Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mafia vatowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mafia vatowska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 listopada 2018

Czy minister Nowak wsadzi do pierdla prezesa Kaczyńskiego za polityczne skorumpowanie radnego Kałuży?


     W cudownej powieści Roalda Dahla „Czarownice” jest scena, kiedy to Luke ze swoją babcią przyjeżdżają na wakacje do Bournmouth i w miejscowym hotelu trafiają na doroczny kongres czarownic, podczas którego te debatują nad nowymi, coraz bardziej okrutnymi, oraz skutecznymi sposobami zabijania dzieci. Z punktu widzenia czytelnika, wszystko co się tam w dalszej kolejności odbywa jest nadzwyczaj interesujące, ja bym jednak chciał zwrócić uwagę na to, że owe wiedźmy - a pamiętajmy, że są to stwory złe w sposób wręcz przykładowy - zjawiają się w tym hotelu jako przedstawicielki Królewskiego Towarzystwa Przeciwdziałania Okrucieństwu Wobec Dzieci.
      Książkę Dahla mam w głowie niemal na co dzień w związku z tym, że moi uczniowie czytają mi ją ostatnio na lekcjach, a to że o niej dziś wspominam związane jest z wczorajszym przesłuchaniem przed sejmową komisją do spraw wyłudzeń podatku VAT, podczas którego była wiceminister finansów w rządzie Platformy Obywatelskiej oraz PSL, Elżbieta Chojna-Duch opowiedziała, jak to powołana w jej czasach przez Sejm komisja „Przyjazne Państwo”, na której czele stanął poseł Janusz Palikot, a przedstawicielem Premiera został w niej Sławomir Nowak, i której ustawowym zadaniem były „przegląd i analiza przepisów w celu wskazania przepisów niejasnych, niespójnych, nieskutecznych, zbędnych lub nadmiernie regulujących; przygotowanie tez dotyczących niezbędnych zmian w ustawodawstwie; występowanie z inicjatywą ustawodawczą w celu realizacji tych tez oraz rozpatrywanie projektów ustaw dotyczących spraw związanych z ograniczaniem biurokracji”, w rzeczywistości zajmowała się wyłącznie pośredniczeniem między różnego rodzaju brudnymi biznesami a rządem w celu umożliwienia bezkarnego i wieloletniego rabowania budżetu państwa na grube setki miliardów złotych. To jest właśnie to, co zeznała przed komisją była minister: jeśli Janusz Palikot ze Sławomirem Nowakiem likwidowali biurokrację, to wyłącznie w tym zakresie, w jakim ona przeszkadzała w gangom w interesach. A ja już sobie teraz tylko złośliwie myślę, że to w  sumie ciekawe, że autorzy tego pomysłu nie nazwali swojej grupy „Sejmowe Towarzystwo Walki z Oszustwami Podatkowymi”.
       No ale zastanawia mnie jeszcze coś, a mianowicie to, ile z tego, skoro jak wiemy budżet państwa został tu rąbnięty na niemal 300 miliardów dolarów, przypadło w udziale tym dwóm, a niewykluczone, że nie tylko tym dwóm panom. No i jeszcze coś. Z jakim to rodzajem korupcji mamy tu do czynienia? Politycznym, czy może jakimś innym, której nazwy nasze media jeszcze nie zdążyły wymyślić?
       A to z kolei nie prowadzi mnie z powrotem do literatury dziecięcej, lecz do twardych faktów, czyli do tego, że oto wczoraj, po wielu bardzo bardzo suchych latach, w Katowicach i w całym regionie władzę przejęło Prawo i Sprawiedliwość, a uczyniło to w sposób przyjęty we wszystkich demokracjach, a więc najpierw przez uzyskanie odpowiednio dobrego wyniku wyborczego, a następnie przez - jak najbardziej polityczne -  skorumpowanie tylu opozycyjnych polityków, ilu trzeba do skutecznego rządzenia. W tym wypadku akurat jednego. A ja już mam tylko nadzieję, że radny Kałuża, bo o nim tu mowa, okaże się na tyle twardy, by ów jego gest nie skończył się tragicznie. Z tego bowiem, co mogę zaobserwować od wczoraj, naprawdę się boję, że to całe towarzystwo, które na wspomnianej politycznej korupcji przez minione lata zjadło wręcz zęby, że wspomnę takich choćby polityków jak posłowie Mężydło, Kamiński, Kluzik-Rostkowska, Arłukowicz, Marcinkiewicz, Giertych, Sikorski, Zalewski, czy Dorn, postanowiło się za Kałużę, a kto wie, czy też nie za jego dom, rodzinę, samochód i psa, wziąć całkiem na serio.
      Wspomniałem tu tych parę nazwisk, a przecież wiemy zarówno to, że to jest zaledwie procent naprawdę poważnej całości, ale i przede wszystkim to, że owa polityczna korupcja to jest zaledwie propagandowe hasło. W końcu w jaki sposób stanowi to nasz interes, jakich politycznych wyborów i za jakie obietnice dokonują politycy różnych maści? Ich klocki, ich zabawa. To co mnie tu dziś natomiast interesuje, to to, że za ową nagonką - i to powtarzam raz jeszcze, nagonką wyjątkowo podłą - stoją ci sami ludzie, którzy zakładali komisję „Przyjazne Państwo” i ich - w pierwszej kolejności oczywiście politycznie, a potem już jak bądź -  skorumpowani koledzy.
     Też w tych dniach mieliśmy okazję wysłuchać rozmowy nagranej w restauracji „Sowa & Przyjaciele” z udziałem Pawła „Ciecia” Grasia, a niejakiego Wituckiego, gdzie obaj panowie strasznie dobrze się bawią opowieściami na temat technicznej strony operacji „VAT”. Ja oczywiście nie sugeruję, że oni maczają w tym procederze palce, to natomiast co mnie ciekawi to fakt, że tam nie słychać śladu oburzenia tym co się w Polsce wyprawia. Tam żaden z nich nawet nie wspomni o tym, że może trzeba by było kogoś wsadzić do „pierdla”, tak jak to o Kałuży powiedział poseł Zdrojewski. To co tam mamy to jedynie pełne satysfakcji mlaskanie i klepanie się po brzuchach z rozbawienia.
      Swoją drogą, ciekawe to bardzo, że na temat katowickiego dealu nie zabrał jeszcze głosu szef Pawła Grasia, premier Tusk. W końcu brakuje nam tu już tylko moralnego głosu Europy.

Jest w Warszawie tuż obok stacji metra Stokłosy  bardzo piekny sklep o nazwie Foto-Mag, gdzie są do kupienia wszystkie warte dziś przeczytania książki na świecie, w tym moich, jak sądzę dziś już tylko pięć. Polecam serdecznie. Jeśli ktoś nie mieszka w Warszawie, może zawsze kupić sobie coś przez Internet, czy to zaglądając pod adres www.basnjakniedzwiedz.pl, czy też pisząc bezpośrednio do mnie na maila k.osiejuk@gmail.com.

Gdy Toyah się przeniósł do Elona na X

 Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o i...