piątek, 9 maja 2008

Kogo obrabia Cropp, czyli róbta co chceta

Miasto, w którym mieszkam, zostało oblepione w ostatnich tygodniach plakatami reklamowym firmy odzieżowej Cropp, co wywołało u mnie niejaką zadumę.
Zadumałem się jednak nie nad ofertą sklepów Cropp, ani nad jakością i urodą owej oferty, lecz nad samą zawartością ekspozycji i nad tak zwanym targetem, nad tym, jak właściciele Croppa widzą ten swój target i nad powszechnym stanem świadomości ludzi, wśród których żyję i z którymi mam przyjemność przebywać na co dzień.
Akcja, jak już wspomniano, promuje markę odzieżową o nazwie Cropp i przedstawia scenkę utrzymaną w klimacie lat 60tych, gdzie trzy uśmiechnięte panie wykonują drobne czynności krawieckie, a między nimi siedzi wesoły łysy staruszek w gatkach.
Plakaty występują w trzech odmianach. Napis głosi, że albo “obrabiamy dziurki”, albo “obciągamy guziki”, ewentualnie “krochmalimy poszwy”.
Domyślam się, że przesłanie plakatów jest takie, że Cropp jest OK. Jednak, domyślając się, mam poczucie, że sprawa jest nieco kłopotliwa. Mam bowiem przekonanie graniczące z pewnością, że jeśli powiem, że nie za bardzo wiem, jakaż to logika i estetyka stoją za obrazkiem, wielu ambitnych, inteligentnych i rozrywkowych obywateli wybuchnie szyderczym śmiechem i powie, że jestem po prostu głupi, co w okolicach Torunia jest normą.
Jeśli, z drugiej strony, pokuszę się o próbę analizy zamysłu stojącego przy narodzinach kampanii, ci sami wykształceni i błyskotliwi komentatorzy również wybuchną szyderczym śmiechem i powiedzą, że mam chore skojarzenia, co dla okolic Torunia jest normą, ale każdy ma takie skojarzenia, na jakie zasłużył.
Tymczasem plakaty sobie wiszą na przystankach autobusowych i tramwajowych, na dworcach i na murach, a my codziennie oglądamy sobie trzy wesołe panie i wesołego staruszka bez spodni i czytamy informację na temat “obciągania guzików”, “obrabiania dziurek” i “krochmalenia poszwy”. I wypadałoby się jakoś odnieść. Może bez nadmiernego prowokowania, bez głębokiej analizy, bez zbędnych sugestii. Może bardziej na zasadzie luźnych refleksji. Zwykłej wczesnowiosennej zadumy.
Odnośmy się więc. Otóż każda kampania reklamowa ma to do siebie, że ma swoje dwie strony. Z jednej strony stoi umysł, który kreuje, a z drugiej strony umysł, do którego kreacja jest skierowana. I ciekawy byłem, cóż to jest za umysł, cóż za inteligencja i cóż to jest za myśl, z którą się tu spotykamy?
Wszedłem więc do jednego ze sklepów Croppa i przyjrzałem się kręcącym się po sklepie klientom i kogo ujrzałem? Głównie dzieci. Normalne dzieci, w wieku gimnazjalnym, lub licealnym. W ten więc sposób dowiedziałem się, kogo autorzy kampanii chcą zachęcić do udziału w obciąganiu guzików.
Wciąż jednak nie wiedziałem, kto zachęca. I niestety wciąż tego nie wiem i nie mam sposobu, żeby stanąć naprzeciwko tych oczu i zobaczyć tego kogoś, kto zachęca. Pewnie jednak tym razem nie zobaczyłbym dzieci. Może ujrzałbym takiego łysego staruszka w majtkach, a może jakiegoś młodego byczka w garniturze i krawacie, a może jakąś gwiazdkę z tatuażem na kostce. A może kogoś takiego, jak Szymon Majewski, albo Kuba Wojewódzki? Pana w średnim wieku, o wyglądzie i umysłowości dziecka.
A jak już bym tego kogoś poznał, to bym go spytał. Dlaczego się w ten sposób zwraca do dzieci? I dlaczego akurat do dzieci? Dlaczego nie na przykład do bardziej dorosłych klientów?
Przecież łatwo można by sobie było wyobrazić kampanię reklamową czegoś dla ludzi dorosłych, powiedzmy banku, gdzie John Cleese nie mówi, że chce być Polakiem, ale na przykład, że wkłada dziś, a wyciąga, kiedy chce.
Albo Piotr Frączewski, który – w odpowiedniej inscenizacji – mówi do swojego psa: “Z tobą nie mogę, ale z moim bankomatem, jak najbardziej".
Myślę, że jeśli zbierze się odpowiedzią kolekcję chorych umysłów – czy to po stronie nadawcy, czy po stronie odbiorcy – można poprowadzić skuteczną kampanię reklamową dowolnego produktu.
Z jakiegoś powodu jednak, specjaliści od lepienia społeczeństw uznali, że z dorosłymi trzeba uważać. Dzieci, owszem – są głupie, naiwne, no i czasem słabo przytomne, więc nie zaszkodzi, jeśli jeszcze parę razy dostaną w łeb.
Na dorosłych przyjdzie może czas później. Jak już różnego rodzaju telewizje i różnego typu wynajęci specjaliści, w typie wspomnianego już Kuby Wojewódzkiego, skutecznie pokażą im, jak to “pasi” być idiotą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.