piątek, 15 czerwca 2012

O kapusiach, bohaterach i szmacianych pacynkach

Pomijając, opisywany tu już parokrotnie, niefortunny przypadek notki o Górnikach z Wujka, jak idzie o „Twój pierwszy elementarz” – moją nową, ledwo co wydaną, książkę – prześladuje mnie tylko jeden wyrzut sumienia. I jeśli ktoś sądzi, że mam tu na myśli fakt, że posłance Senyszyn dałem na imię Jolanta, jest w dużym błędzie. Ona akurat nie spędzałaby mi snu z powiek, nawet gdybym wymyślił, że jej jest Iwona, czy Józefina. Chodzi mi mianowicie o Niesiołowskiego, a dokładnie o to, że coś mnie podkusiło, by go w tym Elementarzu w ogóle umieścić.
Już śpieszę wyjaśniać w czym rzecz. Otóż może niektórzy z nas pamiętają człowieka nazwiskiem Łopuszański. Jeśli nie, pozwolę sobie przypomnieć. Otóż Łopuszański w pierwszej połowie lat 90-tych był jednym z ważniejszych posłów do Sejmu, ważniejszych w tym sensie, że on – obok Marka Jurka i właśnie Stefana Niesiołowskiego – ile razy System chciał pokazać, jaka to dzicz z tych katolików, wyciągany był przez media, jak królik z kapelusza i straszył szerokie rzesze społeczeństwa. Oczywiście, polski parlament w tamtych czasach był znacznie bardziej żywiołowy, a więc przez to też znacznie bardziej interesujący, niż to z czym mamy do czynienia dziś, a zatem różnych dziwadeł było tam co niemiara. Jednak Łopuszański, Jurek i Niesiołowski – przy czym kolejność nie miała żadnego znaczenia – to było naprawdę coś.
Dziś z tej trójki w powszechnej świadomości funkcjonują dalej Jurek i Niesiołowski – o Łopuszańskim słuch zaginął. Czy to świadczy o tym, że ci dwaj okazali się od niego zręczniejsi jako politycy, bardziej inteligentni, sprytniejsi? Nie sądzę. Łopuszański był dokładnie tak samo wyszczekany i merytorycznie przygotowany, by już do końca świata pełnić wszelkie możliwe funkcje państwowe, jak ci dwaj. Kiedy się słuchało Łopuszańskiego, jak walczy o polską wiarę i śmierć dla jej wrogów, ani on, ani jego koledzy z Klubu nie mieli żadnego powodu do wstydu, czy zazdrości. To była autentyczna silna grupa pod wezwaniem. A więc, jak to się stało, że oni wciąż się tu kręcą, a po Łopuszańskim ani widu ani słychu? Otóż stało się to, że zarówno Jurek jak i Niesiołowski w odpowiednim momencie zorientowali się, że jeśli postanowią działać samodzielnie, mogą równie dobrze przestać działać w ogóle. Że ktoś o takich jak oni politycznych talentach, może istnieć wyłącznie jako asystent asystenta, i na tym koniec. Łopuszański był głupio ambitny. I dlatego, większość z tych, którzy czytają w tej chwili ten tekst, nie ma pojęcia, o kim ja w ogóle mówię.
I oto jest przyczyna moich wyrzutów sumienia. W moim Elementarzu, o Jurku i Łopuszańskim nie ma ani słowa, natomiast o Niesiołowskim – jak najbardziej. Dlaczego? Czyżby – skoro już wiemy, że jak idzie o polityczne zasługi, oni są wszyscy mniej więcej równie wybitni – Niesiołowski ma w sobie coś, co go wyróżnia na tyle, by można było skorzystać z niego jako choćby źródła inspiracji? Otóż nie. Zero. Tam nie ma nic. Zresztą, jeśli rzucić okiem na samą notkę, widać to wyraźnie. Bo co ja tam o nim piszę? Że Niesiołowski to plwacz i że prawdopodobnie ta jego przypadłość wiąże się z jakimiś kompromitującymi zaszłościami. Przepraszam bardzo, ale to już faktycznie może lepiej było napisać o Łopuszańskim. On przynajmniej w 2000 roku kandydował przeciwko Kwaśniewskiemu na prezydenta. Co z tego? Nic. No ale co z tego, że Niesiołowski dziś pluje, podczas gdy czterdzieści lat temu prawdopodobnie sypał?
No właśnie. Czterdzieści lat temu. To jest coś, co wielu z nas zdecydowanie umyka. I to umykanie jest wciąż bardzo umiejętnie podkręcane przez odpowiednie służby. Jak się bowiem zastanowić nad karierą Niesiołowskiego i pozycją publiczną, jaką on zajmuje w dzisiejszej Polsce, to wszystko tak naprawdę zaczęło się i skończyło ponad czterdzieści lat temu. W latach sześćdziesiątych młody Niesiołowski działał w jakiejś dziwnej organizacji antykomunistycznej, wspólnie z kolegami planował jakąś akcję, zostali oni zdemaskowani, poszli siedzieć i na tym koniec. I naprawdę nie ma znaczenia, czy Niesiołowski kapował, czy nie. Bo to co się dla nas liczy, to fakt, że od tamtego czasu, jeśli Niesiołowski jest jakąś figurą, to wyłącznie wśród pionków.
Zaglądam do czegoś co się nazywa „Encyklopedią Solidarności”, a więc do źródła, które zgromadziło wiedzę na temat wszystkich, mniej czy bardziej znaczących, osób kiedyś tam zaangażowanych w walkę z komuną. Są tam całe tłumy kompletnie nieznanych nazwisk, no a wśród nich oczywiście jest i Niesiołowski. Popatrzmy na ten wpis. W całości:

Stefan Niesiołowski (ps. Kostek, Paweł Caliński, Weronika Mandylion, Zbigniew Orszański, Ewa Ostrołęcka, Marek Radomski, Świerszcz, Marek Widawski, Janusz Zbaraski, Ewa Zdanowicz), ur. 4 II 1944 w Kałęczewie k. Łodzi. Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego w Łodzi, Wydz. Biologii i Nauki o Ziemi (1966), w 1979 doktorat, w 1990 habilitacja, od 1995 prof. w Katedrze Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii UŁ.
Od 1966 pracownik naukowy UŁ. Podczas studiów uczestnik Duszpasterstwa Akademickiego prowadzonego przez o. Huberta Czumę. W 1965 współzałożyciel (z Andrzejem i Benedyktem Czumami, Marianem Gołębiewskim i Emilem Morgiewiczem) konspiracyjnej organizacji Ruch; 1966-1970 uczestnik akcji wynoszenia z instytucji państwowych sprzętu poligraficznego na potrzeby wydawania podziemnego „Biuletynu”, autor tekstów o wojnie polsko-bolszewickiej tamże; uczestnik zjazdów Ruchu, współautor deklaracji programowej Mijają lata...; w 1970 pomysłodawca podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie, 20 VI 1970 aresztowany wraz bratem Markiem i innymi działaczami Ruchu, oskarżony o przygotowania do obalenia przemocą ustroju PRL, 20 IX 1971 skazany przez Sąd Wojewódzki w Warszawie na 7 lat więzienia, 24 IX 1974 zwolniony na mocy amnestii. W 1975 sygnatariusz listu do Sejmu przeciwko zmianom w Konstytucji PRL; od 1977 uczestnik ROPCiO, autor do niezależnego pisma „Opinia”
.
We IX 1980 współzałożyciel „S” na UŁ, w V/VI 1981 delegat na I WZD Ziemi Łódzkiej, członek ZR; redaktor niezależnego pisma „Solidarność Ziemi Łódzkiej”, autor artykułów o tematyce historycznej. 13 XII 1981 internowany w Ośr. Odosobnienia w Jaworzu, nast. Darłówku, 1 XII 1982 zwolniony. Od 1983 szef TKZ, kolporter wydawnictw podziemnych na UŁ; prowadził wykłady i prelekcje w kościołach; autor tekstów do pism podziemnych „Antyk”, „Kurs”, „Biuletyn Uniwersytetu Łódzkiego”, „Prześwit”.
W 1989 uczestnik kampanii wyborczej KO „S”. 1989-1991 poseł RP z listy KO „S”. 1989-2001 współzałożyciel, działacz ZChN, od 2005 w PO. 1991-1993 poseł RP z listy ZChN, 1997-2001 z listy AWS; 2005-2007 senator RP z listy PO; od 2007 poseł RP z listy PO, wicemarszałek Sejmu. Autor wielu prac naukowych z dziedziny entomologii, monografii „Ruch” przeciw totalizmowi pod ps. Ewa Ostrołęcka (NOWa, 1985).
14 IX 1970-5 VI 1973 rozpracowywany przez Wydz. III KW MO w Łodzi w ramach SOR krypt. Omega; od 12 III 1975 rozpracowywany przez Wydz. III KM MO w ramach SOS krypt. Sekstet/SOR krypt. Niepoprawni, zdjęto z ewidencji 16 I 1986; 11 II 1986-5 II 1987 rozpracowywany przez Wydz. III-1 WUSW w Łodzi w ramach SOR krypt. Tercet”.
Ja oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że wielu z czytelników nie ma ochoty czytać biografii Niesiołowskiego, i informacje, jakie zamieściłem wyżej zwyczajnie opuścili. Jednak bardzo proszę rzucić na to okiem, a następnie spróbować odpowiedzieć na pytanie: „Co dla Polski zrobił Niesiołowski” poza tym, że w roku 1970 wymyślił, by spalić muzeum Lenina, ale zanim mu się to udało, został posadzony? Ktoś mi powie, żeby się od Niesiołowskiego odpieprzyć, bo to profesor, i to nie jakiś lewy, jak śp. Lech Kaczyński, ale jak najbardziej autentyczny. Popatrzmy więc na jego dorobek naukowy: „Autor wielu prac naukowych z dziedziny entomologii”. Jakie to prace? Sięgam do Wikipedii i oto co tam mamy: „Meszki (Simuliidae, Diptera) rzek Widawki i Grabi, Wyd. UŁ, Łódź 2001”. I jeszcze coś: „Muchówki (Diptera), wujkowate (Empididae: Hemerodromiinae, Clinocerinae), Wyd. UŁ, Łódź 2005”. O to chodzi? To jest ten dorobek? Nieudany plan wysadzenia muzeum Lenina 40 lat temu i dwie publikacje o meszkach i muchówkach? To ma być gwiazda naszej wspólnej historii? Człowiek, którego nie wolno tknąć? Bo to bohater?
Dalej nie wiadomo, o co chodzi? Proszę więc słuchać dalej. Czy ktoś z nas zna nazwisko Marka Czachora? No dobra, niektórzy znają. Zwłaszcza ci, którzy też wiedzą kto to Toyah. O nim też możemy przeczytać w „Encyklopedii Solidarności”:

Marek Czachor, ur. 30 III 1960 w Słupsku. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, Wydz. Matematyki, Fizyki i Chemii (1986), w 1994 doktorat, w 2000 habilitacja.
We IX 1980 współzałożyciel Niezależnego Zrzeszenia Studentów Polskich na UG, od jesieni 1980 współpracownik NZS, drukarz niezależnego pisma NZS UG „Reduta”, kolporter wydawnictw niezależnych.
14-15 XII 1981 uczestnik strajku na UG, po strajku uczestnik ukrycia powielacza NZS, udostępnił mieszkanie na drukarnię, 20 XII 1981 zatrzymany na 48 godz., 15 I 1982 aresztowany, sądzony z grupą działaczy NZS i „S”, m.in. swoją matką Ewą Kubasiewicz, 3 II 1982 skazany w trybie doraźnym wyrokiem Sądu Marynarki Wojennej w Gdyni na 3 lata więzienia i 2 lata pozbawienia praw publicznych, osadzony w ZK w Koronowie i Potulicach; od 21 XII 1982 przerwa w odbywaniu kary na kontynuowanie studiów, 28 VII 1983 zwolniony na mocy amnestii. Od 1984 współpracownik Solidarności Walczącej Oddział Trójmiasto, łącznik między E. Kubasiewicz a Andrzejem Kołodziejem, kolporter wydawnictw podziemnych, gł. prasy SW. 1986-1988 zatrudniony przy pracach wysokościowych w Spółdzielni Pracy Absolwent w Gdańsku, w XI 1987 pracownik naukowy Wydz. Mechanicznego Politechniki Gdańskiej, aresztowany za odmowę podjęcia służby wojskowej, przetrzymywany 42 dni, zwolniony po pierwszej rozprawie; od V 1988 w ukryciu, inicjator powstania Wydawnictwa Petit (z pomysłem zwrócił się do zwolnionego z więzienia w X 1988 Romana Zwiercana, który przystąpił do organizowania sprzętu drukarskiego oraz papieru); w I 1989 aresztowany, skazany wyrokiem Sądu Marynarki Wojennej w Gdyni na 1 rok więzienia w zawieszeniu. I 1987 – XII 1989 z żoną Magdą Czachor redaktor pisma „Solidarność Walcząca. Oddział Trójmiasto”, I-XI 1988 po aresztowaniu A. Kołodzieja szef SW Oddz. Trójmiasto (ps. Michał Kaniowski).
1989-1990 redaktor pisma SW i LDPN „Żołnierz Solidarny”, koordynator akcji logistycznej związanej z przesyłaniem pisma oficerom WP, od wiosny 1989 zaprzysiężony członek SW, jawny przedstawiciel SW na Wybrzeżu; przeciwnik obrad Okrągłego Stołu, zwolennik bojkotu wyborów 4 VI 1989. Od 1990 przywrócony do pracy na PG, 1991-1994 doktorant w Instytucie Fizyki PAN w Warszawie, 1994-1995 stypendysta Programu Fulbrighta w Massachusetts Institute of Technology w USA, 1999-2002 stypendysta Fundacji im. Aleksandra von Humboldta w Technische Universitat Clausthal w Niemczech.
Autor publikacji z zakresu fizyki teoretycznej. Taternik.
Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2007).
23 VI 1983 – 14 VII 1989 rozpracowywany przez Wydz. III KW MO (od VII 1983 WUSW) w Gdańsku w ramach SOR krypt. Cela; 18 VII 1989 – 29 I 1990 przez Inspektorat 2 WUSW w Gdańsku w ramach SOR krypt. Ośmiornica”.
Wczoraj nasz kolega Coryllus wydal swoją kolejną książkę i w związku z tym na jego i moim blogu w Salonie24 zrobiła się maleńka dyskusja. W pewnym momencie, na któryś z moich komentarzy zareagował Coryllus właśnie, i ze smutną ironią przypomniał jeden z najgorszych, najbardziej obrzydliwych mitów funkcjonujących w przestrzeni publicznej, a sugerujących, że „to co wartościowe, samo się obroni”. A ja już tylko do tego mogę dodać, że owszem, może i się obroni. Samo. Niestety, wyłącznie samo. Bo poza tym, nikt nawet w jego obronie palcem nie kiwnie. Bo wszystkie palce będą zajęte czymś zupełnie innym.

Jakoś się trzymamy, prawda? Damy radę. Proszę tylko zostać ze mną. Kupować ksiązki i wspierać ten blog w każdy możliwy sposób. A ja obiecuję, że będę na miejscu. Dziękuję.

14 komentarzy:

  1. Toyahu,
    dziekuje za przypomnienie Marka Czachora.
    To wyjatkowa postac.W zwiazku z jego zaangazowaniem w prace ZP Macierewicza system robi wszystko by o nim nie pamietano.Tym wieksze uklony dla Ciebie.
    No i on jest z Trojmiasta:)
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  2. @tobiasz11
    Wiem. Tam mieszkają i jedni i drudzy. Jak wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak wszedzie.Jedni i drudzy.
    A mi zrobilo sie milo,ze wspomniales o prawej i uczciwej osobie z mojego miasta.
    Poza Anna Walentynowicz nie zdarza sie to czesto na twoim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  4. @tobiasz11
    Trochę tam o nich jednak wspominałem. Inna sprawa, że ja na ogół zajmuje się niszczeniem złego.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Toyah
    Wszystko słusznie z wyjątkiem jednego. "Ruch" nie był jakąś tam organizacją. Był pierwszą konspiracją po zdławieniu AK i NSZ, ludzie do niego należący byli zagrożeni MKK czyli czapą. Niektórzy z nich siedzieli 5 czy 7 lat w nieludzkich warunkach. Nikt się za nimi nie ujął, wkrótce był marzec 68 i pojawili się komunistyczni dysydenci, czyli ci należyci bohaterowie, których pokochał świat. I oni zadbali o to, żeby o Ruchu była cisza, bo traktowali ich jak konkurencję. Historii Ruchu do dziś nikt nie napisał, a informacje o nim i jego uczestnikach są często kłamliwe. W tym kontekście nietrudno się domyślić, dlaczego spośród członków Ruchu do grona bohaterów - z pewnym opóźnieniem na zorientowanie się w sytuacji - dołączył nie kto inny, jak Niesiołowski, albo dlaczego nagle po tylu latach zaistniał w Czuma.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Marylka
    Nie mam żadnej możliwości, by dyskutować ten wątek. I przez to że nie mam na ten temat wystarczającej wiedzy i ze względu na delikatność materii. Jeśli jednak faktycznie Niesiołowski jest tu tylko bohaterem przyszywanym, tym bardziej warto było napisać ten tekst.

    OdpowiedzUsuń
  7. @BTW

    Może ktoś chce zobaczyć celebryta z szalikiem trwale na lewą stronę?

    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/vip-y-na-meczu-polska-czechy,5162946,12196728,fotoreportaz-maly.html#photo12196732

    OdpowiedzUsuń
  8. @orjan
    Bardzo dobre. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  9. @toyah

    Natomiast Bul ma szalik zapobiegliwy, tj. z dwoma prewencyjnie prawymi stronami:

    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/vip-y-na-meczu-polska-czechy,5162946,12196730,fotoreportaz-maly.html#photo12196732

    Ja natomiast do oglądania zostałem zwabiony przez córkę za pomocą euro-2012-mega-opakowania chrupek których patriotyczny smak, w konwencji gry półsłówek, producent następująco opisał:

    SerCe
    Bula


    http://market.wafelek.pl/slodycze-przekaski/chrupki-chipsy/chipsy-star-chips-ser-cebula-22g.html


    Smakowały mi do końca. Z piwkiem i bez.

    OdpowiedzUsuń
  10. @orjan
    W tej sytuacji, i ja bym reflektował.
    A tak na marginesie, nie sądzisz, że Pawlak jest uzależniony?

    OdpowiedzUsuń
  11. @toyah

    Pawlak pod zwykłe kryteria nie podpada!

    To świat maszyn bez wbudowanej funkcji liczącej; np. gole.

    Stąd proteza.

    OdpowiedzUsuń
  12. @orjan
    Ja jednak będę się trzymał swojej wersji. To jest uzależnienie w sensie dosłownym. A więc choroba.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Toyah
    Oczywiście że warto.

    OdpowiedzUsuń
  14. @orjan
    Chyba zacznę jeść te chrupki

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.