poniedziałek, 31 października 2011

O śmiechu co zamarł na brzegu kieliszka

Myślę, że każdy kto czyta te teksty dłużej, zauważył, że raczej nie ma co liczyć na to, że znajdzie w nich tak zwaną satyrę. Czy ja wiem, ile razy w mojej publicystyce pojawił się tekst, którego zadaniem było wyłącznie, lub choćby i tylko przede wszystkim, rozśmieszyć? Niech będzie, że dziesięć. Niech i nawet będzie, że dwadzieścia. Co to jednak znaczy w skali, jak by nie było, tysięcznej? Jednak tak to właśnie z tym pisaniem jest. Przynajmniej w swoim zamierzeniu, ma ono być czymś, co – w zupełnie innym kontekście – John Lydon nazywa „proper music for proper people”, a ja bym do tego dodał może jeszcze słowo „serious”.
Owo pragnienie, by tu wszystko odbywało się jak najbardziej serio, wyrażało się oczywiście przede wszystkim przez sam charakter tych tekstów, ale również przez przekazywane tu niekiedy apele, by sobie nie robić żartów z czegoś, co wcale nie jest zabawne, ale i też przez bezpośrednie słowa pogardy kierowane pod adresem całej tej politycznej kultury, obecnej albo w najróżniejszych żartach na temat czy to Donalda Tuska, czy – może jeszcze bardziej – Bronisława Komorowskiego, lub w tym kompletnie niezrozumiałym obyczaju publikowania w przeróżnych prawicowych pismach idiotycznych, a podobno szalenie śmiesznych, obrazków wykpiwających tę bandę szkodników, która została przez nas samych dopuszczona do tego, by, jak najbardziej na poważnie, zajmować się naszymi, polskimi sprawami.
To prawdopodobnie w związku z tą moją niechęcią do żartowania, ile razy pisałem o Komorowskim, nie miałem ochoty na przekręcanie jego nazwiska i nazwy pełnionej przez niego funkcji, ale prawdopodobnie też i dlatego, nie chciałem poświęcać więcej uwagi, niż to było konieczne do przeprowadzenia jakieś bardziej poważnej refleksji, jak idzie o kwestie tak zwanych „wpadek” tego dziwnego osobnika. Ja w ogóle, patrząc na to, co się dzieje z nami wszystkimi w obliczu tej niesłychanej cywilizacyjnej agresji, jakiej jesteśmy poddawani od dobrych kilku już lat, mam coraz częściej obawę, że gdzieś w czeluściach Systemu już jakiś czas temu została utworzona specjalna komórka, zajmująca się wyłącznie kompromitowaniem jego poszczególnych urzędników, bo specjaliści od społecznej manipulacji wyliczyli sobie, że sukces władzy wiąże się bezpośrednio z liczbą kolejnych wstydliwych zdarzeń będących jej udziałem. Że jeśli Radek Sikorski, czy Katarzyna Hal zrobią lub powiedzą coś, co ich do końca i na zawsze ośmiesza, społeczna reakcja będzie dla obojga wyłącznie bardzo życzliwa. Ja ostatnio – a w tych już najbardziej ostatnich dniach szczególnie – mam wrażenie, że taka na przykład „afera” z błędem ortograficznym, jaki prezydent Komorowski popełnił, próbując napisać słowo „ból”, była zwykła prowokacją. Wizerunkowi opiekunowie Prezydenta najprawdopodobniej namówili go, żeby, wpisując się w tej japońskiej księdze, walnął parę bardzo drastycznych byków, a to mu z całą pewnością przyniesie wzrost popularności. Podobnie było z tym kieliszkiem, który on zabrał szwedzkiej królowej, i w wielu innych, znanych wszystkim bardzo dobrze, wypadkach. W jaki sposób? Nie mam pojęcia. Nie znam się na aż tak ciemnych stronach ludzkiej duszy. Ale, jak mówię, obserwując najnowsze ruchy po tak zwanej stronie obywatelskiej, dochodzę do przekonania, że dlaczego by nie? A jeśli mam tu rację, to przepraszam bardzo, ale co w tym jest takiego śmiesznego? Że on jest rezydentem, a nie prezydentem, i ma wąsa i głupią i szpetną żonę?
A więc tak. Podejrzenie, że za tym stoi jakiś plan mnie nie opuszcza i jest coraz bardziej dojmujące. Niedawno syn mój znalazł w Internecie film z pewnego prezydenckiego wystąpienia, kiedy to Bronisław Komorowski, mówiąc o Ojcu Świętym Janie Pawle II, użył określenia „Jan Paweł Trzeci”. Wszyscy oczywiście bardzośmy się śmiali i powtarzali sobie, jaki to bałwan z tego naszego prezydenta, tylko moja żona, nie mogąc w to co się stało uwierzyć, uznała, że to któryś z internautów musiał dokonać takiej zabawnej manipulacji, żebyśmy się wszyscy mogli ponabijać z „Rezydenta”. Bo przecież to niemożliwe, żeby ktoś mógł się pomylić w czymś takim. I tak długo więc twierdziła ona, że Komorowski nie mógł się aż tak walnąć – nawet on! – aż wreszcie któryś z naszych znajomych potwierdził, że to zdarzenie faktycznie miało miejsce. Że ono było nawet transmitowane przez telewizję. Komorowski w istocie rzeczy wypowiedział frazę: „Jan Paweł Trzeci”. A zatem tę kwestię mamy już załatwioną – to w żadnym wypadku nie była manipulacja dowcipnych internautów. Pozostaje jeszcze jednak do wyjaśnienia kwestia druga. Czemu Komorowski to zrobił? Czemu on nie był w stanie, na zasadzie zwykłego odruchu, tak jak się oddycha, połyka, lub drapie, gdy swędzi, połączyć imiona Jan i Paweł z liczbą dwa? Skąd mu strzeliła do głowy ta trójka? Przecież on równie dobrze mógł zamiast tego nieszczęsnego „Jan Paweł Trzeci”, powiedzieć „Jan Wojciech Drugi”, lub „Bronisław Paweł Pierwszy”… chociaż nie, to akurat niekoniecznie. Jest całkiem możliwe, że on, kiedy sobie siedzi w tym Belwederze i się nudzi, wymyśla sobie jakieś ciekawe tytuły a konto swojej prezydentury, i wtedy to by mogło się faktycznie mu przytrafić. Jednak Jan Paweł Trzeci? Mowy nie ma. Nie da rady.
Zatem odpowiedź jest tu jedna. On to zrobił specjalnie. I z całą pewnością nie chodziło o to, że on chciał w ten sposób dokuczyć pamięci Ojca Świętego – co przecież też nie wykluczone, tyle że raczej mało prawdopodobne. Mogło też być tak – przychodzi mi to do głowy w tej chwili, kiedy się tak zastanawiam nad tą zagadka – że on chciał może pokazać w ten sposób, że dla niego taki Jan Paweł II, to postać tak nieistotna i obca w całej naszej współczesnej historii, że trudno by ktoś taki jak Bronisław Komorowski pamiętał o jakiś nieistotnych szczegółach. Tak samo jak swego czasu, w czasie wojny o Falklandy, Margaret Thatcher udawała, że nie wie, jak się wymawia nazwę Argentyny. No ale myślę, że to też nie może o to chodzić. Bronisław Komorowski ma znacznie więcej sposobów na to by podkreślać swoją ważność, niż udawanie, że on nie wie, jak się nazywał nasz papież. Mamy więc dwie możliwości: albo on to zrobił niechcąco, bo jest kompletnie nieprzytomnym durniem, który nie odróżnia tyłka od łokcia, albo sobie wymyślił, że jak on tak zrobi, to będzie frajda. I obie z tych opcji, z powodów o których wspominałem wyżej – wykluczam.
W tej sytuacji, pozostaje nam już tylko wrócić do teorii od której zacząłem te nasze dzisiejsze rozważania. Że pomysł, by Bronisław Komorowski, nasz prezydent i bohater naszej świadomości, w swoim publicznym wystąpieniu do imienia Jan Pawel doczepił tę trójkę, został mu podsunięty przez doradców od wizerunku. Oni mu musieli powiedzieć, że, jeśli on powie nagle „Jan Paweł Trzeci”, na przeciętnym obywatelu zrobi to bardzo dobre wrażenie. Oczywiście, w pierwszej chwilki będzie dużo śmiechu i szyderstwa, z całą pewnością wielu będzie mówiło, że ten Komorowski to niedorajda, lub nawet idiota, ale w ostatecznym rozrachunku wszystko skończy się bardzo dobrze, i w ten sposób będzie można dalej bardzo skutecznie zmierzać do końca kadencji i początku kolejnej. W jakiż to sposób? Już o tym mówiłem – nie mam pojęcia. I proszę mnie nawet o to nie pytać.
Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Skoro tego typu metoda jest aż tak skuteczna, czemu – tak jak to miało miejsce przed laty – System nie uruchomi całej kultury popularnej na rzecz wyszydzania rządu i prezydenta? Czemu nie widzimy wszędzie T-shirtów właśnie choćby z wizerunkiem Komorowskiego i podpisem „Pokolenie JP III”? Czemu nigdzie nie można kupić przypinek ze słowem „bul” i wąsem pod spodem? Czemu Andrzej Mleczko, który, jak pamiętamy przecież, w pewnym momencie narysował podobno bardzo śmieszny obrazek z Lechem Kaczyńskim w limuzynie, która ciągnie za sobą budkę z napisem ‘toi toi”, nie wymyśli jakiejś zabójczej satyry na słynne już przecież otępienie naszego aktualnego prezydenta? Otóż prawdopodobnie chodzi o to, że co za dużo to jednak niezdrowo. Gdyby kultura pop za bardzo się zaangażowała w ten proces kompromitowania władzy, obywatel mógłby nagle uznać, że tak jak jest, jest niedobrze, albo wręcz źle. Że tak jak jest, być nie powinno. Że jeśli coś jest złe, to jest nie dobre, ale złe. A to nikomu w najmniejszym stopniu do niczego nie jest potrzebne. To co obywatel ma wiedzieć, to tylko to, że prezydent jest dokładnie tak samo mądry i tak samo głupi jak on sam, a więc, że jest swoim człowiekiem. Człowiekiem zza rogu. Jego prezydentem i prezydentem jego szwagra i kolegi z pracy. Obywatel nie potrzebuje, żeby mu tłumaczyć, że on, jego znajomi, jego krewni, jego prezydent i jego premier z ministrami – to wstyd dla ludzkości. A on może się tego dowiedzieć, tylko kiedy mu się to narysuje. Najlepiej na kolorowo i podpisze dużymi literami.
Na koniec muszę wrócić do wspomnianych tu wcześniej obrazków. Jak czytelnicy tego bloga wiedzą – bo raz, że jakiś czas temu miałem o tym okazję już pisać, no a poza tym, trudno tego nie zauważyć – redakcje naszych pierwszorzędnym prawicowych gazet, za stosowne uznały takowe u siebie umieszczać. „Gazeta Polska” zaczęła wydawać wręcz specjalny dodatek zatytułowany „Pinezki”, by zamieszczać w nim rysunki jakby żywcem wyjęte z ruskiego „Krokodiła”. Ja, jak wspomniałem, uważam to za rzecz, nie dość, że zbędną, to wręcz szkodliwą. I to wcale nie najbardziej dlatego, że te obrazki są chamskie, głupie, czy prymitywne. To akurat, moim zdaniem, nie ma większego znaczenia. Moim zdaniem problem z nimi jest inny, ale za to dwojakiego rodzaju – przede wszystkim one są kierowane pod adresem nie tych, których do czegokolwiek trzeba przekonywać i którym cokolwiek trzeba tłumaczyć, a po drugie one – jak ktoś już jest tak głupi, że jemu faktycznie wszystko trzeba narysować – ta forma przekazu do tego kogoś nie trafi. Z takiego żartu spragniony informacji obywatel dowie się tylko jednego – że jest wesoło i będzie jeszcze weselej. Obywatelowi, który tak naprawdę potrzebuje dowiedzieć się czegoś o swoim zyciu, niepotrzebne są jaja jak berety, ale wstrząs. Co ma być tym wstrząsem? To już jest zupełnie inna sprawa. Jak idzie o mnie, to na swoją własną, nędzną miarę, robię tu co mogę, by pokazać, że nie jest ani fajnie, ani sympatycznie, ani nawet zabawnie. Że jest płacz i zgrzytanie zębów. Właśnie to. Płacz i zgrzytanie zębów. A z tego śmiać się nie należy.
Tyle wszystkiego, że zawsze można sobie poczytać parę szczerych słów prawdy. Zachęcam. W końcu cóż mamy więcej? A można to robić, kupując książkę o liściu, lub najprościej – zaglądając tu, na ten nasz blog. Przy okazji, jeśli ktoś ma możliwości, niech go wspiera finansowo. A ja obiecuję, że ta pomoc nie pójdzie na marne. Dziękuję.

30 komentarzy:

  1. moim zdaniem Komorowski ma problem z czytaniem. W tekście była trójka i on ją przekręcił na Jana Pawła Trzeciego. Chodziło, jeśli się nie mylę o 3 dzień miesiąca.
    Nie da się ukryć, że to jest po prostu prymityw.

    OdpowiedzUsuń
  2. zapomniałem dodać, że pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ja widze to w pisie już się żrą od góry aż po same doły. Chłopaki tak trzymać! A ponieważ gospodarz zahaczył w ślepym amoku i o moją skromną osobę w podzięce za promocje, wierszyk z prawyborczego fanklubu p.Osiejuka:

    Myślał indyk o niedzieli/i nań wtedy przyszła pora/wynik w śpiczy łeb go zdzielił/
    dostał mniej niż w prawyborach/Wściekłość wzdyma tego ptaka/pióro tępe już nie judzi/
    z tej nerwówki ciśnie s..../więc na blogu znów paskudzi/Problem taki że w e-pustce
    jest samotny, sam ze sobą/ale g.... znów przy furtce/trza wypuścić porcje nową/
    no więc siada nabzdyczony/czkawką głód się przypomina/i wypuszcza farmazony/leci jadowita ślina/
    My tu śmichy a on serio/kał frustracji puszcza serią/sekty nie ma, kasy także/ale popęd jak po viagrze/w lubieżności przebił Paetza/tak sam sobą się podnieca/patrzy w lustro-konstatuje/chyba się intronizuje/Na te słowa Jezus zstąpił/ wziął pod skrzydło imć koguta/ "weźże pieju załatw sprawę bo przeraża mnie ta buta"/Kogut skrzyknął wszystkie kwoki/ w ogóle całą zwierzy nację/ i przyjęli bez dnia zwłoki- indywidualną chemiczną kastrację...

    OdpowiedzUsuń
  4. O Polakach w UK a raczej o polkach to polecam takie 2 filmiki ...:

    http://www.youtube.com/watch?v=cwV5xYDe74k&feature=related



    http://www.youtube.com/watch?v=_qEAlqP-lYM&feature=feedlik

    OdpowiedzUsuń
  5. @Leszek152
    Możliwe że to było właśnie tak. Ale i tak nie bardzo wiem, jak mu to przeszło przez gardło. No wiesz, ten zestaw się zwyczajnie nie składa.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Toyah

    Widzisz teraz człowieku ???

    OdpowiedzUsuń
  7. @Mr.XYY
    Chodziło mi o Tobiasza. On tu niedawno bardzo ładnie w paru zdaniach opisał to zjawisko i pomyslałem sobie, że mógłby spróbować napisać na ten temat coś więcej. Chyba jednak nie zechce.

    OdpowiedzUsuń
  8. @jazgdyni
    Co mam widzieć? Normalnie. Lewobrzeżna Warszawa nawet nie potrafi się porządnie upalić bez codziennej porcji tekstów z tego bloga. Nawet jeśli, podobnie jak Ty, rozumieją z nich tylko pojedyncze słowa.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Toyah

    Pojedyncze słowa składają się w zdania. A te z kolei tworzą tekst.

    PIS się ma kiepsko. Przez Ciebie również.

    Nieumiejętność komunikacji.

    Zwracanie się twoim ezopowym językiem do szerokiej społeczności.
    Co Ty sobie wyobrażasz? Wszyscy odłożą łyżeczkę, i zastanowią się co nasz Toyah chciał powiedzieć?

    Czy megalomania Ciebie pcha do przodu?

    PIS wali sie. Wali z powodu nędznej komunikacji. Ty jesteś apostołem tego upadku.
    Już prawie tak, jak Jastrun szepczesz o naszych sprawach. I to kto, przyszły, niedoszły poseł.

    Walka.
    Wiesz co to jest? Chyba nie za bardzo.
    Ględzenie o imponderabiliach może Ci tu wstawić paru zatroskanych.

    Chłopie, walka sie zaczęła i twoje egzystencjalne duperele są nieistotne,

    OdpowiedzUsuń
  10. @Jazgdyni

    Od razu przepraszam, że się wtrącam ale naprawdę nie godzi się w tak trudnych dla kraju chwilach wyciągać na wierzch w własne frustracje i urażone ambicje. Ja tylko proszę i apeluję nie zniszczmy miejsca, które jest latarnią morską na ciemnym oceanie nienawiści wszystkich do wszystkich. Coś złego się dzieje nie tylko w Polsce ale i wśród nas, życzę spokoju i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Toyah
    Potwierdzam w pełni to, co napisałeś w tym niezwykle ważnym, potrzebnym tekście. Kwestia Komorowskiego zastanawia mnie właściwie już od czasu, gdy Tusk wyznaczył go na odcinek przejęcia polskiej prezydentury (tak to przedstawiano, choć faktycznie Tusk miał tu najmniej do gadania). Przekaz mówiący, że Komorowski to taki swój chłop, serdeczny kompan na balangach, a jednocześnie safanduła, osoba o niezbyt lotnym umyśle - to jest przekaz tak usilnie propagowany i wtłaczany do świadomości i podświadomości społecznej, że już samo to nakazywało najwyższą ostrożność. Sam prawie w to uwierzyłem, ale cały czas coś mi nie pasowało, szukałem klucza do tej zagadki.

    Oczywiście przykre jest, że część konserwatywnych publicystów uczestniczy w tej grze. Ale to nakazuje szacunek dla metod posowieckich służb. Jedną z lubianych sztuk przez nie sztuk było posługiwanie się przeciwnikiem do osiągania własnych celów. Mówili o tym nie raz zbiegli sowieccy agenci, podając konkretne przykłady.

    Pozostaje sprawa celu tej operacji. Celów jest zapewne kilka. Dla znacznej części Polaków taki wizerunek prezydenta-brata łaty jest atrakcyjny. Tutaj zwrócę jeszcze uwagę na jedną z korzyści, która sama nasuwa się na myśl: kamuflaż. Jeśli prezydent przy współpracy bądź wykorzystaniu mediów robi sobie wizerunek safanduły, to bardzo możliwe, że jest wręcz przeciwnie. Jest to osoba o nadzwyczajnej inteligencji i umiejętnościach przywódczych nawet daleko wykraczających poza potoczne rozumienie. A więc o umiejętnościach pozwalających mu uczestniczyć na wysokim poziomie w rozgrywkach służb - aktywa WSI są dziś przypuszczalnie pod jego kontrolą (obawa przed zdemaskowaniem mogła być jednym z elementów smoleńskiej układanki). Są też przesłanki, by przypuszczać, że osobiście lub przez najbliższych współpracowników pozostaje w kontakcie ze swoimi odpowiednikami w służbach Rosji. Jest to więc osoba bardzo niebezpieczna. Przy obecnej jego pozycji i możliwościach działania (oficjalnych a zwłaszcza nieoficjalnych) zdradzenie się z tymi możliwościami byłoby ostatnią rzeczą, która jest mu potrzebna - w niemałym stopniu pozbawiłoby to go skuteczności. Nie trzeba dodawać, że cały plan zdobycia i utrzymania wysokiego poziomu kontroli przez Komorowskiego jest skierowany jak najbardziej przeciwko interesom Polski.

    OdpowiedzUsuń
  12. @jazgdyni
    Przepraszam Cię bardzo, ale ja osobiście nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek Cię w jakikolwiek sposób zachęcał, byś tu komentował. Bym Ci osobiście kiedykolwiek cokolwiek tu obiecywał. Nawet nie pamiętam, bym kiedykolwiek wyrażał radość z tego powodu, że tu jesteś.
    A zatem, o co masz do mnie pretensje? Co?

    OdpowiedzUsuń
  13. @Elżbieta Borkowska
    Doceniam oczywiście Twoją troskę, ale proszę, nie przejmuj się. Tu nie dzieje się nic ważnego.

    OdpowiedzUsuń
  14. @filozof grecki
    Jak to miło, że ktoś - i to w dodatku Ty - zechciał zająć się właściwym tematem.
    Jutro, a najdalej pojutrze, chciałbym napisać o tzw. catfish. Fascynujący temat. Bardzo na czasie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale przecież wizerunek brata łaty maluje inaczej. Do tego w zamierzeniu służą opowieści o bigosowaniu i deliberacje o wierności żon. Wpadki typu "armaty w krzakach" są prawdziwe.



    Toyahu,

    Opowiastka do wcześniejszych wpisów o świetle. Podobno naukowcy opisali przypadek plemienia, które żyło sobie nad Nigrem. Przyszła cywilizacja, a wraz z nią prąd i żarówki. Obdarowani zaczęli się w te żarówki gapić. I tak się zagapili, że aż zapomnieli swoich opowieści, bo już nie spotykali się przy ogniskach. Plemię się rozpadło.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Juliusz Wronowski
    Dobrze że jeszcze nie zdobyły rynku nagrobne świeczki na baterie. Przynajmniej 1 listopada można sobie popatrzeć na żywy ogień.

    OdpowiedzUsuń
  17. @toyah
    Witam. Póki co, to tę 'pomyłkę' można zobaczyć tu http://www.youtube.com/watch?v=_qEAlqP-lYM&feature=feedlik

    Moje podejrzenia, że opisujesz wydarzenie z typu Bush chce mieć charyzmę Regan'a - czyli próbuje pokazać, że jest swojski, ciepły, ludzki, i czasami omylny już nie są aktualne po obejrzeniu incydentu w internecie.
    Zgadzam się jednak, że taki trend istnieje i niektóre wpadki wydają się wyreżyserowane - dające do wiadomości, że gafy są i będą ale to nie ważne bo jest faaaaajnie. Ale tylko fajnie bo w sumie nic nas nie obchodzi poza trzymaniem Kaczyńskiego od władzy. A poza tym ziomom nie chce się już nawet myśleć. I koniec.

    OdpowiedzUsuń
  18. @adthelad
    Chyba ten link, który przysłałeś, to nie jest ten lik, który przysłać chciałeś.
    A poza tym, miło Cię tu znów gościć.

    OdpowiedzUsuń
  19. @toyah
    masz rację
    http://www.youtube.com/watch?v=hUdfe3g2pv4
    ale patrząc jeszcze raz już nie jestem pewien - Bo aby te 3go czerwca pomylić z Janem Pawłem II to naprawdę trzeba mieć nieźle pomieszano w głowie - a tu jednak wygląda to na zbyt gładkie wyjście czyli przemyślane potknięcie. Bo przejęzyczenie to jest jak mówisz raczej niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  20. @adthelad
    Właśnie o to mi chodzi. Nie potrafię uwierzyć w przejęzyczenie. On musiałby być jeszcze większym bałwanem niż to powszechnie wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawa koncepcja. Być może po kolejnych prawdziwych wpadkach wymyślono takie wpadki kontrolowane. Ale część wpadek musi być prawdziwa. Bo z nim na pewno jest coś nie tak. Czy gada z głowy, czy czyta z kartki, zachowuje się, jakby dźwięk własnego głosu go usypiał czy wprawiał w trans. Dla mnie sygnałem tego wpadania w trans jest moment, gdy zaczyna mówić takim szczególnym, rytmicznie jęczącym tonem. Tu jeszcze mówił względnie normalnie, czyli wiedział, co czyta.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Marylka
    Tak czy inaczej, jest to oczywisty fenomen.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Toyah
    Może następnym razem powie: król Maciuś Pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Marylka
    Przykro mi - mógłbym coś wesołego wymyślić - ale mam marny nastrój do żartów.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Toyah
    Właśnie pomyślałam, że Twój tekst uzupełnia się z tym, co napisał coryllus.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Toyah
    To nie był żart. To może być jego wkład w pozbawianie sensu słów.

    OdpowiedzUsuń
  27. Dobry wieczór!

    Ja nie wiem czy to ma jakiś związek ale po ostatnich wyborach co dowcipniejsi funkcjonariusze medialni określali Walikota mianem JP3.

    No i tak patrząc na te wpadki myślę, że dał im przykład Olek Kwaśny jak zwyciężać mają: robić najmniej jak to tylko możliwe a czasem zaliczyć swojską wpadkę - tak jak to właśnie opisujesz powyżej, Toyahu. No i, naturalnie, żeby protegowani J. Urbana odpowiednio to wszystko sprzedali elektoratowi.

    Ukłony!

    OdpowiedzUsuń
  28. @Kozik
    Jak to miło, ze po kolei zaczynacie znów się tu pojawiać.

    OdpowiedzUsuń
  29. Komorowski jest chory i bierze prochy. Dlatego mu się myli.
    Słyszałem jego wystąpienie na UKSW, gdzie mówił: "Stefan Karol Wyszyński"

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. @Jacek Wiktor
    Chory mówisz? Hmmm...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.