sobota, 22 października 2011

O górniku, zomowcu i wojskowym lekarzu na wietrze

Z pewnego bardzo szczególnego punktu widzenia, dwa minione dni były dla mnie czymś, co można porównać tylko do wakacji. Wakacji wiecznych. Przeżywam ten stan za każdym razem, gdy albo mam okazję tu w Katowicach gościć kogoś, kogo uważam za przyjaciela, lub samemu u tego swojego przyjaciela spędzać czas. A zatem chodzi o to spędzanie czasu. Bez żon, bez dzieci, bez presji, bez trosk. Z jednej strony bardzo intensywne, z drugiej wręcz bezmyślne, a to wszystko odpowiednio uzupełniane równie odpowiednim jedzeniem i piciem. I też tu w znacznym stopniu o to jedzenie i picie chodzi. Sam, jak wiemy, jestem biedny, ale tak się jakoś szczęśliwie zdarzyło, że większość moich przyjaciół wręcz odwrotnie, więc z tym nigdy nie ma problemu. Jakoś się więc tu uzupełniamy, i to też bardzo pomaga tworzyć tę wakacyjną atmosferę.
Miniony czwartek i piątek spędziłem z naszym kolegą LEMMINGIEM, któremu pewne dość specyficzne względy biznesowe kazały wyjechać na chwilę z Warszawy, a zatem uznał on, że tylko Katowice pozwolą mu pobożnie połączyć pracę z przyjemnością, no i przyjechał tutaj. W dodatku zameldował się w hotelu, który znajduje się niemal dokładnie naprzeciwko naszego okna, więc właściwie, gdybyśmy byli w odpowiednim wieku, czasie i nastroju, moglibyśmy nawet sobie między naszymi balkonami pociągnąć sznurek i przesyłać sobie wiadomości. Tak to było. Very impressive!
No ale trzeba też powiedzieć, że poza pracą i przyjemnościami – tak, tak, pracą też, bo wbrew pozorom, nie jest tak, że ja w ogóle na co dzień nic nie robię; wbrew pozorom, ja mam szczęśliwie pewne drobne zajęcia nie dość że codziennie, to jeszcze i w sobotę i niedzielę nawet – a więc, poza pracą i przyjemnościami, postanowiliśmy poświęcić też trochę czasu na sprawy duchowe, a to w naszym wypadku oznaczało wspólne udanie się pod wspominaną tu już parokrotnie Kopalnię Wujek i zanurzenie się w tym wietrze, który – co do tego nie może być wątpliwości – wieje tam stale. I stało się tak, że właściwie wszystko co się po kolei działo, robiło wrażenie jakiegoś niezwykłego fatum, zupełnie, jakby ten wiatr nas tam postanowił przytrzymać i dać nam siebie poczuć w sposób szczególny. Proszę posłuchać.
Z Kopalnią Wujek jest tak, że tam właściwie nie ma nic ciekawego. Są te dwa kominy, jest ten podwójny krzyż, ten pomnik z dziewięcioma krzyżami, jest ten mur i na tym murze pamiątkowe tablice, za murem główny budynek kopalni i ten napis „Kopalnia Wujek”, a przed murem te dziwne pudełkowate domy, w których wciąż jeszcze mieszkają ludzie, pamiętający tamten grudzień sprzed 30 lat. To jest naprawdę bardzo mało ciekawe miejsce. A zatem, kiedy się tam idzie po raz drugi i trzeci, to właściwie nie ma na co patrzeć i czym się wzruszać, w związku z czym tam się głównie przychodzi i odchodzi. Jak ktoś ma ochotę, robi jeszcze zdjęcie. Tym razem jednak stało się tak, że kiedy stawiliśmy się na miejscu, do LEMMINGA zadzwoniła pani LEMMINGOWA i zaczęli rozmawiać. Rozmawiać dość długo. LEMMING stał, gapił się na ten budynek z czerwonej cegły i na pracujących przy nim – zbliża się rocznica – robotników, i rozmawiał ze swoją żoną. Ja, ponieważ stać mi się nie chciało, sobie usiadłem na pobliskim murku, też zacząłem się gapić w ten mur i ten napis: „Kopalnia Wujek”, no i oczywiście nie rozmawiałem z nikim. Tam i tak, jak to się zwykle dziej, nie było nikogo. Nie wiem, ile czasu tam spędziliśmy, nie robiąc nic, tylko patrząc się i patrząc na ten budynek i tych robotników, ale wiem że trwało to wystarczająco długo, żeby nabrać odpowiedniego nastroju. A daje słowo, że był to nastrój nie byle jaki.
No i wreszcie nadszedł czas, by się ruszyć. LEMMING zrobił jeszcze zdjęcie, pokiwaliśmy głowami i zaszliśmy do znajdującego się obok muzeum. Prawdę powiedziawszy, nie jest to muzeum w sensie powszechnie znanym. Raczej taka skromna izba pamięci z kilkoma zdjęciami, makietą terenu kopalni z dnia szturmu, jednym przestrzelonym kaskiem, figurą zomowca w pełnym rynsztunku i tą salą projekcyjną, gdzie się wyświetla dokument o tym, jak to swego czasu polskie państwo zabiło dziewięciu górników. Poleźliśmy więc do tego muzeum i, normalnie, tak jak to zawsze bywa, obejrzeliśmy najpierw tę makietę, popatrzyliśmy na zomowca, następnie przyjrzeliśmy się uważnie dziurce w tym biednym górniczym kasku, i wtedy okazało się, że się zepsuł projektor i filmu w żaden sposób nie da się puścić. Próbowaliśmy jakoś pomagać, ale wszystko stanęło, i w końcu wyszło na to, że nic z tego nie będzie. Kiedy tak się wszyscy męczyliśmy z tym projektorem, raczej z grzeczności, niż z faktycznej potrzeby, zapytałem człowieka, który nas próbował obsłużyć, i który tam się po tym muzeum kręcił, jako ktoś w rodzaju ciecia, czy on był w kopalni, kiedy to wszystko się działo i on mi odpowiedział – nawet nie mrugnąwszy okiem, nawet nie próbując wydąć warg, czy unieść czoła w dumnym geście informowania świata o swoim bohaterstwie, mniej więcej tak, jakby potwierdzał fakt, że owszem, mamy ładną jesień – że to on właśnie dowodził tym strajkiem. I że się nazywa Stanisław Płatek. I oto, nadszedł właściwie idealny moment, żeby zamknąć ten dzisiejszy tekst zdaniem: „I to by było na tyle”, i pozwolić wszystkim go czytającym zanurzyć się w swoich własnych refleksjach, no ale tak się niestety zrobić nie da, bo trzeba powiedziec jeszcze parę rzeczy. Koniecznie. Najpierw jednak zajrzyjmy wspólnie do wikipedii:
Stanisław Płatek, ur. 5 II 1951 w Katowicach. Ukończył Technikum Górnicze dla Pracujących w Katowicach (1979). 1969-1973 pracownik Zakładów Aparatury Doświadczalnej Biprokwas w Katowicach. Od 1973 górnik KWK Wujek. IX 1978 – III 1981 członek PZPR. 1-3 IX 1981 uczestnik strajku w KWK Wujek, od IX 1980 w „S”. XII 1980 – 1981 sekretarz Komisji Rewizyjnej „S” KWK Wujek. 13-16 XII 1981 przewodniczący KS w KWK Wujek; 16 XII 1981 ranny podczas pacyfikacji, internowany, przewieziony do szpitala MSW; 31 XII 1981 aresztowany, przewieziony do Okręgowego Szpitala Więziennego w Bytomiu, gdzie przebywał do VI 1982. 9 II 1982 wyrokiem Sądu Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu na sesji wyjazdowej w Katowicach skazany na 4 lata więzienia i 3 lata pozbawienia praw publicznych, w VI 1982 przeniesiony do AŚ w Zabrzu, VIII 1982 – II 1983 w ZK we Wrocławiu. W II 1983 zwolniony ze względu na stan zdrowia, VII 1983 objęty amnestią. 1983-1986 pracownik Klubu Sportowego Gwarek Tarnowskie Góry, 1986-1993 AZ Sp. z o.o. w Tarnowskich Górach. 1983-1989 (we współpracy z Ludwikiem Dziwisem) kolporter pism podziemnych (m.in. „Głos Śląsko-Dąbrowski”, „Górnik Polski”, „Wujek”) na terenie Katowic. W II 1989 współzałożyciel, przewodniczący Tymczasowej KZ, następnie do 1991 przewodniczący KZ „S” AZ Sp. z o.o. 1993-2006 zatrudniony w KWK Wujek. 1995-1998 wiceprzewodniczący, 1998-2002 przewodniczący KZ „S” KWK Wujek, 1998-2002 delegat na WZD. 1998-2002 wiceprzewodniczący Regionalnej Komisji Rewizyjnej „S” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. 1989-1991 członek Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ku Czci Górników KWK Wujek w Katowicach Poległych 16 XII 1981, 1991-1998 przewodniczący (od 16 XII 1994 przekształconego w Społeczny Komitet Pamięci Górników KWK Wujek Poległych 16 XII 1981). W 1994 jeden z założycieli, od 2000 przewodniczący Zarządu Krajowego Związku Więźniów Politycznych Okresu Stanu Wojennego. Organizator Międzynarodowego Memoriału Szachowego Dziewięciu z Wujka (1997-2001). Od 2006 na emeryturze. Współtwórca albumu i przewodnikaKrzyż Górników. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2007) ”.
Zostaliśmy więc z tym zepsutym projektorem i Stanisławę Płatkiem jeszcze dłuższy czas i, czując, jakie to nas szczęście spotkało, że ten projektor się nagle zepsuł, naciągnęliśmy Płatka na wspomnienia. No i powiedział nam Płatek, że jak był strajk, to on miał trzydzieści lat, żonę i syna, że, kiedy się pochylał nad rannym kolegą, został trafiony w ramię zomowską kulą – ciekawe, że, mówiąc o innych górnikach, używał wyłącznie formy „kolega” – i to pewnie uratowało życie, bo inaczej dostałby z boku w okolice brzucha, że w sumie w tych starciach bralo udział 3 tysiące górników, że z tych dziewięciu, pięciu dostało w głowę, a dwóch w serce, i że jak go wieźli karetką pogotowia, to milicja karetkę zatrzymała, wyciągnęli go stamtąd i on pamięta, jak przed nim stanął wysoki bardzo milicjant i chciał mu wlać, ale między milicjanta a niego wszedł wojskowy lekarz i go przed tym ciosem zasłonił. Opowiedział nam też, że jeszcze dziś w okolicy kopalni pojawia się niekiedy pewien kolega – tak, właśnie kolega – który nie brał udziału w strajku, bo w tym czasie akurat siedział u siebie w domu, ale zomowcy wrzucili mu przez okno do mieszkania jakiś ciężko trujący gaz i on od tego się pochorował tak, że dziś jest raczej ludzkim wrakiem. No ale, jak mówię – kolega.
Powiedziałem wyżej, że Płatka naciągnęliśmy na wspomnienia. I tak właśnie było. On sam nie mówił zbyt wiele. Pytaliśmy, on grzecznie i bardzo spokojnie odpowiadał i – co do tego zgodziliśmy się z LEMMINGIEM w pełni – zachowywał się, jakby już dawno znalazł się w świecie, do którego dostępu nie ma nikt z nas. I wtedy też zrozumiałem, dlaczego Stanisław Płatek, emerytowany górnik, ani w jednym momencie naszej rozmowy – a trwała ona naprawdę długo – ani jednym słowem nie wspomniał o bieżącej polityce. Ani nie pluł na Tuska, ani na Kaczyńskiego, ani nic nie mówił o wyborach, ani nawet nie narzekał na ogólną sytuację. Ten temat jakby w jego świadomości w ogóle nie istniał. Później, kiedy już zajęliśmy się wszyscy sobą, znaleźliśmy w Sieci informacje, że Płatek gardzi PiS-em. Co sądzi o Platformie, nie wiadomo. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę o tym niezwykłym spotkaniu i przyszło nam do głowy, że te 3 tys. ludzi, to nie byle co. To musiała być walka, jakiej współczesny świat nie widział. 3 tys. ludzi – takiego starcia nie było nawet w Powstaniu Warszawskim I ten obraz Stanisława Płatka, jak go wyciągają z karetki, z tym rozpieprzonym w drobny mak ramieniem, i z tym wysokim dowódcą, który zamierza się na niego pałką i tym wojskowym lekarzem, odgradzającym tych dwóch od siebie. I co powiedzieć? Co powiedzieć? Wajda z tego nie zrobi. A jak idzie o młodych – oni niech się lepiej za to nawet nie biorą, bo jeszcze im wyjdzie komedia.
Skoro o komedii mowa, właśnie przeczytałem, że żona prezydenta Sarkozego urodziła mu córeczkę i, wbrew żądaniom Francuzów, by dziecko miało na imię Europa, nazwała dziecko Julia. W związku z tym wydarzeniem, i w sprawie tego imienia, nasze media zwróciły się do specjalisty od tego typu wydarzeń, Eryka Mistewicza z prośbą o komentarz, i Mistewicz powiedział co następuje: „Julia to jest bardzo dobre, wspaniałe imię, o dużym potencjale narracyjnym. Można fantastyczne historie opowiadać, niczym Romeo i Julia. Tak jak Sarkozy w każdej swojej kampanii opowiada piękne historie. Za tym ludzie idą
I to właśnie jest ten moment, kiedy musimy kończyć, bo czuję, że jeszcze jedno słowo, a zacznę wzywać do tego, by zacząć strzelać. A to by mi na sucho nie mogło ujść.

Jeśli ktoś przeżył tę historię tak jak ja, może ma ochotę poczytać sobie więcej tekstów na podobnym poziomie emocji. Znajdzie je w książce, która jest reklamowana tuż obok i nazywa się "O siedmiokilogramowym liściu i inne historie". Kto jednak tę książkę już ma, albo z jakiegoś powodu nie będzie jej kupował, niech wspomaga ten blog inaczej. Na przykład przez zasilanie podanego też obok numeru konta. Dziękuję.

31 komentarzy:

  1. Nie-sa-mo-wi-te!

    Tu i Pulitzer mało (ten, zanim stał się pulicerem).


    PS. Toyahu, Ty też robiłeś telefon ze sznurka i pudełek po paście do butów? Żadna komóra się nie umywa!

    Ile spraw potrafi ludzi łączyć! A co dopiero ...

    OdpowiedzUsuń
  2. @orjan
    Tak? To dobrze. Wygląda na to, że jeszcze pożyjemy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Toyahu, wiesz co,
    poszliście z LEMMINGIEM do tego malutkiego muzeum i odkryliście przywódcę strajku.
    Piszesz - był spokojny, mało mówił, ale odpowiadał rzeczowo.

    Ten człowiek przeżył straszną traumę. Potrafisz to sobie to wyobrazić? Wątpię, by w tamtych czasach zajmowali się nim psychiatrzy i psychologowie.
    Od PTSD (posttraumatic stress disorder) ludzie umierają lub tracą rozum.

    Cieszy mnie to, że zastaliście go w dosyć dobrym stanie.

    Ps. pamiętam jak nie lubisz psychiatrów i psychologów, ale niestety, czasem są nawet niezbędni. Wiem coś o tym bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. @jazgdyni
    Jestem pewien, że jemu akurat żaden nie był potrzebny. Najwyżej w drugą stronę.

    OdpowiedzUsuń
  5. @toyah

    Przede wszystkim zaczne od tego, ze dla mnie to tez bylo niezwykle doswiadczenie. To znaczy caly pobyt u Ciebie. Zupelnie wyjatkowe sa Katowice, pieknem ktore trzeba odkrywac, w przeciwienstwie do piekna ktore jest wystawione na front, jak w paru innych miastach.

    Teraz o tym Wujku. Wiec: kiedy zapytales tego goscia, czy on wtedy tam byl, to on zaledwie odpowiedzial ze byl w "streikkomitecie" o ile dobrze zapamietalem sformulowanie. I juz na sam koniec rozmowy, kiedy zapytales go jak sie nazywa, odpowiedzial "Platek". I Ty od razu wiedziales, a ja musialem sie dowiedziec, bo czasy sa takie ze Platek kojarzy sie z Ciastoniem wylacznie.
    Po drugie, nie ma jasnosci ze on gardzi PiSem. W kazdym razie ze gardzi jakos mocniej niz cala reszta. On zaledwie po ktorym zjedzie Solidarnosci powiedzial ze nie zaprosi wladz zwiazku na obchody rocznicy Wujka, bo mu sie ten zjazd (z fetowaniem PiS) zle kojarzy. I zostal wtedy - czyz sie dziwimy? - na chwile bohaterem Salonu. Ale, prosze zauwazyc, nie wybral kariery Pani Heni Krzywonos. Jest on bowiem ponad to. Ponad cala egzaltacje, doczesnosc i tania bohaterszczyzne w stylu tych weteranow drugiej wojny co to ich za komuny wozono po szkolach a oni opowiadali jak to zdobywali Berlin.
    Serdecznosci!
    PS zdjecia z Wujka
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a6a825da6a7ad558.html
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3e1e57eff58c5c4d.html

    OdpowiedzUsuń
  6. @LEMMING
    Nawet jak gardzi, to ja to biorę na tak zwaną klatę.
    A zdjęcia, bardzo ładne. Dają ten klimat, co?

    OdpowiedzUsuń
  7. No, z tymi psychologami to bardzo często pomyłka. Co najwyżej postarają Cię nawrócić na jakiś New Age. Na bieżąco wydedukowałbym taką hipotezę: kiedyś ludzi mocno trzymali się realności, mieli oparcie w Bogu, rodzinie i wśród przyjaciół. Obecnie, zawieszony we mgle, a poddany traumie, człowiek w try miga dostaje hopla.

    OdpowiedzUsuń
  8. @SilentiumUniversi
    Dziś, myślę, ta zasada wciąż obowiązuje, tyle że znacznie więcej ludzi wybiera mgłę. Mgłę w puszce. W siedmiu kolorach. Po 4,90.

    OdpowiedzUsuń
  9. Poniekąd rozumiem niechęć pana Płatka do PiS-u, kiedy Henia Krzywonos panoszy się i bryluje wśród polityków jako ta, która rozpoczęła strajk zatrzymując tramwaj a pan Płatek, który narażał swoje życie jest nieznanym zapomnianym górnikiem z kopalni „Wujek” i nikt nawet nie zamierza o nim mówić czy pisać, choć tak wiele było ku temu okazji przez te wszystkie lata. Pan Płatek jest zapewne człowiekiem skromnym i wydawać by się mogło, że nie marzy o rozgłosie, ale widząc w tle P. Krzywonos może się czuć rozgoryczony. A PiS, który wciąż walczy o pamięć narodową nie wspomniał o nim chyba nigdy. Człowiek ten ma prawo czuć się wyrzuconym poza nawias i ma prawo czuć niechęć do polityków PiS (i polityków w ogóle), którzy jak się coraz częściej okazuje dbają jedynie o siebie. A przez taką ich postawę traci Jarosław Kaczyński, który wyśmiewany przez tyle lat przez PO (przede wszystkim z mediami w roli głównej) też nie otrzymał wyraźnego wsparcia od swoich kolegów z ugrupowania, każdy z nich miał swoje pięć minut w mediach, każdy z nich mógł się głośno i stanowczo przeciwstawiać takiemu traktowaniu prezesa swojej partii. Wczoraj w „Faktach po faktach” Kaziu Marcinkiewicz odpowiednio nakierowany przez prowadzącą program A. Werner, stwierdził że PiS poniósł totalną porażkę i powinien zejść ze sceny politycznej. Dzisiaj w programie „Kawa na ławę” Kłopotek twierdzi, że jego partia otrzymała w wyborach poparcie uprawniające ją do kontynuowania rządów, pan Kłopotek uważa, że PSL otrzymało zaufanie społeczeństwa. W tym samym studio siedzi przedstawiciel PiS-u Zbigniew Girzyński i milczy. Jak można pozwolić na to by członek partii, która uzyskała 6% poparcia (z 47% głosujących, bo nie zapominajmy, że 53% Polaków w ogóle nie poszło do głosowania) twierdził, że jego ugrupowanie uzyskało zaufanie społeczeństwa. I pozwolić na to, by mówiono, że PiS, który uzyskał 30% poparcia powinien zejść ze sceny politycznej, bo odniósł totalną porażkę. Taka postawa polityków PiS doprowadza mnie do szału. Czy choćby pan Cymański, wydawałoby się poważny polityk i co wygaduje podczas nieautoryzowanej rozmowy z dziennikarką? Myślę, że dlatego w programie „Tomasz Lis na żywo” nie potrafił w sposób jednoznaczny obronić krzyża.
    Coraz mniej się dziwię, że w naszym narodzie zanikają wszelkie wartości, stajemy się krajem, gdzie nie szanuje się niczego co jest dobrem duchowym, żyjemy w kraju, który zmierza ku upadkowi moralnemu. Sam Jarosław Kaczyński nie jest w stanie tego zmienić, choć bardzo się stara. Zrobiono z niego nieudacznika i autokratę, pozwolono go obrażać przez wiele lat, dlatego nie dziwię się, że pan Płatek pogardza PiS. I coraz mniej się dziwię, że RPP z Januszem Palikotem na czele robi taką furorę w polityce. Duża część narodu nie potrafi już rozróżnić dobra od zła, wszyscy chcą być tacy nowocześni, tacy europejscy. „Moherowe berety” już dawno wyszły z mody. A Donald Tusk podobnie jak Sarkozy, w każdej swojej kampanii opowiada piękne historie o europejczykach.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Zielona Wyspa
    I o tym wszystkim właśnie tu staramy się dyskutować, mając nadzieję, że nasz głos wreszcie się przebije.
    A Płatek? Też go rozumiem. Nawet order od prezydenta Kaczyńskiego nie odbiera mu prawa do tego rozgoryczenia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na marginesie: Mistewicz właśnie wydał książkę: Marketing narracyjny, w której twierdzi, że zwykły marketing już nie wystarcza. Teraz wygrywa ten, który opowie ładnieszą historię.....

    OdpowiedzUsuń
  12. @JJS
    On to samo gada od kilku dobrych lat. I z tego żyje. To jest wszystko co on wie. Jak mu ktoś wykaże że się myli - a myli się z całą pewnością - będzie koniec.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Toyah
    Jestem pewien, że w pewnej kancelarii już myślą o przypadającej w tym roku 30 rocznicy pacyfikacji Wujka.
    Zastanawiam się czy te widoczne na obu zdjęciach rusztowania to nie jest wyraz odświeżenia okolicy - tak aby w czasie tych obchodów było pięknie i sympatycznie.
    Zjedzie się przecież znamienite grono przywódców państwa wraz ze znamienitym gronem opozycjonistów.
    Będą kwiaty i ordery, nawet Twój Arcykapłan wygłosi płomienną homilię.
    Rezydent Pałacu Namiestnikowskiego i obecny mieszkaniec Belwederu w jednej osobie przeczyta z kartki stosowną przemowę* okraszając ją zgrabnym, stosownie do jego możliwości, dowcipem że strzelanie to trudna sztuka - "...sam o tym wiem ponieważ ma doświadczenie wynikające z myślistwa...".
    A wszyscy wyjadą, kwiaty zamarzną, znicze wypalą się a Pan Płatek znowu zostanie sam w tych paru salkach muzeum. A na pustym placu pod dwoma krzyżami jak zwykle będzie hulał wiatr.
    I tak miną kolejne lata i rocznice...

    * Treść projektu przemówienia znasz ponieważ już pod którymś z wpisów go zamieszczałem.

    OdpowiedzUsuń
  14. @raven59
    Czy Ty może widziałeś? W necie krąży film w jakiegoś wystąpienia, kiedy to Komorowski powiedział: 'Jan Paweł Trzeci'. Mocna rzecz.

    OdpowiedzUsuń
  15. @raven59
    Ależ ja to widziałem! Syn mi pokazał. Byłem tylko ciekawy, czy Ty znasz.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Toyah
    Ja to nawet widziałem "na żywca" - była transmisja z tego występu w TVN24.
    Mnie już się nawet nie chce komentować tych "występów".

    OdpowiedzUsuń
  17. I jeszcze coś: za prezydentury spawacza, była akcja mająca na celu tzw. "pogodzenie" rodzin ofiar z "Wujka" z władzą. Płatek był jedynym, który pozytywnie się do tego odnosił i chyba jako jedyny do spawacza pojechał...

    OdpowiedzUsuń
  18. @JJS
    Nie Płatek, tylko Wartak. Nie 'chyba', tylko 'na pewno'. No i sprawa podstawowa - na pewnym poziomie zarzutów należy zdecydowanie uważać, bo można fatalnie polecieć.

    OdpowiedzUsuń
  19. @Toyah

    Wybacz, ale winny Ci jestem tą uwagę.
    Zaczynasz się zasklepiać w przeszłości. W tej najbliższej i trochę starszej.
    Tymczasem świat się zmienia coraz szybciej. I śmiem, po raz n-ty, powiedzieć, że jesteśmy w przededniu nowej rewolucji. Jaka ona będzie - nie wiem.

    Więc może pora trochę porozmyślać o wyzwaniach, które się rysują.

    Pozdrawiam


    Ps. Chciałbym w tym temacie zarekomendować ostatni tekst eski na S24: http://eska.salon24.pl/

    OdpowiedzUsuń
  20. Toyah
    Napewno masz racje, ale i tak nie mam dla niego zrozumienia.
    Czytam właśnie Rozpłochowskiego i coraz mniej rozumiem, co z tymi ludźmi sie dzieje. Choć przypadków takich co dostali od systemu w dupę, a potem system pokochali jest całe multum.

    OdpowiedzUsuń
  21. @jazgdyni
    Chyba faktycznie jest ze mną nienajlepiej. Czy problemem jest zasklepienie, czy jakaś inna cholera - tego nie wiem. Natomiast to że najpierw jedni mnie namawiali, bym czytał Ściosa, a teraz do tego doszła jeszcze Eska, musi oznaczać, że się zaczynam raptownie obsuwać. I nawet nie pociesza mnie świadomość, że z Tobą jest znacznie gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  22. @JJS
    Co znaczy, co się z nimi dzieje? Żyją w dokładnie takim samym chaosie co Ty. Tobie się pieprzy Wartak z Płatkiem, tak jak im Jaruzelski z Kaczyńskim.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Toyah

    Niezależny, otwarty umysł to wspaniała zaleta.
    Ścios to Ścios, a eska to eska. Nie musisz przecież czytać.

    Ja się zastanawiam czy ja się obsuwam, właśnie dlatego, że Ty się obsuwasz.

    OdpowiedzUsuń
  24. Toyah
    Jak się głebiej zastanowić, to czy różnica pomiędzy Płatkiem a Wartakiem jest taka wielka? Taka sama jak pomiędzy Kaczyńskim a spawaczem?

    OdpowiedzUsuń
  25. @jazgdyni
    To jest bardzo możliwe. Z całą pewnością nie jest odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  26. @JJS
    Wiesz jak to jest. Od każdego wedle jego możliwości. Jak idzie o Ciebie, spodziewałbym się, że różnicę między Wartakiem a Płatkiem będziesz znał, a przynajmniej zrobi Ci się głupio, żeś się zagapił. To że Wartakowi pomylili się dwaj prezydenci, dziwi mnie zdecydowanie mniej.

    OdpowiedzUsuń
  27. jazgdyni@

    Tekst eski ciekawy. A w dyskusji pod notką ktoś wrzucił fantastyczny film z przemówieniem gen. Zbigniewa Ścibor-Rylskiego do kibiców. Polecam.
    http://www.youtube.com/watch?v=cIDkhBjOS3w

    OdpowiedzUsuń
  28. Toyah
    Wiesz jak to jest. Każdy sadzi drugiego podług siebie. Moze to błąd, może nie.
    Ja od systemu 27 lat temu (jak ten czas leci...) dostałem
    w dupę o wiele mocniej niż ten Twój Płatek, choć nie tak spektakularnie. I systemu nie pokochałem, a wrecz przeciwnie.
    I dlatego dla Płatka i mu podobnie myślących, którzy wtedy walczyli - chyba z komuną - czyż nie? a teraz system pokochali i głosują na niego to, powtórzę, zrozumienia nie mam. Stchórzyli i prawdopodobnie dlatego, to miejsce wygląda tak jak wygląda.
    Rozpłochowski to jest ktoś, a Płatek? szkoda gadać.
    I to by było na tyle.
    A poza tym jest wiele ważnieszch rzeczy. Popatrz: Ziobro chce dzielić Partię jak Kaczyński nie postąpi według jego rad (w tym powrót renegatów typu Marcinkiewicz czy Jurek). Zapomniał, że już raz wymusił na Kaczyńskim nominację dla Kaczmarka w miejsce Dorna. Kluzik-reaktywacja tyle że do kwadratu.

    OdpowiedzUsuń
  29. @JJS
    Mówisz że ocenianie po sobie może dawać dobre wyniki? W porządku. W tej sytuacji ja ocenię Cię po sobie, a więc na zasadzie porównania. Otóż z mojego punktu widzenia jesteś kiepskim dupkiem. Nie żebym się wywyższał. Tak mi po prostu wyszło z rachunków.
    No a skoro wyszło jak wyszło, to konsekwentnie muszę Cię prosić, żebyś stąd wypieprzał. Już!

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.