środa, 16 czerwca 2010

Szpital Europ - skrót od Europa



No i, jak najbardziej zgodnie z przewidywaniami, okazało się po raz kolejny, że Platforma Obywatelska ani mysli o prywatyzacji szpitali. Że to co słyszymy z ust prominentnych polityków PO, to co czytamy w kolejnych programach tej partii, to co tak bardzo podnieca wszystkich najbardziej liberalnych przyjaciół Platformy - to propagandowy wymysł Jarosława Kaczyńskiego, czy kto mu to wszystko tam sufluje. Wygląda też na to, że i mój tekst sprzed dwóch już dziś lat, dotyczący właśnie rzekomego planu zrobienia ze szpitali, a przy okazji całej służby zdrowia, zwykłych europejskich przedsiębiorstw nie miał wiekszego sensu. Przypomijmy więc go sobie, powiedzmy że na pożegnanie tego kłamstwa. Czyjego? Nieważne. Kłamstwa. Ono, jak prawda, jest jedno.
Kiedy pobierałem nauki na poziomie podstawowym, na ścianie nad tablicą wisiał portret Władysława Gomułki i Józefa Cyrankiewicza. W czasach, gdy kształciłem się na poziomie licealnym, zamiast Gomułki i Cyrankiewicza, wisieli Edward Gierek i Piotr Jaroszewicz (żona moja twierdzi, że Gierka nie było, ale ona jest młoda, więc ja się będę upierał) . Nie wiem niestety, czy w latach 80-tych wisiały nad tablicami portrety Jaruzelskiego, Kani, Kiszczaka, Rakowskiego i kogo tam jeszcze komunistyczna ziemia urodziła, bo do szkoły już nie chodziłem, ani też - wtedy jeszcze - w szkole nie pracowałem. Po ukończeniu szkoły średniej, poszedłem jeszcze na dwa miesiące uczyć się w jakiejś kompletnie nieznanej mi szkole pomaturalnej, bo nie dostałem się na studia, a bardzo się bałem pójść do wojska. I tam też wisiał Gierek i Jaroszewicz.
Stosunkowo niedawno uczyłem w jednej prywatnej szkole w Sosnowcu, i w korytarzu między sekretariatem, a pokojem nauczycielskim, wisiał portret Lenina, więc wiem, że bywa egzotycznie nawet w czasach schyłkowej III RP, ale to chyba cała moja wiedza, jeśli idzie o portrety.
Wracam jednak do czasów pełnej, wzorowej komuny, gdzie nie wolno było pyskować, natomiast należało od czasu do czasu wypełniać ankietę na temat tego, czyj tatuś lub mamusia należą do partii i kto z nich chodzi do kościoła. Siedzieliśmy więc grzecznie w ławkach, a jak było trzeba, to szliśmy na pierwszomajowe pochody i raz na jakiś czas chodziliśmy wszyscy na szczepienia do gabinetu higienistki i na kontrolę paszczy do szkolnego dentysty.
To, co przed chwilą napisałem, może być dla niektórych uczestników Salonu ciężkim szokiem, ale mogę powtórzyć: raz na jakiś czas, wszyscy uczniowie chodzili regularnie na badania i szczepienia do pani higienistki i do pań dentystek (ciekawe, że zawsze były dwie). Powiem więcej, za zaplombowanie zęba, nawet na poziomie najbardziej zaawansowanej sztuki dentystycznej, nikt nam nie potrącał z książeczek SKO (były takie książeczki; ci co nie wiedzą, niech zapytają dziadków).
I tu właśnie doszedłem do tak zwanego meritum. Dziś moją starszą córkę rozbolał ząb. Ząb, na który wcześniej wydaliśmy kupę pieniędzy, żeby był piękny i zdrowy, a z którego najzwyczajniej w świecie wypadła plomba. W pewnym momencie bolał ją już tak bardzo, że około godziny 19, postanowiliśmy ruszyć w miasto w poszukiwaniu tzw. pogotowia dentystycznego. Domyślam się, że pewnie, gdybyśmy byli bardziej przezorni, to odpowiednio wcześniej uzyskalibyśmy wszystkie namiary na dentystów obsługujących na okrągło. Jednak w związku z tym, że jesteśmy sobie takie ptaki, okazało się, że mamy kłopot.
Wiedząc jednak, że w najnowszej Polsce, cała służba stomatologiczna jest sprywatyzowana, byliśmy pewni, że coś znajdziemy. W końcu nawet dentyści muszą żyć. Zaopatrzeni w gotówkę i, jak przystało na nowoczesnych Europejczyków, kartę bankomatową, ruszyliśmy na poszukiwanie dentysty. Około godziny 19.30, znaleźliśmy dwa gabinety, jeden obok drugiego, otwarte do godziny 20, niestety i z jednego i z drugiego nas pogonili, bo państwo dentyści już poszli do domu. Trafiliśmy jeszcze jeden, też otwarty do 20, jednak ze względu na okres urlopowy, okazało się, że dentyści zarobili już wystarczająco dużo, żeby się udać na wakacje. Posnuliśmy się więc po mieście i wróciliśmy do domu. Moja córka teraz siedzi sobie w pokoju i cieszy się, że ząb, jakby trochę ulżył, a ja piszę te refleksję.
Oczywiście ja wiem, że ona zawaliła sprawę. Trzeba było wcześniej zabrać się za ten ząb i znaleźć dentystę, który nie jest na tyle jeszcze zepsuty, żeby chcieć coś zarobić. Ale wiem też, że od czasu, jak ze szkól zniknęły portrety przywódców, zniknęli też lekarze i dentyści, którzy dbali o to, żeby dzieci i młodzież byli zdrowi i mieli zdrowe zęby. Wiem też, że od czasu, gdy do naszego kraju zawitała transformacja, pierwsza grupa medyków, która faktycznie skorzystała na zmianach, to byli dentyści. Powszechnie dostępne gabinety dentystyczne zaczęły znikać wraz z ostatecznym odejściem złych komunistycznych czasów, a zamiast tego pojawiły się gabinety równie powszechnie dostępne, tyle że prywatne. Na początku można było tam przychodzić i liczyć na opiekę stomatologiczną na pełnym poziomie, finansowaną z pieniędzy, które regularnie, co miesiąc ZUS odprowadza z naszych zarobków, jednak już po krótkim czasie okazało się, że bez pieniędzy w kieszeni, można co najwyżej wyrwać sobie zęba, albo wstawić najbardziej byle jaką plombę. Pamiętam też moment, kiedy wyrwanie zęba zaczęło kosztować 15 zł., a dentyści zaczęli już zupełnie otwartym tekstem tłumaczyć, że absolutnie nie ma sensu brać plomby za friko, bo one są po prostu do niczego. Pamiętam też mniej więcej czas - ma się to potomstwo, więc się wie - kiedy okazało się, że właściwie normalny, prościutki zabieg plombowania zęba kosztuje 60 zł.
W moim mieście jest mnóstwo gabinetów dentystycznych. Oferta jest prawie, jak w MTV, albo w TVN24. Nie ma absolutnie ulicy w mieście, gdzie nie stoi, jak byk napis STOMATOLOG. Wkroczyliśmy w fazę dobrobytu idealnego. Ale wkroczyliśmy również w coś, co zaobserwowałem dziś, a mianowicie w fazę, gdzie stomatolodzy, grupa społeczna, która, jak się okazuje, jako jedna z pierwszych dostała ciasteczko w postaci Polski w Europie, poczuli, że właściwie więcej nie muszą. O co mi chodzi? Gdyby ktoś w tej chwili do mnie przyszedł i powiedział, że za pół godziny pracy i zapowiedź kolejnych trzech setów, które nie wiadomo czy mi nie przyniosą kolejnych korzyści, da mi teraz 60 zł., to ja bym rzucił to pisanie i wziął się za zarabianie.
Czy ja mam pretensję do dentystów? Absolutnie! I to chcę podkreślić z całą stanowczością. Uważam, że dentyści w obu prywatnych ośrodkach, do których dziś zajrzałem o godzinie 19.30 poszli sobie do domu jak najbardziej słusznie. Oni byliby kompletnie nieprzytomni, gdyby siedzieli i marnowali swój cenny wieczór dla jakichś głupich parudziesięciu złotych. Ja myślę o czymś kompletnie innym. Myślę o planach, bardziej lub mniej skrywanych przez obecnie nam miłościwie panującą Platformę Obywatelską, a polegających na zapowiedzi sprywatyzowania całej opieki medycznej.
Zapowiada się nam, że w momencie, jak cała opieka medyczna (specjalnie nie używam określenia służba zdrowia, bo wiem, że lekarze dostają istnej cholery na samą myśl, że mieliby komuś służyć) zostanie sprywatyzowana, wszyscy będziemy mieli po stokroć lepiej, a przede wszystkim wcale nie będziemy musieli lekarzom płacić. Nasze dziecko dostanie ciężkiej gorączki, a my o dowolnej porze dnia lub nocy, będziemy mogli zajść do profesjonalnego gabinetu lekarskiego, gdzie uśmiechnięty i dobrze zarabiający lekarz się nami profesjonalnie zajmie. A NFZ pokryje za nas wszystkie koszta z naszych zusowskich składek.
A ja już dziś wiem, że tak ten cały eksperyment się nie skończy. Skończy się on tak, że moje dziecko dostanie gorączki, a ja pojadę do szpitala na którym będzie widniał piękny, choć aktualnie zepsuty, neon z napisem " SZPITAL EUROP PRZYJMUJE CHORYCH OD 6.00 DO 21.00", i jeśli nie będzie jeszcze godziny 19, to owszem, zostanę, obsłużony, ale przez lekarza, który przede wszystkim będzie wściekły, że musi siedzieć bez sensu cały wieczór za głupią stówę, podczas, gdy do domu przywieźli nową plazmę.
Dziwny trochę ten mój dzisiejszy wpis. Praktycznie cały stanowi tylko szczątkowy wstęp, rozwinięcia brakuje, a reszta, to zakończenie.
Ale taka to historia. Ona ma tylko zakończenie.

21 komentarzy:

  1. Kłamstwo, nie kłamstwo, w temacie służby zdrowia trzymam się z daleka i mam to szczęście że nie muszę chodzić po placówkach medycznych. Chociaż nie - byłem przedwczoraj w prywatnej przychodni gdzie mi mój pracodawca kazał iść na badania - trzy godziny w plecy chociaż dało się to załatwić w 40 minut. Na szczęście to nie ja za to płaciłem.

    Kłamstwo? W niedzielę przed drętwą debatą w "gnieździe os" (tutaj Bronek przegiął, jakby miał klasę przyszedłby jakby nigdy nic do TVPiS1) przedstawione zostały sylwetki kandydatów i powiedzieli tam, że Jadwiga Kaczyńska walczyła w Powstaniu Warszawskim, a wrogie media twierdzą inaczej. Jak to nazwać?

    Po drugie - J. Kaczyński w swoich spotach podkreśla że za jego rządów polska gospodarka rozwijała się najszybciej w ciągu ostatnich 10 lat. To jest prawda, tylko jaka jest w tym jego i jego rządu zasługa? Manipulacja?

    Drogi Panie, Szkolne Kasy Oszczędnościowe nadal istnieją i są prowadzone przez Polski bank - PKO BP. W normalnym banku ludzie jak przynoszą pieniądze dostają odestki, w SKO dzieci nie dostaną więcej niż wpłaciły - ciekawe czemu temu przekrętowi nikt się nie przyjrzał. Kiedy Wyborcza rok temu napisała o tym policzyłem, że bank zarabia na tym rocznie około 600,000 złotych (bo może pożyczyć te pieniądze innemu bankowi na rynku międzybankowym), a dzieci nawet nie są uczone, że oszczędzania popłaca.

    Dentysta w szkole - jak ja byłem w podstawówce w drugiej połowie lat 90-tych to był dentysta, regularne kontrole zębów, obowiązkowa fluoryzacja i każdy uczeń z problemami z uzębieniem mógł się tam za darmo leczyć.

    Portretów nie widziałem, ale orły na godłach miały juz korony, niestety w większości wycięte z kolorowego papieru.

    OdpowiedzUsuń
  2. Student!
    Więskzości komentarza nie rozumiem, bo nie wiem, w jaki sposób dotyczy to coś tematu.
    Informacja o tym, że musiałeś pójść wczoraj do lekarza i że to Twoj pracodawca płacił jest kompletnie nieistotna, pomijając może ten komiczny szczegół, że Twoim zdaniem to nie Ty za tę wizytę płaciłeś.
    Moja sąsiadka myśli, że Jadwiga Kaczyńska walczyła w Getcie, Palikot twierdzi, że ojciec Kaczyńśkich był stalinowskim oprawcą, a blogerz w Salonie, że jego córka jest kurwą i kochanką komunisty.
    Rozumiem że rozwój gospodarczy to nie zasługa PiS-u, ale wszelki upadek jest jak najbardziej ich winą. Odwrotnie w przypadku PO.
    Trz ostatnie akapity już kompletna zagadka.
    Czy ja dobrze myślę, że Ty się obracasz w fatalnym towarzystwie?

    OdpowiedzUsuń
  3. już wyjaśniam

    Pierwsza część to komentarz do do funkcjonowania prywatnej opieki zdrowotnej w kontekście tego jak Pan sobie wyobraża działanie szpitali po sprywatyzowaniu - ktoś płaci sieci prywatnych przychodni za zajmowanie się zdrowiem swoich pracowników i nawet mimo tego jest bałagan, lekarze nie przychodzą na czas, komputery się zawieszają, nikt nic nie wie itd.

    Dwa akapity dotyczące kłamstwa i manipulacji - takie tagi często widziałem na tym blogu. Pozwoliłem sobie je tutaj zamieścić żeby po prostu się przekonać czy jest Pan w stanie przyjąć do wiadomości, że po tej "prawej" stronie też nie wszystko jest w porządku. Jeśli się zachowałem jak troll pisząc to pod nie tym postem, przepraszam. Okres przedwyborczy najwyraźniej sprzyja unoszeniu się, a jak sam wcześniej pisałem, niewiele dobrego z tego wynika.

    Co do Jadwigi Kaczyńskiej - wiele razy temat był poruszany, a ja do niego wróciłem dlatego że dziś w "Polityce" przeczytałem o tym po raz kolejny i nie rozumiem postępowania tych, którzy przypisują jej dodatkowe zasługi - kwestia wizerunkowa...

    Rozwój gospodarczy nie był zasługą PiSu, upadek nie jest jego winą. A "zielona wyspa" wcale nie jest zasługą PO, tylko polityki banku centralnego, dobrego nadzoru finansowego, niewprowadzenia euro i optymizmu konsumentów. A z polityką gospodarczą PiS się nie zgadzam w jednej sprawie - była procykliczna, czyli wtedy gdy szło dobrze oni chcieli coś podkręcić żeby było jeszcze lepiej. Z jednej strony obniżka podatków i składki rentowej zwiększyła konsumpcję, a z drugiej obniżyła dochody do budżetu, przez co PO musi radzić sobie z wyższym długiem publicznym.

    SKO - to nawiązanie do tego że młodzi czytelnicy niby nie wiedzą co to jest. Wiedzą i się zastanawiają, czy się z tego śmiać, czy płakać.

    Pan opowiadał o swoich doświadczeniach z lat szkolnych (w tym samym akapicie co o SKO) - to ja się dopisałem ze swoimi, żeby powiedzieć że to, o czym Pan pisze zniknęło jakieś 10 lat temu.

    A ostatni akapit to też nawiązanie do tego opisu portretu Lenina w prywatnej szkole gdzie Pan uczył z dołączonym krótkim opisem jak szkoła nie mogła nadążyć za zmieniającymi się czasami.

    Za to ja nie rozumiem uwagi o fatalnym towarzystwie i prosiłbym o rozwinięcie, bo odnosi się ona do ludzi którzy mnie otaczają, więc chciałbym wiedzieć, dlaczego oni są tacy fatalni...

    OdpowiedzUsuń
  4. studentSGH - proszę przeczytaj

    http://blog.rp.pl/gabryel/2010/06/15/czy-bronislaw-komorowski-odcial-sie-od-platformy/

    W każdym razie w podstawach programu politycznego Platformy Obywatelskiej z 2007 roku w rozdziale “Narodowy program ochrony zdrowia” stoi czarno na białym (przepraszam za przydługi cytat): “Szpitale rządzą się takimi samymi zasadami rachunku ekonomicznego jak inne podmioty gospodarcze. (…) Niestety, podobnie jak w przypadku np. przedsiębiorstw państwowych nadzór właścicielski sprawowany przez podmioty państwowe nie sprzyja efektywnemu zarządzaniu w służbie zdrowia. Prywatyzacja będzie służyła poprawie efektywności, a więc podniesieniu jakości usług oraz obniżaniu ich kosztu. Nie ma powodów, aby szpitale nie były normalnymi przedsiębiorstwami nadzorowanymi przez właścicieli za pośrednictwem rad nadzorczych, które – w trosce o zapewnienie wysokiej rentowności – zatrudniałyby najlepszych dostępnych menedżerów”

    i proszę posłuchaj

    http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2010/06/2010.06.16.akt03.mp3

    krótki reportaż - nie obrazisz się mam nadzieję.

    Ja tu nie chcę kłócić się czy 'prywatyzacja' jest pożądanym rozwiązaniem czy nie tylko proszę się zastanowić co jest prawdą i co nie jest.

    Pozdrawiam,
    a

    OdpowiedzUsuń
  5. studentSGH - przepraszam, zapomniałem dodać, że umieściłem powyższy wpis ponieważ Pan temat służby zdrowia ominął kiedy wystarczałoby zrobić szybki google by w internecie sprawdzić rzeczywistość.

    Pozdrawiam,
    a

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Student!
    Bardzo przepraszam, ale Pan absolutnie nie potrafi rozmawiać.
    Napisałem bardzo konkretny tekst, dotyczący bardzo konkretnej sprawy, a Pan zamiast się odnieść do którejś z moich też, najpierw pisze, że Pan się na służbie zdrowia nie zna, bo za Pana płaci pracodawca i to jest Pańskie szczęście, a później komentuje Pan wątki kompletnie marginalne.
    Cała reszta związana jest z głównym tematem w stopniu tak minimalnym, że równie dobrze mógł mi Pan opisać co u Pana słychać pod łóżkiem.
    Zadaje mi Pan jednak jedno konkretne pytanie, więc na nie odpowiem: Oni są fatalni, ponieważ w fatalny sposob kształtują Pańskie polityczne i społeczne poglądy.
    Mam jednak nadzieję, że parę lat i znajdzie pan sposób, żeby się przed tym złym wpływem bronić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nareście - POLICY! Natomiast, jakby Toyah proponował organizować służbę zdrowia tak, aby obywatele mogli żyć zdrowo do starego wiego, i za darmo. Żeby lekarzom, pielęgniarkom i dentystom chciało się iść do pracy. Żeby sprzęt i leki były odpowiedniej jakości.

    W sumie zdrowie jest dobrem; tyku osób nie dba o nie, po naprawa zepsutego nic nie kosztuje. Szczotkowanie zębów dwa razy dziennie. Odpowiednia dieta (te reklamy wciskając nam te słodycze!), exercise. (Po polsku? 'Ćwiczenie' - dojazd do pracy?)

    Musi być jednak jakiś współudział w kosztu leczenie pacjenta od codziennych chorób. Zostanie więcej w kasie na trudniejsze sprawy (rak, stwardzenie rozsiane).

    Freedom and Responsibility!

    OdpowiedzUsuń
  8. Toyahu,

    twoje dramatyczne doświadczenia z dentystami to fragment wielkiego narodowego problemu.
    Przepraszam, ale teraz mały osobisty wtręt.
    Jak się pewnie już domyśliłeś, jestem z Gdyni ale od 10 lat pracuję, że tak powiem w Norwegii (właściwie Morze Północne i Norwegia, ale pracodawca to Norweg). 100% moich norweskich kolegów i przełożonych to protestanci, co wg mnie jest istotnym wyznacznikiem. Dlaczego? Otóż tam bardzo wysoko jest postawiony etos pracy. Przyjdziesz do dentysty, który oświadcza, że pracuje do godz. 20:00, o godzinie 19:58 i zostaniesz obsłużony. Tak. Fakt, zapłacisz horrendalną kwotę. Ale ból zniknie natychmiast.
    U nas było tak (a jestem z rodziny od pokoleń lekarskiej): kto się nie dostał na medycynę, szedł na stomatologię (chyba, że tatuś był dentystą i miał gabinet, to wtedy prosto na stomatologię). Czyli, w pewnym sensie selekcja negatywna. Dalej, wieki miną jak padnie komunistyczny paradygmat "czy się stoi, czy się leży...". To on powoduje, że magisterka u żony w aptece już o 14:50 jest spakowana, cywilnie ubrana i czeka w klockach startowych na 15:00 by zakończyć pracę. Tak to wygląda.
    Mentalność pracowniczą, szczególnie pracowników najemnych trzeba zmienić. Trzeba zbudować szacunek do pracy. Niektórzy już to chwytają po boleściach zmywaka w Londynie. Niestety, w tej sprawie w Polsce spodziewam się zmian w następnym Millenium.

    ps. Na taki paskudny ból przy braku dentysty polecam olejek goździkowy - kropla na wykałaczce bezpośrednio do dziury po plombie. Pozwoli przetrwać do rana. Zresztą wg. słusznych zaleceń "Maratończyka" (film) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. @Adthelad - Komorowski zastosował trik "nie powiedziałem, to nie mam zdania", natomiast wiem jaki jest program PO w tej sprawie, ale jako członek partii nie musi się z nim zgadzać, chyba że jego nazwisko jest w dokumencie. Pailkot też jest w PO i z pewnością nie zgadza się z poglądami skrzydła Gowina. Poza tym Bronek będzie prezydentem Polaków, a nie Platformy, jeśli wygra będzie musiał oddać legitymację partyjną i powinien współpracować z dawnymi kolegami jak głowa państwa z partią rządzącą. Całkiem możliwe że nie będzie i będzie kolejna partyjna prezydentura.

    Posłuchałem wywiadu z RM (czemu taka kiepska jakość?), zdaję sobie sprawę, że w kampanii się nie mówi rzeczy których ludzie się boją, ale z drugiej strony PO jest na tyle nieudolna że tak prędko tego nie wprowadzi. Co jest złego w prywatyzacji placówek medycznych - ja widzę prawdziwe zagrożenie w prywatyzowaniu ubezpieczeń zdrowotnych, spójrzmy na to z czym walczył Obama w USA - ilu ludzie nie stać na polisy i jakie są koszty systemu, zarówno ponoszone przez tych którzy sami kupują ubezpieczenia jak i przez rząd federalny który zapewnia ubezpieczenia under Medicare i medicaid.

    I jedno jeszcze - jeżeli uprywatnienie miałoby dać taki efekt jak utworzenie Otwartych Funduszy Emerytalnych (maszynka do robienia pieniędzy dla właścicieli i pracowników Powszechnych Towarzystw Emerytalnych) to rzeczywiście zostaje mi tylko podpisać się obiema rękami przeciw.

    @Toyah - ktoś te moje poglądy ukształtował. Obecnie jestem na takim etapie, że nie muszę już czytać GW żeby wiedzieć co mam myśleć. Proszę mi uwierzyć, że sam potrafię analizować fakty. Z polityką nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego - ja tylko chcę żyć w kraju który się rozwija i nie utrudnia życia obywatelom, Pan też zapewne, bo to są uniwersalne cele.

    Szkoda że dziś na 15:30 mam już inne plany, bo chętnie bym przyszedł do sztabu JK żeby Pana i Adama - Młodzieńca posłuchać, tylko posłuchać, żeby zyskać wzgląd w Pana mindset (jest na to jakieś trafne słowo po polsku?), bo pewnie nie chciałby Pan żebym się odezwał.

    @Michael - I didn't understand your first paragraph. Does Toyah try to put forward any solutions that boil down to "have a cake and eat it"? We all know it's impossible and everyone who promises this is to put it mildly, not credible.

    Brushing teeth, cycling to work, jogging, any other form of exercise or sport. If people don't care they don't realise that a small efoort they can take is an investment with a very high return. And I agree, token charges for visits to a doctor could cut down on the number of people who sit on the corridors of health centres "just in case". That would bring down the costs of the health care system as well. But the cost-trimming only is not the quick fix, the heart of the problem probably lies in the flawed allocation of spendings...

    And the last words - it's what true liberalism is all about - not taking away from the poor to give it to the rich, but taking responsibility for your deeds and bearing consequences of bad choices. At least that's what my 'bad company' has taught me.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Michał
    Ponieważ, jak to ładnie zauważył pewien nasz kolega, "tu się, psia nędza, nikt nie oszczędza", nie zostaniesz oszczędzony. Twoje oświadczenie, że "w sumie zdrowie jest dobrem; tyle osób nie dba o nie, bo naprawa zepsutego nic nie kosztuje" świadczy o tym, że utraciłeś kontakt z rzeczywistością. W Twoim wypadku, sytuacja jest jeszcze gorsza, poniewż Ty doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że usługi dentystyczne w Polsce w całej przestrzeni - i publicznej i prywatnej - są drogie jak cholera. Ty o tym świetnie wiesz, a mimo to, nagle i nieoczekiwanie piszesz, że ludzie mają do dupy zęby, bo dentysta jest za darmo, więc oni o zęby nie dbają. Ty się najwidoczniej tak nakręciłeś atmosferą jaka Cię w tej Warszawie otacza, że nagli zaczłąeś widzieć rzecz, kóre zwyczajnie nie istnieją.
    Gdybyś więcej czasu spędzał ze mną, a nie ze swoimi znajomymi - młodymi, wykształconymi i z dużych miast - to byś nie zapominał ani na chwilę, że ludzie w Polsce mają zęby do dupy, bo ich na dentystę nie stać. Po prostu.
    I wiedziałbyś też, że jeśli, nie daj Boże, opieka medyczna zostanie sprywatyzowana, to w całej służbie zdrowia będzie tak jak u dentysty. Stać na nią będzie tylko ludzi pracujących w firmach, które im tę opiekę finansują z ich składek, i ci, którzy mają kupę szmalu i tak.
    Jeśli myśl opracowana przez teoretyków liberalizmu, a przejęta idiotycznie przez naszych piłkarzy z Pomorza zwycięży, to moje dzieci nie tylko będa mogły się pocieszać wyłącznie tym, że mają w domu szczoteczkę i pastę i starają się same zadbać o swoje zęby, ale będą musiały też od rana do wieczora wpieprzać miód i czosnek, żeby broń Boże nie zachorować. Bo jeśli im się coś zdarzy, zdechną w ciągu tygodnia, a polski rząd ich składki zdrowotne przeznaczy na kolejne Orliki.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Janusz
    Olejek goździkowy? Okay. Zapamiętam.
    To się gdzieś kupuje, czy trzeba sprowadzić z zagranicy?

    OdpowiedzUsuń
  12. @Student SGH
    "Z polityką nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego - ja tylko chcę żyć w kraju który się rozwija i nie utrudnia życia obywatelom"
    Pan nawet nie przypuszcza, jak te słowa mocno tkwią w sposobie myślenia, który był przez całe lata PRL-u lansowany przez komunistyczne władze.
    Nie zajmujcie się polityką. Ona jest brudna i dla was za trudna. Polska, jak widzicie, się rozwija, ostatnio nawet pojawiły się kolorowe telewizory i coca-cola, starajcie się dobrze pracować, robić swoje, a my wam w tym przeszkadzać nie będziemy.
    To własnie wtedy pojawił się ten typ obywatela, który na wszelkie próby walki z Systemem mówił: Niech oni przestaną politykować. Z próżnego przecież nalać się nie da. Żeby mieć, trzeba wypracować, a awantury niczemu nie służą. Ja na przykład mam ogródek, małego fiata, zakłąd pracy latem funduje mi wczasy w Pobierowie, polityka nie jest mio do niczego potrzebna. I tak dalej i tak dalej.
    Szkoda że Pana nie będzie. Ja bym bardzo chętnie z Panem pogadał. Złośliwie przyznam, że bardziej dla Pańskiego dobra, niż mojego. Taki to już ten mój altruizm.

    OdpowiedzUsuń
  13. Super-trafny jest Pana ostatni komentarz (bez ironii), pierwsze lata rządów zarówno Gomułki jak i Gierka to były swoiste układy władz ze społeczeństwem na zasdzie "wy nam dacie rządzić a my wam damy żyć". Prędzej czy później pękało.

    Tak jak Pan opisuje moi rodzice żyli w PRL-u, z boku, z daleka od polityki, byle nie nadstawić karku. Pracowali, dorabiali się telewizora, syrenki, potem malucha, wreszcie mieszkania i mieli nadzieję, że system się sam rozpadnie, no się rozpadł. Mamy takich ludzi za ich obojętność (a być może także przymykanie oczu no to co się wtedy działo - bo tak było wygodnie) potępiać?

    W najbliższy czwartek o 15.30, wspólnie z paroma kolegami blogerami, będziemy debatować w sztabie Jarosława Kaczyńskiego na rzecz jego zwycięstwa. I proszę nie liczyć na to, że to będzie krwawy spór poglądów i popis tak zwanego obiektywizmu. To będzie walka. Aż sam się nie spodziewałem, że w pełnym słońcu, a nie w zapowiadanym cieniu. Zapraszam do Hotelu Europejskiego w Warszawie. A trzy dni później już na wybory. Jeśli Pan Bóg zechce, to wygramy od razu. I przynajmniej przysłużymy się Młodym Demokratom. Będą mogli spokojnie wyjechać na wakacje.

    Nie wiem czy Pan sobie zdaje sprawę, ale w walce tak specjalnie nie mam ochoty brać udziału. Chyba że niepotrzebnie użył Pan tego słowa i miał Pan na myśli dyskusję w której będą wysuwane argumenty dlaczego głosować na Jarosława Kaczyńskiego. I w kontekście walki mam pytanie - czy chce Pan, żeby ewentualna prezydentura J. Kaczyńskiego też była walką, a jeśli tak, to czym "walką o", czy też "walką z"? Chylę czoła swoją drogą. Wyborcy PO sobie grillują i wszystko mają w nosie a Wy się przynajmniej potraficie zorganizować.

    Już w pierwszej turze wszystko by się rozstrzygnęło? Jak dla Pana obozu byłoby strategicznie lepiej poczekać te dwa tygodnie aż wyborcy PO którym wszystko zwisa i powiewa pojadą na te cholerne wakacje. Jak są tacy liberałowie to niech się nauczą że za swoje błędy się płaci.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Michał

    Uczysz się polskiego, więc masz co poniżej.

    Wspieram tezę Toyaha, że dbałość o zęby jest w Polsce cholernie droga.
    Jako osoba z pokolenia powojennego, gdzie rodzice nie zawsze byli dobrze odżywieni, mam rozpaczliwie kiepskie zęby. A właściwie miałem.
    Bo postanowiłem je totalnie uporządkować. I to nie całkowicie top ultra luxory. Żadne tam cyrkony i co tam jeszcze. Ale parę implantów trzeba było wstawić. Kosztowało mnie to utratę 20 kilogramów w ciągu pół roku i średnią depresję (w skali Cabridge). Ale my tu o pieniądzach - całość zabiegów to 50 000 polskich złotych, czyli nienajgorszy samochód, lub ok. 10 000 funtów brytyjskich. To duże pieniądze za, żadne tam ekstrawaganckie, po prostu przyzwoite zęby.

    Pozdrawiam

    ps. coś mi wcięło - olejek goździkowy - w zaprzyjaźnionej aptece, sklepie zielarskim, lub w delikatesach na dziale z przyprawami.

    OdpowiedzUsuń
  15. Istotne jest odróżnić choroby które są do uniknęcia (przez zdrowy styl życia), i te, które nie są.

    Państwowy system ochrony zdrowia, zasoby czerpane od podatków, powien być skierowany przede wszystim do tych, u których z przyczyn genetycznych pojawiły się ciężkie choroby przywlekłe.

    Zęby - próchnica powstaje od a) diety wysokiej w cukrach i kwasach. Batoniki i napoje słodzone. I b) od nie mycia zębów, dwa razy dziennie, po trzy minuty. Jeśli ktoś ma problemy z zębami spowodowaną złą dietą i zaniedbaniem higieny jamy ustnej - to czemu ma dopłacać za usunięcie tych szkód ten, kto właśnie dba. Natomiast, problemy z ósemkami, coś nad czym pacjent nie ma kontroli, owszę - tu państwowy system powinien dopłacić. Z zasobów oszczędzonych od darmowego leczenia tych, którzy mogliby uniknąć próchnicę, gdyby im się tylko chciało.

    "Wolność i Odpowiedzialność" (hasło Torysów)

    OdpowiedzUsuń
  16. @Michał

    Michale, uwierz mi, a jak nie to możesz sprawdzić: odżywianie i stan zdrowia matki, w szczególności deficyt wapnia i fosforu, a nie tylko uwarunkowania genetyczne, mają zasadniczy wpływ na jakość uzębienia dziecka. Czyli, dziecko od urodzenia może mieć zdrowe zęby przez całe życie, albo bardzo słabe. Zawężam to do Europy i Północnej Ameryki. W Afryce, czy też Indianie Amazonii, mają zęby świetne, bez mycia 2 razy dziennie po 3 minuty i bez zważania na dietę (prawda - nie mają cukru). Natomiast Chińczycy i ogólnie Azjaci mają zęby jeszcze gorsze od nas. Czyli to nie tak prosto, jak myślisz. Jeszcze bardziej to komplikuję - ja mam zęby marne, a mój brat, o 4 lata młodszy, nigdy nie potrzebował dentysty, no może raz, jak stracił jeden ząb w bójce.

    A tak, Bogiem a prawdą, długo myślałem, że ludzie ze Wschodniej Europy są najbardziej z higieną, w tym z zębami, na bakier, dopóki nie wędrowałem po angielskiej i szkockiej prowincji. Tam jest znacznie gorzej niż w Polsce! Chyba nie zaprzeczysz.

    OdpowiedzUsuń
  17. @StudentSGH
    Ja nie miałem na mysli walki tego typu. Chodziło mi o walkę o zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego. A więc o kampanię na jego rzecz, a nie o dyskusję, kto lepszy. Ja wiem, kto jest lepszy. I o tym mówię. I to jest moja walka.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Michał
    A powiedz mi, Mój Kolego, co zrobisz, kiedy przyjdzie do Ciebie jeszcze większy liberał - a więc wyznawca zasady, że każdy odpowiada za siebie - i powie Ci, że rak prostaty nie jest przede wszystkim powodowany kwestiami genetycznymi, ale niezdrowym trybem życia?
    Ja Ci daje harcerskie słowo honoru, że znam osobiście ludzi, kórzy są gotowi w tej sprawie się bić.
    Co wtedy zroobisz, jak oni Ci powiedzą, że jeśli zachorujesz na raka prostaty, to radź sobie sam, bo trzeba było przez całe życie jeść czarną rzepę, albo uprawiać maraton, albo - i to jest dopiero dobre - więcej się modlić.
    I że nie dostaniesz na swoje leczenie ani grosza, bo te pieniądze się bardziej przydadzą... i to wpisz sobie cokolwiek.
    Co wtedy powiesz?
    Michał, proszę Cię, wpadnij do Katowic,. Napijemy się whisky, pójdziemy na rower, i obejrzymy nowych Coenów. Przy okazji się czegoś dowiesz.

    OdpowiedzUsuń
  19. @ Toyah -

    A do Dobrej nie wpadnieś? Będziemy z Edim tam od 7 do 14 lipca. Z rowerami.

    Liberałowie? Jak Obama i jego Obamacare? Chyba nie jesteś przeciw?

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałem dzisiaj po wyroku taki komentarz. Ciekaw jestem studentSGH co o tym sądzisz?

    Dodam tylko, że słuchałem uzasadnienie wyroku i według mnie wynika, że również było by kłamstwem wyborczym stwierdzenie, że Komorowski NIE CHCE prywatyzacji szpitali (służby zdrowia). Może Kaczyński powinien to uwzględnić w swoim prostowaniu?

    piler87
    »
    Re: Kaczyński przegrał z Komorowskim w sądzie 2010-06-22 17:15
    Avatar

    Proszę ściągnąć program PO, na stronie internetowej tej partii jest stosowny plik. Program nazywa się: "Polska zasługuje na cud gospodarczy"


    Na stronie 39-40 można przeczytać, że szpitale powinno przekształcać się w spółki prawa handlowego a ich akcje powinny być sprzedawane a za pozyskane pieniądze należy oddłużać szpitale.


    Mam takie pytanie. Według kodeksy karnego działanie na niekorzyść spółki jest karalne z racji ustanowionego prawa. Spółka musi przynosić dochody a jeżeli wykonujemy skomplikowane, nieopłacalne operacje to działamy na jej korzyść?


    Proszę też przeczytać czym jest KOMERCJALIZACJA, o której mówi Komorowski. Chyba marszałek nie doczytał w Wikipedii, że komercjalizacja jednostek organizacyjnych należących do Skarbu Państwa jest robiona tylko i wyłącznie na potrzeby prywatyzacji i polega na przekształceniu danej jednostki w spółkę w 100% należącej do państwa. KOMUNALIZACJA to przekazanie spółek jednostkom samorządów terytorialnych a te mogą emitować ich akcje.


    Tak na marginesie mamy też kolejną GAFĘ Komorowskiego. Mianowicie powiedział on, że prywatyzacja służby zdrowia nie będzie miała miejsca, gdyż pacjenci nie będą płacili za leczenie tylko NFZ. A ja pragnę wytłumaczyć wam, że o tym czy spółka jest prywatna czy nie jest świadczy do kogo należy (czy do SP czy do osoby prawnej, czy fizycznej) Jeżeli szpital jest spółką, 25% należy do osoby fizycznej, 20% do osoby prawnej a 55% do SP jest on de facto sprywatyzowany i nie zależy to od tego, że pieniądze spływają z NFZ!

    OdpowiedzUsuń
  21. całe te procesy i odwołania to jeden wielkie przykład pieniactwa i gry na słowa.

    Wiem, komercjalizacja to wstęp do prywatyzacji. Tu chodzi moim zdaniem o operowanie strachem.

    A nowa gafa Komorowskiego oddaje to czego Polacy nie rozumieją - czym innym jest sprywatyzowanie placówek ochrony zdrowia, a czym innym systemu ubezpieczeń, przy czym moim zdaniem to drugie jest dopiero naprawdę groźne.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.