czwartek, 27 listopada 2014

Imperium opisuje Smoleńsk, a my na jednej nodze, przed skokiem


Jak większość osób, które tu przychodzą, czy to by sobie poczytać, czy też dodatkowo to co przeczytali, skomentować, wie, teksty te ukazują się w dwóch miejscach. Tu w Salonie24, ale też przede wszystkim na moim prywatnym blogu na blogspocie, pod adresem toyah.pl. Ciekawą rzeczą, i wydaje mi się, że akurat zdecydowanie mniej znaną, jest to, że oba te miejsca są mniej więcej tak samo popularne i dzielą wszystkich czytających mniej więcej po połowie. A zatem, jeśli któryś z moich tekstów w Salonie24 rejestruje w pierwszym dniu 1500 odsłon, to mniej więcej tyle samo odsłon uzyskuje tekst zamieszczony na toyah.pl, tyle że i te i tamte odsłony generowane są przez różne osoby. Faktem jest bowiem to, że ci, którzy czytają choćby ten tekst na toyah.pl, najczęściej do Salonu24 nie zaglądają w ogóle, i odwrotnie – ci, którzy czytają moje notki w Salonie24, nie widzą żadnego powodu, by zaglądać na toyah.pl.
Ale jest jeszcze coś. Otóż czytelnicy z toyah.pl właściwie wcale nie komentują. Dla nich ten blog stanowi niemal wyłącznie źródło codziennej, czy prawie codziennej lektury. W ogromnej większości czytelnicy tekstów publikowanych na toyah.pl to nie są klasyczni internauci. Najczęściej są to ludzie, którzy internetu używają głównie w celach praktycznych, a więc do pracy, do odbierania i wysyłania wiadomości, lub niekiedy do sprawdzania najświeższych newsów. No i właśnie czytania tego, co się pokazało na toyah.pl.
Wielu z nich znam albo z nazwiska, albo osobiście. Od wielu z nich otrzymuję maile. Z paroma rozmawiam telefonicznie. Niektórych z nich regularnie spotykam na targach. Niektórzy mieszkają w Katowicach i znam ich z widzenia. Bardzo wielu z nich przez ostatnie parę lat wspierało mój blog finansowo. Niektórych z nich uczę angielskiego, czy to osobiście, czy – szczególnie w ostatnich miesiącach – przy pomocy Skype’a. Niemal każdy z nich to ktoś, kto ani nie interesuje się tym, co się dzieje w Salonie24, ani nie komentuje, natomiast owszem każdego dnia otwiera stronę toyah.pl i czyta.
Ostatnio w ten sposób poznałem pewnego niezwykłego człowieka z Poznania imieniem Przemek, który zażyczył sobie, bym go uczył angielskiego właśnie przez Skype’a, no i się uczymy. Uczymy się, no i siłą rzeczy trochę rozmawiamy o sprawach mniej lub bardziej zasadniczych, a z językiem nie związanych. Parę dni temu pojawił się temat Smoleńska i Przemek zasugerował, że za tę zbrodnie odpowiedzialny jest nie tylko Donald Tusk z kumplami, nie tylko Rosjanie, ale również nasi sojusznicy Amerykanie, Niemcy, Anglicy, Francuzi, czy kto tam jeszcze. W opinii Przemka, Lech Kaczyński został zamordowany za wspólną zgodą przede wszystkim Systemu, oraz państw, dla których to co on chciał stworzyć tu na wschodzie Europy, stanowiło może nie tyle zagrożenie, co po prostu zwyczajny zamach na prowadzone przez nich interesy, i związane z tymi interesami plany. W opinii Przemka, Lech Kaczyński musiał zginąć, bo jego wielki plan polegający na zbudowaniu tu, w tej części Europy solidarności państw opartej na niezależności i pełnej autonomii wobec tak zwanych interesów światowych, był nie do zaakceptowania nie tylko dla Rosji, ale również dla Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Francji, czy Wielkiej Brytanii. A w tym wszystkim rola Donalda Tuska sprowadzała się wyłącznie do wykonywania poleceń. Dlatego – twierdzi Przemek – Smoleńsk za naszego życia nie zostanie wyjaśniony, a my tak bardzo wyczekiwanej sprawiedliwości nie doczekamy.
Powiem szczerze, że kiedy on mi to powiedział, a mówiąc to był bardzo pewny siebie i w owej pewności niewzruszony, w pierwszym odruchu uznałem, że to nieprawda; że on się myli; że jemu brakuje wiary i nadziei. I oto wczoraj pewien bloger tu w Salonie24 opublikował link do tekstu, który ukazał się ostatnio w internetowym wydaniu słynnego i bardzo wpływowego brytyjskiego tygodnika „The Economist” na temat sytuacji, w jakiej Polska znalazła się w wyniku tych przedziwnych wyborów, których druga tura odbędzie się już w najbliższą niedzielę. Ów tekst jest niezwykły o tyle, że robi wrażenie, jakby został napisany przez któregoś z piszących na zamówienie reżimu blogerów, których mamy tu paru w Salonie, lub, w najlepszym wypadku, przez któregoś z aspirujących dziennikarzy „Gazety Wyborczej”. Poziom analizy jest tam tak marny, że ja sobie zwyczajnie nie potrafię wyobrazić, by coś takiego mogło powstać tu w Polsce na poziomie zajmowanym przez zawodowych publicystów. Tam nie ma nic, co by można było uznać za choćby minimalnie oryginalne w stosunku do tego, co jeszcze trzy lata temu głosił w programach Moniki Olejnik Kazimierz Kutz, czy ogłaszał na łamach prasy pisarz Kuczok. Proszę może posłuchać fragmentu tego czegoś, w takim trochę na kolanie zrobionym tłumaczeniu. Już sam tytuł robi wrażenie – „Wybory w Polsce. Wywracanie stolika”. A dalej jest już tylko lepiej:
Jarosław Kaczyński od dawna lubi głosić spiskowe teorie. Twierdzi on, że współczesna Polska od samego początku jest skażona przez oszukańczą umowę roku 1989 między partyjnym aparatem, a kierownictwem Solidarności. Zupełnie ostatnio reprezentowana przez niego partia opracowała zestaw coraz bardziej szalonych teorii, jakoby katastrofa samolotu w Smoleńsku w roku 2010, w której śmierć poniósł jego brat Lech (wówczas prezydent) oraz wielu innych ważnych urzędników państwowych nie była zwykłym wypadkiem. Podczas gdy wszystkie dowody wskazują na to, że przyczyna katastrofy był błąd pilota, politycy PiS-u sugerują, że to albo Rosja wytworzyła sztuczną mgłę, albo że na pokładzie wybuchła bomba, a Rosjanie zamordowali tych, którzy przeżyli. Doszło do tak absurdalnej sytuacji, że stosunek do owego wypadku stał się dla prawicy w Polsce papierkiem lakmusowym patriotyzmu.
[…] Skonfrontowanym z tą sytuacją, pani premier Kopacz i Bronisławowo Komorowskiemu, niezwykle popularnemu prezydentowi, nie pozostaje więc nic innego, jak wzywać do pokoju i ostrzegać przed nieodpowiedzialnym i groźnym dla Polski zachowaniem Kaczyńskiego. Tego typu postawa, która pokazała swoją skuteczność już w pierwszych dniach po katastrofie w Smoleńsku, zniechęcając umiarkowanych Polaków do PiS-u, może znów okazać się sukcesem. Najnowsze sondaże opinii publicznej wskazują, że wspierany przez Platformę Obywatelską Bronisław Komorowski cieszy się zaufaniem 80% Polaków, natomiast premier Kopacz zajmuje drugie miejsce z poparciem 62%. Jarosławowi Kaczyńskiemu natomiast ufa zaledwie jedna trzecia Polaków, a więc trochę powyżej tego, czym się może pochwalić jego partia. Należy więc mieć nadzieję, że jeśli władzy w Polsce uda się ostudzić najbardziej rozpalone umysły, uda się też ocalić porządek demokratyczny przed katastrofą, jaką szykują dla Polski martyrologiczne kompleksy Jarosława Kaczyńskiego”.
Z mojego punktu widzenia, ów tekst sam w sobie robi wystarczająco duże wrażenie, natomiast znacznie bardziej interesujące są dwie inne kwestie. Otóż przede wszystkim zastanawia to, że ów tekst jest niepodpisany, a to by sugerowało, że on tu funkcjonuje, jako głos redakcji, a przez to i wydawcy. A zatem, biorąc pod uwagę fakt, że tematem tej analizy nie są jakieś lokalne brytyjskie przepychanki, ale sytuacja zagraniczna, mamy do czynienia z głosem Imperium. Druga rzecz warta uwagi, to taka, że skoro Imperium ogłasza – a ogłasza jak najbardziej – że Smoleńsk to zwykły wypadek, w dodatku wypadek, w którym zginął zaledwie „Lech, brat Jarosława, wówczas prezydent”, to znaczyć musi, że my tu przed sobą nie mamy żadnego praktycznie ruchu. Z tego jednego zdania wynika niezbicie, że z ich punktu widzenia, tak naprawdę nie stało się nic. A skoro tak, to nie należy się spodziewać, by temat miał wrócić kiedykolwiek ze zwiększoną mocą. Tu, jak to mówią, wszystko jest już pozamiatane. W Smoleńsku zginął „Lech, brat Jarosława” i kropka.
Jedyne co nam pozostaje, to tylko trzymać się tej jednej, ostatniej już nadziei, że nawet nad Imperium jest jeszcze System, i to oni, ci co trzymają ten świat w garści, będą decydować. To oni mogą sprawić, ze wszystko się zmieni z dnia na dzień. Niekoniecznie na lepsze. Jak większość z nas wie, lepiej będzie dopiero wtedy, gdy to wszystko ostatecznie pieprznie. No ale jest szansa, że zanim umrzemy, choć przez chwilę zobaczymy, jak pachnie sprawiedliwość, czy choćby jej namiastkę.

Prawdopodobnie jutro pojawi się jeszcze jedna notka, niemniej już dziś przypominam, że w sobotę będę podpisywał swoje książki na targach historycznych w Warszawie. Wszystkich, również tych, którzy nie planują nic kupować, ale chociaż zamienić parę słów, serdecznie zaprasza. Książki tymczasem są wciąż dostępne pod adresem www.coryllus.pl

8 komentarzy:

  1. Ja czytam Pana teksty na s24 dla Pańskich i czasami innych ciekawych komentarzy, pod spodem. A tutaj zaglądam, kiedy nie mam ochoty na komentarze albo sprawdzam czy czasem salon nie zablokował kolejnego tekstu, lub sam chcę napisać komentarz jak dziś :). Czyli czytam prawie dwa razy (dla lepszego zrozumienia :))
    Co to teorii Przemka to spotkałem się z taką opinią i niestety jest to możliwe czy wręcz pewne, że było przyzwolenie. Po historiach opisywanych szczególnie przez Coryllusa w Baśniach nic już nie jest takie samo.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Janosik
    Jak sięgam do historii minionych 6 lat, Salon zablokował mi tekst zaledwie parę razy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja oczywiście przede wszystkim czytam co napiszesz, ale od czasu do czasu lubie się podzielić swoja refleksją. Piszesz , że System jest ponad Imperium i on zdecyduje na co będzie dopuszczone a co nie.... Myslę, że Imperium przez długie lata a może i wieki było Systemem. A przecież System to nic innego a TymKtóryNiePrzepuszczaŻadnejOkazji. Zatem każde rozwiązanie systemu będzie tylko gorsze. Ale ...ale właśnie. Jest przecierz jeszcze Królestwo Światłosci. I to Królestwo raz po raz Systemowi krzyżuje plany. Niechybnie Nasz Kraj a także nasz jedyny Prezydent był i jest na celowniku Systemu, nie bez powodu. System się boi panicznie ludzi którzy myślą prosto, działają jasno i zdecydowanie a przede wszystkim myślą o innych a nie wyłącznie o sobie. Stąd to wściekłe z jednej strony, a z drugiej strony do bólu perfidne i obłudne działanie i reagowanie Systemu.Stąd ciągłe przekonywanie nas o tym jak zasługujemy na święty spokój i rzekomy dobrobyt. Ostatnio przeczytałem tekst z amerykańskiego portalu Crisis Magzine na temat rodowodu dzisiejszych rządów relatywizmu i egoizmu. To pisze amerykanin o ameryce. http://www.crisismagazine.com/2014/sensitivity-movement-desensitized-catholics-evil. Warto myślę przczytać i podumać nad tym, ze w istocie System atakuje zewsząd, a nam pozostaje trzymać się naszej wiary z konsekwencją pierwszysch chrześcijan.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Krzysztofie,

    słońce wyszło, jakoś tak pozytywnie spróbuję.. ma Pan trójkę Dzieci, i to jest najlepsza armia przeciwko Systemowi

    ukłony
    tompsi

    OdpowiedzUsuń
  5. @Sąsiad
    Ja wiem, że Ty komentujesz, i dobrze mi z tym bardzo. Jednak świadomość, ze są też ci, co nie komentują, a czytają, też jest miła.

    OdpowiedzUsuń
  6. @tompsi
    To prawda. Dzieci do zdecydowanie coś, czego nic nie pokona.

    OdpowiedzUsuń
  7. Panie Krzysztofie. Ja nie komentuję bo do póki do póty nie będę miał czegoś super ważnego do powiedzenia to się wstydzę .. Napisze dopiero wtedy jak się oczytam i jak mnie wkurw totalny ogarnie. Wtedy sobie ulżę. Teraz czytam i szukam drogi którą każdy musi mieć by znaleźć rozwiązanie na ten system .. Przyznam również, ze Pana teksty są takie finezyjne i uczuciowe a zarazem proste - bardzo przyjemne w czytaniu. Szkoda że nie udało mi się Pana wczoraj poznać na targach.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Przemysław Alot
    Proszę robić jak Pan uzna za stosowne. Ja tak czy siak pozostaję wdzięczny.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.