czwartek, 12 stycznia 2012

Co każdy cyngiel wiedzieć powinien

Ponieważ ostatnio telewizji nie oglądam wręcz odruchowo, myślę, że musiałem to przeczytać w Internecie. Monika Olejnik rozmawia z kimś – nie pamiętam zarówno z kim, jak i czy dla Radia Zet, czy dla TVN24 – z politycznych sfer, kiedy to w pewnym momencie, wspominając nazwisko prokuratora Engelkinga, rzuca – wręcz w zamyśleniu, kompletnie bez szczególnych intencji, jakby stwierdzała powszechnie znany fakt – że prokurator Engelking to ciemna postać rządów Prawa i Sprawiedliwości. Nie mam oczywiście pewności, czy tam padło akurat słowo „ciemna”, czy może jakieś inne, w każdym razie myśl była jedna: prokurator Engelking to pisowska wpadka i to nie jest opinia, lecz fakt. Co sprawia, że Engelking to wpadka? Co sprawia, że ta wpadka wciąż tak mocno brzmi po latach? Oczywiście owa słynna konferencja multimedialna, podczas to której została przedstawiona wizyta ministra Kaczmarka w hotelu Mariott. Dlaczego ta konferencja stanowiła wpadkę? Tego akurat Monika Olejnik już nie wyjaśniła, ale jestem przekonany, że wyłącznie dlatego, że jakoś głupio tłumaczyć rzeczy oczywiste i powszechnie znane.
Od wspomnianej konferencji minęło już kilka dobrych lat i wszystko nagle stało się tak stare, że nawet jeden z ważniejszych bohaterów tamtych wydarzeń zdążył się powiesić, inny został zamordowany, a po wielu innych ślad zaginął. Ja jednak pamiętam ją dosyć dobrze i pamiętam też moją, na to co nam prokurator pokazał, reakcję. Pamiętam przedstawiającego sprawę Engelkinga, pamiętam te filmy, tego snującego się po hotelowym korytarzu Kaczmarka i pamiętam to napięcie, jakie zwykle nas ogarnia, kiedy wiemy – tym razem już na pewno – że sprawiedliwości wreszcie stanie się zadość, a prawo zatryumfuje. Pamiętam też więc znakomicie, że kiedy prokurator Engelking, zdaniem Moniki Olejnik, dożywotnio się kompromitując, zapisywał dzieje polskiego niepodległego wymiaru sprawiedliwości najbardziej czarnymi zgłoskami, nawet przez moment zdarzenia nie potoczyły się tak, że, czy to on sam, czy ktokolwiek z jego asystentów, nagle wyciągnął pistolet i sobie przestrzelił policzek. Może o czymś zapomniałem – w końcu coś na rzeczy musiało być, skoro taka Monika Olejnik do dziś nie może się po tym, co tam zobaczyła otrząsnąć. Może Engelking rzeczywiście w pewnym momencie wyjął pistolet, wsadził go sobie w usta, i zrobił sobie gustowny tunel w policzku. Tak mogło się zdarzyć. Natomiast stanowczo nie przypominam sobie, by już za chwilę okazało się, że i ten tunel, i ten pistolet i ten strzał, to była taka tylko demonstracja obliczona na to, że ktoś to zobaczy i się przejmie. Nie pamiętam też, by prokurator Engelking opowiadał, że on w ten sposób chciał zademonstrować swój protest przeciwko szkalowaniu dobrego imienia ministra Ziobry, no i wreszcie nie pamiętam, żeby Ziobro po tym wydarzeniu wystąpił publicznie i oświadczył, że on się z Engelkingiem zgadza co do joty. No i nie pamiętam też, by prezydent Kaczyński wezwał obu do siebie i powiedział im, że jest okay i obaj mają działać.
Pamiętam natomiast cos innego. Pamiętam bardzo dobrze, że po tej konferencji pod adresem Prawa i Sprawiedliwości, rządu i samego Premiera, skierowany został tak niesłychanie agresywny atak, że jego ostatecznym rezultatem była dymisja rządu, rozpisanie nowych wyborów i odsunięcie Prawa i Sprawiedliwości od władzy. Atak oczywiście był w znacznym stopniu polityczny, jako że treść konferencji Engelkinga kompromitowała właściwie całą ówczesną polityczną i gospodarczą elitę, i owa elita natychmiast stworzyła koalicję, natomiast, jak się zdaje, główny atak poszedł jednak na poziomie mediów. To przede wszystkim media wzięły na siebie obowiązek zniszczenia prokuratora Engelkinga, całego szefostwa Ministerstwa Sprawiedliwości, no i w efekcie rządu. To właśnie dziennikarze pokazali, co znaczy społeczna kontrola nad władzą.
A ja się dziś zastanawiam, co by było, gdyby wtedy prokurator Engelking najpierw pokazał ten film, potem wygłosił płomienną mowę w obronie prawa i sprawiedliwości, następnie wyprowadził dziennikarzy z sali i wreszcie przestrzelił sobie ten policzek? Co by było gdyby się okazało, że on sobie tak naprawdę nic nie przestrzelił? Natomiast cała ta akcja, to była zwykła bujda na użytek publiczności, że to niby PiS jest tak zdesperowany walką o czystość życia publicznego, że jego poszczególni funkcjonariusze powoli zaczynają działać jak kamikadze. Że niby, kiedy na szali jest honor, nie liczy się ani zdrowie ani życie. Co by było, gdyby po tym co się stało, Jarosław Kaczyński nie powiedziałby nic, bo akurat bawił z kotem na wakacjach w Juracie, natomiast Lech Kaczyński wezwałby do siebie obu panów i powiedział, że mają dalej działać dla dobra Ojczyzny?
Rozwiązań jest oczywiście cała masa. Natomiast jedno można przyjąć ze stuprocentową pewnością. Oczywiście media obu durniów by tak zniszczyły, że nie zostałaby z nich mokra plama, natomiast System znalazłby sposób, by Lecha Kaczyńskiego i Jarosława Kaczynskiego w jednej chwili, i dożywotnio pozbawić stanowisk. Pozostaje jeszcze głos opinii publicznej. Jak by zareagowała opinia publiczna? Czy tak jak dzisiaj, wzruszyłaby ramionami i powiedziała, że ona się polityką nie interesuje, czy może wpadłaby w czystą, niczym nieskrępowaną furię? Tego nie wiem. Jak na dziś, z opinią publiczną wielkiego kontaktu nie mam. Jedynym praktycznie jej przedstawicielem jest mój dobry kolega Michał Dębiński. Michał, może Ty mi powiesz, co byś wtedy napisał na swoim blogu? Że Polska to jest co? I że jaki dla niej ratunek?

Przypominam wszystkim, że książka z wczesnymi felietonami z tego bloga jest do nabycia w księgarni u Coryllusa i w Katowicach w księgarni „Wolne Słowo”. Niezmiennie też proszę wszystkich, których na to stać, by wspierali ten blog pod podanym obok numerem konta. Dziękuję.

32 komentarze:

  1. Kurcze, świetny tekst. Powiem Ci, że jak ja to sobie wyobrażam w takiej sytuacji odwrócenia ról jak to przedstawiłeś, to aż mi się włos na głowie jeży. A tutaj? Jakoś tylko wzruszenie ramion, jak u wszystkich. Co jest do cholery?

    OdpowiedzUsuń
  2. @Ulver
    Powiem zupełnie szczerze, że ja tego nie ogarniam. Mam bardzo przykre wrażenie, że dla większości z nas wzruszanie ramionami tworzy stan naturalny. Reagujemy wyłącznie na coś co ja nazywam zmasowaną zachętą. Straszne.

    OdpowiedzUsuń
  3. @toyah

    Zmasowaną zachętą, albo zmasowanym strachem. Strachem indukowanym przez telewizor; czyli masowo, medialnie.

    Pod poprzednim postem, moja odpowiedź panu Zawiślakowi, gdzie przytaczam trzy przykłady: literacki, polityczny, medyczny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Otóż jestem przekonany, że gdyby, dajmy na to, kłamliwa zdzira Ewa K., przyszła na konferencję prasową kompletnie pijana i załatwiła się na sejmowej posadzce na oczach telewidzów, to też wszyscy wzruszyliby ramionami i powiedzieli, że ich polityka nie interesuje.
    Takie czasy, takie obyczaje.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Toyah

    No ale czy jeszcze jest coś takiego jak opinia publiczna? Czy można tak nazwać masy zastraszonych biedaków z wielką łatwością sterowane przez paru cwaniaków?

    Ukłony!

    OdpowiedzUsuń
  6. @karakuli

    Gdyby Ewa K. tak zrobiła, byłaby to wina potwornego stresu, w jakim musiała pracować. Zaszczuli ją normalnie, lekarze na przykład albo pigularze ją chcieli skorumpować, aż się poddała. W sumie żal kobiety.

    Do produkcji takiej alternatywnej rzeczywistości służą wiadome przekaźniki, za które sami musimy płacić oraz niestandardowe kanały, jak blogi, fora dyskusyjne, są względnie tanie i efektywne, poza tym, oprócz funkcji propagandowych dostarczają masę informacji zwrotnych, do analizy i baz danych, z których zawsze można skorzystać.

    Są do tego poważne narzędzia, tu chciałbym przypomnieć słynny "komputerowy model układu" zaprezentowany za czasów PiS, a będący zrzutem z takiego właśnie programu. Na to się błyskawicznie wzbudził generał od wywiadu, że Jarosław na światło wyciąga tajną antyterrorystyczną zabawkę od bratniego kraju. I temat się skończył. Wielkie możliwości ma nasza władza. Są programy do śledzenia, analizy kontaktów i wyszukiwania, są prgramy do trollowania i do nagrywania klisz. Jeśli przeczytamy list Cyby, to stwierdzimy, że znamy już go słowo w słowo, powtórzony tysiąc razy. Wcale nie z mediów, Z sieci, z forów i blogów. Spora część tego syfu jest generowana przez boty, sztuczną inteligencję, programowana tylko wstępnie i ładowana takimi frazami, których maszyna sama nie wymyśli. Nie jest to jakaś wielka inteligencja, ale nie o to chodzi, tak naprawdę im mniej zwracamy na coś takiego uwagę, tym lepiej to działa. Telewizyjne reklamy podczas szybkiego przewijania nie tracą specjalnie skuteczności, mogą nawet zyskać. Posty trolli mogą być nudne do porzygania i nie na temat, ale działają w masie. Tak to z grubsza działa. Bardzo ważne są też teksty na dole ekranu, najlepiej podczas Małysza. Trudno wyczerpać ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Kozik

    Tu zadałeś newralgiczne pytanie - czy jest jeszcze opinia publiczna. Nie ma! Ludziska mają taki mętlik w głowach, że już chyba w niczym się nie mogą połapać.

    Pani Ewa K.n nazywana przez moją żonę spoconą, jest najbardziej obleśną żeńską figurą, jaka się porusza na politycznym boisku. A jej arogancja i bezczelność, spowodowane protekcją Tuska są zwalające z nóg.

    Wracając do społeczeństwa i opini publicznej - przed reformą leków, gdy jeszcze w niektórych aptekach można było dostać te refundowane za 1 grosz, ludzie przychodzili, pytali się o cenę i okropnie się wykłócali. Tak, jakby aptekarz był winien, że coś kosztuje 11,52 zł. On to kupił za pewną kwotę, narzucił najmniejszą jaką się da marżę i sprzedaje po 11,52 aby przeżyć. Jednak kłótni było co niemiara.
    Od 1 stycznia koniec, jak ręką uciął. Kupują wszystko, płacą więcej i tylko czasami westchną. Już kompletnie bez awantur.
    Gdzie jest opinia publiczna? To chyba właśnie teraz powinni narzekać. Ale nie. Cicho. Nic się nie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  8. @YBK
    Straszą najwyżej nas. O resztę nie trzeba się martwić. Reszta już tylko czuje słodki smak obietnicy.

    OdpowiedzUsuń
  9. @karakuli
    A Donald Tusk - przepraszam, nie on, rzecznik Graś - powiedziałby, że Premier nie zajmie stanowiska, bo ocena postępowania marszałka Sejmu nie leży w jego kompetencjach. No a niezależni dziennikarze napisaliby, że to są nowe standardy. To za PiS-u rząd się do wszystkiego wtrącał. I debata wróciłaby na stare tory.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Kozik
    Wszędzie na świecie opinia publiczna to były media. Jakkolwiek rozumiane. Mnie się wydaje, że nie ma takiego społeczeństwa jako całości, które by potrafiło się uzależnić od mediów. Problem więc nie jest w ludziach, ale właśnie w mediach.

    OdpowiedzUsuń
  11. @redpill
    Masz rację. Ten temat jest nie do wyczerpania. Ale ciekawe jest to z tym tekstem na dole ekranu. Niewiarygodne, że coś tak prostego i jednocześnie tak zabójczego, w powszechnej świadomości funkcjonuje jako zdobycz cywilizacyjna.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Toyah

    Jeżeli mówisz o tym żółtym pasku na dole ekranu to w TVN24 wczoraj cały czas leciało, że Kiszczak został skazany na dwa lata w zawieszeniu.
    A to nieprawda. On został skazany na 4 lata i tylko amnestia mu to zredukowała.
    Nawet mój ulubiony wątrobiarz i wrzodowiec Morozowski był zażenowany tą bezczelną manipulacją.

    OdpowiedzUsuń
  13. te paski sprzedają zawsze ostrzejszą wersję matrycy, a często wyprzedzają trendy.

    Inną rzeczą są tytuły, newsy idą agencyjne lub własne, względnie neutralne, a tytuł w stylu "Kaczyński skazany", "Za co kochamy Żydów". Też w pobliżu Małysza.

    Każda władza ma możliwości i narzędzia do manipulacji, czy inwigilacji i oczywiście to robi, kontroluje sieć, wpływa na nastroje etc. Problem w tym, że nasza wydaje się bazować wyłącznie na tych technikach, a poza tym zajmuje się masywnym wysysaniem z nas krwi, do ostatniej kropli. Ale po porządnym odessaniu społeczeństwa zostają jedynie funkcje wegetatywne i manipulacja przestaje działać i trzeba zacząć strzelać.

    OdpowiedzUsuń
  14. @redpill

    Wiesz, oni wszyscy po transformacji, podobnie jak mieszczanin u Moliera, rozradowany, że mówi prozą, tak się zafascynowali socjotechnikami i metodami manipulacji, że nagle uważają, że to jedyny sposób kształtowania rzeczywistości.

    Dlatego, Tusek i jego ferajna nic nie robią. Bo i po co? Na żółtym pasku i tak będzie, że góry przenoszą.

    OdpowiedzUsuń
  15. @jazgdyni
    Biedaczek. Żeby on z tego zażenowania się nam nie pochorował.

    OdpowiedzUsuń
  16. @redpill
    I to jest różnica między PRL-em a III RP. Kiedy oni zastrzelili tych 9 górników, pamięć o nich jakoś tam przetrwała do dziś. Obawiam się, że teraz jest już tak, że gdyby oni to powtórzyli w stosunku do kogokolwiek - nie stałoby się praktycznie nic. Co najwyżej, TVN by przez tydzień sprytnie tę sprawę rozgrywał na standardowym poziomie manipulacji wymieszanej z informacją.
    Popatrz, co się stało z tym człowiekiem, co się w zeszłym roku podpalił pod kancelarią premiera.
    Uważam, że oni są już do strzelania gotowi.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie ma dużej różnicy pomiędzy strzelaniem, a plagą seryjnych samobójców i wypadków komunikacyjnych. To tylko kwestia metody.

    OdpowiedzUsuń
  18. W Moskwie na porządku dziennym są egzekucje na ulicy i nikt z tego nie robi afery. Ludzie wychodzą na ulicę tylko kiedy ktoś im to zorganizuje. Jakiś pochód 1 Maja albo demonstracja opozycji…

    OdpowiedzUsuń
  19. @redpill
    Z obiektywnego punktu widzenia, oczywiście różnicy nie ma. I my to wiemy. Problem w tym, że obiektywny punkt widzenia nie ma tu nic do gadania. Liczy się odbiór. I tu się dopiero robi ciekawie. Bo nagle się okazuje, że z punktu widzenia subiektywnego, też wszystko jedno. No bo popatrz: Ktoś się powiesił - widocznie miał kryzys. Zdarza się. Ktoś wpadł pod samochód - widocznie się zagapił. Też się zdarza. Kogoś zabili chuligani - bywa. Niepotrzebnie się tam kręcił. Ale też kogoś zabili nie chuligani, ale państwo w majestacie prawa - dobrze tak, skurwysynowi. Dawno mu się należało. Jeszcze jeden!
    Albo: Ja tam się nie znam na polityce. A poza tym, nic o tym nie słyszałem.
    A więc, tak, masz rację. Jak - nie ma znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  20. @redpill
    Otóż to! Rosja. Tu jest już tak, że nawet świat przestał zadawać pytania. To jest dopiero tresura!

    OdpowiedzUsuń
  21. @Toyah & redpill

    A ja sobie myślę tak - dostaliśmy do ręki niepodważalne dowody, że Tragedię Smoleńską, na zamówienie polskiej grupy, spowodowali jacyś ruscy. Ktokolwiek.

    Jak to by się dalej potoczyło?

    OdpowiedzUsuń
  22. @jazgdyni
    Masz rację. Osobiście uważam, że oni już niedługo będą mogli prawdę o Smoleńsku ujawnić. Bez żadnych strat. A taki TVN24
    wręcz ma tym zarobi. Na tydzień wzrośnie oglądalność.

    OdpowiedzUsuń
  23. @toyah, jazgdyni

    tzw incydent smoleński ma największą wartość w takim stanie, jak obecnie, to znaczy nie ma wiarygodnych dowodów na nic, ani na zamach, ani na wypadek, zaś raporty są celowo niechlujne i bezczelne. Nie łudźmy się, gdyby chodziło o wybielenie Rosjan, rządu, a pogrążenie Kaczyńskiego, Błasika czy pilotów, dostalibyśmy na to wiarygodne i niepozostawiające wątpliwości dowody. Prawdziwe lub rzetelnie sfałszowane. Albo na jakąkolwiek wersję, jaka byłaby potrzebna. Ale nie jest. Dlatego raporty urągają zdrowemu rozsądkowi, dowodów żadnych, nawet sfałszowanych nie dostajemy, a jak już coś mamy, okazuje się prowokacją. Mamy się domyślać, badać i zastanawiać się. I bać się przede wszystkim. Spierać, kłócić i obrażać. Żeby dało śmiertelnie obrazić się na dawno niewidzianego krewnego. Żeby się kłócić podczas wigilijnej wieczerzy i na imieninach . Podobno podczas kolacji wigilijnej w te święta popełniono dziewięć zabójstw.

    Tu nikt się nie boi prawdy, prawda jest po prostu nieefektywna.

    OdpowiedzUsuń
  24. Wolałbym żebyś jednak nie miał racji, ale kiedy patrzę na to co się dzieje po opublikowaniu przez "Rzepę" informacji o tym, że na tych taśmach nie ma głosu Błasika, myślę, że jednak jest tak jak mówisz. To jest straszne, ale jest chyba tak jak mówisz.
    Oni wszyscy zaczęli się zachowywać tak, jakby już od dawna byli gotowi na te wiadomość i zmianę wersji.

    OdpowiedzUsuń
  25. Gdyby w normalnym kraju stało się coś takiego, to natychmiast co najmniej 200 osób znalazłoby się w zamkniętych pomieszczeniach i nie opuściłoby ich do czasu ustalenia faktów i odpowiedzialności. Bez względu na to, czy byłby to zamach, wypadek czy zbiorowy samobój. Zasada domniemania niewinności nie obowiązuje wobec osób odpowiedzialnych i powiązanych w jakikolwiek sposób ze zdarzeniem. Nikt z nich nie wróciłaby na swoje stanowiska, częćś by poszła siedzieć, a i broń służbowa też byłaby w użyciu. W Rosji byłoby tych ludzi parę razy więcej. U nas nic się nie stało, załatwiono niezbędne formalności i wszyscy wrócili do swoich zajęć. Nad czym tu się zastanawiać? Analizować mapy i szum czarnej skrzynki? Jakie to ma znaczenie?

    OdpowiedzUsuń
  26. c.d.

    nie mamy żadnego instrumentu do weryfikacji tych informacji i nie mamy żadnego wpływu na to, jak i kiedy się pojawiają. Są dla nas bez wartości.

    OdpowiedzUsuń
  27. @toyah

    Po 10 kwietnia uziemiono kilka tysięcy cywilnych samolotów na całym świecie przez wiele dni, chociaż wulkaniczny pył nie stanowił żadnej przeszkody do przeprowadzenia największych wspólnych manewrów wojsk nato w powietrzu i na morzu, W Polsce w tym czasie nie było dymisji ani zatrzymań. Nikt do siebie nie strzelił. Luzik. I oni nam teraz puszczą generała Błasika? Niech puszczają.

    OdpowiedzUsuń
  28. @redpill

    Co de tego pyłu, to ja mam swoją teorię. Wulkan posłużył za pretekst, zanim wywiady poszczególnych krajów przedstawiły swoim przywódcom, co się stało w Smoleńsku.

    Tylko głupi, nie sprawdziwszy, jedzie na ucztę u - być może - Gerona.

    Możemy mieć pewność, że raporty w kolekcjach tych wywiadów są ciekawsze, niż u Anodiny, czy u Milera. Zwłaszcza ich rozdziały dotyczące Polski i dźwigni jakie stąd wynikają.

    OdpowiedzUsuń
  29. @redpill
    Boleję na tym, ale nie mogłeś tego lepiej ująć.

    OdpowiedzUsuń
  30. @redpill
    Tyle dobrego, że Generałowa będzie miała odrobinę satysfakcji. O ile nie dadzą jej czegoś w zamian.

    OdpowiedzUsuń
  31. A co oni jej mogą dać "w zamian"? Satysfakcję? A może przeprosić, że najpierw zabili jej męża, a potem jego martwym ciałem urządzali hańbiące przedstawienia? A może nie dadzą jej renty?

    Nie Toyahu, w tym nie ma nic dobrego.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.