprawiania oralnego seksu ze zdechłą świnią. Właśnie tak.
Ktoś w tym momencie naturalnie może powiedzieć, że to jest jakiś absurd. Możemy wszak uznać, że imperialna tradycja rejonów Eeaton czy Oxfordu może dopuszczać regularne używanie marihuany, czy nawet kokainy, czy nawet – o grozo – korzystania z usług prostytutek, jednak seks ze zdechłą świnią stanowi wstrząsającą wręcz przesadę. Ja jednak, mimo tego, że, owszem, jestem w pewnym sensie w tym momencie pod wrażeniem, uważam, że gdy chodzi o Brytyjskie Imperium, powyższy opis jest jak najbardziej realny. Przy całym moim szacunku do, że tak się wyrażę, turystycznych walorów Wielkiej Brytanii, nie ulega dla mnie najmniejszych wątpliwości, że Wielka Brytania to jest miejsce, gdzie wszelki awans – zgodnie z odwieczną tradycją – uwarunkowany jest odbyciem oralnego stosunku ze zdechłą świnią. Taka to, jak to mówią nasze dzieci, karma.
A zatem, nie mam najmniejszego powodu, by podane przez lorda Ashforda informacje o tym, jak to premier Wielkiej Brytanii – ten, poprzedni, i jeszcze poprzedni – aby osiągnąć odpowiedni stopień awansu, musiał odbyć oralny stosunek ze zdechłą świnią, kwestionować. Powiedziałbym wręcz, że gdybym miał bardziej wyostrzoną wyobraźnię, ja bym ów numer ze świnią sam wymyślił już lata temu. Czemu? Bo obserwuję Imperium od lat na wszelkich możliwych płaszczyznach i nie sądzę, by oni się nawet kiedykolwiek jakoś szczególnie ukrywali.
I oto nagle, we wspomnianym kontekście, wśród najszczerszych patriotów, pojawiło się podejrzenie, że skoro taki David Cameron, jako szanowany dziś absolwent Oxfordu, aby odnieść towarzyski, akademicki, a ostatecznie i polityczny sukces, musiał odbyć stosunek oralny ze zdechłą świnią, to można się spodziewać, że tym bardziej tego typu gest musiał być wymuszony na naszym Radku Sikorskim. Jeśli tam na tym Oxfordzie dochodzi do tego typu testów i podlegają im osoby z papierami z Eaton, tym bardziej wykazać się muszą jacyś ponurzy „foreigners”. Otóż, moim zdaniem, to nie jest tak. Ów seks ze zdechłą świnią – nawet w towarzystwie porządnego bucha – to nie jest jakiś szczeniacki rytuał, lecz bardzo poważny gest, do którego dopuszczani są wyłącznie najlepsi. A w tej sytuacji, nie sądzę, by Radek Sikorski miał tu jakiekolwiek szanse. Jeśli on faktycznie, jak głosi plotka, był tam lubiany i szanowany, w najlepszym wypadku moim zdaniem, mógł zostać dopuszczony do tego, by sobie przez dziurkę od klucza popatrzeć, jak się koledzy bawią.
A w tej sytuacji, przepraszam bardzo, ale oddajmy mu przynajmniej to. Polska górą.

Zachęcam do kupowania książek najlepszych: www.coryllus.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz